Legia v. Ktoś tam skądś - JORGE proszony o komentarz
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Potem w miarę upływu meczu przewagę zyskiwali Szwajcarzy, i potem oni głównie stwarzali sytuacje, ale Fabiański bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach. A bramka Szakirego to jest kurwa jedna na milion - weszła na milimetry między ręką Fabiańskiego, od słupka i gol. Próbowałby tysiąc razy i by tak nie trafił.
My - naprawdę nie wiem bo jak mawiają internety: co się zobaczyło, tego się nie da odzobaczyć. Musielibyśmy się odrodzić jak Feniks z popiołów. Nie mówię że niemożliwe, ale... jak to mawiał Fox Mulder: I want to believe.
Ale serdecznie mnie wkurwiają "wielkie drużyny" typu Brazylia, Argentyna czy Niemcy. Pierwsze dwie - bo piłka to dla nich bożek, bez cienia przesady. Modlą się do swoich piłkarzy, legend, itp, a jak dostaną wpierdol to płacze, sikanie na flagi, minuty ciszy w telewizji - i bardzo im tak dobrze.
A Niemcy to Niemcy - z góry na innych, jesteśmy pany, nie to co te argentyńskie pastuchy (autentyk sprzed 4 lat) - a jak przegrają, to nie my Niemcy, to oni, ci na boisku, patałachy. Wszystkie chuje im w dupę.
A takie drużyny z małych kraików, ale cholernie ambitne i doskonale poukładane - budzą szacunek. I niech będzie zbieranina, itp - ale ktoś tę zbieraninę świetnie poukładał. Nie mają ani pierdolca na własnym punkcie, ani nie są bogami w swoich krajach - na boisku zaś gryzą trawę. I bardzo dobrze.
Data nota bene pamiętna w futbolu - tego dnia ograliśmy także Czechów dwa lata później a potem Niemców w 2014, co także nie miało prawa się wydarzyć (jak to określił Rozum parę dni temu "cud"). Tego dnia wygraliśmy też Węgrami na wyjeździe w 2004 i wymęczyliśmy 2:1 z Armenią po pamiętnym tragicznym, ale szczęśliwym meczu. Tego dnia w zasadzie wszystko się udaje poza porażką z Ukrainą za Fornalika, ale im to się w ogóle nic nie udawało.
Dlatego ja wierzę - ale oczywiście że na zdrowy rozum to Ty masz Jorge rację i niewiele wskazuje na to że wygramy w niedzielę. Ja wierzę bo w piłce nader często rozum zawodzi:)
https://www.thesun.co.uk/world-cup-2018/6604034/granit-xhaka-albanian-eagle-serbia-switzerland/
A zmieniając temat - tak mnie dzisiaj naszła refleksja. Fabiański.
Fajny chłopak, mega talent, nie robi jednak z siebie Bóg wie kogo. Skromny, ciężko pracujący, ambitny facet.
Janas powołuje go na mundial kosztem Dudka w 2006, ale normalne że wtedy Fabiański jest młody, więc w cieniu. Eliminacje Euro 2008 - po blamażu Dudka z Finlandią broni Kowalewski, potem znowu Boruc.
Fabiański zaczyna bronić w kolejnych eliminacjach - do MŚ w 2010, bo odsunięto Boruca. Broni bardzo dobrze, w tym karnego, nie popełnia błędów w trzech kolejnych meczach. Ale wraca Boruc na mecz z Czechami - i co najmniej dziwnie zachowuje się przy bramce dla Czechów.
Ale kit z tym - hitem jest następny mecz ze Słowacją. Tam Boruc przy dośrodkowaniu w końcówce meczu zastyga w bezruchu jakby był naćpany, piłka spada mu na nogę, trafia pod nogi Słowaka i wyrównanie. Słowacy cisną i następny gol - bodajże w dwie minuty z wygranego meczu mamy przegrany.
Co robi Benhauer? Próbuje Fabiańskiego w meczach towarzyskich, ten gra bardzo poprawnie, ale Benhauer i tak wystawia Boruca na Irlandię Północną. Boruca o którego problemach osobistych jest głośno i którego występ w Ulsterze narażał na dodatkową presję bo tam pamiętali mu prowokacje kiedy był bramkarzem Celtiku.
Boruc jak pamiętamy, oczywiście zawala mecz (drugi z rzędu). Fabiański wraca na słynne 10:0 z San Marino, a potem znowu broni Boruc. A pod koniec najgorszych eliminacji w historii, nawet Kowalewski i Dudek, ale już nie Fabiański.
Fabiański wraca do kadry na poważnie już za Nawałki w 2015 meczem z Irlandią (1:1). Od tej pory tylko on gra w meczach o punkty - ale Nawałka na mecz z Irlandią Północną na Euro wystawia Szczęsnego. Potem kontuzja i gra Fabiański do końca Euro, absolutnie nie zawodzi, a mecz ze Szwajcarią to wręcz ratuje i to w kilku sytuacjach. Obejrzyjcie sobie powtórki - gra znakomicie. Ok, karne mu nie idą, ale gdyby nie on, to by ich w ogóle nie było.
Drugie eliminacje gra głównie Fabiański i gra bardzo dobrze, bodajże trzy mecze gra Szczęsny, ale turniej Nawłka znowu rozpoczyna Szczęsnym. Szczęsnym, który fatalnie minął się z piłką i zawalił nam gola z Grecją (mowa o Euro2012), a niedługo potem spowodował karnego i wyleciał z boiska. Szczęsnym, który z Irlandią Północną na Euro2016 całkiem dobrze bronił ale zderzył się fatalnie z naszym obrońcą i doznał kontuzji. Obecnie Szczęsny znowu dostał szansę przed Fabiańskim - i zawalił gola, który praktycznie pogrzebał mecz.
Sobie myślę, że Fabiański musi mieć po tym wszystkim silnie zakodowane w głowie, że nieważne jak dobrze broni, jak długo nie popełnia błędów - i tak trenerzy stawiają na konkurentów, a już osobliwe Nawałka - a Fabiański jest tylko wtedy potrzebny, kiedy inni nie mogą grać.
I teraz zapewne Nawałka znowu zagra Szczęsnym bo się "będzie chciał zrehabilitować". Świetnie, tylko kurwa, mamy na ławce znakomitego bramkarza który w jednej z nalepszych lig świata od kilku lat gra nieprzerwanie i z racji tego, że w broniącym się przed spadkiem klubie, to jest narażony na permanenty ostrzał. I daje tam radę. Do tego w reprezentacji praktycznie nie popełnia błędów - a my i tak gramy bramkarzem który jest rezerwowym w słabszej lidze, w drużynie o znacznie lepszej defensywie (co ma znaczenie jak czasem zagra), który na dodatek co najmniej ewidentnie ma pecha, a moim zdaniem to coś więcej niż pech.
Jednocześnie trener, nie tylko zresztą w tym przypadku, daje znać że w zasadzie nieważne jak kto gra, bo on stawia i tak na ulubieńców. Brawo.
Posty po paru dniach macie jednak coraz bardziej konkretne.
Ogólnie mistrzostwa, to tak. Zgadzam się z Jorgem, że mało jest emocji. Chyba już rekordowa liczba wyników 1:0. Tylko jeden mecz (wczoraj Serbia - Szwajcaria) z odwróceniem wyniku. Mało wyników z dużymi przewagami (tylko Chorwacja i Rosja tak grają, reszta na minimum).
Obecnie najlepiej się prezentują Chorwacja, Hiszpania i Francja. Te ostatnie wiem, nie grają na razie wielkich spotkań, ale momenty jakie grają ujawniają ogromny potencjał. Tak widzę teraz czołówkę, do tego dołożyłbym Brazylię, która w końcu może się otworzy. Niemców ciężko też oceniać po jednym meczu, zwłaszcza że oni często notują jakiś ciężki mecz-wpadkę w grupie (wszystkie wygrali ostatnio tylko u siebie w 2006 r.), Anglii i Belgii nie widziałem, ale mecze z Tunezją i Panamą to nie jest odpowiednia skala porównań.
Sampaoli nigdy mnie nie przekonywał, pomijam już nawet nieporadzenie sobie mentalne po dość jednak przypadkowej bramce, cały styl gry Chile i potem Argentyny to dramat, imitowanie tiki-taki i do tego oficjalne "stawianie na Messiego" jakby bramek nie mogli ładować też inni zawodnicy. W rezultacie wszyscy piłkarze Argentyny zgodnie z poleceniem trenera ładują piłki do Messiego, ten jest obstawiony i nic nie zdziała, on ma 31 lat, też już to nie jest taka prędkość, a zwody wszyscy widzieli sto razy.
Tak chciałbym żeby Polska wyszła z grupy, choćby po to żeby cieszącym się z porażki zasrańcom zeszły z gąb uśmieszki!
Edit:literówki
Ale mimo wszystko porównaj sobie Portugalię i kto tam strzela z Argentyną, jak są budowane akcje. Nasi (2016 r.) wyłączyli z gry Ronaldo, co oczywiście angażuje część obrony. W odpowiedzi masz akcje drugą stronę i szaleje młody Sanches (czy jak się tam pisze - gracz widać jednego sezonu, teraz nie ma go w kadrze), w końcu gol, ale to nie była przypadkowa akcja, tego było więcej. Polska w dobrych czasach też potrafi Lewandowskim odciągnąć obrońców, wtedy wchodził Milik, Mila czy Grosik (zwłaszcza gole z Niemcami i Rumunią polecam do analizy). Ale Argentyna w ogóle tak nie gra, mimo że Dybala, Aguero czy Higuain w piłce klubowej są o niebo lepsi niż Milik, Grosik czy Sanches, czyli te możliwości są.
Chodzi mi o to że i jeden i drugi są filarem swojej drużyny. Nieważne że i tu i tu są zawodnicy którzy potrafią strzelać bo i tak wszystko skupia się, gdy gra nie idzie, na tych gwiazdorach. Pierwszy mecz z Hiszpanią Portugalii szedł jak po grudzie i ciężar odpowiedzialności Ronaldo nie tylko wziął na siebie ale i udzwignął w sposób fenomenalny. Messi mimo że kaliber przeciwnika był mniejszy nie podołał zadaniu.
https://sport.onet.pl/mundial-2018/reprezentacja-serbii/mundial-2018-serbia-szwajcaria-bedzie-protest/y0lepdr
i tu
https://sport.onet.pl/mundial-2018/reprezentacja-serbii/mundial-2018-syle-ukshini-o-gestach-podczas-meczu-serbia-szwajcaria/sjptebv
A ja nie jestem za odwołaniem jego na chwilę obecną, ale nie jestem też za tym by był nietykalny bez względu na to jak będą wyglądały następne dwa mecze (podkreślam - wyglądały, a nie jakie wyniki będą).
A dlaczego miałem go nie bronić? Facet pięknie poukładał drużynę, która nie tylko awansowała, ale odniosła sukces. Potem przyszedł lekki kryzys w eliminacjach, ale udało się go bardzo dobrze przezwyciężyć. Facet w pięć lat przegrywa - aż do Senegalu - dwa mecze o punkty. Nie trzeba go bronić, sam się broni.
Ale to nie znaczy, że nie popełnia błędów, obecnie zaś popełnił duże. Ok, zdarza się - ale tak jak pisałem - zobaczymy czy uda się ten kryzys przezwyciężyć. Jeśli nie - może to znaczyć, ze jego resurs się wyczerpał. Nie jestem po prostu zwolennikiem patrzenia przez pryzmat historii - ale nie wyrzucam Nawałki z kadry po jednym fatalnym meczu.
Jednak warunek jest taki że dwa pozostałe będą wyglądały co najmniej przyzwoicie. Myślę że to uczciwe kryteria.
Zachowuję proporcje. A Nawałka broni się nie tylko ćwierćfinałem, ale podejściem, dążeniem do perfekcji, wynikamy w eliminacjach. My nie mamy drużyny która co turniej będzie wychodzić z grupy - ja bym się cieszył, gdybyśmy co turniej w ogóle grali.
Pamiętam jak zagrali niezwykle zacięty mecz z Duńczykami na Euro 2004, który skończył się remisem 2:2.
;-)
Czyli w tamtej grupie mamy: Brazylia, Szwajcaria, Serbia, Kostaryka. A w 1/8 Brazylia - Niemcy i Meksyk - Szwajcaria, przy tej dyspozycji to w 1/4 raczej Latynosi.
Jak nasi odpadną wtedy ze zwycięzcą meczu Brazylia-Niemcy, to ja bym jednak Nawałkę zostawił