Jest odbicie demograficzne- dane styczeń-wrzesień- efekt 500+
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
urodziło się co prawda 20.000 dziecie więcej (w 2017 do 2016),
ale aż o 3.000 mniej dzieci "pierwszych" (pierwsze dziecko kobiety), czyli rodziny decydowały się na drugie i trzecie, @marnioki na czwarte
dzietność 1,46 to tyle co 22 lata temu, dobre i to.
"Birth Rates Dropped Most in Counties Where Home Values Grew Most":
https://www.zillow.com/research/birth-rates-home-values-20165/
Bez samochodu można często się obejść, edukacja u nas prawie bezpłatna, pieluchy nie takie drogie a ubranka można załatwić tanio (rodzina/2ndhand). Oczywiście na wszystkie wyżej wymienione elementy można też wydać fortune, ale raczej nie z konieczności.
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_U.S._states_and_territories_by_fertility_rate
A ta wygląda zupełnie jak R states - swing states - D states
Dlatego lewacy wspierali nielegalną imigrację, inaczej w kilkanaście lat zostałoby im tyle bazy wyborczej, żeby przez 50 lat nie wygrać żadnych wyborów.
Mam nadzieję żę koledzy mądre chłopaki - bo szczerze powiem że moim skromnym zdaniem nie mamy żadnego interesu w tym by się mnożyli wszyscy Polacy. Niech się mnożą katolicy, albo co najmniej konserwatyści. I niech dbają mocno by ich dzieciom nie sformatowano mózgów - i tyle wystarczy.
Obecnie mamy lekkie odbicie i zbliżamy się w okolice 1,5 dziecka na rodzinę.
Dzieci rodzą się dużo częściej w konserwatywnych rodzinach niż u lewaków, ale nie oznacza to jeszcze pewnego zwycięstwa kontrrewolucji. Jednym z głównych pól walki będzie właściwe wychowanie dzieci przez te duże rodziny. Wcale nie jest powiedziane, że potomstwo z automatu będzie patriotycznie nastawione. Merdia mają wciąż sporą siłę rażenia, a dzieci zostawione same są narażone na brak kręgosłupa i podatne na rozmaite manipulacje władców marionetek.
ja wróciłem ze swojej wsi - były dwie duże rodzinne imprezy - tak na oko średnia dzietnośćrodzin to 1,0. (kto ma więcej dokłada się do singielek-trzydziestek "kochających porzucone pieski"
"powska" polska północno-zachodnia! Zgadzam się, jestem za "zalesianiem" wyludniającej się Ziemi Odzyskanej latoroślami z Ziemi Polskiej.
2015- 369 tys.
2016- 382 tys.
2017- 402 tys.
2018- 388 tys.
Prognozowany przez GUS spadek ludności między 2015-20 : 281,2 tys. dusz
Na razie na koniec 2018 spadło od podstawy z prognozy na 2015 (38 419 tys. ) 8 000 ludności.
I to jest jakieś. odniesienie.
Na koniec 2020 po niespełna 4 latach programu 500+ będzie około 250 tys. dzieci "do przodu"
Gdyby to utrzymac to do 2050 stracilibyśmy nie zakładane 4,5 miliona tylko 500 tysięcy.
I o to długofalowo toczy się gra. O 4 miliony Polaków w przeciągu 35 lat.
Ci z Zachodu mogliby [byli] przywieźć ze sobą znajomość mechaniki nowoczesnego społeczeństwa, gałkologii demokratycznego państwa czy funkcjonowania rynkowego przedsiębiorstwa. I kapitał. I znajomości.
Ci ze Wschodu mogliby wrócić do Ojczyzny swoich dziadów, z której wygnał ich plugawy car czy inny Stalin. Mogliby dać swoją pracę i wysiłek w budowę nowej Polski.
To są ogromne zaniedbania. Gorzej - sądzę, że to była (jest?) świadoma decyzja.
ja wróciłem ze swojej wsi - były dwie duże rodzinne imprezy - tak na oko średnia dzietnośćrodzin to 1,0. (kto ma więcej dokłada się do singielek-trzydziestek "kochających porzucone pieski"
"powska" polska północno-zachodnia! !!!
także (ze Wschodu)
W realu wygląda to (na razie ) lepiej: na koniec 2017 byliśmy 118 tysięcy powyżej zakładanych w 2014 wartości.
Spadek ludności jest nieuchronny ze względu na wymieralność roczników z lat gdy rodziło się 2 razy więcej dzieci niż dziś- ważne aby wypracować jakaś podstawę do przyszłego odbicia się w górę.
Poza tym nie wiemy tak naprawdę ile nas w Polsce jest po wielkich migracjach zarobkowych w UE.
Prawdopodobnie nie mniej niż 37 milionów.
Do tego imigranci , których w systemie ZUS jest 600 tysięcy. A poza systemem?
Dlatego tak ważna jest liczba urodzeń dzieci w Polsce bo to konkret, który może świadczyć (przy mniejszej realnej liczbie ludności) o wyższym realnym współczynniku dzietności kobiet polskich i napływowych.
Kiedyś ksiądz na kazaniu prawił, że jak się prawnikowi urodziło dziecko, wszyscy się radowali. Jak drugie - to gratulowali że ma konkret. Przy trzecim się dziwowali, a po czwartym poszedł hyr, że bije żonę.
Przeszedłem wszystkie te cztery fazy i za każdym razem mi gratulowali. '
Tak więc, tego. Albo ja żyję wśród patologii albo ta opowieść o poszczeganiu rodzin wielodzietnych jako patologii jest jakaś, hm, naciągana lub nieaktualna. Zapewne datur jakieś tertium albo i quatrum, ale w moim doświadczeniu jest jak piszę.