Jest odbicie demograficzne- dane styczeń-wrzesień- efekt 500+
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Potem dostały w 2015-116 zastrzyk inżynierów i lekarzy 1,7 miliona lecz kolejne lata to jak obuch w głowę:
2017 minus 87 tysięcy
2018 minus 98 tysięcy
2019 minus 104 tysięcy
W trzy ostatnie lata stracili blisko 300 tysięcy
Polecam też:
https://nowakonfederacja.pl/niemiecka-demografia-szansa-dla-polski/
"Utrzymująca się od 1970 roku średnia dzietność na poziomie 1,4 dała Republice Federalnej palmę niechlubnego lidera w tym wymiarze na świecie. Rodowite Niemki mają jednak dzietność jeszcze o blisko pół dziecka mniejszą niż cudzoziemki, co powoduje, że rzeczywista dzietność rdzennych Niemców wynosi zaledwie 1,3. Demograf Francesco Billari wyliczył, że przy utrzymującej się dzietności na tym poziomie, w przeciągu tylko 44,3 lat liczba ludności zmniejsza się o połowę. Jednoczesny napływ imigrantów powoduje, że ich pełna integracja staje się coraz trudniejsza, jeśli nie niemożliwa. Zatem za zachodnią granicą Polski następuje powolna podmiana ludności. Rodowici Niemcy stopniowo będą stawać się mniejszością we własnym kraju.
Niemcy walczące
Niemcy jednak nie chcą przyjąć tego scenariusza do wiadomości. Nie mówi się za Odrą o pobudzaniu dzietności, tylko o wydłużaniu wieku emerytalnego, zwiększaniu zatrudnienia kobiet, wzroście produktywności i ściąganiu do kraju imigrantów o odpowiednich kwalifikacjach. Wybór drogi imigracji na taką skalę oznacza, że Niemcy nie ratują już Niemców jako narodu, starają się jedynie ratować niemieckie państwo."
To tez odpowiedź na wściekłośc niemieckiej agentury w Polsce
i dalej:
"Pięć minut Polski
Niemiecka lekcja demograficzna pokazuje, że przed Polską leży kij i marchewka. „Kijek” dlatego, że przy braku głębokich zmian Polska podąży scenariuszem Niemiec, wyludniając się lub będąc zasiedloną przez ludy pozaeuropejskie. „Marchewka” natomiast wynika z prawdopodobnej porażki niemieckiej próby zastąpienia braku dzieci imigrantami. Stworzy to na północ od Alp nową sytuację geopolityczną, dając Polsce szansę na wyraźną poprawę swojej pozycji.
Sytuacja demograficzna Polski nie jest dobra, ale jest odwracalna. Demograficznie Polska ma 20 lat przewagi nad Niemcami i właśnie wkracza w okres, w którym najliczniejsze roczniki są u szczytu produktywności. Demografia zapewnia zatem Polsce środki na finansowanie reform jeszcze przez najbliższe kilkanaście lat, ale kluczowe dla sukcesu będą lata najbliższe. Zatem jest to obecnie te pięć minut Polski, w czasie których należy dokonać zmian."
(polecam cały artykuł z początku 2016 r.)
Kwestia postrzegania jakoś tam istnieje, ale chyba jest przeceniana. To jest w ogólności szerszy temat, m.in. o tym jaką wizję człowienia i rodziny wtłacza do głów tutejszy popkalczer, w tym - groza - media publiczne.
Ważniejsze czynniki (te odróżniające od poprzednich pokoleń) to chociażby wiek zakładających rodziny, późny moment pierwszego zaciążenia, epidemia niepłodności, plaga cesarek. Te czysto materialne (chacjenda, praca), mam wrażenie, mniej przyprawiają o ból głowy. Nie że nagle wszyscy zostali bogaczami, ale chyba wzrosło poczucie stabilności i bezpieczeństwa (tzn. że niezależnie od możliwych zmian temat da się ogarnąć).
Powszechny system etatowy jest mocno antyrodzinny, ale znośny robi się przy lepszej koniunkturze.
Swoje robi też upowszechnienie i wzrost wskaźnika dzieciaryzacji. Może to jednostkowe doświadczenie z wycinka jądra stołecznego ciemnogrodu, ale rodzicielstwo i związane z nim nieprzewidziane sytuacje coraz mniej są traktowane jako niezrozumiała fanaberia.
Cała dyskusja o „pay gap” to tak naprawdę dyskusja o tym, że matki zarabiają mniej. Nie kobiety. Matki.
W Turcji byłem obiektem zazdrości na wieść o trzech synach.
U nas jest raczej pozytywnie odbierana nasza rodzina.
W pracy na wieść o 3 dziecku gratulowali (2015) ale dyskretnie pukali się w czoło. Ogólnie miałem opinie dziecioroba ale ponieważ zapierniczalem równo w 3 pracach (ok 2 etaty) dodawanli żem pracowity
Po narodzinach 4 dziecka zostałem utrzymankiem dzieci a moja żona emerytką....
Najbardziej charakterystyczną jest postawa koleżanek żony, zwłaszcza jej rówieśnic i starszych o rok, dwa, trzy. W 90% mają odchowane dzieci (max. 2) i są.... samotne, w sensie dzieci już mają swoje życie a one w pustych domach mijają się z mężem. Nawet ich związki przez to cierpią. Brak spójności jaką na pewnym etapie dają dzieci widać jak na dłoni. Generalnie wyrażają żal z powodu braku małego dziecka w domu, oskarżają się o nadmierne wygodnictwo i asekurację.
Sąsiedzi dookoła bardzo gratulują, szczególnie ci którzy już mają wnuki (zazwyczaj 1,w porywach 2) młodsi, już niezdatni do posiadania dzieci zazdroszczą i, zgryzliwie dają temu wyraz.
Rodzina: temat rzeka - generalnie od zachwytu przez przerażenie do zazdrości.
Takosz radywam sie to dyszkretno nowino.
Cóż, przyjdzie zdać relację - daj Boże - z reakcji otaczającego świata na uczestnictwo w szacownym tutej klubie patologa.
Dla małżonki szczególnie.
Najstarsza właśnie śpiewająco zdała maturę i wybiera się za małą kałużę na farmakologię.
Młodsza w liceum, młodzian w gimnazjum.
Mama (pracująca onegdaj) z dwu synów doczekała się sześciorga wnucząt, dziś wieku 4-18 lat.
A co do tego czy posiadanie trójki dzieci to patologia tak zwanej opinii społecznej - otóż generalnie już nie.
Kiedyś owszem ale to temat nieaktualne już od prawie dekady.
Nie mówię o jednostkach takie zawsze się znajdą i będą reprezentować dokładnie każdą skrajność. Mówie o tak zwanych trendach.
Skąd to wiem? A bo pracuję w korpo czyli w wysypie lemingów gdzie jednostki przekraczają jakąkolwiek skalę skurwienia mentalnego a i średnia nie jest za wesoła. Więc jeśli nawet tam trójka to już nie obciach - ciągle mowa o tak zwanej średniej - to ja się pytam gdzie w takim razie?
Najważniejsze, nie zważać na opinie "wilków" i robić swoje.
Z nas dwojga uczyniliśmy (2+5+3+4)=14-osobową rodzinkę.
Nie licząc pana kota
Wigilie wspaniałe.
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
!
A ściślej - są i pary bez dzieci, są i z jednym czy dwójką - ale trójka to już też norma.
tak wyszło...
(dwóch jedynaków na fotce w wątku 'zdjęcie dnia')
(acha, uwielbiają się, jeden za drugim tęskni, świetnie się bawią)
Jeśli chodzi o jedynaków to mój kuzyn był takim i mówił że to było najgorsze w jego dzieciństwie. Dlatego sam ma trójkę dzieci bo twierdzi że bycie jedynakiem to krzywda dla dziecka. Wychowawcza i organizacyjna.