Jest odbicie demograficzne- dane styczeń-wrzesień- efekt 500+
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Co Koleżeństwo NATO aby wydzielić podwątek "bałtycki" z głównego wątku?
Wychodzi , że na koniec 2020 będziemy 250 tysięcy do przodu względem prognozy z 2014.
Oczywiście, że dalej pod kreską ale punkt odbicia nieporównanie będzie lepszy niż ten ze scenariusza tsunami.
Zresztą GUS już skorygował prognozę więc przeskoczymy na nową i ją będziemy mieli za bazę.
dane za 2018 rok (31.XII)
Współczynnik dzietności ogólnej
1,435
przyrost naturalny (na 1.000 osob)
- 0,7 (romeck: minus; więcej jest zgonów niz urodzeń (żywych))
Oni tam wtedy w GUS przyjęli założenie, że warunkiem tego będzie "sprawne państwo" i oznaczyli jako wariant realistyczny wariant średni...
I to jest coś, do czego zawsze powinniśmy się odwoływać w dyskusjach o tem.
Powoli, mając tylko czwórkę zostajemy w tyle względem otoczenia...
2013 - 369,6
2014 - 375,2
2015 - 369,3
2016 - 382,3
2017 - 402,0
2018 - 388,0
2019 - 375,0 No właśnie nie.
Wg prognozy hurraoptymistycznej w totalu powinniśmy mieć 2622 tys a mamy 2662 tys. Czyli jest LEPIEJ niż w naśmielszych przewidywaniach o 40tys luda. A że wg realistycznej, średniej powinno być 2466 to mamy... tak, blisko 200 tys luda do przodu na przestrzeni 6 lat.
- W Polsce rodzi się bardzo mało dzieci, a chcemy, żeby Polaków było coraz więcej – mówiła w 2016 roku ówczesna premier Beata Szydło. Wyjaśniała, że zasiłki z 500 plus mają przede wszystkim sprawić, aby Polacy decydowali się na liczniejsze potomstwo.
Jak pisze "Rz", to już nieaktualne. O tym, że 500 plus nie spowoduje wzrostu urodzeń, mówiła już wcześniej pełnomocniczka rządu ds. demografii Barbara Socha. A teraz rząd po raz pierwszy przyznał to w oficjalnym dokumencie. I dodał, że taki wzrost nigdy nie był celem.
Chodzi o „Sprawozdanie Rady Ministrów z realizacji ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci w 2019 roku”, które właśnie trafiło do Sejmu. Rząd odnosi się w nim do danych za 2019 rok, z których wynika, że urodziło się o 13 tys. mniej dzieci niż w roku poprzednim.
- Warto podkreślić, że oczekiwanym skutkiem wprowadzenia świadczenia wychowawczego nie jest regularny wzrost liczby urodzeń obserwowany z roku na rok. Według prognozy GUS liczba urodzeń w Polsce będzie w najbliższych latach spadała, a efektem wprowadzenia świadczenia wychowawczego będzie przede wszystkim to, że ten spadek nie będzie tak silny - pisze rząd.
Jak czytamy w „Rz”, o stałym wzroście liczby urodzeń mówiły też dane zawarte w ocenie skutków regulacji ustawy o 500 plus. Wynikało z nich, że urodzeń będzie 378,2 tys. w 2017 roku, 379,5 tys. w 2018 roku i 380,4 tys. w 2019 roku. W 2020 roku liczba urodzeń miała się ustabilizować, a potem zacząć spadać.
Liczba urodzeń spada z roku na rok
W rzeczywistości liczby urodzeń żywych podawane przez GUS wyglądają tak: 402 tys. w 2017 roku, 388,2 tys. w 2018 roku i 375 tys. w 2019 roku. Począwszy od 2017 roku urodzeń więc ubywa, zamiast przybywać. W 2019 roku urodziło się 5,4 tys. dzieci mniej niż mówiły prognozy rządu.
- Może byliśmy zbyt optymistyczni, licząc na to, że poziom urodzeń powyżej 400 tys. się utrzyma - mówi „Rzeczpospolitej” wiceminister rodziny Stanisław Szwed z PiS. - Jednak liczba urodzeń jest uzależniona od liczby kobiet w wieku rozrodczym, których ubywa - dodaje.
Na program 500 plus wydano ponad 114 mld zł
W czerwcu minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg poinformowała, że wypłaty świadczeń od początku obowiązywania programu 500 plus stanowiły koszt w wysokości 114 mld zł. Świadczenie to wypłacane jest na blisko 6,5 mln dzieci.
Więcej na ten temat w „Rzeczpospolitej”.
Jestem zawodowym malkontentem, ale zupełnie nie przemawia do mnie argumentacja, że "jest źle". Jest bardzo dobrze, bo alternatywą do "jest źle" było "jest tragicznie". A trendy odwracać trzeba było, ale 30 lat temu.
Gra nie o to się toczy by nas było więcej - bo jest już przegrana - tylko by nie było takiej zapaści która zrujnuje państwo i gospodarkę. I tę wojnę - póki co - wygrywamy.
Inna sprawa że mam nadzieję że tendencje są takie że wymierać będą głównie lewacy, ateusze itp. Katolicy przeważnie jednak chcą mieć dzieci i zwykle nie chodzi o jedno, a często o więcej niż dwoje.
Wtedy proporcje zmienią się na korzyść:)
Z obserwacji otoczenia to znam i rodziny wielodzietne i panny i pary bezdzietne. Statystyki nie prowadze.
;-)
Stąd moja nadzieja. Niech katolicy mają dzieci, reszty do tego nie zamierzam namawiać.