Aktualności, newsy, krótkie wiadomości tekstowe
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Nie doszczegam zwiomsku radzieckiego jednegusz zes drugiem.
Kolega rozwinie co było potem. Proszę bom ciekaw.
Czasę oćcem kszesnem zostawa baba.
Skoro u nas królem już dawno temu mogła zostać baba...
Tyle, że można podać również przykłady w drugą stronę. Znam takie. Wcale nie pojedyncze. Doprawdy - nic z tego nie wynika.
Phemie Matołusch wzion sie za pierniczki. Zapewnesz Rzeszpospolito dalij bydymy zaposiadyweć zes dechtury nualesz byndzie to dechtura zes pudełków po zeżartych pierniczkach.
Cycam:
https://www.money.pl/gospodarka/rewolucja-w-stawkach-vat-tansze-cytrusy-drozsze-owoce-morza-sprawdz-inne-zmiany-6405289811835009a.html Dulcze et cuś-tam cuś-tam byndzie umiereć za tako Ojczyzne.
jakoże pierwsze słyszę to germańskie dwusłowo, to pogóglałem... (z jakiegoś wykładu o... Oazie!)
W potocznej opinii ci specjaliści są wybitnymi fachowcami w swojej dziedzinie, cieszą się sławą i uznaniem.
Los potwierdził moją intuicję nt księży.
Tzw społeczeństwo oczekuje specjalizacji. W Leistungssport, jakim jest życie, ogół chce, żeby w dyscyplinie kościelnej księża byli świecie, ale świeci na miarę jakiegoś obrazu, który z życiem chrześcijańskim nie ma wiele wspólnego.
Leistungsmensch ksiądz.
Można to również, jak zwykle i bez trudu podciągnąć pod zaniechania MEN w zakresie nauczania elementów logiki w podstawówkach. Pierwsze nie wyklucza drugiego i wice Wersal.
Nie pasuje natomiast wariant wykładni z państwem jako odrębnym bytem opresyjnym, bo wtedy druga część ("należy do wszystkich") wisi w próżni.
https://edition-m.cnn.com/2019/07/23/asia/south-korea-russia-military-intl-hnk/index.html?utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter&r=https://t.co/U51CG618JD
https://www.oaza.pl/ruch-swiatlo-zycie-jako-pedagogia-nowego-czlowieka/
z ciekawymi opisami dezintegracji osobowości człowieka współczesnego.
Natomiast - niestety - bazując na obserwacji syna i środowiska w którym się znalazł - muszę potwierdzić losową diagnozę "olimpijczyków". Serce boli, gdy słyszę o losach człowieka - złotego medalisty Międzynarodowej Olimpiady Informatycznej, którego sam kilkakrotnie zawoziłem na obozy szkoleniowe.
Otóż, człowiek nie jest w stanie utrzymać się na studiach licencjackich z informatyki. Na razie zawalił rok, ale wylot ze studiów jest tylko kwestią czasu. Zamiast zająć się solidnym poszerzaniem wiedzy, bądź pracą dla dobra ogółu, człowiek na przemian tłucze zadanka na kolejny konkurs i... pije na umór. I co za pożytek z tego, że przyniesie uniwersytetowi kolejny laur, skoro przyszłości z tego nie będzie?
A cała rzecz sprowadza się właśnie do "wyczynu". Znaleźć niszę w której jest się dobrym i jak najmniejszym kosztem wybijać się nad innych i nieustannie błyszczeć. Bez realnego pożytku dla siebie i innych oraz bez harmonijnego rozwoju wiedzy i osobowości.
[edit: literówka]
Brak mistrzów, wtem! I duchowych. Brak uwaznosci.
Dobrze krzychol napisałeś
Długo tak zamierzacie uogólniać?
Ile można?
Mam zacząć podawać przykłady z drugiej strony?
Albo sypać przykładami wszechstronnych miernot, które zmarnowały sobie (i rodzinom) życie, niczego pozytywnego nie osiągając? Nie mówiąc o żadnych laurach, czy to szkolnych, czy dalszych.
Nożesz, qrde, znafcy się znależli i statystyczne wnioski wyciągają.
Gdzie oni są, ci młodzi olimpijczycy sprzed lat 10, czy 15?
Jakie osiągnięcia, dorobek naukowy bądź komercyjny mają dzisiaj?
Być może ja się mylę, być może syn mi sprawę przedstawił w zbyt ciemnych barwach...
ale naprawdę obraz człowieka, który przygotowuje na różnych kursach kolejnych młodych adeptów olimpiad, a sam jest czwarty raz na pierwszym roku kolejnej uczelni, jest dość powszechny. Przynajmniej w informatyce.
Jak ja chciałam mieć 10% tych zdolności ucząc sie na pamieć po kolei wszystkich zadań ze zbioru Dróbki-Szymanskiego.
Wiem, przypadek jednostkowy ale jedyny jaki znam. Moim zdaniem hiper- fascynacja Heavy Metalem i alkohol zrobiły swoje.
https://www.oaza.pl/ruch-swiatlo-zycie-jako-pedagogia-nowego-czlowieka/
z ciekawymi opisami dezintegracji osobowości człowieka współczesnego.
Natomiast - niestety - bazując na obserwacji syna i środowiska w którym się znalazł - muszę potwierdzić losową diagnozę "olimpijczyków". Serce boli, gdy słyszę o losach człowieka - złotego medalisty Międzynarodowej Olimpiady Informatycznej, którego sam kilkakrotnie zawoziłem na obozy szkoleniowe.
Otóż, człowiek nie jest w stanie utrzymać się na studiach licencjackich z informatyki. Na razie zawalił rok, ale wylot ze studiów jest tylko kwestią czasu. Zamiast zająć się solidnym poszerzaniem wiedzy, bądź pracą dla dobra ogółu, człowiek na przemian tłucze zadanka na kolejny konkurs i... pije na umór. I co za pożytek z tego, że przyniesie uniwersytetowi kolejny laur, skoro przyszłości z tego nie będzie?
A cała rzecz sprowadza się właśnie do "wyczynu". Znaleźć niszę w której jest się dobrym i jak najmniejszym kosztem wybijać się nad innych i nieustannie błyszczeć. Bez realnego pożytku dla siebie i innych oraz bez harmonijnego rozwoju wiedzy i osobowości.
[edit: literówka]
Jak już ustaliliśmy w innym wątku, przykładami można "załatwić" wszystko. Piszę "załatwić" bo słowo "udowodnienie" to chyba jednak przesada
A zupełnie serio (tak, wiem, nie ma takich badań, ale pomarzyć można
Na tym co mamy ja mogę powiedzieć tyle:
Olimpiada szkolna to szansa dla młodego człowieka na fajny, w miarę samodzielnie zapracowany sukces (a nie pieniędzmi rodziców jak droższe ciuchy czy bardziej egzotyczne wakacje). Sukces na miarę wieku, a nie całego życia. Ja się z takich własnych sukcesów cieszyłem i cieszę się z sukcesów innych.
Jeśli jakiś młody człowiek by mnie spytał czy warto iść na olimpiadę szkolną, to śmiało odpowiem: warto. Nie jest nawet ważne ile się nauczy, czy dostanie celujący i jaką lokatę, bo za 10 czy 20 lat nikt o tym nie będzie pamiętał. Ale zobaczy jak sobie radzi z wystąpieniami publicznymi lub przed obcymi osobami, w stresujących sytuacjach, jak radzić sobie z presją czasu, jak w miarę szybko się uczyć itd. Nie nauczy się tego w samej szkole, odbębniając materiał nawet na 100%, a w życiu się przyda.
Aha, to nie o mnie, żeby nie było