Blaski i nędze Unii Europejskiej
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Czyli jakaś wersja Cesarstwa Rzymskiego Narodu Europejskiego się kroi&szyje? Ze stolicą w Lotaryngii...
Historia jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.
A słowa o II Pierwszej są jak najbardziej trafne.
Natomiast wywiad Le Pen w Rzepie traktuje jako rytualne potwierdzenie francuskiego punktu widzenia. Koledzy oczekiwali że padną tam słowa przysięgi na wierność Prezesowi?
To ci lotarynczycy z pierwszego podziału?
Tu ładnie widać, jak wygląda Wielga Lotaryngia.
Jedno co istotnie utkwiło mi w pamięci, to taka oto złotawa myśl:
-- A pan co, nie wchodzi do gry?
-- E, wicie, co mam wchodzić i ryzykować kapitał, który jest mi niezbędny do życia w imię wielgich sum, które wszelako do życia niezbędnymi nie są.
I to jest problemat naszej Drugiej Pierwszej. Źle nam w tej Wujni? Przecie ciepłej wody mamy do zerzygu, a do tego mamy zaszczyt bycia dla niemieckiej gospodarki podwykonawcami a dystrybutorami. Możemy się uczyć, pracować i godnie żyć życiem cichego obywatela, adaptowanego do biocenozy. W porywach co poniektórzy porwą się może na dążenie do dobrobytu bez ryzyka dla życia.
A Druga Pierwsza? Druga Pierwsza każe nam rzucić na stos swój życia los, na stos na stos. I to w imię czego? W imię sprawczości i decyzyjności na pomoście tego debila Bartosiaka? Przelewać krew dla rizunów, boćwiniarzy i tamtejszych tutejszych? A może jeszcze pchać się z wyimaginowanymi Abramsami na roje radzieckich dronów, wojny elektronowej, hybrydowej y atomowej? Dajże pan spokój, byle polska wieś spokojna!
870 rok
→ link1
→ link2
Bardzo możliwe, że sfederalizowana pod nadzorem Niemiec Europa to jedyne rozwiązanie. Jedyna szansa dla Europy. Bardzo też możliwe, że faktycznie w wielu wymiarach to również dobre rozwiązanie dla nas (chociaż jeżeli nawet to wg mnie krótkoterminowo)
Ale jestem skorpionem. Polakiem. Wolę zginać, podpalić świat, niż być pod butem Niemców, chorego człowieka tego świata. To jest sprawa zasadnicza, idzie o moją duszę.
"W Niemczech nie spowiadają się już nawet pobożni katolicy. Nikt nie widzi związku między sakramentem pokuty a Eucharystią. Przecież także Komunia odpuszcza grzechy – mówi szef najważniejszej organizacji niemieckich świeckich.
Thomas Sternberg, szef Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików (ZdK), największej niemieckiej organizacji świeckich, mówił w wywiadzie ze słowackim czasopismem kościelnym „Postoj” o kryzysie spowiedzi wśród niemieckich katolików. Okazuje się, że spowiedzi w Niemczech praktycznie już nie ma.
Sternberg pytany, czy zna w ZdK kogokolwiek, kto by się jeszcze spowiadał, odparł: Nie, nie znam nikogo.
– Jest prawdą, że związek między Eucharystią a spowiedzią został radykalnie złamany, praktycznie już nie istnieje – dodał.
– Niemcy są pod tym względem [spowiedzi – red.] zupełnie inne [niż Słowacja]. Sakrament pokuty właściwie zaniknął. W Niemczech nie spowiadają się w zasadzie nawet najbardziej pobożni katolicy – perorował Sternberg."
Faktycznie idzie o nasze dusze.
Widziałem kiedys film o jednym Niemcu który po wojnie uciekł do Hiszpanii, bo się bał rozliczeń. Miał 18 lat, wstąpił do SS itd. itp. W tej Hiszpanii to się nawet dorobił majątku, wymyślił i sprzedawał maszynę do robienia w domu jogurtu. Film pokazywał go jako ponad 80-letniego człowieka, chadzał na msze i zawsze przystępował do komunii świętej, na pytanie czy się spowiada powiedział że nie, że nie widzi potrzeby, gdyż od zawsze prowadzi życie dobre i po prostu nie grzeszy.
Przecież on nigdy nie złamał niemieckiego prawa nawet gdy robił w Konzentrationslager Dachau i Konzentrationslager Buchenwald, więc nie zgrzeszył, czyż nie?
Nowomianowany kanclerz Olaf Scholz pominął w przysiędze kanclerskiej słowa "Tak mi dopomóż Bóg". Dobrze to czy źle?
kościoły koncesjonowane dostają procent od opłacanego podatku od dochodu
Olaf Scholz wystąpił z kościoła ewangelickiego,
chyba pierwszy bezwyzaniowiec kanclerz
chyba to konsekwencja z jego strony
Pewien historyk Kościoła parę lat temu klarował, że problem z wiarą niemców jest od samego początku, wszak "apostołem Gotów" był Wulfila - heretyk ariański. I potem, mimo chlubnych wyjątków, z ich wiarą permanentnie jest jakiś fehler.
A co do sytuacji obecnej: poczucie braku grzechu = brak konieczności ich odpuszczenia = brak konieczności bycia zbawionym = brak potrzeby Zbawiciela.
To jest jakiś mentalny supermarket z religiami, a Komunia najwyżej jak produkt na półce - piguła na ból istnienia.
Zapytałem się Googla i tak mi odpowiedział: https://www.deutschlandfunkkultur.de/beichte-das-ungeliebte-sakrament-100.html https://de.catholicnewsagency.com/story/die-beichte-kann-warten-3854