Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Jest rzeczą oczywistą. ze wprowadzano w nich na przestrzeni stuleci modyfikacje, co jednak nie zmienia tak zwanego clou.
Dobrze, że to był błąd telefonu, bo nie da się zrobić syntezy religii a jedynie synkretyzm.
Tak, dziwny duch towarzyszy temu, co komunikuje Papa. Coraz trudniej też dopatrywać się w tym szukania ducha jedności.
Ale co zrobić gdy środowisko tradycyjne co dzień i przez lata ciężko pracuje na różnych płaszczyznach komunikacji, by papa miał rację? Choćby zawartość wieloforumków (dziś replikowana w socjalach) nie była-li na to dowodem?
To nie jest temat 0-1, w którym jeśli nie biedny nurt tradycyjny, to gwarancja beroglianizmu i robienie cyrku w kościołach.
Nie byłbym pewien która strona bardziej przykłada rękę do pługa orzącego troskę o liturgię.
Dowiedziałem się z wczorajszego materiału red. Ziemkiewicza.
Gdzie jest vomitorium?
Rauch: Wasza Eminencja był obecny podczas wideo konferencji, kiedy Papież rozmawiał z patriarchą moskiewskim Cyrylem i metropolitą Hilarionem. Jakie były wrażenia Waszej Eminencji z tej rozmowy?
Papież pozwolił patriarsze mówić jako pierwszemu. Szczegółowo wyjaśnił on swój pogląd na przyczyny wojny. Papież nie ustosunkował się do tego poglądu politycznego, ale wyraził się jasno: nie jesteśmy duchownymi państwa, jesteśmy pasterzami ludu - i razem musimy znaleźć rozwiązania na rzecz pokoju.
Rauch: Wasza Eminencja powiedział w wywiadzie dla "Domradio", że nie jest pewien, czy ta wiadomość dotarła do Patriarchy.
Chodziło mi o to, że nie mogę zajrzeć do serca Patriarchy. Mogę tylko patrzeć, jak zareaguje.
Rauch: Jak to jest brać udział w wideo konferencji, która mogłaby zapisać się w historii świata - ale nie można przekonać drugiej osoby?
Wojna w Ukrainie jest straszna i - jak podkreśla Papież - absurdalna. Jest to śmiertelnie niebezpieczne dla wielu ludzi. Dlatego musimy zrobić wszystko, aby zakończyć tę straszną i bezsensowną wojnę. Nawet jeśli w tym przedsięwzięciu będziemy musieli zaakceptować niepowodzenia w stosunkach dyplomatycznych, musimy kontynuować nasze wysiłki.
Rauch: Jednym z najważniejszych wydarzeń, jakie Ksiądz Kardynał przeżył, było spotkanie Franciszka i Cyryla w Hawanie i podpisanie Deklaracji Hawańskiej. Czy teraz musimy spojrzeć na to spotkanie z innej perspektywy?
Nie zaliczam spotkania w Hawanie do swoich zasług. Bez inicjatywy i woli patriarchy Cyryla to spotkanie nie doszłoby do skutku. Obecnie stosunki te nabrały zupełnie innego charakteru. Gdy bowiem tak straszliwa wojna jest sankcjonowana nawet religijnie, takie postępowanie musi wstrząsnąć każdym ekumenicznym sercem. Dlatego cieszę się, że papież Franciszek odwołał zaplanowane na czerwiec spotkanie z patriarchą Cyrylem. Prawdopodobnie w wi
Gdyby zachował jakąś formę pokory, bez tej całej pretensji do bycia lepszymi to może by coś z tego było.
A, przynajmniej wg moich obserwacji - mam też spory staż oazowo-charyzmatyczny
Piusowcy śmiali się z Bractwa św. Piotra, że czołganie się przed Watykanem to wujoza, bo na pewno nikt im biskupa nie wyświęci. Jico? Jajco!
Duphawdy, nie ma sensu brać za dobrą monetę chamskiego pars pro toto, które obecny biskup Rzymu wykorzystuje, żeby zwalczyć Tradycję w imię fuszerki zmachanej pisiont lat temu przez paru facetów w sukienkach.
• "Vetukatechumenat"
• "Sahara"
• ...
W pewnym momencie człowiek miał wrażenie uczestniczenia w czymś w rodzaju Big Brothera, nomen omen. Tak, jakby te ludzie nie przychodziły tam dla celu zasadniczego, tylko po wejściu odpalały kapowniczki z notatkami, co znowu było nie tak.
O ile mam ogromny szacunek do starego rytu i uważam że jest on bardzo wartościowy, to ta atmosferka była jednak męcząca.
Mnie dodatkowo wmurwiało - jeszcze jak np. w Wawie te msze odprawiano w niewielkim kościółku św. Benona - że ławki były wypełnione młodymi zdrowymi bykami z baaardzo świątobliwymi minami, ale niechby się miało pecha być kobitą w leciech i przybyć tam trochę później, to szans na ustąpienie miejsca nie było; tak owe młode zdrowe byki były pogrążone w modlitwie, że strategicznie nie zauważały że jakaś słabsza od nich istota przestępuje z nogi na nogę przez całą mszę.
Śmiesznie że potem te same młode zdrowe byki wypisywały różne żale i pretensje, co było nie tak - więc jednak chyba zauważały otoczenie, tylko coś takiego jak miłość bliźniego, empatia i miłosierdzie zdawały się im być zjawiskami obcymi.
Padł kiedyś serwer, wszystko stracone. Na nowym - gdzie już mnie nie wpuszczono do hejtparku-hejtparku (głebokie lochy!), odpuściłem sobie pisywanie...
Na Msze niedzielne we Wrocławiu przychodzi po conajmniej 150-200 osób, a na FK w kółko mędzi jakieś 10 :P
Jasne sytuacje są w ogólności lepsze niż niejasne, więc jeśli dla kogoś jakiś nurt w ramach Kościoła staje się budulcem boskiego "Ja", to może lepiej, żeby nabierał rozumu gdzieś, gdzie swoją postawą nie będzie wprowadzał zamętu i zgorszenia.
Wiele jest przeświadczenia o rychłej demolce Kościoła, w którym przetrwa jakaś Garstka Najwierniejszych. Pyszałkowie ze wspomnianych "różnych nurtów" bardzo lubią przeglądać się w tym wyobrażeniu.
Tymczasem coraz wyraźniej widać, że nie trzeba żadnej sekularyzacji i pedalizacji, żadnego NWO, które weźmie i rozwali Kościół, bo tego samego może dokonać rosnący, destrukcyjny potencjał opisanego dziwnego klimatu.