Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Co do fuszerki pisiont lat temu, to raczej jest celowe działanie a nie wypadek przy pracy. W sumie jednak wdrażane dość konsekwentnie przez kolejnych papieży.
Natomiast pisiont lat temu zmiany były przełomowe. O protestantyzacji liturgii większe tuzy internetowej szurii niż ja już pisały, a Kolega jest, tuszę, na bieżąco.
W kwestii nowej liturgii fascynuje mnie jedna kwestia -- otóż wg nauk Taleba, im starsza technologia, tym dłużej będzie istnieć. Głupio to brzmi, ale działa. I otóż, ryt rzymski ma za pasem, powiedzmy, dwa tysiące lat istnienia i rozwoju. A fuszerka Bugniniego została wymyślona w latach 70. I teraz -- ile technologii, które powstały w latach 70. jest dziś jeszcze w ogóle stosowane?
No msza rzymska miała się coraz lepiej rzecz jasna. Ponoć w diecezji w Luksemburgu jest tak, że 50/50 jest mszy rzymskiej i NOM, tylko że na NOM som trzy osoby z księdzem a na mszy rzymskiej pełne kościoły. We związku z dokumentem Klawisze Tradycji a sprawa tacy biskup miejsca ogłosił czem prędzej że nic siem nie zmienia w jego diecezji. W Polska rzecz jasna też ładnie rosło co widzimy
Jakby to szło tym razem, niegrzeczni tradi buzują na internetach, to jeszcze na złość im się też zezwala na komunię dla rozwodników, wielość religii jako mądrość Boga, lektorat i akolitat dla kobiet a teraz jeszcze drogę synodalną?
Mnożenie przez podział to podobno cecha protestantów. Ale co tam, jak można po katolicku pokłócić się o szaty liturgiczne czy tam język.
To się nie odbyło:
Czy Ty też uważasz że tradi grzeszą pychą?
Pytanie pomocnicze: Paruzja, przychodzi Pan Jezus, ludzie razem go wielbią, razem się modlą, czy możliwe to jest w różnych językach?
Czy kolega sugeruje, że trzeba używać łacińskiej a jednolitej liturgii, bo Jezus się z nami zmartwychwstałymi nie dogada?
Narzędziem.
Tych wojenek liturgicznych nie rozumiem ni w ząb. Jedno i drugie, stare czy nowe, wymyślił człowiek.
Tradycja - tradycją, ale jak mówi mądrość ludowa: onuca bliższa ciału.
Ja po prostu nie widzę wartości dodanej jakiegokolwiek rozłamu w Kościele a takiego na tle liturgii to nie rozumiem ni w ząb.
A jeśli chodzi o Starus Ordo Missae, to sens jest oczywisty -- jestto bowiem ryt naturalnie wyrosły z Ostatniej Wieczerzy, szlifowany i udoskonalany przez tysiąclecia.
Mogę opisać kilka doświadczeń z mojego życia. Była onegdaj msza rzymska sprawowana w Zielonce przez ks. Bartosza, który był młodym księdzem ale na tyle mądrym, że kazania układał z tekstów św. Grzegorza, Tomasza, Augustyna. Można się było z tego naprawdę sporo nauczyć. To był jak dla mnie najlepsze miejsce pod Warszawą chyba a może i w ogóle. Było dużo ciszy, organy nie były używane, chorał był głównie męski tak że prawie słyszałeś świeczki palone na ołtarzu. Msza była b. wyraźnie odprawiana i bez nagłośnienia, które było jedynie używane do kazania. Jak wychodziłem z tej mszy to mózg się przestawiał w tryb uważności, który normalnie uzyskiwałem po wielodniowych medytacjach wschodnich, oddechowych. Nagle docierało do mnie mnóstwo subtelnych bodźców a zwykła deska rozdzielcza w samochodzie albo Księżyc były źródłem niezwykłych doznań. Psychika się na kilka godzin leczyła a może i dusza też. Cała msza dawała możliwość spokojnego słuchania i czytania w swoim rytmie, można było się zatrzymać, cofnąć, przemyśleć co w czytaniach nam Matka Kościół proponuje.
Zaprosiłem w sumie tam dwie koleżanki: antropozofkę i ateistkę. Antropozofka ogłuchła na jedno ucho w czasie tej mszy a jak pojechała do domu to padła ze zmęczenia. Ateistka będąc równocześnie dr hab socjologi, badająca różne ruchy społeczne, religijne i sekty stwierdziła że to jest druga rzecz w Kościele która jest dla niej osobiście piękna. Po zakończonej mszy zaczęła wkuwać mszalik rzymski w czasie gdy ja się spowiadałem.
Była też przygoda ze wzmacniaczem, który był głównym czarnym bohaterem celebry bo potrafił brzęczeć nieco. Napisałem do ks. Bartosza maila, że serio msza jest piękna i słychać prawie te świece ołtarzowe ale możeby to ustrojstwo może włączać tylko na kazanie i wyłączać po ale odpisał, że wzmacniacz się długo rozgrzewa i jest też trudność z wyłączeniem. Po tej wymianie w niedzielę jak byłem na mszy wzmacniacz strzelił focha bo brumiał wielokrotnie głośniej a w czasie kazania huknął i się wyłączył, to przeprosiłem ks. Bartosza że naruszyłem tak ego wzmacniacza, że nie chciałem aż tak bardzo go pognębić. Ksiądz był dość zaskoczony rozwojem wypadków ale nie kazał się spowiadać z tego. Nie wiem czy to wszystko to lepszy kontakt z Bogiem ale bardzo mi brakuje tych mszy, które dla naszego dobra duchowego zostały zlikwidowane. Ja, jako i Szturmowiec też nie widzimy ale co my możemy, nie myśmy ten rozdział spowodowali, nie my go podsycamy, nie my piszemy zarządzenia w Kościele, sprzeczne jedne z drugimi albo nie opisujące całości rytu rzymskiego. W zarządzaniu decyzja ma jeden z wielu parametrów pt jakość. Jeśli ciągle się wraca do decyzji i ją ciągle weryfikuje tzn. że była niskiej jakości.
Kościół budował liturgię, Kościół zmienił liturgię, i być może nie jest to ostatnie słowo w tej kwestii.
W kwestii doznań mi nawet różaniec wystarczy. Więc może nie jest to najważniejsze.