Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Może po prostu przykładanie ziemskiej miary do takich spraw nie ma sensu?
Òjcze nasz, jaczi jes wniebie, niech sã swiãcy Twòje miono, niech przińdze Twòje królestwò, niech mdze Twòja wòlô jakno wniebie tak téż nazemi. Chleba najégò, pòwszédnégò dôj nóm dzysô iòdpùscë nóm naje winë, jak imë òdpùszcziwómë naszim winowajcóm. Anie dopùscë nanas pòkùszeniô, ale nas zbawi òde złégò. Amen
Doznania i inne oboczności mogą niektórym przesłonić sedno.
"ryt naturalnie wyrosły"
Myślę, że to nie ma znaczenia. Znaczenie wydają się tu mieć dwie rzeczy. Kolejno: pewny sąd sumienia i decyzja Kościoła (oba stanowiące zwykle dostępne nam sposoby odkrywania woli Bożej). Myślę też, że jeśli jedno jest u kogoś skonfliktowane z drugim, to nie powinien pozostawiać takiego stanu rzeczy odłogiem.
BTW, przypomniał mi się dowcip o gościu, który na starość postanowił nauczyć się łaciny ;-)
O tym gosciu!
Coś innego niż Himmlisbach?
- Żeby móc pogadać ze św. Piotrem jak pójdę do nieba.
- A co jak pójdziesz do piekła?
- Niemiecki już znam.
Szafarz podszedł do tabernakula
i je otworzył
w czasie Baranku Boży
Przy okazaniu Hostyi wiernym przez księdzów odwrócił się w stronę stołu soborowego i uklęknął.
Klęczał tyłem do otwartego tabernakulum!
Bywało już, że wikary przechodził po kazaniu pomiędzy T. a stołem i kłaniał się stołu a wypinał Tabernakulum.
Chyba jestem przedsoborowy.
Tabernakulum w rycie nie trydenckim trzeba przenieść w inne miejsce, już nie jest centralnym znakiem i miejscem kościoła
Pewien kłopocik jest jednak z katolami, co ubrdali se, że tabernakulum to jest, wicie, nie tyle składzik na opłatki, ale miejsce przechowywania Najświętszego Sakramentu.
Czemu jakiś dziaders ten konkretny sakrament nazwał Najświętszym, a nie np. kapłaństwo co by było logiczne z perspektywy ładu korporacyjnego? Ano, bo wyczytał u innego dziadersa, że to sam Pan Jezus tam w czarodziejski sposób egzystuje. I nie jak w normalnych kościołach, jako pewnego rodzaju pamiątka i znak solidarności, ale realnie -- tyle że tego nie widać.
Sorewicz, ale na moje okko, to takie proste zmiany w wystroju lokalu pociągają za sobą konsekwencję w postaci szerokiej i głębokiej ateizacji.
Skoro nawet dla klechy Pan Jezus nie jest ważny, to czemu miałby być ważny dla mnie?