Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Można taką konwersję z filmu YT do mp3 zrobić np. z pomocą poniższej strony ( to jest legitne tj. nie jest piractwem) należy link do filmu wkleić w stosownym okienku i wybrać format:
https://x2download.com/pl53/download-youtube-to-mp3
W ogóle bardzo polecam zapisywanie sobie audycji do mp3 (lub jako filmy, gdy ktoś chce) bo z youtuba kanały i treści czasami znikają, zwłaszcza te starsze. Śpieszmy się zapisywać filmy, tak szybko odchodzą.
https://coryllus.pl/o-posluszenstwie-czyli-dlaczego-nie-krytykujemy-papieza-franciszka/
Owszem ta adaptacja bierze to co dobre z medytacji pustki i je zachowuje. Jednocześnie będąc u buddystów spotkałem tam człowieka albo i więcej ludzi już nie pamiętam, który/rzy mówili że przechodzą na buddyzm z Modlitwy Jezusowej, że ten Zen jest lepszy. I rzeczywiście w zakresie uważności i świadomości może być lepszy, bo liczenie oddechów wymaga więcej świadomości niż Modlitwa Jezusowa.
Sam Zen jako środek zbawienia czy ten cały buddyzm to jest wtopa z samego założenia. Budda bowiem postanowił odnaleźć i uratować świat własną, ludzką mocą. Zostawił żonę i dzieci dla większego dobra, którym było jego ratowanie ludzkości. I wiecie udało mu się, gdyż faktycznie stan oświecenia daje subiektywne poczucie ratunku przy pomocy ludzkiej mocy, nirwany i szczęścia. Dlatego też Zen, buddyzm tak się przyjmują. Zupełnie inną w założeniach postawę miał Pan Jezus, który pełen pokory nie robił tego ludzką mocą a posłuszeństwem Ojcu, pełnym pokory i wbrew swoim ludzkim bólom i emocjom. Swoją drogą wg Mk 14,39 modlił się na zasadzie modlitwy serca właśnie. Pan Jezus prawdziwie zbawił świat przez posłuszeństwo Ojcu. Budda subiektywnie uratował świat swoją, ludzką mocą. Tu widać fundamentalną różnicę.
Dlatego też szczytową formą modlitwy jest Msza Rzymska czy też inna katolicka, która zawiera wszystko co potrzebne w tym Przeistoczenie i Komunię ale też Confiteor, Credo, Gloria, jest nakierowana na Boga i może być odprawiana w ciszy, z chorałem, uważnościowo. W założeniach leczy ciało, duszę i też psychikę.
Wszystko jednak, każda modlitwa rodzi możliwość pychy, że swoimi siłami się uratujemy i zostaniemy jak ten Budda samoratującymi się istotami a to jest wg katolicyzmu nie możliwe i faktycznie chyba zresztą w praktyce nieobserowalne. Owszem a co ważniejsze ułatwia a może i umożliwia unikania grzechów. Dzięki świadomości i uważności dużo trudniej jest zgrzeszyć niż gdy się jest wykonuje się ślepo polecenia lub też jest się pod wpływem różnych alkoholi. Świadomość i uważność znacząco utrudnia zgrzeszenie i mimo że nie jest warunkiem wystarczającym wydaje się warunkiem koniecznym do unikania grzechów i to jest natura. Wystarczającym warunkiem wydaje się Komunia z Panem Jezusem, realizowana przez posłuszeństwo Ojcu i otwartość na Ducha Św i to jest łaska. Łaska buduje na naturze. Dopiero po odpowiednio długiej praktyce modlitwy w ciszy, odpowiednim ułożeniu ciała. Nie da się zacząć od praktyki w dowolnym miejscu i czasie ale rzeczywiście dobrze by było umieć na koniec modlić się w ten sposób w dowolnym miejscu i czasie.
Kolega poważnie pisze czy troluje?
Łaska buduje na naturze oraz na tym, co nadnaturalne. Tymczasem na naturze opiera swoje pokusy i kłamstwa również diabeł. Oparcie o naturę nie jest moralnym wyznacznikiem, nie ma sensu się na to powoływać. Ponadto w temacie mszy nie ma żadnego znaczenia, czy Kościół uznał za dobre ją zbudować "na naturze". Ma znaczenie fakt decyzji Kościoła.
"Oczywiście że uważność, działanie mózgu są pojęciami obiektywnymi, na tym polega min psychologia, neurologia itd."
Ja nie o tym, tylko o Twoich przeszłych doświadczeniach życiowych i doznaniach, które opisałeś. Jak rozumiem, na nich budujesz rozumowanie mające dotyczyć wszystkich i każdego odnośnie mszy. Błąd.
"Jednocześnie te msze nie budują na naturze a na jej transie czy innego rodzaju automatyzmie."
Przepraszam, ale to brzmi jak ciężkie bzdury. Jakim transie? Czy tu też chodzi o jakieś osobiste doświadczenia?
"Uważność daje zdrowie i można tak do końca życia żyć."
Nie wnikam w zasadność tego przekonania by nie rozbijać przedmiotu rozmowy. Natomiast nie po to chodzimy na msze, aby zdrowo żyć do końca życia. To są jakieś nieistotne marginalia i nie rozumiem, czemu wciąż tu o tym mówisz, jakby to było sedno sprawy.
"Tymczasem ludzie kierujący się Badajcie wszystko a co dobre zachowujcie."
W toku rozmowy nabieram przekonania, że się pogubiłeś w ocenie tego, co dobre, dałeś się w jakiś sposób zwieść i szukasz dróg zbawienia poza Kościołem/Chrystusem - w sobie, w praktykach pogańskich. Tak mi brzmi to, co piszesz, więc ostrzegam.
Wszedłeś na bardzo niebezpieczną ścieżkę PNI.
Otwierasz się na coś, o czym nie masz pojęcia.
------------------------------
Na jutubie jest dużo nagrań z O. Verlinde
po tridentinie stał na stacji benzynowej - przecież wyżej pisał
Wspólny mianownik to dyskomfort przynależności do powszechnych grup społecznych/światopoglądowych.
W Kościele widać wyraźniej jak bardzo potrafi uwierać jakaś zwykła, jako prozaiczny Lud Boży, przynależność do organizacji mającej powszechność w nazwie. I jakie to uwieranie przynosi owoce (fakt, że przykryte szlachetnymi pobudkami).
Starsza pani odmawiająca na klęczkach w kościelnej ławce różaniec, fi donc. Co ona tam rozumie. Moher albo dewotka.
Potrzeba łamańców, ekskluzywnych grup, zaśnięć w Duchu itd. W efekcie i tak otrzymujemy mniej więcej to, co na skróconych kursach WKP(b): taksówkarza albo krawca objaśniającego nam, jak należy rozumieć Pismo Święte. Ale co możemy nazadzierać nosa, to nasze.
Gorzej jest tam, gdzie rosną ekskluzywne kluby oblężonych twierdz, "niewielkie trzódki" kontra świat, świadome grupy przeciw zmanipulowanemu motłochowi, plus e-kaznodzieje ryjący psychiki klimatem apokaliptycznym.
Znalazłoby się pewnie więcej, ale te jakoś najbardziej biją po oczach jako kontra przeciw wspólnocie i powszechności.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Tyranowski