Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Najwyżej są robiący ustawicznie dużo szumu parafialni aktywiści którzy - za pozwoleniem - są bez wyjątku straszliwymi bufonami, no ale "zaangażowanymi".
A tu - choć podejrzewaliśmy trollerkę, fakt - te wygłupy o postawach, transach, głębokich stanach świadomości, medytacjach.
Pamiętam jak ś.p. x Pawlukiewicz powiedział kiedyś, że w sumie na Podniesienie na każdej Mszy można by było robić show: gaśnie światło w kościele, pojedynczy reflektor oświetla tylko ręce celebransa z Hostią, werble, co tylko... Tyle że właśnie nasza wiara polega na byciu w świecie i ze światem, i szukaniu wiedzy o tym, że to, co najważniejsze, dokonuje się w naszej codzienności - to chyba jest właśnie świętość, ta wiedza.
Naszego Zbawiciela pędzono po haniebnej krzyżowej drodze wśród ludzi pogrążonych w codzienności. Przekupnie handlowali, kieszonkowcy się uwijali wśród publiki która stanęła na chwilę pogapić się na skazańca, na obrzeżach załatwiano interesy i tak dalej.
To jest najtrudniejsze dla nas. Bo chyba większość z nas by chciała głębokich przeżyć, owych transów i zachwyceń. A, i koniecznie coraz wyższych stopni wtajemniczenia!
A nie tak zwyczajnie i przyziemnie - choć przecież obcujemy z największą Tajemnicą.
to prawie jak cieśla
Uh, zaraz mnie koleżeństwo zasypie przykładami różnych fryzjerów wizjonerów albo coś...
Wujek mój mówi żeby się wreszcie księża zdecydowały na jedno bo za jego życia to już trzecia zmiana w odprawianiu Mszy. I ogólnie większość parafian uważa swojego proboszcza za buca.
https://polskawielkiprojekt.pl/2022/04/prof-luczewski-nie-wiedzielismy-ze-potrzebujemy-reagana-jana-pawla-ii-czy-zelenskiego-dopoki-sie-oni-nie-pojawili/
Mnie się serio wydaje że owa pogardzana absolutnie przez wszystkich - od lemingów po światłych katolików, również stanu duchownego - przysłowiowa babcia różańcowa, niesie na swoich przygarbionych i spracowanych plecach, całą naszą wiarę, kulturę, państwowość i w ogóle nasze być albo nie być.
I miej nas Panie w swojej opiece kiedy ich zabraknie.
A na to tak se pedział (w myśli) młody Halik: "Panie Boże, nu, skoro przysnęła, to daj niech ja skączę po niej ten dany różaniec". Wtem! Taka go, powiada, słodycz ogarnęła, a jedność z Panem Bogiem, jakiej nigdy wcześniej, a pewnikiem i później nie doświadczył.
Tak więc jak ktoś się chce naśmiewać z babci różańcowej, niech wprzódy palnie się w łysinę tomem "Co nie jest chwiejne, jest nietrwałe" tegoż autora. Najlepiej kantem.
Ef. 4,1-6
"A zatem zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, 2 z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. 3 Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. 4 Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. 5 Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. 6 Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich."
Wychodząc z tej konstatacji KEP Quebeku ogłosił przekształcenie wszystkich parafii we "wspólnoty wspólnot". Efekt był natychmiastowy.
Szkoda, że nie taki, jak to ichni KEPscy myśleli.
Tak więc -- jest źle, ale wiedzmy, że zawsze może być gorzej.
Będę wdzięczny za jakiegoś linka, bo kwestia odnowy parafii i ew. ślepych zaułków tych działań bardzo mnie interesuje.
Człowieka nic ale to zupełnie nic nie łączy z tym sztucznym obszarem, którym jest jego parafia. Mieszka niby w swej parafii ale tylko dlatego, że jakby mieszkał gdzie indziej, to też by mieszkał w swej parafii tylko innej, tak z definicji jest. Jego znajomi są z innej parafii, pracuje w innej parafii, chodzi do knajpy w innej parafii. Jakby komu kazać narysować granice jego parafii, nie dałby rady. Może jaki ksiądz by sobie poradził ale tylko dlatego, że księża chodzą po kolędzie.
Ja należę do tego 0,1% Polaków, którzy po wychyleniu z okna mogą zobaczyć swoje miejsce pracy. Ale ono jest już w innej parafii, bo po drodze jest ulica Górczewska.
I nie trzeba być wróżem Maciejem ani jasnowidzem z Człuchowa, by przewidzieć wynik. Pytanie, co jest skutkiem a co przyczyną?
Ja nie bardzo się identyfikuję z własną parafią, bo jest dość dziwna. Zresztą zawsze była.
Z ulgą przyjęliśmy fakt zaistnienia pandemii bo przestali po kolędzie chodzić. Było to na tyle nieprzyjemne doświadczenie, że naprawdę odetchnęliśmy.
Nie wspomnę o przykrym fakcie demolowania zabytkowego cmentarzyka, bo wszak pieniądze nie śmierdzą więc niedługo będzie się nieboszczyków pionowo chowało, byleby ich więcej w ziemię wlazło. Były próby likwidacji grobów powstańców, bo już nie ma ich rodziny która mogłaby opłacić, że tak powiem... abonament.
Przemiła atmosferka, zapewniam. Wiem, wiem - nie dla atmosferki się do kościoła chodzi; zgadzam się, ale unikając choćby pozorów zgorszenia, jeśli ma się wybór, to się i jedzie gdzie indziej.
O....! I wyszło na losowe! "Parafia to anachronizm".
Może dlatego, że moja parafia nie jest w Warszawie?
E nie, nie dlatego. Na czystej kartce też nie narysuję granic parafii z pamięci.
2. Nie wychodząc z domu widzę swoje miejsce pracy.
Poprzez dowód anegdotyczny obaliłem Twierdzenie Losa (stanowię więcej niż 0,1% aktywnych uczestników forum).
I tylko nic z tego nie wynika.
2. Anachronizm parafii to pochodna lenistwa proboszczów.
Jak kiedyś przyjadę to na bank tam pójdę na mszę.
W sumie to tylko dwa przystanki dalej tramwajem.
👣
🐾
🐾