Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Mają narzędzia, możliwości, a im się nie chce.
szkoła ma byc blisko i za darmo
zwłaszcza to drugie
i poza tem jeszcze jeden argument przeciw zmianie szkoły na dalszą, (ale coraz słabszy), łączący argumenty parafialne i szkolne,
a co z komunią?
znaczy, żeby dziecko poszło w swej parafii z kolegami do I Komunii św
PKŚ miał z klasą, w parafii obejmującej szkołę. Z okolicy nie miał kolegów. Wszyscy koledzy i koleżanki byli z klasy - niezależnie od miejsca zamieszkania.
https://wiez.pl/2020/10/28/quebec-od-katolicyzmu-masowego-do-masowego-zeswiecczenia/
Można też zagłębić się do głębi, alem nie uczynił tego:
https://www.nomos.pl/ksiazki/474-spokojna-rewolucja-tozsamosc-narodowa-religia-i-sekularyzm-w-quebecu.html
Przemiany były tak gwałtowne i dalekie, że w pewnym momencie Quebec miał więcej biskupów niż seminarzystów.
Gdyby w tle była najbardziej podstawowa troska - o ZBAWIENIE wszystkich ludzi (no ale należałoby tu przypomnieć okrutne i niepolitpoprawne "poza Kościołem nie ma zbawienia") - to byłoby zrozumiałe, ale mnie tu wieje taką statystyką dla statystyki.
Jak się udało w Polsce zorganizować wielotysięczną mszę przy okazji jakiegoś eventu - jupiii, no proszę, jaka Polska katolicka, nie ma co się przejmować jakimiś tam prorokowanymi zmianami, o, patrzajcie, ile tysięcy luda przyszło, jest super! Tak się radował episkopat.
Tak, jakby realne zwycięstwo polegało na biciu jakichś rekordów Guinessa.
Coś tam było co prawda w Ewangelii "nie martw się, mała trzódko", ale to takie niemodne.
Moja druga refleksja: niestety ale wszystko się rozpada kiedy za bardzo się zaczynają szarogęsić świeccy.
Oczywiście tak się dzieje najczęściej z powodu braku, że tak powiem... wykutych odpowiednich kadr, które to kadry pochodzą wszak z owego (świeckiego) społeczeństwa. Taka pętelka...
Fajnie było. Był np. abp Ziółek, który bardzo wylewnie przywitał się z posłanką Śledzińską Katarasińską. Usiedli obok siebie i omawiali swoje tematy.
Podsumowując podrzucony przez Szturmowca artykuł, widzę przypadek Quebecu jako podobny do przypadku Irlandii i, niestety, w pewnej części też Polski.
Kościół w tych regionach był silny nie wiarą wiernych, lecz przynależnością kulturową.
Przyszły lata 60-te z kontestacją wszelkich konwencji, swoje do pieca dołożyła pospieszna i nieprzemyślana "odnowa soborowa" przy bierności hierarchii.
W latach 80-tych zorientowano się że konieczne są zmiany i po pewnych perturbacjach wprowadzono duszpasterstwo skierowane na łączenie parafii i małe grupy w ramach tych megaparafii.
W efekcie odłączono od Kościoła całą rzeszę letnich katolików. Powstałe przy parafiach małe grupy nie koncentrowały się na ewangelizacji lecz na pogłębianiu swojej wiary (takie było założenie epidiaskopu).
Powstanie megaparafii spowodowało dodatkowo to, że parafianie nie identyfikują się z takim olbrzymem.
Skutkiem jest umieranie życia parafialnego i Kościoła w Qbku.
Miałem tego już nie pisać, ale dzisiaj natknąłem się na taki nowy nius:
https://opole.gosc.pl/doc/7586997.Odezwa-w-zwiazku-ze-swieceniami-kaplanskimi
Podejście "po co coś robić, skoro jeszcze mamy wiernych" (cytat z naszego słusznie minionego proboszcza) ma swoje konsekwencje.
Uwaga, proszę czytać tekst dokładnie. Z parafią znaczy z parafią a nie z kościołem parafialnym. Człowiek czasem identyfikuje się z kościołem do którego chodzi. Czy mieszkaniec parafii Dobrego Pasterza w Warszawie ma niejasne poczucie wspólnoty z mieszkańcami ulicy Górczewskiej ale tylko z tymi po stronie nieparzystej? Na wsi jest prościej - parafia to często po prostu wiocha.
Nieraz opowiadają o kimś - "oni są z naszej parafii".
Myślę że stopień identyfikacji z parafią zależy od stopnia zasiedzenia. Nasza rodzina należy do owej parafii już ponad 100 lat, czyli odkąd powstała.
W mieście nie ma żadnych ale to absolutnie żadnych podstaw do identyfikacji z parafią. Zaznaczam po raz kolejny - parafią a nie kościołem parafialnym. Podejrzewam nawet, że mieszkańcy strony parzystej ulicy Górczewskiej też odwiedzają raczej kościół Dobrego Pasterza - bo do św. Józefa mają dalej. Całkiem wielu pewnie się dowiaduje, że to nie ich parafia, z okazji wizytacji duszpasterskiej.