Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Ale może być też klasyczna obrona. Na przykład rzymscy żołnierze chcą brać jakąś chrześcijankę, żeby na arenie był ciekawszy zestaw ofiar, a inni chrześcijanie próbują temu czynnie przeszkodzić w formie nawalanki.
Nie muszą być to być ścisłe dane historyczne, ale nawet coś z legend o męczennikach. Cokolwiek. Że chrześcijanin powiedział "zostaw moją córkę żołdaku" i jeb Rzymianina w łeb. Jakaś akcja czynnego oporu. Najlepiej z mieczami albo sztyletami. Ale mogą być nawet kamienie i drągi.
Kiedyś czytałem, że z punktu widzenia Żydów to wtedy doszło do ostatecznego rozdziału, bo Żydzi-chrześcijanie już nie tylko gadali herezje ale też odłączyli się od wspólnoty narodu. Ale nie wiem, czy to prawda, bo przecież kosa już była wcześniej. Chociaż może to dlatego do dziś Żyd, który przejdzie na islam czy na buddyzm podobno jest traktowany inaczej niż Żyd który się ochrzcił. Żyd buddysta to taki co zgłupiał, ale może mu przejdzie, a Żyd ochrzczony to jakby taki co się wypisał z narodu.
A poza tym jeśli tam są brednie to łatwiej będzie wypunktować.
Jezusa chciano zgładzić już przed ukrzyżowaniem ale zawsze jakoś nie wychodziło. I nie znam źródeł mówiących o jakiś brutalnych zemstach Apostołów na niedoszłych zwolennikach linczu.
I odpuść promocję pierdołowatego nieudacznictwa. Wiele nieudacznych pierdół chciałoby to utożsamić z chrześcijaństwem ale tak dobrze nie ma. Jest mowa o nadstawianiu policzka ale nie ma mowy o nadstawianiu dupy.
Chyba że znaczy, więc na miecz Pana, co my tu jeszcze robimy?
Inaczej podchodzimy do Ewangelii, to już wiemy. I tyle
Które z tych zachowań jest lepszym świadectwem miłości? Świadectwem, my chrześcijanie podobno chętniej patrzymy na świadectwa niż słuchamy deklaracji.
A Ursus który ukręcił łeb bykowi?
Edit.
Aaaa jednak nie, odpada ten przykład bo to był tur germański, mimo że to przykład niebiernego oporu, a tobie chodziło o cośkolwiek wobec rzymskiego panowania
W każdym razie, kto troszczy się, jak by tu wedle woli Bożej przybliżyć bliźniemu zbawienie, ten prawdopodobnie sumieniem nie odczyta w przydzielonych mu tercjach, iż powinien pozwolić owemu bliźniemu na dokonanie mordu na drugim bliźnim, acz zabójstwo napastnika pozostanie ostatecznością.
Jeśli brzytwa jest przy szyi dziecka, to jest najprostszy test twej miłości do niego. Jeśli nie myślisz ani sekundy, ani tercji tylko walisz agresora po ryju, znaczy, że ta miłość jest prawdziwa. Jeśli robisz co innego, jest inaczej. A miłość do niewiniątka to miłość do Chrystusa, bo "cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili", prawda?
Stanął w obronie chrześcijańskich legionistów (jednak tacy byli) i zapłacił za to życiem.
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
Mamy też wtedy dobre tło, to znaczy porównanie w tych samych trudnych warunkach okupacji postępowania Żydów-żydów i Żydów-chrześcijan. Żydzi-żydzi są chyba mniej pierdołowaci. Mylę się?
Ale czy jest z pierwszych 3-4 wieków jakiekolwiek świadectwo takiego pierdolnięcia? Już nie mówię, że podawane jako wzór do naśladowania ale choćby przytoczone bez obrzydzenia, na zasadzie "no zdarza się, że trzeba".
Okazji chyba nie brakowało, bo nie sądzę, by zwyrodnialcy od operacji specjalnych Nerona, Tytusa czy Dioklecjana się patyczkowali. A tu tylko sami męczennicy i męczennicy, i wciąż o tym jak bardzo się męczyli, ale na arenie wznosili oczy ku niebu i pięknie śpiewali.
Piąte przykazanie nie jest dane dlatego, jakoby pozbawianie doczesnego życia było immanentnie złe (w odróżnieniu np. od kłamstwa, jeśli pamiętam z dysput brawarystycznych o Gestapo). W innym wypadku nigdy nie wolno by było odbierać bliźniemu życia. Stąd dobry Bóg, choć nigdy nie kłamie, życie doczesne odbiera ludziom masowo. Piąte przykazanie wynika stąd, iż życie człowiek jest święte, czyli należy do Boga. Jest wyłączną prerogatywą stwórcy życia to życie ludzkie kończyć. A że Bóg wie, co dla człowieka najlepsze i tego właśnie chce, odbiera każdemu życie w momencie najlepszym dla zbawienia delikwenta. Napastnik zaś nie tylko na zgubę własnej duszy uzurpuje sobie prerogatywy Boga, to i napadniętemu usiłuje zakończyć życie w momencie być może złym.
Dobrze mówię? Jeśli nie - prostujcie (później jeszcze się zweryfikuję).
Ale mogą być też opowieści pogańskie z tamtych czasów. Mogę sobie na przykład wyobrazić satyrę pogańską, że ci chrześcijanie tak wciąż opowiadają o miłości i to nawet nieprzyjaciół, a jak jeden żołnierz rzymski chciał to sprawdzić i przytulił chrześcijankę, to jej współwyznawcy zrobili mu oklep i tak spuchł, że potem hełmu nie mógł nałożyć. Zna ktoś coś podobnego?