Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Nie ma co porównywać Franciszka do św Piotra, bo to dwa różne systemy walutowe - jeden szedł we właściwym kierunku praktycznie od początku, zaliczając mniejsze czy większe upadki, drugi zaś wydaje się tym kierunkiem być z grubsza niewiele zainteresowany, bo ma inny, lepszy.
I owszem, byli w dziejach papiestwa ludzie kompletnie niezainteresowani Bogiem ani nawet religią, co miało ten plus, że nie mieszali wiernym w głowach raczej, a ichniejsze występki nie były od razu natychmiast znane na całym świecie. Nie żeby to ich tłumaczyło, ale zepsuć zdołali stosunkowo niewiele.
Obecny Papież mam wrażenie że bardzo by chciał pchnąć katolicyzm w stronę dobroludzizmu, bo naprawdę wierzy że tak trzeba i należy i jest to dla dobra katolicyzmu. On uważa że wszelkie tradycyjne formy czy treści odpychają ludzi od Kościoła, więc trzeba robić odwrotnie - być miłym, głaskać, rozumieć wszelkie grzechy i odstępstwa i traktować z pobłażliwością. A wszystkich ortodoksów po prostu tępić bez cienia litości, dla dobra Kościoła.
Tylko co w związku z powyższym?
- a czy my jesteśmy bez winy?
- dłużej klasztora niż przeora
- już od 2 tys. lat żyjemy w czasach apokaliptycznych
- Aleksander VI-ty był gorszy
Jest jeszcze "ale bo to nie tak, to wszystko wyjęte z kontekstu!" po czym następują wygibusy godne mistrzyni Europy w pole dance żeby udowodnić, że te wypowiedzi są wyjęte z kontekstu i że papa nie powiedział tego, co powiedział, bo w sumie może i coś takiego padło ale znaczy to dokładnie coś odwrotnego.
Piszę martwią zbytnio, bo to, jak poczyna sobie papież, nie jest bez znaczenia, choć byt Kościoła od tego nie zależy a i niczyja wiara nie powinna.
Nie wiem, czy się martwicie zbytnio, czy w sam raz, wiem że z lektury tego tu wątku wynoszę miejscami wrażenie zbytniości, toteż mityguję, jeśli nie na użytego Koleżeństwa, to postronnych czytelników, mogących z tutejszej litanii biadań wynieść podobne wrażenie.
Podobnie z naszym Ojcem Świętym; pewnie że on to nie Pan Bóg i z jego powodu wiary się nie straci, ale jednak istnieje coś takiego jak publiczne zgorszenie, a i w tych dość parszywych czasach fajnie byłoby mieć u steru kogoś kto wspiera i jasno wytycza drogę, a nie dziwnie lawiruje i sobie pląsa tak, że już całkiem się we własne nogi zaplątał.
https://kresy24.pl/papiez-chce-mediowac-miedzy-ukraina-a-rosja/
Tak więc, idzie przygotowanie do ataku, czyli atak na Jana Pawła II musi przybrać na sile i to zarówno jako obrońcy pedofili jak i modernisty.
https://dorzeczy.pl/swiat/23439/watykanski-arcybiskup-bohaterem-erotycznego-muralu.html
„Droga pokojowej koegzystencji zaczyna się od sprawiedliwości, która razem z prawdą, miłością i wolnością jest jednym z podstawowych warunków trwałego pokoju na świecie” – mówił papież, przywołując encyklikę św. Jana XXIII „Pacem in terris” z 1963 roku.
https://misyjne.pl/papiez-wojna-w-ukrainie-jest-swietokradcza-trzeba-zrobic-wszystko-by-ja-zatrzymac/