Fajny film dzisiaj widziaaaaa...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
https://www.cda.pl/video/13088460b
znakomity film Mela Gibsona "Przełęcz ocalonych". Radzę się pospieszyć, bo pewnie długo nie powisi.
Z dwunastu nominacji do Oskara dostał dwa pomniejsze (za montaż i dźwięk), główne go ominęły - za dużo w nim wiary i odwołań do Boga. Głęboko humanistyczna, na dodatek oparta na faktach i bardzo optymistyczna historia, mimo, że dotyczy brutalnej wojny, wspaniale opowiedziana przez Mela. Bardzo polecam.
100 % wizja artysty
Tylko mi teraz nie odpowiadaj, bo i tak jej nie przeczytam. Żegnam.
Ja dziękuję, zapomniałem że miałem go obejrzeć.
@Jorge ty wymiatasz w te seriale, co polecasz?
(Choć w tym nic nie przebije Pasji.)
Homeland - zgadzam się z tą propozycją. Jak ten serial nazwać, szpiegowski ? Bardzo na czasie, USA walczy z islamem. Jest klimat, jest napięcie i co najważniejsze, naturalna, dobra gra aktorska. Nawet sezony po zakończeniu głównego wątku dają radę, chociaż są już nakręcone wyłącznie dla pieniędzy.
Battlestar Galactica - serial SF, ale śmiało mogą oglądać go ludzie, którzy nie lubią zbytnio tego gatunku. Wojna ludzi z robotami, ale żadne tam Terminatory. Nie mogę spojelrować, bo nawet pilot serialu jest świetnie zrobiony i nie warto zdradzać fabuły. A co najważniejsze, może bez wielkiego szału, ale serial ma niezłą końcówkę. Twórcy serialu od początku wiedzieli jak się skończy, wiele seriali poległo na tym, że końcówka okazała się kapiszonem. Tu jest na tyle ok, że warto czekać.
House of Cards - ale to chyba znasz. Serial polityczny, kulisy Białego Domu i ogólnie polityki amerykańskiej. Dwa sezony, później robi się słabo.
Niestety, seriale tracą jeżeli ogląda się je ciurkiem. Oglądane na żywo, czyli odcinek co tydzień, zostają w głowie, są seriale które siedzą gdzieś z tyłu czaszki do następnego odcinka, szczególnie takie gdzie twórcy bawią się z widzami w co będzie dalej, zwodząc często i zaskakując. Takie Lost wręcz wpływało na moje życie, ale to jest serial który albo totalnie wciąga, albo denerwuje. Na forum nikt tego serialu nie złapał, a polecałem go parę razy. No i niestety, Lost kompletnie nie da się oglądać ciurkiem, traci połowę smaczku.
Ja Losta wciagnalem ciurkiem 4 sezony chyba. Ale wiecej nie moglem, wiec nie wiem jak sie skonczyl.
Sopranos wszyscy ogladali? Rowniez ciurkiem, 6 sezonow. Bardzo wciagajacy, choc troche dluzyzn w srodku jest. Ale bardzo fajny. Od Sopranos sie zaczely wielkie seriale.
The Office? Odcinkow jest mnostwo, z 200. Z kategorii love it or hate it. Tez serial zmieniajacy zycie
Jest tez wersja angielska, wczesniejsza, tez dobra ale nie widzialem zbyt wiele.
5 sezon Lost jest dobry, zaczynają się wycieczki w czasie, do czasów Dharmy. Całkiem zgrabnie poradzono sobie z paradoksami. 6 jest mocno przyspieszony, czas było kończyć, ale nie bardzo wiadomo jak ? I wyszedł kapiszon. Zakończenie Lost jest najsłabszym ogniwem całej serii. Jestem prawie pewien, że za jakieś 15 lat powstanie rimejk serialu, ale od pewnego momentu historia będzie poprowadzona inaczej.
http://www.filmweb.pl/serial/Utopia-2013-663388
http://www.filmweb.pl/serial/Czarne+lustro-2011-640699 (każdy odcinek, to inna historia)
Resztę do rozważenia. Dzięki.
No i do tego dochodzi młodzieńcza wersja Sheldona "Young Sheldon", też niezły, choć to dopiero początek.
Tak, jest to cytat podsumowujący całą wymowę filmu.
Który to cytat mi uświadomił że to kolejna historia (przecież autentyk), która to jak historia Zbawienia, ciągle się powtarza, szczególnie dokładnie i powtarzalnie u ludzi szlachetnych.
Zbawiciel wszak za to co głosił, trafił na krzyż, odwrócili sie od Niego (zwątpili, uciekli, zaparli się, itp) nawet Jego uczniowie. A potem powrócił w chwale i Jego imię głoszone jest wszędzie po wsze czasy.
Czy szeregowy Doss, czy św Jerzy Popiełuszko, czy św Jan Paweł II - bardzo wielu jeśli nie wszyscy, musieli przejść przez piekło na ziemi w obronie tego w co wierzyli. Często tracili wszystko, łącznie z życiem, czasem życie nie, ale ciosy odbierali straszliwe. A potem jest czas chwały.
Doss to nie katolik, nie oceniam tu jego świętości, ale nie o to chodzi zupełnie - gość po prostu zaufał Bogu, został poddany ciężkiej próbie, zdał egzamin śpiewająco i zyskał chwałę (także tę próżną - tu na ziemi) o której w życiu nie marzył. Bo ten co wytrwa dostanie tyle, że nawet nie wyobrażał sobie że tyle można.
Mega historia, świetny film, a i chwała temu Melu - kto w ogóle zrobi taki film z takim ogólnoświatowym zasięgiem, o takiej wymowie?
Znając wady Mela - jak on się w ogóle uchował w tym holiłódzie? Skąd w ogóle taki ktoś jak Cavaziel tamże, który nota bene spadł kilka lig niżej w hierarchii aktorskiej po Pasji (wiadomo dlaczego), i trochę nie rozumiem dlaczego sam Mel go nawet w jakiejśtam (niekoniecznie głównej) roli nie obsadził w tym filmie?
Mel miejmy nadzieję że jeszcze parę filmów zrobi. Kierunek dobry - niech odgrzebuje i filmuje takie historie. Apocalypto było całkiem nie najgorsze, ale to nie kierunek odpowiedni dla Mela. Przełęcz ocalonych - jak najbardziej.