Jest odbicie demograficzne- dane styczeń-wrzesień- efekt 500+
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
kiedy się patrzy na sprawy sądowe w dawnych czasach jakoś tego nie widać
No i uzupełniać trzeba imigracją ze wschodu to może uda się najpierw utrzymać ludność około 38 milionów i za dekadę dwie ruszyć do przodu. W innych nowych krajach UE, szczególnie z bloku sowieckiego, jest znacznie gorzej - ludność spadła drastycznie z powodu niskiego przyrostu naturalnego i ogromnej emigracji. Najbardziej dramatyczne przykłady to Litwa, Łotwa, Estonia, Bułgaria i Rumunia. Jeszcze gorzej u kandydatów - Mołdawii, Serbii, Macedonii. Przyrost w krajach starej UE trzeba analizować w kontekście zabronionym przez poprawność polityczną - w kontekście rasowym, religijnym i narodowościowym. Nie ma oficjalnych danych jaki jest przyrost wśród urodzonych, a jeszcze lepiej żyjących od dwóch pokoleń, w Niemczech, Francji, Belgii, Holandii, krajach Skandynawskich. Wcale nie jest pewne że przyrost naturalny Polaków jest o tyle samo gorszy niż ich jak średni.
Może Kolega doprecyzować co ma na myśli? Jakie sprawy sądowe?
Mamy jakieś badania, czy tak sobie gdybamy?
Bo generalnie wniosek Marnioka, że od jedynaków nie ma przyrostu, a od wielozdietnych jest (ok, matematyki nikt nie kwestionuje) to jednak co innego niż stwierdzenie, że "jedynacy to patologia".
2. Przy dużej próbie to by miało jakiś oddźwięk w korelacji z objawami złej socjalizacji. Czyli np. te cechy, które wymieniłem, można dołożyć dalsze. Ja nie mówię, że tak jest / nie jest, ale sens jest rozmawiać na poziomie danych na dużej próbie (mamy to? jeśli tak, to serio chętnie przeczytam), a nie "o znam fajną (beznadziejną) rodzinę wielodzietną", "o ja znam fajnego (beznadziejnego) jedynaka", bo w ten sposób to jak już zauważono udowodnić można kompletnie wszystko.
Ja też.... . Już raz chciałem.
Lipawa to właściwie był główny cel wyprawy, inne były niejako "przy okazji". Chciałem zobaczyć miasto w którym przed I wojną urodziła się moja Babcia i mieszkała tam do 6 roku życia. To miasto o ciekawej historii. Niemieckie z ducha, nawet w czasach przynależności do Imperium zamieszkane głównie przez ludność niemieckojęzyczną. Po II rozbiorze było jedynym portem Rzeczypospolitej. Swój rozkwit zawdzięczało decyzji cara Aleksandra II, który postanowił o budowie tam niezamarzającego portu na Bałtyku. W ciągu półwiecza z 10-tysięcznego miasteczka powstało miasto ponad 100-tysięczne i było jednym z pierwszych miast w którym wprowadzono elektryczny tramwaj. Urodziło się tam wielu znanych Polaków (m. in. Gabriel Narutowicz). Dziś liczy około 80 tys.
Leży na mierzei między morzem a jeziorem, na dodatek podzielone kanałami. Najstarsza jest część południowa. Dotąd stoją domy wybudowane w końcu XVII wieku. Za ostatnim kanałem leży część północna, Karosta, dawny garnizon. Nie dotarliśmy tam na piechotę, bo most był w remoncie.
Mieszkaliśmy w apartamencie w blokowisku na pd. obrzeżach miasta, 5 minut piechotą od plaży. Brzeg jest bardzo płaski więc woda przy brzegu ciepła. Turystów trochę jest ale znacznie mniej tłoczno niż u nas. Przy każdym wejściu na plażę zbudowany jest drewniany chodniczek prowadzący prawie do morza.
Po wyjeździe z Lipawy nocowaliśmy w Jurmali koło Rygi (bo tam były najbliższe od stolicy dostępne noclegi w ludzkiej cenie). Deniss, nasz gospodarz u którego wynajmowaliśmy pokój w Lipawie, starał się nas zniechęcić. "Tam nie ma co oglądać. To postkomunistyczny skansen! Palanga to piękny kurort" Ale stwierdziliśmy że nie miał do końca racji. Postsowieckich jest tam kilka hoteli-molochów, ale oprócz nich dużo uroczej drewnianej architektury XIX-wiecznej. No i sama miejscowość jest w pewnym sensie postsowiecka, gdyż powstała z administracyjnego połączenia kilku mniejszych kurortów pod zbiorczą nazwą ("Jurmała" znaczy po prostu "wybrzeże"). Rozciąga się na 30 km. To coś tak, gdyby wszystkie miejscowości na Mierzei Helskiej połączyć w jeden zbiorczy kurort. Plaża piękna i szeroka, też płaska jak w Lipawie. Kąpałem się daleko od brzegu i woda była nie głębsza niż do pasa.
Atrakcją jest też Park Narodowy Kemeri leżący na zachodnim krańcu kurortu. Jeziora, bagna. Raj dla miłośników ptaków.
Zakątek Rygi:
A może jeszcze bardziej?
Napisze ponownie: jedynactwo to patologia, z której się wychodzi bardzo ciężką pracą.