Aktualności, newsy, krótkie wiadomości tekstowe
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
W korpo zwykle (z niewielkimi wyjątkami) nie masz rewolucyjnych teorii, tylko z reguły jakieś usprawnienia, do których wymyślenia nie trzeba geniusza. Albo jakieś prokekty, które nawet nie ty wymyślasz (ani żaden geniusz) tylko musisz je przeprowadzić.
Sprawna organizacja pracy (która wymaga więcej pracowitości i dyscypliny niż geniuszu albo ponadprzeciętnych zdolności) jest w korpo kluczowa do osiągnięcia sukcesu.
Ale to nie oznacza że zapierdalanie bez sensu gwarantuje sukces - przeciwnie, nie o takich mówię.
Moja obserwacja brzmi - w korpo jest wielu o przeciętnej inteligencji, którzy osiągają ponadprzeciętne sukcesy bo są dobrze zorganizowani i pracowici oraz wielu o ponadprzeciętnej inteligencji, którzy sukcesów nie osiągają bo albo nie są dobrze zorganizowani albo nie są pracowici albo kombinacja powyższych.
W rezultacie dochodzi do paradoksów typu - mamy sobie np jakiś tam system w procesie który w teorii jest potrzebny do czegoś tam. System działa beznadziejnie, acz da się (i to jest zauważalne dla tych co pracują w danym procesie) wyeliminować ten system z procesu w ogóle i w rezultacie zaoszczędzić czas i pieniądze.
Część korpomanagerów woli w takiej sytuacji najpierw ów system usprawnić, zgadnąć za to nagrodę i dobrą ocenę roczną, a w następnym roku go wyeliminować i zgarnąć następną nagrodę i ocenę roczną - zamiast zrobić eliminację od razu.
A w skrajnych przypadkach - nie eliminowac w ogóle tylko "poprawiać" w nieskończoność, po kawałku.
Może przykład trochę z dupy, ale mechanizm mniej więcej tak wygląda.
Z drugiej strony, jakie se korpo ustawiła kejpiaje - takie performense dostaje.
O to tak jak w czasach gdy 'odbębniałem" wojsko w SPR to każdy kolejny turnus wykazywał się projektem racjonalizatorskim(na rozkaz), modyfikując stojak na broń. Praktycznie modyfikacja polegała na przerysowaniu najstarszych znalezionych rysunków.
Muwio jemu: nu bystry mołodiec. No ino 120 ajkju obywatel zaposiadywa a tu czeba u nasz wiency.
To on sie zacion i wzion na ambit i dniamy i nocamy napierdzielał rużni złamigłuwki i insze inteligemtni zagatki i wewkącu zosteł to Menso.
I tera jak jemusz pokazeć pińć obrazków ze kułkamy i kwadratamy to on na ten tychmiast kombina isz na szustem obrazku czebasz iszby beł trujkomt.
I bez te trujkomty tera zaposiadywa ogromno inteligemcje. I to formalno i zes pieczomtko.
Także tak.
Aszkolwiek na wuj jemusz ta trujkomtna imteligemcja kiedysz naoguł jak cuś pee o życiu to ino gupio. I zes piniendzmi u niegusz nienazwyczajno.
Także tak.
Pytanie czy na tym polega rzeczywiście dziedzina nałki jaką jest np matematyka na studiach wyższych na poziomie co najmniej doktoranckim.
A przy okazji przypomina mi się kiedyś oglądany dokument jak jeden gość z swoich dwóch córek zrobił (tak zrobił!) mistrzów szachowych. Zastosował metodę wkuwania codziennie na pamięć schematów rozwiązań różnych z mądrych książek o szachach z piństet przykładami i rozgrywania po kilka godzin rożnych partii. Efekt był taki że jego córki po kilku latach osiągnęły duże sukcesy i zostały arcymistrzami. To miało stanowić dowód że w pewnych dziedzinach można rzeczywiście zwiększyć inteligencję.
Moim zdanie wcale nie zwiększyło to inteligencji. Raczej udało się gościowi zwiększyć zdolność posługiwania się przeciętna inteligencją co samo w sobie jest chwalebne. Można powiedzieć że stał się taki mistrzem który posiadając lichy miecz może nadgonić dystans dzielący z ludźmi. mającymi super miecze ale słabo się nimi posługującymi
Nie pamiętam tytułu tego dokumentu może ktoś kojarzy?
Wezrost mierzemy cętimetramy. Jeślisz ktuś zaposiadyweł jejich 170 a po roku jusz 175 to muwiemy isz urus.
No a dano inteligemcje mierzemy trujkomtamy. Jak ktuś jejich zaposiadyweł 120 a po roku jusz 130 to muwiemy isz jemusz ajkju urus czelisz zesinteligemciał.
__________________
Ok, czyli można wnosić, że w korpo z uwagi na charakter pracy (cokolwiek nią jest
Ale teraz: inteligencja przeszkadza, czy jest obojętna? Bo jeżeli ułożymy zdanie " w korpo jest wielu brunetów, którzy osiągają ponadprzeciętne sukcesy bo są dobrze zorganizowani i pracowici oraz wielu blondynów, którzy sukcesów nie osiągają bo albo nie są dobrze zorganizowani albo nie są pracowici albo kombinacja powyższych" to przy odpowiedniej próbie też może być prawdziwe.
_____________
To jest skuteczna metoda nauczenia się na jakąś bardzo wąską działkę, nie wiem czy ktokolwiek z Kolegów był w ogóle na jakiejś olimpiadzie, bo mam wrażenie, że większość jedynie spotkała byłego olimpijczyka - menela. Otóż na olimpiadzie na poziomie licealnym z jakiegokolwiek przedmiotu jest wymagany tak szeroki zakres, że nie idzie zrobić "wszystkich możliwych" zadań "na pamięć", tak jak się analizuje poszczególne ruchy w szachach czy standardowe trójkąty w testach na inteligencje.
Ale jeśli delikwent uwierzy że sama w sobie załatwi wszystko, i polega na niej jednocześnie nie przykładając się do pracy - to może nie tyle sama inteligencja przeszkadza co przesadne pokładanie wiary w nią.
I mam podejrzenia że tak jest nie tylko w korpo.
Wstępne badanie wykazało 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
A jeszcze wracając do tego, czy olimpiady przypominają "naukę na poziomie doktoratu". No nie przypominają. Bo olimpiady są dla nastolatków, a nie ludzi po studiach. Mam wrażenie, że w ogóle tu jest centralny problem z niezrozumieniem, macie o olimpiadach jakieś dziwne wyobrażenia zarówno co do tego czym są, jak i do czego służą.
No więc właśnie.
Czym są? Jak i do czego służą?
A czym nie są? Nie są np. przygotowaniem do trve nauki ani nie służą typowaniu ludzi do potencjalnego nobla czy nawet doktoratu.
A jednak z setek adeptów, tylko niektórych dzisiaj uznajemy za naprawdę wartych słuchania/wykonywania, co dowodzi, że sam wkład pracy nie wystarczy, jeśli nie ma się jakiegoś naturalnego ukierunkowania w danej dziedzinie, pozwala co najwyżej zostać wysokiej klasy rzemieślnikiem.
Myślę, także na podstawie własnego skromnego doświadczenia, że z matematyką jest co najmniej podobnie i zapewne podobnie byłoby z każdą inną dziedziną: godziny poświęcone na ćwiczenie warsztatu są warunkiem koniecznym, ale nie dostatecznym, żeby być w topie topów.
Poswiecą, za bardzo się zaangażował w sprawy śląskie