pieczonki, pierscionki i inne takie...

z stuporem zarejestrowalam kilka lat temu, Rebelyantko bedac, ze pieczonki, czyli pieczenie ziemniakow z kielbasa w garncu pod trawnikiem to specjalnosc malopolska.
bylam przekonana, ze pieczonki to rytual polski, znaczy sie znany w calej Polsce.

nie dalej jak wczoraj zapytalam kolezanke z Polszy jaki pierscionek dostala jej cora od ojca na okolicznosc osiemnastu lat.
i zobaczylam w jej oczach pytajniki we wszystkich kolorach teczy.

Znaczy sie, drogie Katedralki - nie dostalyscie pierscionka (chocby takiego z ruskiego zlota z oczojebnym rubinem) od taty na okolicznosc osiagniecia pelnoletnosci?!

czy my mamy jeszcze jakies zwyczaje oprocz Bozonarodzeniowych i wielkanocnych?

Komentarz

  • Pierwsze słyszę niestety :)
  • nie pieczonki tylko duszonki i w żeliwnym kociołku
  • marniok napisal(a):
    nie pieczonki tylko duszonki i w żeliwnym kociołku
    Dutch oven?
  • "chocby takiego z ruskiego zlota z oczojebnym rubinem"

    czyli z telewizorem???
  • fatuswombatus napisal(a):
    marniok napisal(a):
    nie pieczonki tylko duszonki i w żeliwnym kociołku
    Dutch oven?
    cos w tym stylu tylko że na trójnogu - stojacy lub wiszący
  • edytowano February 12
    pierwsze słyszę :)
  • fatuswombatus napisal(a):
    marniok napisal(a):
    nie pieczonki tylko duszonki i w żeliwnym kociołku
    Dutch oven?
    nie, nie dunskie obyczaje: POLSKIE PIECZONKI.

  • fatuswombatus napisal(a):
    "chocby takiego z ruskiego zlota z oczojebnym rubinem"

    czyli z telewizorem???


    nikt z Berylem do osiemnastki nie czekal. odpalili go u nas jak mialam 4 latka:)
  • balbina napisal(a):
    fatuswombatus napisal(a):
    "chocby takiego z ruskiego zlota z oczojebnym rubinem"

    czyli z telewizorem???

    nikt z Berylem do osiemnastki nie czekal. odpalili go u nas jak mialam 4 latka:)
    'Telewizor' to jubilerska nazwa kamienia :) Miał być wielki i kolorowy i zazwyczaj prostokatny 16:9 czyli telewizor :)
  • Mam dwie córki i niestety nie byłem uświadomiony w temacie pierścionka na 18-kę. Trudno, przepadło.
  • Nie dostałam pierścionka. Tylko błogosławieństwo oraz zapewnienie obojga Rodziców, że od tej pory mają mnie za zupełnie dorosłą i odpowiedzialną za siebie istotę (byłam już od ponad roku studentką:). Czego się konsekwentnie trzymali i za co ich bardzo podziwiam, wspominając szalone pomysły nawiedzające mnie w tamtych latach.
    Całej Rodzince zawdzięczam prezent w postaci wycieczki Moskwa - Odessa - Kijów, co było na ówczesne czasy dużym osiągnięciem.
    Tzw. osiemnastek wonczas się nie obchodziło.
  • Brzost napisal(a):
    Mam dwie córki i niestety nie byłem uświadomiony w temacie pierścionka na 18-kę. Trudno, przepadło.
    U mnie też :(

  • Za moich czasów nie było hucznych przyjęć pierwszokomunijnych, ani pierścionków na 18-tkę. Pierścionek od Taty dostałam na 25 urodziny i była to miła niespodzianka, bo siedziałam w pracy i zapomniałam, że mam urodziny, aż tu nagle- stanął w drzwiach Tato i powiedział, że zabiera mnie na kawę, bo mam dziś święto. Zwolniłam się u szefa, a w kawiarni Tato dał mi złoty pierścionek z jasnozielonym oczkiem. Potem, na każde urodziny dostawałam od Taty frezje. I zdarzyła się dziwna rzecz; dwa tygodnie po śmierci Taty, gdy weszłam do swojego warszawskiego mieszkanka, poczułam silny zapach frezji. I nie było to złudzenie, bo wpadła do mnie sąsiadka, zaczęła się rozglądać i spytała: gdzie masz frezje, bo czuję ich zapach? A to był dzień moich urodzin :-)
  • Nie mam córki....
    Ale kojarzę coś takiego jak przekazywanie z babki na wnuczkę biżuterii
  • marniok napisal(a):
    Nie mam córki....
    Ale kojarzę coś takiego jak przekazywanie z babki na wnuczkę biżuterii
    Tak. I taki złoty pierścionek po prababci dostałam zaraz po urodzeniu. Aż dziw, że się uchował - całą biżuterię babcia po kolei wyprzedawała po wojnie na wykarmienie piątki dzieci.
  • @Maniu,

    jaka piekna historia!

    to cudna parafraza Tego, ktory przyjal tate: "Zaprawde powiadam Ci, zaden pierscionek nie ma takiego splendoru jak frezje".

    uwielbiam takie Historie.
  • no coz, nie to zeby to jakos zaplatalo mi glowe ale jednak szkoda, ze nasz zwyczaj rodzinny okazal sie tak ograniczony przestrzennie;)
  • marniok napisal(a):
    nie pieczonki tylko duszonki i w żeliwnym kociołku
    Marniok, widac zes nie z Jaworznia: w Jaworzniu tylko pieczonki!

  • Brzost napisal(a):
    Mam dwie córki i niestety nie byłem uświadomiony w temacie pierścionka na 18-kę. Trudno, przepadło.
    ale masz wnuczki i nie bedziesz mogl sie tym razem niewiedza wymowic;)

  • starybelf napisal(a):
    Brzost napisal(a):
    Mam dwie córki i niestety nie byłem uświadomiony w temacie pierścionka na 18-kę. Trudno, przepadło.
    U mnie też :(

    ale inne dorastajace damy?
  • balbina napisal(a):
    marniok napisal(a):
    nie pieczonki tylko duszonki i w żeliwnym kociołku
    Marniok, widac zes nie z Jaworznia: w Jaworzniu tylko pieczonki!

    :D
  • fatuswombatus napisal(a):
    balbina napisal(a):
    fatuswombatus napisal(a):
    "chocby takiego z ruskiego zlota z oczojebnym rubinem"

    czyli z telewizorem???
    nikt z Berylem do osiemnastki nie czekal. odpalili go u nas jak mialam 4 latka:)
    'Telewizor' to jubilerska nazwa kamienia :) Miał być wielki i kolorowy i zazwyczaj prostokatny 16:9 czyli telewizor :)
    nie, dla ledwie odrosnietej lelyi musial byc w formie dyskretny.
    za to kolor kamienia nadrabial braki w parametrach;)))

  • edytowano February 14
    Pierwsze pieczonki jadłam dopiero w wieku 30 lat w nowym miejscu zamieszkania. Nie piekłam tego nigdy. Wydawało mi się to obrzydliwe. Taki ciućpajs.
    U nas piekło się ziemniaki w popiele po ognisku i kiełbaski na patykach. Piekłyśmy też talarki ziemniaczane na blasze i placki ziemniaczane na blasze.
    Tato wcześnie zmarł,. Nie wiem czy znał pierścionkowy zwyczaj. Poza tym nie obchodziłyśmy urodzin. Świętowałyśmy imieniny.

    Złoto zostawiła nam matula, w spadku.
    +
    A potem mi wszystko ukradli złodzieje...
  • AnnaE napisal(a):
    .... Poza tym nie obchodziłyśmy urodzin. Świętowałyśmy imieniny...
    Urodziny chyba tylko na Górnym Śląsku są - geburstag. Imienin nie znają. Mnie to do dzisiaj dziwi, bo imieniny są tak chrześcijańskie/katolickie (dogmat o świętych obcowaniu), jeśli urodziny - po katolicku - to już rocznica chrztu, urodzin do nieba.

    A tu ino geburstag i geburstag...

  • AnnaE napisal(a):

    Złoto zostawiła nam matula, w spadku.
    +
    Dzieczymacie
  • AnnaE napisal(a):
    Pierwsze pieczonki jadłam dopiero w wieku 30 lat w nowym miejscu zamieszkania. Nie piekłam tego nigdy. Wydawało mi się to obrzydliwe. Taki ciućpajs.
    U nas piekło się ziemniaki w popiele po ognisku i kiełbaski na patykach. Piekłyśmy też talarki ziemniaczane na blasze i placki ziemniaczane na blasze.
    Tato wcześnie zmarł,. Nie wiem czy znał pierścionkowy zwyczaj. Poza tym nie obchodziłyśmy urodzin. Świętowałyśmy imieniny.
    Złoto zostawiła nam matula, w spadku.
    +
    wiesz Anno co mnie wkurza?

    ze na kazdym znanym mi (a znam ich troche) blogu kulinarnym za punkt honoru jest zapodanie zapiekanki "srodziemnomorskiej", greckiej, tureckiej a nawet kartoffelnauflauf (czyli niemieckiej;))
    no ale pieczonki po polsku nie uswiadczysz.
    najpyszniejsze jedzenie pod sloncem...
    no ale poskie.

  • balbina napisal(a):

    wiesz Anno co mnie wkurza?

    ze na kazdym znanym mi (a znam ich troche) blogu kulinarnym za punkt honoru jest zapodanie zapiekanki "srodziemnomorskiej", greckiej, tureckiej a nawet kartoffelnauflauf (czyli niemieckiej;))
    no ale pieczonki po polsku nie uswiadczysz.
    najpyszniejsze jedzenie pod sloncem...
    no ale poskie.

    No tak, ślicne, zagranicne.
    Jednak naprawdę pieczonki nie zawojowały mego podniebienia. A przede wszystkim są baaardzo czasochłonne. Samo przygotowanie jeszcze tak sobie, ale potem dłuuugo muszą się dusić w kociołku.
    ;))
    Cuśtakiego pieczonkopodobnego a na szybkensa, matula robiła na ciepłą kolację, jeśli zostało sporo ziemniaków z obiadu. W domowych warunkach, czyli na patelni lub w piekarniku. Nazwałabym to zapiekanką "co się nawinie".
  • @Anna

    kchana, oczywiscie - bo pieczonki to rytual rodzinny!
    Ten zapach...
    ten smak...

    te wyglupy, gonitwa dzieci...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.