Taysze buddyjscy rzezają tayszy islamskich

edytowano September 19 w Forum ogólne
Z wielkim rozmachem w słonecznej Birmie tamtejsi buddyści wyrazili pewne..hm... zniecierpliwienie wobec postawy tamtejszych muzułmanów:

za interią:

CZYSTKI ETNICZNE W BIRMIE: 214 WIOSEK DOSZCZĘTNIE ZNISZCZONYCH

Jak pokazują zdjęcia satelitarne, w Birmie doszło do masowego zniszczenia 214 miejscowości w stanie Arkan - informuje Human Rights Watch. "Zdjęcia są szokującym dowodem masowych morderstw przeprowadzonych przez birmańskie siły zbrojne" - powiedział Phil Robertson, szef azjatyckiego oddziału Human Rights Watch.

Dziesiątki tysięcy domostw między miastami Maungdaw i Rathedaung zostały niemal zupełnie zniszczone. Ponad 400 tys. muzułmanów należących do grupy etnicznej Rohingja zmuszono do ucieczki do Bangladeszu.

Według birmańskiego wojska, działania zbrojne są prowadzone przeciwko ugrupowaniu zbrojnemu Arakan Rohingya Salvation Army, które zrzesza muzułmańskich rebeliantów. Ugrupowaniu zarzuca się atak na 30 posterunków policji i próbę przejęcia bazy wojskowej. Do wydarzeń miało dojść 25 sierpnia 2017 r. Tłumaczenie birmańskiego wojska według obserwatorów nie jest wiarygodne.

Przedstawiciele mniejszości Rohingja domagają się uznania własnej podmiotowości jako mniejszość etniczna i - co za tym idzie - wprowadzenia szeregu specjalnych praw i ustaw.

O sytuacji politycznej w kraju wypowiedziała się szefowa rządu Aung San Suu Kyi. "Będziemy ścigać wszystkich, którzy działają wbrew prawu naszego kraju i naruszają prawa człowieka, niezależnie od ich wiary, rasy i poglądów politycznych" - zapowiedziała laureatka Pokojowej Nagrody Nobla. "Martwi nas, że tak wielu muzułmanów przekracza granicę z Bangladeszem. Chcemy dowiedzieć się, dlaczego ten exodus ma miejsce" - dodała Aung San Suu Kyi.

James Gomez z Amnesty International nazwał stanowisko szefowej rządu "chowaniem głowy w piasek".
--------------------------------------------------------------------

Zastanawiam się czy jest jakaś alternatywa dla wariantu birmańskiego?
«1

Komentarz

  • Eskalacja
    BanglaDesCz i Mianmar stawiają pono miny prZeciwpiechotne po obu stronach granicy. Erdogan zaapelował do laureatki pokojowego Nobla o wsparcie tej muzułmańskiej grupy.
    Nota bene buddyści to religia jeszcze bardziej pokojowa niż islam. To nie jest problem tylko Birmański
  • edytowano September 19
    christoph napisal(a):
    Eskalacja
    BanglaDesCz i Mianmar stawiają pono miny prZeciwpiechotne po obu stronach granicy. Erdogan zaapelował do laureatki pokojowego Nobla o wsparcie tej muzułmańskiej grupy.
    Nota bene buddyści to religia jeszcze bardziej pokojowa niż islam. To nie jest problem tylko Birmański
    Kolega ma - według mojej wiedzy - pełną rację. Był na ten przykład taki buddyjski władca Asioka wraz ze swoim ojcem obdarzony słusznym przydomkiem Amitraghata (rzeźnik dla wrogów).

    W Azji południowo wschodmiej bywały okrutne wojmy pomiędzy Khmerami, Tajami i Birmańczykami.

    Zalinkuję do bloga Kolegi FoxaMuldera na powyższy temat:

    foxmulder2.blogspot.com/2017/09/prowokator-kim-birmanska-noblistka.html
  • Zabioro Jobla! Bono sie na panią A. obrazi! O jeny!

    A tak serio - dobrze, że FM naświetla tło historyczne sytuacji. Na szczęście Internet nadal czasem uczy.
  • Mnie to zainteresowało: "Przedstawiciele mniejszości Rohingja domagają się uznania własnej podmiotowości jako mniejszość etniczna i - co za tym idzie - wprowadzenia szeregu specjalnych praw i ustaw."
    Chcą wymusić szariat? Nie znam się na tym, ale chyba mi się podoba, że Birma się broni. Bezwolny zachód godzi się na wszystko, czego chcą muslimy, sami im oddają swoją przestrzeń. Dzisiaj na niezależnej znalazłam taką informację: "8 tysięcy studentów Uniwersytetu w Reims w północno-wschodniej Francji nie ma dostępu do jednego z kampusów, bowiem na jego terenie władze rozlokowały obóz uchodźców. Władze uczelni skierowały sprawę do sądu i czekają na rozstrzygnięcie.

    Bulwersująca historię opisały wczoraj portale lemonde.fr i lefigaro.fr.

    Kursy na Uniwersytecie Reims - w kampusie Czerwonego Krzyża - są zawieszone "do odwołania" ze względu na umiejscowiony w pobliżu obóz migrantów. Na zajęcie nie może uczęszczać około 8.000 studentów prawa, ekonomii i nauk społecznych. Wczoraj na uczelni rozpoczął się nowy rok akademicki. Decyzję taką podjęto ze względów bezpieczeństwa.

    Około 40 imigrantów i osób ubiegających się o azyl osiedliło się w kampusie

    - poinformowała francuska gazeta, powołując się na doniesienia agencji AFP."
  • "W Huzelach k. Leska (Podkarpackie) zatrzymano pięciu mężczyzn z Bangladeszu i ich trzech ukraińskich przewodników. Cudzoziemcy trzema samochodami próbowali wjechać w głąb Polski – powiedziała Anna Michalska z Bieszczadzkiego Oddziału SG w Przemyślu."

    https://www.tvp.info/34050145/straz-graniczna-udaremnila-wjazd-nielegalnych-imigrantow-udawali-niepelnoletnich

    To chyba piloci tych biedaków prześladowanych w Birmie. Czyżby już zdobyli, co chcieli, czyli możliwość przedostawania się do Europy?
  • Jak pokazują zdjęcia satelitarne, w Birmie doszło do masowego zniszczenia 214 miejscowości w stanie Arkan
    Dajmy mu na pośmiewisko sprzeczne z naturą nazwisko!

    image
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Željko_Ražnatović
    O sytuacji politycznej w kraju wypowiedziała się szefowa rządu Aung San Suu Kyi. "Będziemy ścigać wszystkich, którzy działają wbrew prawu naszego kraju i naruszają prawa człowieka, niezależnie od ich wiary, rasy i poglądów politycznych" - zapowiedziała laureatka Pokojowej Nagrody Nobla. "Martwi nas, że tak wielu muzułmanów przekracza granicę z Bangladeszem. Chcemy dowiedzieć się, dlaczego ten exodus ma miejsce" - dodała Aung San Suu Kyi.
    Ło, przy okazji się dowiedziałem, że junta juje już tu nie pracuje. Ciekawe1, że za czasów junty jujów było miło i wesoło i dopiero Noblistce taysze mahometańscy nadojedli.
  • image
    jako ten Karol Hapsburg y Ceca
  • Ja myślę, że to jest na Zachodzie jakieś nieporozumienie z tym krytykowaniem i wydziwianiem na rząd birmański.Islam to jest religia pokoju i kraje islamskie, z islamskiej definicji, to kraje pokoju, a nieislamskie to kraje wojny. No więc Birma ,czy tam Myamar, to kraj głównie buddyjski, czyli kraj wojny, a Bangladesz to kraj islamski czyli kraj pokoju. No to pokojowa noblistka popiera posyłanie pokojowych muzułmanów ze swojego kraju wojny do najbliższego kraju pokoju. I ja myślę że to jest bardzo dobry kierunek myślenia i działania. Trochę byłoby szkoda Albanii, ale chyba ostatnio coraz częściej Turcja się zgłasza. Libia też jest niezłym kandydatem, bo ma spory teren, jest blisko, ma infrastrukturę turystyczno-przemytniczą i doświadczenie w tranzycie i potencjalnie spore zasoby finansowe. Arabia Saudyjska i kraje Zatoki mogłyby zresztą ją wspomóc finansowo. Trzeba tylko zmienić kierunek tranzytu.
  • Albanię bym ostawił. Kierunek somalijski lepszy, bo tam za bez kozery pińcet ełro można z jakimś klanem dojść do ładu w kwestii przyjmowania szipmentów.
  • No Somalia i owszem, zresztą tak samo jak Libia, ale bazy tam na wszelki wypadek potrzebne aby piratów trzymać pod butem lub jeszcze głębiej.
  • w Libii pono za włoskie pieniądze jedna z grup "opozycji demokratycznej" sie przebranżowiła i już nie szmugluje na i przez morze do UE, a zatrzymuje i holuje do brzegu i tam ma taki mini obozik dla czarnych uchodźców
  • christoph napisal(a):
    jako ten Karol Hapsburg y Ceca
    Od Błogosławionego i Jego Małżonki proszę się odstosunkować!

  • Mowię o aspiracjach
    Błogosławionego czczę. Prywatnie nawet bardzo
  • edytowano September 20

    Ło, przy okazji się dowiedziałem, że junta juje już tu nie pracuje. Ciekawe1, że za czasów junty jujów było miło i wesoło i dopiero Noblistce taysze mahometańscy nadojedli.
    Kolega FoxMulder w zalinkowanym przeze mnie blogu twierdzi (a on żywo interesuje się tematyką dalekowschodnią i dość często tam bywa osobiście), że jujowa junta również cisnęła islamistów.

    Jednak ekipa pokojowej noblistki robi to z nieporównywalnie większym rozmachem, swadą i przytupem. Wojny co prawda oczywiście żadnej nie ma, ale za to rozgorzała taka walka o pokój, że w kilkuset wioskach muslimskich pewnie kamień na kamieniu nie zostanie...
  • Dlaczego mi nie żal tych bandytów? To jest wojna, albo my, albo oni. Nawet jeśli zachód jeszcze tego nie widzi. Oni nie mają żadnych skrupułów. Przed chwilą przeczytałam coś takiego na niezależnej:
    http://niezalezna.pl/203778-brytyjski-dron-w-ostatniej-chwili-przerwal-islamistom-masowa-egzekucje-niesamowite-wideo
  • Tak mi się to skojarzyło z ostatnim Komentarzem tygodnia Gadowskiego. Mówił o 3 fazach rozwoju islamu. 1 faza, kiedy jest ich mało, są uprzedzająco grzeczni, mili i spokojni. 2 faza - stają się liczni i zaczynają mnożyć żądania, przede wszystkim żądania rugowania innych wyznań z otaczającej ich przestrzeni i 3 faza - obcinają głowy niewiernym i nakładają podatek dżizja na niewiernych. Tak to widzę, że w Birmie zorientowali się, że to druga faza, skoro muzułmanie zaczęli się domagać dla siebie specjalnych praw i ustaw. Być może dzięki temu unikną fazy trzeciej. Sama nie wierzę, że to piszę, ale może coś w tym jest.
  • Cyrylica napisal(a):
    Dlaczego mi nie żal tych bandytów? To jest wojna, albo my, albo oni. Nawet jeśli zachód jeszcze tego nie widzi. Oni nie mają żadnych skrupułów. Przed chwilą przeczytałam coś takiego na niezależnej:
    http://niezalezna.pl/203778-brytyjski-dron-w-ostatniej-chwili-przerwal-islamistom-masowa-egzekucje-niesamowite-wideo
    Zachód rozpiera niewyobrażalna pycha - tacy Niemcy byli przekonani, że emigranci tureccy się szybko zgermanizują, a oni stworzyli na obcym terenie nieomal alternatywne społeczeństwo.
  • edytowano September 20
    Tak zgadzam się, że na zachodzie popełnili kardynalne błędy - kierując się swoją niewyobrażalną pychą. Byłem, pracowałem, widziałem. Oczywiście na zewnątrz wszystko super i nie ma szansy tego dostrzec. Żeby to zobaczyć - trzeba dłużej z nimi popracować - albo mieć znajome mieszane małżeństwa. My nawet sobie nie zdajemy sprawy - jak ich bardzo boli i kłuje w oczy, że polskie miasta wyglądają tak samo albo i lepiej niż niemieckie a na polskich drogach spotyka się też luksusowe samochody i to w niemałej liczbie. Że o tym jak Adam Małysz doprowadził do tego, że Niemcy przestali oglądać skoki narciarskie, co spowodowało ogromne straty w branży reklamowej i ichniejszych mediach - nawet nie wspomne.
  • edytowano September 20
    Czytam ten wątek i jestem zniesmaczony. Skostnienie myślowe to naprawdę nic fajnego. Kraje europejskie prowadziły błędną politykę migracyjną i potworzyły się getta innej kultury, ale... co to ma do Birmy? Koledzy niewiele wiedzą, ale już "wiedzą", że tamtejszy reżim na pewno jest dobry, a rebelianci na pewno są źli. No bo przecież są muzułmanami, a jak ktoś jest muzułmaninem, to z definicji jest zły i dla zasady trzeba go potępić, bez wnikania w szczegóły kto, co, jak i dlaczego. :/ Ja nie znam aż tylu szczegółów i w przeciwieństwie do Kolegów nie zamierzam udawać, że wiem wszystko. Wiem jednak parę rzeczy nie pasujących do obowiązującej w tym wątku narracji. Otóż Birmą rządzi od lat szurnięty reżim, przypominający północnokoreański, który doprowadził ten kraj do kompletnej nędzy. Taki on "dobry". Co więcej, od lat wybuchają tam rebelie mniejszości narodowych, co więcej (uwaga, uwaga!) NIE TYLKO MUZUŁMAŃSKICH, gdyż Birma/Mjanma jest krajem wieloetnicznych i wieloreligijnym. Tu jest co nie co na ten temat: https://pl.wikipedia.org/wiki/Konflikty_wewnętrzne_w_Mjanmie Tak, tak, świat jest dość skomplikowany i reagowanie tępym "Islam to zuooo!!!" jest głupie i przypomina korwinistyczne zapluwanie się na jakąkolwiek działalność państwa. Ja rozumiem, że to odreagowanie poprawności politycznej, ale tworzenie drugiej poprawności politycznej w drugą stronę jest równie odpychające.
  • edytowano September 20
    Dzięki Przemku, nareszcie trochę faktów, a nie sloganów.
  • Jestem skostniała, Kiedyś nie byłam, a teraz, jak ich widzę, robi mi się niedobrze. Nie sądzę, że ci z Birmy różnią się bardzo od tych, co się już znaleźli w Europie. Przykładem jest to, że już próbują się do Europy przedostawać i stosują te same metody: nie mają dokumentów i udają nieletnich. To chyba nie jest przypadek, że jest rozpierducha w Birmie i zaraz próbują przy pomocy przemytników przedostać się przez Polskę do Niemiec.
  • Chodzi zupełnie o co innego. Nie w każdym konflikcie dwóch, o którym słyszymy, musi być dokładnie jeden dobry i jeden zły. I skoro muslim zły, to automatycznie buddysta dobry, albo być może jednak buddysta zły, to wtedy koniecznie muslim dobry.
  • Jasne. Niedobre jest myślenie stereotypami. Ale boję się, że zaczną nas zalewać teraz ci z Birmy.
  • edytowano September 21
    No więc trzeba uczciwie powiedzieć że islam jest zły. Nie jestem absolutnie pewien czy dotyczy to islamu w ogólności, ale z pewnością dotyczy to islamu współczesnego w jego głównych przejawach. Po pierwsze islam polityczny jest totalitarnym i agresywnym systemem dążącym do opanowania jak największej części świata poprzez masową emigrację muzułmanów i wprowadzanie w tych częściach świata siłą i podstępem totalitarnego i nieludzkiego szariatu. Po drugie złe są państwa islamskie z Arabią Saudyjską na czele oraz Pakistanem i Indonezją zaraz po, nie wspominając o pomniejszych. Złe bo aktywnie wspierają finansowo, wywiadowczo i militarnie wspomnianą wyżej ekspansję, a u siebie oraz w okolicy mordują, gwałcą i wyzyskują innowierców, szczególnie chrześcijan. Wracając do mojej wątpliwości czy islam jest zły absolutnie chodzi mi o to czy w Koranie i historii islamu znajduje się choćby ziarenko dobra. Innymi słowy czy zbrodnicze praktyki islamu są wprost konsekwencją doktryny czy też tylko jej dominującej interpretacji. A jeszcze inaczej to czy islam jest satanizmem czy też tylko obecnie opanowują go sataniści. W walce z obecnym islamem prawie każdy sojusznik i wszędzie na świecie jest dobry. Agresywni buddyści też. Dodatkowym pozytywem ich akcji jest otwieranie oczu Zachodu na brednie o rzekomej przewadze duchowej, pokojowym nastawieniu i łagodności tychże buddystów.
  • Rzchanym napisal(a):
    Czytam ten wątek i jestem zniesmaczony. Skostnienie myślowe to naprawdę nic fajnego. Kraje europejskie prowadziły błędną politykę migracyjną i potworzyły się getta innej kultury, ale... co to ma do Birmy? Koledzy niewiele wiedzą, ale już "wiedzą", że tamtejszy reżim na pewno jest dobry, a rebelianci na pewno są źli. No bo przecież są muzułmanami, a jak ktoś jest muzułmaninem, to z definicji jest zły i dla zasady trzeba go potępić, bez wnikania w szczegóły kto, co, jak i dlaczego.
    W zasadzie tak jest. Prawdę rzekłszy, nie jestem w stanie wskazać na globusie miejsca harmonijnego współżycia znacznych populacji mahometańskich z normalnymi. Kosowo, Sudan, Nigeria, Marsylia, Filipiny - wszędzie gdzie przekroczą jakąś masę krytyczną, robi się natychmiast burdel.

    O danej Mjanmie w zasadzie nigdy nie słyszałem, ale zapodane fakty jedynie uściślają czy tam pogłębiają zgrubną analizę: mahometanizm = problem.

    Może skoro Kolega taki światły i nie-skostniały, wskaże gdzie ci światli mahometanie żyją? (Oczywiście nie liczy się spokojne życie polegające na tym, że wszyscy inni dawno zadeptani w rodzaju Iranu czy Arabii.)

  • W przypadku Mjanmy ciekawym elementem jest też fakt, że znaczna część konfliktów etnicznych na globusie to pokłosie zbrodniczego kolonializmu, ze szczególnym uwzględnieniem angielskiego. Anglicy z upodobaniem przewozili wielkie masy ludzi z miejsca w miejsce, żeby potem zacierać ręce z radosnym: "Hue hue hue! Atośmy podzielili i porządzili!" - Irlandia, Śri Lanka, teraz dowiadujemy się, że Mjanma - no i oczywiście Bhutan, gdzie dzięki Angolom Nepalczycy stanowią jakieś 30-40% ludności.
  • trep napisal(a):
    Chodzi zupełnie o co innego. Nie w każdym konflikcie dwóch, o którym słyszymy, musi być dokładnie jeden dobry i jeden zły. I skoro muslim zły, to automatycznie buddysta dobry, albo być może jednak buddysta zły, to wtedy koniecznie muslim dobry.
    Ja w zasadzie przyjmuję zasadę, że ludność tubylcza - dobra, najeźdźca - zły. Trawestując: Birmańczycy, chodzi tylko o to, żeby gdzieś w końcu mogli żyć.

    Jako że mahometanizm w zasadzie zawsze szerzył się przez zbrojny najazd, a od niedawna przez imigrację i narzucanie swoich norm ludności tubylczej, to w zasadzie wszędzie poza Półwyspem Arabskim można mahometan spokojnie uznawać za najeźdźców i za "dobrych" uważać każdego kto się im sprzeciwia, nawet takiego błazna jak pan Szałwia, prezydent Sudanu Południowego, z zawodu czarownik.
  • Dodam, że buddyzm jako taki też walczy o przetrwanie - został już wyrugowany z Indii, Pakistanu, Afganistanu itp. a w Birmie i Sri Lance zmaga się z agresywnymi mniejszościami.
  • Czyli prawdą jest to, co mówi Gadowski.
  • Dodajmy że, się obawiam, rozdupc nawet przy użyciu atomic w Indiach zbliża się szybkimi krokami, w miarę wzrostu demografii szatanów muślińskich kosztem szatanów hinduskich. Numer z Pakistanem nie uda się po raz drugi.
  • loslos
    edytowano September 21
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    W zasadzie tak jest. Prawdę rzekłszy, nie jestem w stanie wskazać na globusie miejsca harmonijnego współżycia znacznych populacji mahometańskich z normalnymi.
    Malezja i Indonezja, wcześniej praktycznie wszędzie.

    Jeśli wierzyć asyryjskim profesorom matematyki z Australii, do XX wieku islam generalnie współżył harmonijnie z innowierczymi większościami, bo jest religią pasożytniczą, muzułmańska szlachta żyje z pracy chrześcijan/zoroastrian/hinduistów i wie, że owce należy strzyc a nie zarzynać. Za rozwałki odpowiedzialne są arabskie, tureckie i hinduskie nacjonalizmy przywleczone z Europy.

  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    W zasadzie tak jest. Prawdę rzekłszy, nie jestem w stanie wskazać na globusie miejsca harmonijnego współżycia znacznych populacji mahometańskich z normalnymi.
    Rasija. XD
  • Rzchanym napisal(a):
    Dzięki Przemku, nareszcie trochę faktów, a nie sloganów.
    Prawdę mówiąc nie mam bladego pojęcia ile jest tam faktów a ile sloganów bo nic nie wiem o tym regionie. Tyle że jakoś tam ufam przynajmniej w dobrą wolę foxmuldera.
  • edytowano September 21
    los napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    W zasadzie tak jest. Prawdę rzekłszy, nie jestem w stanie wskazać na globusie miejsca harmonijnego współżycia znacznych populacji mahometańskich z normalnymi.
    Malezja i Indonezja, wcześniej praktycznie wszędzie.

    Jeśli wierzyć asyryjskim profesorom matematyki z Australii, do XX wieku islam generalnie współżył harmonijnie z innowierczymi większościami, bo jest religią pasożytniczą, muzułmańska szlachta żyje z pracy chrześcijan/zoroastrian/hinduistów i wie, że owce należy strzyc a nie zarzynać. Za rozwałki odpowiedzialne są arabskie, tureckie i hinduskie nacjonalizmy przywleczone z Europy.

    Los właściwie odpowiedział za mnie, ale miałem zamiar napisać mniej więcej to, co on. :) Uzupełnię tylko zatem. W Malezji jest 50% Malajów (muzułmanów), 30% Chińczyków, 10% Hindusów oraz 10% innych (głównie czarnoskórych takich jak Oceanii). Co ciekawe, żyją w miarę zgodnie, kraj się nieźle rozwija i należy do t.zw. "tygrysów azjatyckich". Żeby było jeszcze ciekawiej, kraj ten na swój celownik wziął wujek Soros, wywołując swoimi intrygami kryzys gospodarczy, z którego jednak udało się wyjść, a jego sprawca nazywany jest tam "zbrodniarzem". Tak, tak, świat jest dużo bardziej złożony. I ciekawszy. :) Jak powiedział Mackiewicz - tylko prawda jest ciekawa.
    Co do islamu jako takiego - Los słusznie zauważył, że jeszcze 100 lat temu wcale nie był taki strasznie wojowniczy ze względów przez niego wskazanych. Rzekłbym, że w tym czasie (pocz. XX w.) był wręcz "śpiący". Niemcy podczas I wojny światowej próbowali rozpalić fanatyzm i skierować go przeciw kolonizatorom (Anglikom i Francuzom), ale muzułmanie wcale się nie ruszyli. Ruszyli się tylko Arabowie, i to w odwrotnym kierunku - nie przeciw Entencie, tylko przeciw swym współwyznawcom-Turkom. Agresywny islamizm to kwestia ostatnich kilkudziesięciu lat, a taki naprawdę hardkorowy ledwie kilkunastu, jeśli nie wręcz nie kilku.

    Wracając do Birmy - jak już wspomniałem, w kraju tym przeciwko władzom buntują się nie tylko muzułmańscy Ronghijowie, ale tez inne ludy, wcale nie muzułmańskie. Na przykład Kaczinowie, którzy są... chrześcijanami. http://gosc.pl/doc/903540.Kaczinowie-ofiara-chinskiej-ekspansji Do tego buntują się albo buntowali się w przeszłości Karenowie (animiści) , Monowie (buddyści!) i inne ludy. No i co Szturmowcu, tamci też są źli? Też nie "nie żal tych bandytów"????? No, niech Kolega odpowie, wszak Kolegi wspaniałe schematy z pewnością wszystko wytłumaczą. :D Tu jest jeszcze co nieco o Birmie i problemach z mniejszościami: https://wpolityce.pl/swiat/193850-niekonczaca-sie-wojna-domowa-ciekawy-reportaz-z-birmy

    Przyznam szczerze, odpychające jest to tępe jechanie schematami bez znajomości faktów.

    No a teraz dodam uwagę natury ogólniejszej, bardziej filozoficznej. Islam jest fałszywą religią bez wątpienia. Tak samo jednak fałszywymi religiami są buddyzm, hinduizm i inne. Jedyną prawdziwą religią jest chrześcijaństwo, a dokładniej - katolicyzm. Inne wiary zawierają odpryski prawdy, ale tylko odpryski. Twierdzenie, że tylko islam jest zły, jest krokiem w kierunku twierdzenia, że inne niechrześcijańskie wiary są równie dobre co chrześcijaństwo. Nazwałem to "paradoksem ariańskim" w nawiązaniu do paradoksalnej sytuacji z XVI wieku, gdy lutrzyki i kalwini chcieli w Polsce zdelegalizować arian, ale w obronie stanęli... katolicy. Uznali bowiem, że oficjalne potępienie tylko arian będzie równoznaczne z uznaniem luteranizmu i kalwinizmu, więc lepiej nie potępiać nikogo. Inna sprawa, że co się odwlecze, to nie uciecze, bo i tak 100 lat później ich wygnano, obwiniając za Potop szwedzki. ;)

    Podsumowując - zacietrzewienie jest złym doradcą.
  • edytowano September 21
    Zacietrzewienie - owszem, ale co powiedzieć o strachu? Całkiem durna nie jestem i widzę, że agresywnie zajmują przestrzenie, które im się nie należą. Już nawet na Muranowie wypinają dupska. Podobno ziemia, na której się modlą, należy do Allaha, czyli do nich. Tak wypierają inne religie, chamsko, siłą. Wymuszają prawa, co mi się bardzo nie podoba. Chciałabym żyć w kraju, który zachowuje swoje korzenie, swoją religię, swoje tradycje. Nie czuję się bezpiecznie. Zagrożenia nie czuję ze strony żadnej innej religii.
  • Nie wzbudzają mojej litości zdjęcia matek z dziećmi, bo widzę, że za nimi stoją młode byki, które machają do fotografa.
  • Świat jest z pewnością złożony, ale da się rozłożyć na czynniki pierwsze, a z tych wyodrębnić najbardziej istotne. To oczywiście będzie uproszczenie, ale ja wolę uproszczenie niż chaos.
    Otóż islam nie jest i nigdy nie był pokojowy. Wręcz przeciwnie założył go ponury rzeźnik bez poczucia humoru co mordował nawet za żarty na swój temat. Takie religie jak buddyzm czy hinduizm są fałszywe, ale są stare i nie są ordynarną herezją i grubymi nićmi szytą podróbką innych, jak islam chrześcijaństwa, a konkretnie Koran Biblii. Podróbą podszywającą się pod jakieś nowe objawienie podyktowane w grocie ambitnemu psychopatycznemu rzeźnikowi, zapewne nawet nie wedle własnego pomysłu tylko za namową starszej i mądrzejszej żony spryciary.Ten rzeźnik z zaskoczenia krwawo, krzywymi szablami, z kupą rozbójników zaprawionych w napadach na karawany, podporządkował sobie inne bandy rozbójników na zapyziałym półwyspie i miasta kupieckie, a potem z ich pieniędzy wyposażył te kupy zebrane do większej kupy i ruszył na podbój. Jego zwolennicy i rodzinka kontynuowali ten podbój używając jego herezji jako poręcznej ideologii uzasadniającej wyższość niepiśmiennych zbójów z szablami nad całą resztą i ich roszczenia do władzy nad światem. Po drodze rodzinka i wyznawcy się skłócili i wyznawcy wymordowali rodzinkę co jest źródłem krwawych jatek ich kontynuatorów do dzisiaj.Tę herezję chyba rzeczywiście jakaś istota nadprzyrodzona mu podsunęła bo okazała się wyjątkowo użyteczna do budowy sprawnego i trwałego systemu niewolniczego i zmotywowanej armii zbójów. Ta istota to z dużym prawdopodobieństwem Zły. Od czasu do czasu dostarczał im też jakiejś techniki wojskowej dającej okresową przewagę w polu - a to dalekosiężny łuk, a to szybkie konie, a to pranie mózgu w szkoleniu fanatycznych zabójców i żołnierzy. Ci zbóje, jak to leniwi i prymitywni zbóje, jak tylko zdobyli bogaty kawał świata spoczęli konsumować łupy. I wtedy następowały owe okresy uśpienia i łagodnienia islamu. No bo po co machać krzywą szablą, ryzykować skaleczeniem i się spocić skoro można tylko szablą straszyć, nie ryzykować i korzystać z niewolniczej pracy podbitych plus sprowadzonych do roli seksualnych niewolnic, praczek i kucharek kobiet. Tak, tak wiem - Awicenna, matematyka, pieśni i poezja oraz biblioteki. Jasne trzeba było się jakoś rozerwać, a zagrabione dzieła Greków i innych nacji mogły dostarczyć rozrywki bo samemu nic do łba nie przychodziło.Ten system totalitarny miał i ma jednak nieusuwalne wady. Jest kompletnie niewydolny ekonomicznie i musi na wydolnych pasożytować. Równocześnie produkuje, czy też hoduje, bo nie można tego nazwać wychowaniem, masy kolejnych niepiśmiennych zbójów niezdolnych do pracy, ale zdolnych do mordu. No i jak już nie da się pasożytować na lokalnych społecznościach, bo nie dają rady, pada hasło do kolejnego podboju. Mamy tego pecha że akurat na nasze czasy przypada taka kolejna akcja. Do tego syte zbóje z Zatoki i półwyspu wypasione na ropie nie chcą się ruszyć i finansują biednych zbójów aby napadali na obcych, a nie przyjeżdżali do nich. Nie wiem jak tam w Malezji, ale z tego co wiem jest tam dużo pracowitych Chińczyków więc może tam jeszcze jest na kim pasożytować. W Indonezji chyba już się system sypie i dołącza do zbójeckiej awangardy. Oto i moja skrótowa i uproszczona historia islamu i złożoności obecnej sytuacji. Proszę teraz wykazywać błędy i to, no, tępe jechanie schematami.
  • Rafał, nie posiadam takiej umiejętności analizy, ale odbieram to dokładnie tak samo.
  • Rafale, bez obrazy, ale potwierdzasz to, co napisałem. Po co ta kąśliwość w ostatnim zdaniu? Czemu miała służyć?
    Poniekąd Ciebie (i inne podobnie zachowujące się osoby) rozumiem. Odbieracie próby precyzowania i zwracania uwagi na mniej znane aspekty spraw jako relatywizację, próbę rozmycia czy wręcz uleganie poprawności politycznej. Tymczasem w rzeczywistości prawdziwi jej zwolennicy gotowi byliby mnie zlinczować za niektóre stwierdzenia, bo w istocie bardziej demoluję ich narracje niż wy. Wkręcanie się w emocjonalny korkociąg jest drogą donikąd. Czyż mam przypominać, czego nas uczył Los? Dwa cytaty z jego postów - pierwszy: "Staraj się nie nienawidzieć wroga. To zaburza trzeźwy osąd" i drugie, nieco prowokacyjne: "Żeby pokonać wroga, trzeba go zrozumieć, a żeby go zrozumieć, trzeba go choć trochę polubić.". Los niech mnie poprawi, jeśli coś przekręciłem. ;) Wyzbycie się histerii nie osłabia woli walki, tylko ją wzmacnia. Wszak ktoś rozedrgany emocjonalnie łatwo może popełnić błąd, dać się podpuścić, nie rozpoznać pułapki.
  • edytowano September 22
    Co do islamu jako takiego - Los słusznie zauważył, że jeszcze 100 lat temu wcale nie był taki strasznie wojowniczy ze względów przez niego wskazanych. Rzekłbym, że w tym czasie (pocz. XX w.) był wręcz "śpiący".
    To z kim walczyła hiszpańska rekonkwista, krucjaty, z kim walczono od Lepanto i pod Wiedniem? Niby ze "śpiącym" islamem? To, że był kiedyś jakiś okres względnego spokoju niczego nie zmienia w naturze tej zaborczej, agresywnej i skrajnie ekspansywnej religii.
    Jak bardzo celnie zauważył Rafał, obecnie pasożyty po wyeksploatowaniu pewnych terytoriów ruszają na podbój kolejnych.

    Kolega ponadto stosuje specyficzną metodę polemiczną sugerując interlokutorom ich rzekome "emocjonalne korkociągi", "histerię", "zacietrzewienie" i "rozedrganie emocjonalne".

    Na ulicach europejskich miast w zamachach giną ludzie, ale jakoś tak się składa, że nie z rąk wojujących buddystów...Zaś "rozedrgane emocjonalnie" rodziny (także polskie) ofiar w swym "zacietrzewieniu" i "emocjonalnym korkociągu", "histerycznie" złorzeczą oprawcom i palą znicze.
  • MarianoX napisal(a):
    Co do islamu jako takiego - Los słusznie zauważył, że jeszcze 100 lat temu wcale nie był taki strasznie wojowniczy ze względów przez niego wskazanych. Rzekłbym, że w tym czasie (pocz. XX w.) był wręcz "śpiący".
    To z kim walczyła hiszpańska rekonkwista, krucjaty, z kim walczono od Lepanto i pod Wiedniem?
    Rzym też pchał się wszędzie tam, gdzie go nie chcieli, ale nie przerabiał na Rzymian wszystkich podbitych ludów. Żyły one sobie w Imperium raczej harmonijnie.

    Już pisałem kilka razy - walenie sztachetą bez łeb interesuje mnie tylko w realu, w necie wolę dzielić włos na czworo, na ośmioro, oddzielać atomy węgla od wodoru, wydzielać z tego protony a te kroić na kwarki. Interesujące jest tylko rozpoznanie złożonej i zaskakującej struktury, programowe słuszne zgromienie to zieeew.

  • Rzchanym napisal(a):
    Twierdzenie, że tylko islam jest zły, jest krokiem w kierunku twierdzenia, że inne niechrześcijańskie wiary są równie dobre co chrześcijaństwo.
    Taki pogląd promuje niejaki David Goldman. Trzeba być niezłym durniem, by nie widzieć w tym próby wkręcenia publiki w wojnę, która nie jest ich.
  • metafora pasożyta jest bardzo trafna w kontekście islamu - bo pasożyt niszczy opanowany przez siebie organizm, a zanim go uśmierci, rozprzestrzenia się na kolejne obiekty
    rzeczywiście, jest faza inwazji, faza żerowania i faza doprowadzania do śmierci żywiciela - i tylko skrajne fazy są spektakularne, a w środkowej "nic się nie dzieje"
    tylko że ten pozorny spokój to czas straszliwego zniszczenia dla ofiary

    nieprawdą jest też, że przez ostatnie 100 lat nie było żadnych faz 1 i 3. W XIX wieku wcale nie było tak spokojnie, wystarczy przypomnieć sobie "W pustyni i w puszczy"

    i w tej ocenie religii islamu jako pasożytującej na innych religiach (głównie chrześcijaństwie, którego islam jest diabelską karykaturą) nie zawiera się ocena poszczególnych muzułmanów czy społeczności muzułmańskich, które mogą być zupełnie nieagresywne, "zintegrowane" (jak polscy Lipkowie), to znaczy mogą mieć mentalność niemuzułmańską - bo po prostu ludzką
  • Rzchanym napisal(a):
    Rafale, bez obrazy, ale potwierdzasz to, co napisałem. Po co ta kąśliwość w ostatnim zdaniu? Czemu miała służyć?
    Poniekąd Ciebie (i inne podobnie zachowujące się osoby) rozumiem. Odbieracie próby precyzowania i zwracania uwagi na mniej znane aspekty spraw jako relatywizację, próbę rozmycia czy wręcz uleganie poprawności politycznej. Tymczasem w rzeczywistości prawdziwi jej zwolennicy gotowi byliby mnie zlinczować za niektóre stwierdzenia, bo w istocie bardziej demoluję ich narracje niż wy. Wkręcanie się w emocjonalny korkociąg jest drogą donikąd. Czyż mam przypominać, czego nas uczył Los? Dwa cytaty z jego postów - pierwszy: "Staraj się nie nienawidzieć wroga. To zaburza trzeźwy osąd" i drugie, nieco prowokacyjne: "Żeby pokonać wroga, trzeba go zrozumieć, a żeby go zrozumieć, trzeba go choć trochę polubić.". Los niech mnie poprawi, jeśli coś przekręciłem. ;) Wyzbycie się histerii nie osłabia woli walki, tylko ją wzmacnia. Wszak ktoś rozedrgany emocjonalnie łatwo może popełnić błąd, dać się podpuścić, nie rozpoznać pułapki.
    Proszę ostrożnie z tym rozedrganiem emocjonalnym. Taki mam styl i czasem wpadam w zapał polemiczny. To zresztą forum internetowe, a nie salon, seminarium czy panel ekspertów. Wbrew pozorom nie ulegam jednak emocjom. Do mojego stylu należy również kąśliwość jeśli kto sprowokuje. Kolega sprowokował i otrzymał co się należało. I jeszcze jedna kąśliwość - tym razem o naukach losa. Otóż nieźle by było gdyby sam się do nich stosował. Proponuję więc powrócić do meritum czyli analizy i oceny islamu współczesnego.
  • los napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    W zasadzie tak jest. Prawdę rzekłszy, nie jestem w stanie wskazać na globusie miejsca harmonijnego współżycia znacznych populacji mahometańskich z normalnymi.
    Malezja i Indonezja, wcześniej praktycznie wszędzie.

    Jeśli wierzyć asyryjskim profesorom matematyki z Australii, do XX wieku islam generalnie współżył harmonijnie z innowierczymi większościami, bo jest religią pasożytniczą, muzułmańska szlachta żyje z pracy chrześcijan/zoroastrian/hinduistów i wie, że owce należy strzyc a nie zarzynać. Za rozwałki odpowiedzialne są arabskie, tureckie i hinduskie nacjonalizmy przywleczone z Europy.

    Malezja ma tę przewagę, że jest daleko i gówno o niej wiemy. Z rzeczy, które wiem to fakt, że w latach bodaj 50. urządzali tam taką lokalną Bośnię, ale ostatecznie udało się Singapur oderwać bezkrwawo, co jakoś tam pozytywnie wpłynęło na sytuację. System społeczny jest następujący: Chińczycy pracują, Hindusi finansują, Biali organizują, a Malaje tym wszystkim rządzą, nie płacąc podatków. Do tego konstytuta wprowadziła specjalny status "syna tej ziemi", bhumiputra, czyli swojaka. Ale żeby zostać swojakiem trzeba być mahometaninem i kółko się zamyka. Generalnie dzięki przywilejom podatkowym dla swojaków, Malezja ma system podobny do dżizji. Paszport malajski jest zasię jedynym znanym mi paszportem z klauzulą "Ważne na wszystkie kraje świata za wyjątkiem Izraela".

    O Indonezji wiem jeszcze mniej, ale co jakiś czas słychać o rozruchach antychrześcijańskich. W Timorze Wschodnim prowadzili regularną wojnę p-ko naszym. A ostatnio nawet zakazali festiwalu piw kraftowych. Tak więc i Indonezję trudno uznać za normalne państwo, chociażby z tego powodu, że wg Wiki 87% ludności stanowią mahometanie, tak więc mamy tu do czynienia raczej z pełną dominacją niż harmonijnym współżyciem.

    Co zaś się tyczy chwalebnej rekonkwisty, to ostatnio czytałem ciekawy tekst, którego autor uczenie wywodził, że w średniowieczu w Hiszpanii było mniej Maurów niż jest dziś. Że w ów czas arabizacja dotyczyła w zasadzie tylko KC, może jeszcze Komitetów Wojewódzkich; była więc stosunkowo powierzchowna. Dzisiaj jest oddolna i następuje na zasadzie "wymiany populacji".

  • MarianoX napisal(a):
    Co do islamu jako takiego - Los słusznie zauważył, że jeszcze 100 lat temu wcale nie był taki strasznie wojowniczy ze względów przez niego wskazanych. Rzekłbym, że w tym czasie (pocz. XX w.) był wręcz "śpiący".
    To z kim walczyła hiszpańska rekonkwista, krucjaty, z kim walczono od Lepanto i pod Wiedniem? Niby ze "śpiącym" islamem?
    Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Bitwy pod Lepanto i pod Wiedniem były na początku XX wieku? A to ciekawe! ;)
    MarianoX napisal(a): Kolega ponadto stosuje specyficzną metodę polemiczną sugerując interlokutorom ich rzekome "emocjonalne korkociągi", "histerię", "zacietrzewienie" i "rozedrganie emocjonalne".
    No, a czym wyjaśnić umiejscawianie bitew pod Lepanto i Wiedniem na początku XX wieku? ;) No alternatywą dla wyżej wymienionych stanów jest zwykła ignorancja, ale ja jestem łagodnym człowiekiem, staram się zawsze zakładać wariant łagodniejszy - t.zn. nie że ktoś kompletnie nic nie wie, tylko że chwilowo wskutek zaperzenia coś mu się pokiełbasiło.
    Doprecyzujmy zatem. Islam rzeczywiście zagrażał Europie. Nie był to jednak stan permanentny. Ściśle rzecz biorąc, były w dziejach dwa takie momenty. Pierwszy na początku jego istnienia, to jest od VII do IX wieku, drugi - w czasie największej potęgi imperium osmańskiego, tj. od XV do XVII wieku. W tych dwóch okresach rzeczywiście miał miejsce zbrojny napór na Europę, a nawet opanowanie jej części - w pierwszym przypadku Płw. Iberyjskiego (Hiszpanii) i wysp na Morzu Śródziemnym, w drugim - Płw. Bałkańskiego. Po bitwie pod Wiedniem Imperium Osmańskie zaczęło słabnąć, a właściwie to zaczęło już wcześniej i ta ostatnia próba ekspansji była taką próbą "ucieczki do przodu". Od tej chwili Imperium Osmańskie już tylko traciło prowincje. Co więcej, w tym samym czasie, t.j. na przełomie XVII i XVIII wieku, nastąpił upadek innego islamskiego imperium - Wielkich Mogołów. Islam zatracił ekspansywność i stan ten trwał do II poł. XX w. Co więcej, przez pewien czas była wręcz tendencja odwrotna - to Europa podporządkowała sobie i uczyniła koloniami większość krajów islamskich.
    MarianoX napisal(a):


    Na ulicach europejskich miast w zamachach giną ludzie, ale jakoś tak się składa, że nie z rąk wojujących buddystów...
    Trudno, żeby ludzie ginęli z rąk wojujących buddystów, skoro getta w dużych miastach europejskich są zamieszkane nie przez nich, tylko przez muzułmanów. Radziłbym jednak zwrócić uwagę, że elementem, który powoduje, że Europejczycy nie potrafią sobie poradzić z kryzysem migracyjnym i terroryzmem jest pacyfizm, a wbijanie do głów pacyfizmu było połączone z apoteozą buddyzmu. Kolega nie czytał wypowiedzi różnych celebrytek, jak to zachwycają się one Indiami, uprawiają jogę, są wegankami itp.?? To właśnie mentalnie rozbroiło Europę. W ogóle prawdziwym problemem jest zalewaczenie. Problemy z dzielnicami muzułmańskimi to tylko objaw choroby, tak jak kaszel jest objawem przeziębienia.
    MarianoX napisal(a):
    Zaś "rozedrgane emocjonalnie" rodziny (także polskie) ofiar w swym "zacietrzewieniu" i "emocjonalnym korkociągu", "histerycznie" złorzeczą oprawcom i palą znicze.
    Brawo, Kolega powyższym atakiem histerii dowiódł prawdziwości tego, co napisałem! :D To jak te feministki, które wkurzyły się na użyty przez Jakubiaka znany tekst o wnoszeniu lodówki na 4. piętro i by dać odpór wzięły i wniosły lodówkę na czwarte piętro... we cztery. ;) Były z siebie dumne. W obu przypadkach nastąpiło podobne "obalenie" tezy, choć Kolegi samozaoranie jest jeszcze bardziej spektakularne...
    Dla kogoś niezacietrzewionego byłoby oczywiste, że piszę o osobach napinających się w internecie, przede wszystkim w tym konkretnym wątku, nie zaś o przeciwnikach migracji, zwolennikach walki z terroryzmem a już na pewno nie o rodzinach ofiar. Tego typu insynuacje są obrzydliwe. Próby przyklejania siebie do rodzin ofiar zamachu jest dość paskudne. Nieładnie Kolego, bardzo nieładnie.
    Ponieważ - jak wspomniałem - zakładam wariant łagodniejszy, więc uznaje, że to kolejny objaw zacietrzewienia, nie zaś cynizmu i programowego deptania zasad.
    Pozdrawiam ze smutkiem.

  • loslos
    edytowano September 22
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    los napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    W zasadzie tak jest. Prawdę rzekłszy, nie jestem w stanie wskazać na globusie miejsca harmonijnego współżycia znacznych populacji mahometańskich z normalnymi.
    Malezja i Indonezja, wcześniej praktycznie wszędzie.

    Jeśli wierzyć asyryjskim profesorom matematyki z Australii, do XX wieku islam generalnie współżył harmonijnie z innowierczymi większościami, bo jest religią pasożytniczą, muzułmańska szlachta żyje z pracy chrześcijan/zoroastrian/hinduistów i wie, że owce należy strzyc a nie zarzynać. Za rozwałki odpowiedzialne są arabskie, tureckie i hinduskie nacjonalizmy przywleczone z Europy.

    Malezja ma tę przewagę, że jest daleko i gówno o niej wiemy.
    Proszę o używanie liczby pojedynczej. Do niektórych Malezja była całkiem blisko i dowiedzieli się o niej całkiem sporo. Samoloty latają.
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):Że w ów czas arabizacja dotyczyła w zasadzie tylko KC, może jeszcze Komitetów Wojewódzkich; była więc stosunkowo powierzchowna. Dzisiaj jest oddolna i następuje na zasadzie "wymiany populacji".

    Dotyczyło to wszystkich krajów rządzonych przez Arabów i Turków. Co dziś się dzieje to owe arabskie i tureckie nacjonalizmy przywleczone z Europy. Wszystko zostało napisane.
  • edytowano September 22
    KAnia napisal(a):
    W XIX wieku wcale nie było tak spokojnie, wystarczy przypomnieć sobie "W pustyni i w puszczy"
    Przykład nie najlepszy. Powstanie Mahdiego miało wprawdzie faktycznie religijny charakter, ale istotnym celem było zrzucenie panowanie egipskiego, które było dla tamtejszej ludności złe. Egipcjanie obciążali Sudańczyków podatkami i mało się nimi troszczyli. Egipt był w tym czasie krajem będącym pod silnymi wpływami brytyjskimi, więc Wielka Brytania uznała to za groźbę dla swych wpływów i pomogła Egiptowi powstanie stłumić. Koniec końców zresztą Anglików ono umocniło, bo wcześniej Sudan był kolonią egipską, a po stłumieniu stał się formalnie kondominium egipsko-brytyjskim, w praktyce zaś - po prostu kolonią brytyjską. Zresztą sam Egipt był w praktyce półkolonią brytyjską, a w 1914 r. stał się formalnie brytyjskim protektoratem. Odzyskał formalną niepodległość w 1922 r., ale wpływy brytyjskie były nadal bardzo silne aż do lat 50.

  • loslos
    edytowano September 22
    Rzchanym napisal(a):
    Doprecyzujmy zatem. Islam rzeczywiście zagrażał Europie. Nie był to jednak stan permanentny. Ściśle rzecz biorąc, były w dziejach dwa takie momenty. Pierwszy na początku jego istnienia, to jest od VII do IX wieku, drugi - w czasie największej potęgi imperium osmańskiego, tj. od XV do XVII wieku. W tych dwóch okresach rzeczywiście miał miejsce zbrojny napór na Europę, a nawet opanowanie jej części - w pierwszym przypadku Płw. Iberyjskiego (Hiszpanii) i wysp na Morzu Śródziemnym, w drugim - Płw. Bałkańskiego.
    Z tym się akurat nie zgodzę. Islam bardziej lub mniej skutecznie dążył do opanowania Europy od swego początku do dziś. Jest to w jego misji

    Ale rozróżnijmy dążenie do opanowania militarnego od eksterminacji czy poważniejszych prześladowań mniejszości. Żydzi, chrześcijanie i zoroastrzy dochodzili do wysokich stanowisk w sułtanatach. Porównajmy to z Europą, gdzie kalwin nie miał prawa mieszkać w luterskim mieście a jeszcze w XIX wieku w Rzymie pochować można było tylko katolika. Analogia z Imperium Rzymskim nie była przypadkowa.

    Piszesz, że islam jest dobry! - odpowie entuzjasta wirtualnego napierdalania na sztachety. Nie, ja tylko rozbijam ten włos na atomy a atomy też nie pozostają w całości. Dzielenie włosa tylko na czworo jest zbyt prostackie.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.