jak Kolestwo parzy kawę?

po zaginiętym wątku kol. Honorio Bustosa o słodzeniu kawy czas na wątek o kawie samej.
jestto kątynuacja wątka z zakopanej w (nie)wiadomym celu rebelyi.

czy wszyscy juz przeszli na maszyny jednopalcowe, gdzie wybieramy rzeczonym jednym palcem jeden rodzaj tegoż napoju?
i on se ciurka do jakiegoś naczynia?
«1

Komentarz

  • nurmalnie, wodą
  • christoph napisal(a):czy wszyscy juz przeszli na maszyny jednopalcowe
    Mje po sercowę incydęcie zakazali w cale kawy, alem nieposłuszny. Tak bardzo mi prochamy ciśnienie obniżajo, iszże żyć się nie da.
    Poza wszystkim, dla mnie kawa inna niż plujka jest niesmaczna.

  • mieszkając jeszcze na wsi, lat temu 8 po kolędzie odwiedził mnie sam Proboszcz parafii św Katarzyny Aleksandryjskiej,
    chcąc stanąc na wysokości zadania zaproponowałem nieśmiertelna herbate lub kawę w wersji parzonej lub rozpuszczalnej (wię, wię wiocha....)
    ksiądz poprosił o ...rozpuszczalną, więc tanecznym krokiem podążam do kuchni, otwieram półkę i...szczęka na ziemi...ni ma, wyszłą, skończyła się...sromota
    tłumacze zawile że jakoweś szatany w tym rogi, kopyta i ogony mieszali więc ksiądz dobrodziej z litości nade mną pokornym zgadza sie w ramach dobrych obyczajów na parzona po turecku....co w try miga czynię zapominając że woda juz dawno wrzątkiem nie jest a jedynie gorącą, więc sami się efektu domyślacie - pełno farfocli pływa po wierzchu
    Proboszcz chcąc chyba docenić starania parafianina poświęca sie i przez zęby cedzi płyn kawopodobny, nic nie mówi, od czasu do czasu ukradkiem spluwa do rękawa większym, odłamkowym fusem
    takie to parzenie miałęm na wyzszym szczeblu.....
  • Od lat we włoskiej kafeterce .
  • edytowano September 2017
    W pracy z ekspresu parowego. W domu jednak najlepsza po turecku - naprawdę po turecku, ale nie w gorącym piachu tylko na gazie, albo z elektrycznego naczynka. Może być z dodatkami - cynamon, kardamon, pieprz cayenne itp. Oczywiście z dużą ilością cukru i zalana najpierw zimną wodą. Ja czasem dodaję trochę kakao. Kanon mówi żeby nie zagotowywać, ale ja wolę chwilę gotować.
  • image
    Polecam:
    image
    Rano Ekspreso bez cukru
  • Takie właśnie urządzenie.Ostatnio nabyłem z lenistwa elektryczne. Niby ta sama zasada, ale jednak kawa gorsza niż z gazu.
  • Wsypuję wiórki herbaciane do czajniczka i zalewam wrzontkiem.
  • Michał5 napisal(a):
    Od lat we włoskiej kafeterce .
    Ma koleżanka na myśli taka kawiarkę, której zdjęcie wkleił kolega MS?
  • MarianoX napisal(a):

    Ma koleżanka na myśli taka kawiarkę, której zdjęcie wkleił kolega MS?
    ano :)
    Tylko nasza ładniejsza ;)
    kupiona ze dwanaście ? czynaście lat temu w tesco , duża, mieści sie 12 łyżeczek kawy, jak trzeba, uszczelkę wymienialiśmy dwa razy, ostatnio jak zapomniałam i postała na gazie zbyt długo ;).
    Też dosypuję cynamon, kardamon i pieprz, słodzę burżujsko miodem gryczanym , mimo, ze córka technolog żywności sarka,że robię głupotę, ,bo miód i gorąca kawa...
    , lubię też syrop klonowy, ale mi żałują, bo drogi ;), a że mam dostęp do mleka od krowy wiejskiej, pasionej na łące , to se jeszcze spieniam ( ręczną ubijarką zakupiną w tchibo) świeżo zagotowane, gorące , pachnące krową ( he he ) mleko i mam luksus.

    I tak to jest jedyna słodycz, jaką sobie fundujemy, prócz świeżych daktyli, które notabene polecam serdecznie , bo to jedna z lepszych słodkich rzecz, jakie warto jeść.

  • Z lenistwa french press
  • Czasem aeropress
  • W kombinacie korzystam z dostępnych opcji ekspresu ciśnieniowego klasycznego i kapsułkowego. Czarna nie słodzę.
    W kawiarni biorę zwykle espresso lub deser kawowy w typie cappuccino (wonczas słodki bardzo).
    W domu, to zależy: jak mam kawę włoską, to ją zaparzam w kafetierce podobnej do tej wklejonej, ale nie Bialetti, tylko G.A.T., jak mam kawę polską, to korzystam z prasy francuskiej lub parzę po polsku czyli "po turecku", jak mam kawę turecką, to parzę po turecku (wonczas jw. słodko i z przyprawami) - przy czym do zasad powyższych stosuję się bardzo niekonsekwentnie. Niestety ubolewam nad brakiem gazu i obecnością indukcji w tym zakresie.
    Na wakacjach miałem do dyspozycji ekspres przelewowy i też było dobrze.
  • Z ekspresu, z młynkiem. Czarna, pachnąca, mocna i gorzka.
  • Express DeLonghi. Jak na razie nie narzekam.
  • Kawa, kawą...
    Pamiętam ankietę na Rebelce.
    Mam nadzieję, że tej "gryp"y tutaj nikt nie przywlecze.
    :-?
  • Ekspresso z ekspressu :)
  • trzy sposoby zależnie od ilości chętnych

    mała bialetka na pojedynczego
    dźezwa na pojedynczeo lub dwóch
    albo klasyczny filtr Melitty
    a "ta" grypa już jest, tu tez ;-)
  • Herbata z wszystkim ale bez prądu
  • Właściwie piję tylko kawę na mleku (najlepiej kozim podgrzanym w mikrofali) lub ze śmietaną, dość mocno osłodzoną trzcinowym cukrem. Preferuję delikatne gatunki kawy z 20% torrefacto. Mielę w żarnowym młynku, a następnie parzę w kolbowym (z mosiądza) ekspresie ciśnieniowym (16 bar), na wodzie źródlanej. Lubię jak zrobi się crema.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    image
    Polecam:
    image
    Rano Ekspreso bez cukru
    To najlepszy sposób
  • zaposiadam, potwierdzam, polecam
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    image
    Polecam:
    image
    Rano Ekspreso bez cukru
    to samo
  • Swego czasu popsuł mi się, po wielu latach uzywania, ekspres do kawy. Awaryjnie wyciągnąłem odziedziczoną po rodzicach kawiarkę.

    Kolejnego ekspresu juź nie kupiłem i pewnie nie kupię.
  • I susznie!
    Prostota to je ono!
    Jako rzikaji bratrzi Česi
  • Kawiarka to kawa gotowa w 3 minuty. Można se dolać wody, leka cukru, smalcu... czego dusza zapragnie.
    Czasem se robię cappuccino. Mleko zaparzam w rondelku i ubijam takim ubijaczem z Ikei.
  • Żaden ekspres nie zrobi takiego zapachu w domu jak kawiarka. Ten kawałek metalu uzależnia.
  • Prosto kawy nie można robić, bo to profanacja. U nas to jest prawdziwy rytuał. Dzwoni budzik. U mnie 7 minut wcześniej, niż u Ślubnej. Idę do łazienki. Potem do kuchni. Załączam oświetlenie podszafkowe. Włączam czajnik. Daję grubej kotce. Otwieram szafkę. Wyciągam z niej dwie filiżanki i słoik kawy instant. Z suszarki biorę łyżeczkę i tą łyżeczką nasypuję kawę ze słoika do filiżanek. Mniej więcej w tym momencie woda w czajniku się gotuje. Zalewam proszek w filiżankach. Do mojej dosypuję nieco cukru. Mieszam moją kawę 32 razy a Żony 16. I voila. Kawa gotowa.
  • Eee kawiarka szybciej sie grzeje jak czajnik. Na gazie.
  • Żona mojego kolegi, który pije kawę z aluminiowej kawiarki, nazywa ową kawę "alzheimerką".
  • Mam arabskie, malutkie tygielki, mniej więcej takie
    image
    Mają to do siebie, że rączka jest za ciężka i się wywracają, a kawa się wylewa, więc służą za dekorację kuchni i raz w roku przed Wielkanocą czyszczę je z kurzu.
    Żeby zaparzyć w nich kawę trzeba stać przy kuchni i trzymać je za rączkę. Jak mi się zdarzy jakiś gość-kawosz, to się poświęcam.
  • trep napisal(a):
    Prosto kawy nie można robić, bo to profanacja. U nas to jest prawdziwy rytuał. Dzwoni budzik. U mnie 7 minut wcześniej, niż u Ślubnej. Idę do łazienki. Potem do kuchni. Załączam oświetlenie podszafkowe. Włączam czajnik. Daję grubej kotce. Otwieram szafkę. Wyciągam z niej dwie filiżanki i słoik kawy instant. Z suszarki biorę łyżeczkę i tą łyżeczką nasypuję kawę ze słoika do filiżanek. Mniej więcej w tym momencie woda w czajniku się gotuje. Zalewam proszek w filiżankach. Do mojej dosypuję nieco cukru. Mieszam moją kawę 32 razy a Żony 16. I voila. Kawa gotowa.

    Ale mieszasz w lewo czy w prawo?

    ;))
  • AnnaE napisal(a):
    trep napisal(a):
    Prosto kawy nie można robić, bo to profanacja. U nas to jest prawdziwy rytuał. Dzwoni budzik. U mnie 7 minut wcześniej, niż u Ślubnej. Idę do łazienki. Potem do kuchni. Załączam oświetlenie podszafkowe. Włączam czajnik. Daję grubej kotce. Otwieram szafkę. Wyciągam z niej dwie filiżanki i słoik kawy instant. Z suszarki biorę łyżeczkę i tą łyżeczką nasypuję kawę ze słoika do filiżanek. Mniej więcej w tym momencie woda w czajniku się gotuje. Zalewam proszek w filiżankach. Do mojej dosypuję nieco cukru. Mieszam moją kawę 32 razy a Żony 16. I voila. Kawa gotowa.
    Ale mieszasz w lewo czy w prawo?

    ;))
    Zapewne w prawo.
    Ważniejsze o czym w tym momencie Szanowny Trep myśli. ;)
  • Sarmata1.2 napisal(a):
    Eee kawiarka szybciej sie grzeje jak czajnik. Na gazie.
    I robi kawę, to jej główna zaleta. W filmach z PRL pada czasami określenie "kawa naturalna", dla odróżnienia od "kawy" czyli kawy zbożowej.
  • Te miedziane tygielki to są chyba do parzenia prawdziwej kawy po turecku czy tez grecku - to to samo. Prawidłowo powinny być w foremce z piaskiem i tę foremkę się ogrzewa i dopiero potem tygielki wyjmuje. Niestety nigdy tak nie robiłem. Mam chromowany, dość duży, tygielek który nie przewraca się na gazie i robię w nim. Rano za mało czasu na to.Dodaję dużo cukru, częściej trzcinowy, i cynamon, albo kardamon, albo pieprz cayenne albo razem.
  • nikt_specjalny napisal(a):
    Żona mojego kolegi, który pije kawę z aluminiowej kawiarki, nazywa ową kawę "alzheimerką".
    Ale folii aluminiowej pewnie używa do pieczenia.
  • Mania napisal(a):
    Mam arabskie, malutkie tygielki, mniej więcej takie
    image
    Mają to do siebie, że rączka jest za ciężka i się wywracają, a kawa się wylewa, więc służą za dekorację kuchni i raz w roku przed Wielkanocą czyszczę je z kurzu.
    Żeby zaparzyć w nich kawę trzeba stać przy kuchni i trzymać je za rączkę. Jak mi się zdarzy jakiś gość-kawosz, to się poświęcam.
    Tyngielek ma mieć rączkę nieprzewodzącą, czyli np. drewnianą, wtedy sie nie obala
    czasem w Arabii (lub w Gruzji) podgrzewają kawę w tyngielku na łażni piaskowej i wtedy się nie przewraca, choc może szybciej poparzyć
  • image
    to wyrób chyba węgierski, służy do przyrządzania kawy , głęboki Janos Kadar
  • christoph napisal(a):
    image
    to wyrób chyba węgierski, służy do przyrządzania kawy , głęboki Janos Kadar
    Wychodzi z tego alzheimerka. :D
  • noo z tych cicnieniowych z miedzią to i metale ciężkie przejść mogą
    tak więc tego , hm , spoko
  • Miedź nie przechodzi do pożywienia, aluminium przechodzi.
  • Mania napisal(a):
    Mam arabskie, malutkie tygielki, mniej więcej takie
    image
    Mają to do siebie, że rączka jest za ciężka i się wywracają, a kawa się wylewa, więc służą za dekorację kuchni i raz w roku przed Wielkanocą czyszczę je z kurzu.
    Żeby zaparzyć w nich kawę trzeba stać przy kuchni i trzymać je za rączkę. Jak mi się zdarzy jakiś gość-kawosz, to się poświęcam.
    te tygielki są bardzo dobre https://sklep.pozegnanie.com/c/akcesoria_do_kawy/tygielki/75.html . Praktycznie niezniszczalne, spokojnie można umieszczać je w testamencie jako zapis dla prawnuków.
  • Przemko napisal(a):
    Miedź nie przechodzi do pożywienia,.
    KazioToJa napisal(a):
    Praktycznie niezniszczalne, spokojnie można umieszczać je w testamencie jako zapis dla prawnuków.
    >
    Miedź przechodzi z żywiciela na żywiciela

  • Przemko napisal(a):
    Miedź nie przechodzi do pożywienia, aluminium przechodzi.
    Przemek ale Włosi piją z kawiarek od 130 lat i jakoś żyją!
  • Ja w domu korzystam z papierowych filtrów, ale to pewnie dlatego, że w domu parzę kawę 2 x na miesiąc.

    Pijam za to codziennie w pracy korzystając z kombajna Schaerer a, co to mieli i parzy prosto z ziarenek na bieżąco.
    Na mieście jak mogę to pijam kawy z alkoholem bez mleka (whiskey, adwokat, cointreau, rum itp)
  • edytowano January 9
    christoph napisal(a):
    image
    to wyrób chyba węgierski, służy do przyrządzania kawy , głęboki Janos Kadar
    Prawdopodobnie jest to po prostu elektryczna kawiarka z odmiennym systemem zamykania.
  • romeck napisal(a):
    Przemko napisal(a):
    Miedź nie przechodzi do pożywienia,.
    KazioToJa napisal(a):
    Praktycznie niezniszczalne, spokojnie można umieszczać je w testamencie jako zapis dla prawnuków.
    >
    Miedź przechodzi z żywiciela na żywiciela

    a tam, jak często jest czas na zabawę w takie parzenie kawy? Te parę razy w roku jakoś organizm zniesie.

  • Sarmata1.2 napisal(a):
    Przemko napisal(a):
    Miedź nie przechodzi do pożywienia, aluminium przechodzi.
    Przemek ale Włosi piją z kawiarek od 130 lat i jakoś żyją!
    Nie przeczę, tylko stwierdzam że związki glinu przechodzą do pożywienia z folii a zatem również i z innych przyrządów działających w wysokiej temperaturze (być może kawiarka nie osiąga takich temperatur jak piekarnik/grill). A związki glinu to neurotoksyny.
  • MarianoX napisal(a):
    christoph napisal(a):
    image
    to wyrób chyba węgierski, służy do przyrządzania kawy , głęboki Janos Kadar
    Prawdopodobnie jest to po prostu elektryczna kawiarka z odmiennym systemem zamykania.
    Podobne węgierskie były też do stawiania na gaz.
  • Sarmata1.2 napisal(a):
    Przemko napisal(a):
    Miedź nie przechodzi do pożywienia, aluminium przechodzi.
    Przemek ale Włosi piją z kawiarek od 130 lat i jakoś żyją!
    Wszyscy????? @-) ;)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.