Grypsko nadchodzi

edytowano September 26 w Forum ogólne
Jak co roku, bo niby czemu nie tym razem?
Szczepicie się?
Co sądzicie o w miarę nowej vaxigrip tetra?
Otagowano:

Komentarz

  • A gdzie jest dostępna dokumentacja?
    CZy ilość ml szczepionki jest dostosowana do masy ciała i wydolności układu odpornościowego?
  • qiz napisal(a):
    A gdzie jest dostępna dokumentacja?
    CZy ilość ml szczepionki jest dostosowana do masy ciała i wydolności układu odpornościowego?
    Nieee, no przecież szczepionka jest wydawana na receptę, a podawana na zlecenie lekarza, po przebadaniu pacjenta.
  • Ja się szczepiłam kilka razy i nie widzę różnicy - tak czy siak nie choruję. :) A skoro mój organizm sam z siebie ma dobrą odporność, to dałam sobie spokój ze szczepieniami. :)
  • Jak co roku powtórzę - przestałem chorować gdy w wieku 15 lat zacząłem brać zimne prysznice.
  • Nigdy się nie szczepiłam przeciw grypie i nie zamierzam.
  • Też się nigdy nie szczepiłem, a ostatni raz chorowałem na grypę ponad 20 lat temu. Grypopodobne infekcje zdarzają mi się raz na 5 lat.
  • Jak gdzieś szczepią a jak przypadkiem przechodzę obok, to dam się ukłuć - aby zademonstrować antyantysystemowość. Ale głowy sobie specjalnie nie zawracam.
  • Ja nic nie demonstruję, tylko profilaktycznie spożywam czosnek i daje podobny efekt :-)
  • Gdyby czosnek i zimne prysznice wystarczały, to też bym nie chorował a niestety choruję. Z moich obserwacji wynika, że do odporności przydaje się także tłuszcz, a tego mam mało...
    Choć takiej porządnej grypy, co przez tydzień albo dłużej z łóżka się nie wstaje to też nie pamiętam kiedy miałem. Zazwyczaj 2 dni wyjęte z życiorysu i po sprawie.
  • Każdy organizm jest inny. Jak ktoś potrzebuje, niech się szczepi. Ja nie odczuwam potrzeby.
  • kulawy_greg napisal(a):
    Gdyby czosnek i zimne prysznice wystarczały, to też bym nie chorował a niestety choruję. Z moich obserwacji wynika, że do odporności przydaje się także tłuszcz, a tego mam mało...
    Choć takiej porządnej grypy, co przez tydzień albo dłużej z łóżka się nie wstaje to też nie pamiętam kiedy miałem. Zazwyczaj 2 dni wyjęte z życiorysu i po sprawie.
    Z tym tłuszczem to chyba nie do końca. Mój śp. Tato był szczuplutkim człowiekiem i choć miał problemy np. z nadciśnieniem, to odporność miał iście żelazną - na cokolwiek bakteryjnego czy wirusowego to nie chorował przez chyba ostatnich 25 lat życia. Tylko jedną jego tego typu chorobą pamiętam z własnego dzieciństwa.
  • Bez szczepienia czy ze szczepieniem, dziś 37,4 bo w sobotę przewiało mnie na spacerze.
  • Ciepłe nogi! Dużo ciepłego picia, żeby bakterie/wirusy miały w czym pływać. Głowę ciepło trzymać. Na uszy przepaski. W miejscach publicznych, szczególnie w przychodniach, starać się mieć jak najmniejszy kontakt z...klamkami! Ja otwieram sobie drzwi łokciem albo przez rękaw. I myję łapy starannie. A kiedy kaszlą, kichają itp, chowam brodę/usta w kołnierzu swetra/płaszcza. Co dzień herbatka z rumianku lub dziewanny. Sok z aloesa lub z czarnego bzu.
  • Ciepłe picie jest ważne, a teraz jest moda na picie czystej wody która po pierwsze wychładza organizm po drugie jest czysta więc nic organizmowi nie daje. Ciepłe ziólka w najszym klimacie, wszytko jedno jakie byle przynajmniej w temperaturze ciała.
  • Jest fajny trik z zimnymi prysznicami - otóż można spokojnie brać ciepły prysznic, a tylko ostatnie 30-60 sekund zimnego!
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Jest fajny trik z zimnymi prysznicami - otóż można spokojnie brać ciepły prysznic, a tylko ostatnie 30-60 sekund zimnego!
    No dokłądnie tak robię od 15 roku życia.
  • Ciepłe napoje, zimne prysznice, ciepłe nogi i uszy. Widzę że różne rzeczy trzeba różnie traktować.

    Ogólnie spotkałem się ostatnio z przekonaniem osób z zagranicy, że Polacy mają dziwny przesąd, że zimno/ciepło może powodować choroby ("przeziębiłem się", "zawiało mnie" itp). Wg innych nacji to ponoć zarazki powodują choroby a związek z zimą jest taki, że wtedy ludzie się bardziej zamykają w pomieszczeniach i wymieniają drobnoustrojami.

    Pewnie prawda jak zwykle pośrodku, albo zależy od punktu widzenia, ale to ciekawe spojrzenie na sprawę. Dodatkowo ja mam tak, że jak mnie już jakieś choróbsko zaczyna męczyć, to znacznie bardziej odczuwam zimno, co kiedyś może omyłkowo odwrotnie łączyłem w skutki, że to właśnie odczuwalne zimno powodowało chorobę (podczas gdy mierząc temperaturę termometrem wcale jakiegoś większego zimna niż zwykle nie wykrywałem).
  • Zazu napisal(a):
    Ciepłe nogi! Dużo ciepłego picia, żeby bakterie/wirusy miały w czym pływać. Głowę ciepło trzymać. Na uszy przepaski.
    A zwłaszcza niekoniecznie! :)
    Na przeziębienie gardłowe - bardzo zimne, lodowate okłady (z mokrego ręcznika na przykład), jeść zimne lody (bez przesady oczywiście). Bakterie "schodzą" niżej, gdzie nie-gardłowe środowisko już jest dla nich niekorzystne.



  • Zaszczepiliśmy się.
    W zeszłym roku choroba męczyła nas długo. Nie pomagały leki, czosnek, nalewki, miód ani zioła. Zachorowali wszyscy, tylko 92-letnia teściowa nie. Była zaszczepiona.
  • kulawy_greg napisal(a):
    Ciepłe napoje, zimne prysznice, ciepłe nogi i uszy. Widzę że różne rzeczy trzeba różnie traktować.

    Ogólnie spotkałem się ostatnio z przekonaniem osób z zagranicy, że Polacy mają dziwny przesąd, że zimno/ciepło może powodować choroby ("przeziębiłem się", "zawiało mnie" itp). Wg innych nacji to ponoć zarazki powodują choroby a związek z zimą jest taki, że wtedy ludzie się bardziej zamykają w pomieszczeniach i wymieniają drobnoustrojami.


    Chodzi raczej o to, że wyziębienie organizmu może spowodować spadek odporności.

  • Osłabienie powoduje spadek odporności. Osłabienie to np. głód, niedożywienie, odwodnienie, wyziębienie, niedospanie, kac, stres. Stąd mamine "nie chodź bez szalika/czapki/z mokrą głową bo zachorujesz" ma sens, bo te zachowania osłabiają odporność.
  • Wszelako, poucza pan Taleb, że od czasu do czasu dobrze jest się wyziębić czy tam dłużej lub krócej niedożywić, ażeby organizm wiedział, że to nie przelewki, że tu chodzi o życie.
  • Wyziębienie krótkotrwałe i długotrwałe to dwie różne rzeczy. To drugie może powodować śmierć.
  • edytowano September 28
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Jest fajny trik z zimnymi prysznicami - otóż można spokojnie brać ciepły prysznic, a tylko ostatnie 30-60 sekund zimnego!
    tak się myję/kąpię/prysznicuję :)
    Płukanie zimną wodą - trzeba z minutę, dwie odczekać, aż zacznie lecieć (mieszkam na parterze) z wodociągu (duże rury w ziemi) - tam jest ZAWSZE ok. 6 st. C.!
  • Warto dodać, że zimny prysznic, to nie zimna woda z sieci wodociągowej. Woda ma mieć temperaturę tylko nieco niższą od temperatury ciała.
  • AnnaE napisal(a):
    Warto dodać, że zimny prysznic, to nie zimna woda z sieci wodociągowej. Woda ma mieć temperaturę tylko nieco niższą od temperatury ciała.
    ?
    Nie wiedziałem.
  • romeck napisal(a):
    AnnaE napisal(a):
    Warto dodać, że zimny prysznic, to nie zimna woda z sieci wodociągowej. Woda ma mieć temperaturę tylko nieco niższą od temperatury ciała.
    ?
    Nie wiedziałem.
    Ja też. Dowiedziałam się ( z ulgą) podczas rehabilitacji.
  • Brrr, woda o temperaturze "niecno niższej od temperatury ciała" jest nieznośnie gorącą.
  • jednakowoż jako wnuk pszczelarza ze wschodniej rubieży
    zalecam nalewkę na mniodzie i korzeniach tudzież z cytryną
    profilaktycznie kusztyczek z gramm 80 codzienie luboż interwencyjnie ca. około 150 incydentalnie

    zażywać niezależnie od wskazań lekarza
  • edytowano September 28
    A ostatnio ktoś mi powiedział, że regularna sauna uodparnia. Bo niby co ?
  • Może chodziło o saunę + kąpiel w przeręblu?
  • Przemko napisal(a):
    Jak co roku powtórzę - przestałem chorować gdy w wieku 15 lat zacząłem brać zimne prysznice.
    Ja od wieku 13 lat tak robię - zimny prysznic po kąpieli obowiązkowo. To wręcz uzależnia:)
    Ale ale. Zacząłem chorować z powrotem zarażając się od dzieci. I ciekawostka - zaczynałem chorować zwykle wtedy kiedy dzieciom już przechodziło albo zupełnie przeszło.
    W ubiegłą zimę udało się choroby dzieci w miarę wyeliminować, to i ja mam w miarę spokój.
    Brzost napisal(a):
    Też się nigdy nie szczepiłem, a ostatni raz chorowałem na grypę ponad 20 lat temu.
    Kiedy Twoje dzieci były małe:)
    Pediatra mi powiedziała że od dzieci najczęściej zarażają się tatusiowie (nie mamusie), i to nawet tacy co nie zwykle nie chorują.
    Anika napisal(a):
    Mój śp. Tato (...) nie chorował przez chyba ostatnich 25 lat życia. Tylko jedną jego tego typu chorobą pamiętam z własnego dzieciństwa.
    Ano kolejny przykład:)
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Jest fajny trik z zimnymi prysznicami - otóż można spokojnie brać ciepły prysznic, a tylko ostatnie 30-60 sekund zimnego!
    Wszyscy mamy to samo na myśli. Choć znam jednego księdza co myje się w zupełnie zimnej wodzie, głowę też. Hardkor - ja jednak myję się na ciepło, choćby z powodu problemu ze spłukuwaniem szamponu z włosów zimną wodą i niefajnego potem swędzenia skóry na głowie.


    romeck napisal(a):
    Na przeziębienie gardłowe - bardzo zimne, lodowate okłady (z mokrego ręcznika na przykład), jeść zimne lody (bez przesady oczywiście). Bakterie "schodzą" niżej, gdzie nie-gardłowe środowisko już jest dla nich niekorzystne.



    Ta... słyszałem o tym spróbowałem raz i się skończyło na ciężkim zapaleniu gardła. Nigdy więcej.
    AnnaE napisal(a):
    Warto dodać, że zimny prysznic, to nie zimna woda z sieci wodociągowej. Woda ma mieć temperaturę tylko nieco niższą od temperatury ciała.
    Dlaczego?
    Ja leję tak zimną jak się tylko da. Latem woda jest niewystarczająco zimna do moich potrzeb - w nowym domu zatem będzie wanna by można było wyleżeć się w zimnej wodzie z lodem.
    JORGE napisal(a):
    A ostatnio ktoś mi powiedział, że regularna sauna uodparnia. Bo niby co ?
    Bo dokładnie to samo. Po saunie - zimny prysznic, jeśli nie ma wanny z wodą z lodem, albo przerębli. A dodatkowo w saunie wypacasz toksyny.
  • Przemko napisal(a):
    Osłabienie powoduje spadek odporności. Osłabienie to np. głód, niedożywienie, odwodnienie, wyziębienie, niedospanie, kac, stres.
    Dodalabym do tego brak wysilku fiz. w postaci regularnego, nawet bardzo regularnego (co nie znaczy b. intensywnego) uprawiania sportu, z rodzaju tych dotleniajacych czyli tzw. aerobowych. Pływanie, bieganie, itp. - > zwiekszona wydolność tlenowa, mocniejsze miesnie.
  • W jakim sensie mocniejsze mięśnie?
  • Prosze doprecyzowac pytanie, bo nie rozumiem co tu niezrozumialego.
  • Aeroby to nawet szybki spacer.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.