Pękniecie

Jeszcze do niedawna był PiS i anty-PiS. Wyraźny podział społeczeństwa na dwie grupy. Można je było różnie definiować i nazywać. Można oczywiście wyróżnić jeszcze grupę niezaangażowanych. Ale tymi się nie zajmuję – oni wszystko mają w doopie, ja ich też. O przyszłości państwa decydowały i nadal będą decydować te dwie – w miarę zwarte drużyny – PiS i Totalniacy.
Teraz, żebyście nie wiem jak zaklinali rzeczywistość, nastąpiło wyraźne pęknięcie. Pomiędzy zwolennikami PiS.

Co ciekawe, coraz częściej następuje swoiste stygmatyzowanie grupy, nazwijmy ją „macierewiczowską”. Bardzo dobrze widać to również na naszym forum. Odechciewa się jakiejkolwiek rozmowy – skąd ja to znam? Czy nie z wątku „Jak przekonywać?”

Poniżej fragment tekstu, pod którym się podpisuję. Audycja ze Staszkiem Markowskim dzisiaj o 22 w TV Republika.
Po odwołaniu Macierewicza straciłem grunt pod nogami”. Fotograf Solidarności i papieża dziś w „Wywiadzie z chuliganem”

Po dymisji Antoniego Macierewicza wygłosił pod Wawelem najmocniejsze przemówienie będące protestem przeciwko tej decyzji.
– On przełamywał w nas opory, żebyśmy byli autentycznymi Polakami. Odzyskiwaliśmy godność, stawaliśmy się ludźmi wolnymi. Przeciwnicy wiedzieli, że z nim nie ma żartów, nie można go przekupić. Kłuł w oczy swoją determinacją, żeby oczyścić Polskę. Po tej gwałtownej decyzji o odwołaniu go, bez cienia wytłumaczenia, straciłem grunt pod nogami – mówi w „Wywiadzie z chuliganem” Stanisław Markowski.

Jest legendą Krakowa, autorem muzyki do hymnu Solidarności i fotografem, który udokumentował najważniejsze wydarzenia z historii Polski ostatnich dziesięcioleci. Nawet nie domyślamy się, ile historycznych zdjęć krążących po internecie jest jego autorstwa i powstało nierzadko z narażeniem na niebezpieczeństwo.
Jak ocalić zmianę, której poświęciliśmy tak wiele
Fotografował miejsce śmierci Staszka Pyjasa i samospalenia Walentego Badylaka, był w Stoczni Gdańskiej w Sierpniu 1980 r., potajemnie dokumentował z wieży Kościoła Mariackiego bitwy z ZOMO na krakowskim rynku, a potem starcia w Nowej Hucie, w czasie których został postrzelony przez zomowca. Znał biskupa Karola Wojtyłę, fotografował go zanim został papieżem, a potem dokumentował wszystkie pielgrzymki do Polski.
Staszek Markowski mógłby już włazić na pomnik, ale nie chce, woli walczyć o to, o co bił się zawsze. Jakiś czas temu z grupą zwolenników przerwał przedstawienie w Teatrze Starym, a teraz, po dymisji Antoniego Macierewicza wygłosił przemówienie, w którym powiedział to, co myślą tysiące z nas
– mówi o swoim gościu autor programu Piotr Lisiewicz.
I dodaje:
Ale w „Wywiadzie z chuliganem” mówi o wiele więcej o kryzysowym momencie, w którym znalazł się obóz niepodległościowy. Posłowie są z reguły ludźmi krótkowzrocznymi i ograniczonymi, artysta Staszek Markowski widzi i rozumie więcej. Posłuchajmy jego mądrych słów, jeśli chcemy ocalić zmiany w Polsce, dla których tak wiele poświęciliśmy.

O znaczeniu Antoniego Macierewicza Markowski mówi:
Dzięki niemu stawaliśmy się ludźmi wolnymi. Wolność jest dla mnie sprawą chyba najważniejszą. Oczywiście nie ta od „róbta co chceta”, tylko wręcz przeciwnie. Większość Polaków ma tą wolność w sobie, ale musi zderzyć się z jakąś próbą, żeby poczuć smak tej wolności. Macierewicz uderzał w pewną barierę. Istnieje taka absurdalna bariera, mur kłamstwa i pomówień, zgody na niszczenie Polski, normalnych mechanizmów funkcjonowania państwa.

Posłowie PiS się zasiedzieli
Jego zdaniem świetne wyniki sondażowe to jedno, a zalążki kryzysu w obozie niepodległościowym, który trzeba pokonać, to drugie. Ich pojawienia się po dwóch latach rządów nie można lekceważyć.

http://niezalezna.pl/214767-po-odwolaniu-macierewicza-stracilem-grunt-pod-nogami-fotograf-solidarnosci-i-papieza-dzis-w-wywiadzie-z-chuliganem

To, co martwi najbardziej, to narastająca agresja. Nie, nie na totalniaków. Na swoich. I doprawdy nie tylko moja. Dzisiaj odebrałam maila od znajomego, którego zatkało kilka pierwszych zdań z przeczytanego gdzieś w tzw. naszym piśmie felietonu.
Można powiedzieć – róbcie tak dalej. Walcie w Antoniego. Pomniejszajcie jego zasługi, a to wszystko co osiągnął przypiszcie następcom. On sam, jak zwykle, jak dotąd, jest ponad to. Ale rzesze, tak – rzesze – jego zwolenników już niezupełnie. Bo nas szlag trafia i krew zalewa.
Posłucham, co w wywiadzie Staszek Markowski mówi o „kryzysowym momencie, w którym znalazł się obóz niepodległościowy”. Trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, że taki moment nadszedł.

Na razie pęknięcie. Oby nie podział.
«13

Komentarz

  • A dlaczego nie?
  • niezależna donosi też- niby zatroskana- o Morawieckim zamieszanym w niespłacona pożyczkę
  • Dyziu, bankster dla ciebie świętym? Nie wierzę.
  • Prawicowy gen autodestrukcji i gen małych napoleonków dających wodzić się za nos takim padalcom jak sakiewicz.
  • edytowano January 21
    Ja nie wiem gdzie i kiedy Kuledzy się urodzili, że im się elementarz nie podoba.

    Jednym z kilku fundamentów istnienia gazet na świecie jest ujawnianie i publikowanie dobrych i złych informacji o osobach ze świecznika. Za publikację fałszywych informacji ryzykuje się przegraną przed sądem i bankructwo.
  • edytowano January 21
    randolph napisal(a):
    Ja nie wiem gdzie i kiedy Kuledzy się urodzili, że im się elementarz nie podoba.

    Jednym z kilku fundamentów istnienia gazet na świecie jest ujawnianie i publikowanie dobrych i złych informacji o osobach ze świecznika. Za publikację fałszywych informacji ryzykuje się przegraną przed sądem i bankructwo.
    Akurat tutaj gupol robi Morawieckiemu dobrze, bo detonuje sprawę, która z góry wygląda na robioną robotę. Coś w stylu „afery” z mężem Szydło.
  • los napisal(a):
    Dyziu, bankster dla ciebie świętym? Nie wierzę.
    jak bardzo nie o to chodzi
  • O to, tylko o to.
  • Ty sam nie wiesz o co Ci chodzi dlatego nie da się z Tobą rozmawiać o polityce
  • Plask! Dyziu, tak się nie rozmawia. Z nikim i na żaden temat.
  • Dla mnie - A.Macierewicz był w PiS i obozie zmiany tym samym co JK. Jednym z dwóch gwarantów. Jeden był od strategii, drugi od działania. Teraz? Coraz więcej obaw.
  • edytowano January 22
    Dyzio Poleciał ? Czy tylko kara cielesna?
  • edytowano January 21
    ja juz na wybory nie ide.
    moga ponizac mnie Niemcy, moga POlacy, ale nie moga ci, na ktorych glosuje.
  • edytowano January 21
    Jak przeczytałem: "Jeszcze do niedawna był PiS i anty-PiS. Wyraźny podział społeczeństwa na dwie grupy. Można je było różnie definiować i nazywać. Można oczywiście wyróżnić jeszcze grupę niezaangażowanych." to chciałem powiedzieć, że się zupełnie nie zgadzam. Podział społeczeństwa był inny. I to nawet w grupach, które wymieniłaś. Dla mnie podstawowy podział to: normalni, nienormalni oraz niezdecydowani.
  • niezależna donosi też- niby zatroskana- o Morawieckim zamieszanym w niespłacona pożyczkę
    To jest jakieś dziwne. Jakby to miał być cios w MM to trochę za późno. Niezależna wali w AM? Po co? Aby uwiarygodnić teorię o ataku kwitami na MM jaką zdaje się suflowali "łopozycyjni"? Jakieś dziwne sojusze...
  • A jak ktoś stracił grunt pod nogami przez głupotę jakiegoś ministra?
  • edytowano January 22
    Obejrzałam program ze Staszkiem Markowskim. Kocham takich Polaków i w pełni podzielam ich poglądy. To przedstawiciel mojego pokolenia – mamy wspólne doświadczenia, cel, tę samą wrażliwość i ten sam brak zgody na to, co się dzieje.

    Ja już nie bardzo mam siłę i środki, Stanisław Markowski nadal działa.
    Z całej rozmowy utkwiło mi sporo zdań, wśród nich perełka – wypowiedziana bezpośrednio do kamery, z szelmowskim uśmieszkiem – „jeśli przygotowujesz spontaniczną akcję i chcesz, żeby ci wypaliła, to musisz ją opracować i przygotować w najdrobniejszych szczegółach.” Tak było z akcją w teatrze Narodowym w Krakowie, gdy Markowski „spontanicznie” przerwał głośny, obrazoburczy spektakl z Segdą i Globiszem w rolach głównych.

    Markowski mówi o upadlaniu społeczeństwa przez coś, co nazywa „ścierwokulturą”. Oczywiście – my tutaj też o tym wiemy. Oczywista oczywistość. Różnica jednak jest taka, że ten starszy pan, można powiedzieć weteran (68 lat) Solidarności, nie tylko stwierdza fakty oczywiste, ale działa. Taka drobna drobnostka. Odróżniająca nasze od młodszych pokoleń. Bo obecne 40-50-latki to, przepraszam, ale nieodmiennie nasuwa mi się określenie bosmana z mojej ulubionej książki (Monsarrat „Okrutne morze”), zatem obecne 40-50-latki zachowują się jak „stado starych k..rw na majówce”, które spokojnie czekają, aż im jakiś wujowy bankster/premier sypnie kaską. Wtedy zapanuje powszechna szczęśliwość.
    No, niektórzy się modlą. Chwała im. Doceniam – bez sarkazmu.

    Swego czasu, na spotkaniu forumkowym, mocno wzburzona, walnęłam tekstem, że gdybym była ciut młodsza, to zorganizowałabym grupę i w efekcie pani artystka kopulująca z JPII podczas sławetnej „Klątwy” chodziłaby z ogoloną głową. Mniejsza o to, czy mój pomysł byłby najszczęśliwszym rozwiązaniem. Istotna była reakcja kolegów i koleżanek – takie z trudem skrywane zażenowanie, nieprawdaż? Marii odbiło… Nie, nie odbiło. Po prostu, wiem bardzo dobrze, że wolności od panoszącego się zła nikt za nas nie wywalczy.

    Odsyłam do audycji - spotkania z nieprzeciętnym facetem.

    A, jeszcze jedno - odpowiedzi w rodzaju, że ja się zachowuję jak stara klępa, co to siedzi na kanapie i ma za złe, łykam bez bólu. To być może prawda. Markowski nie siedzi, Macierewicz i wielu innych też nie.
  • Jest różnica między pokoleniem Mmarii i moim, a pokoleniem 40-latków. Dla nas AM był bohaterem naszej młodości, człowiekiem, który nigdy się nie sprzedał, kimś wyjątkowym, jak Walentynowicz czy Gwiazda, kimś komu można zaufać. Dla 40-latków to tylko jeden z polityków starszego pokolenia, którego mejnstrim nazywa - w najlepszym razie - kontrowersyjnym.

  • Nie mam 40tki, ale spojrzenie na AM mam takie samo. Jeden z niewielu czystych, od zawsze.
  • edytowano January 22
    To nie komuna, ani rządząca postkomuna, teraz takie czasy , ze potrzebni czyści i wielowymiarowo mądrzy. Bo teraz my rządzimy a to cholerny młynek.
  • Maria napisal(a):
    Swego czasu, na spotkaniu forumkowym, mocno wzburzona, walnęłam tekstem, że gdybym była ciut młodsza, to zorganizowałabym grupę i w efekcie pani artystka kopulująca z JPII podczas sławetnej „Klątwy” chodziłaby z ogoloną głową. Mniejsza o to, czy mój pomysł byłby najszczęśliwszym rozwiązaniem. Istotna była reakcja kolegów i koleżanek – takie z trudem skrywane zażenowanie, nieprawdaż? Marii odbiło…
    Dobrotliwość, która tak naprawdę jest gnuśnością - jednym z grzechów głównych.

  • Mania napisal(a):
    Jest różnica między pokoleniem Mmarii i moim, a pokoleniem 40-latków. Dla nas AM był bohaterem naszej młodości, człowiekiem, który nigdy się nie sprzedał, kimś wyjątkowym, jak Walentynowicz czy Gwiazda, kimś komu można zaufać. Dla 40-latków to tylko jeden z polityków starszego pokolenia, którego mejnstrim nazywa - w najlepszym razie - kontrowersyjnym.

    Dodaję jeszcze Jarosława.
  • Jarosław stał się znany nieco później. Kto to jest Antoni, wiedziałem już jako wyrostek w latach 70-tych.
  • @Maria

    pamietam doskonale twoja wypowiedz w ten lutowy wieczor. i pamietam nasza/moja na nia reakcje: szok.
    moglo wygladac jak zazenowanie, bo ja bylam po prostu mega zaskoczona.
    ale juz dzien pozniej, w drodze powrotnej, caly czas miedlilo mi sie to we lbie i oczywista oczywistosc: ma kobita racje.
    przeciez ogolenie lba to nie zabicie czlowieka, to nawet nie wyrzucenie go z roboty. to zdrowy odruch, to wpuszczenie swiezego powietrza...
    troche od tamtego czasu mniej gadam...
  • Co ciekawe, coraz częściej następuje swoiste stygmatyzowanie grupy, nazwijmy ją „macierewiczowską”. Bardzo dobrze widać to również na naszym forum. Odechciewa się jakiejkolwiek rozmowy – skąd ja to znam? Czy nie z wątku „Jak przekonywać?”
    _____________________

    Ja widzę na tym forum, ale coś dokładnie odwrotnego. Jeśli nie wyraża się wystarczającego entuzjazmu wobec Macierewicza i nie pluje na Morawieckiego, to można być obrażanym, lżonym i jeszcze administracja przyjdzie i przyklaśnie. Nawet nie trzeba w sumie żadnych krytycznych opinii pisać o Macierewiczu i pozytywnych o Morawieckim, wystarczy nie powielać opinii (na tym forum) większościowej.
  • o, właśnie kolega stygmatyzuje. Bardzo ładna demonstracja jak to działa w praktyce.
  • Jak to działa w praktyce bo chyba nie łapię? Popatrz jak los flekuje dyzia, już mu nawet przeszkadza że dyzio w ogóle wymienia nazwisko Macierewicza.
  • Los wszystkich flekuje i to bez większej konsekwencji, pewnie od pogody zależy.

    Za to Rozum wyodrębnił grupę wg jakiegoś kryterium (w pierwszym zdaniu - oznaczenie) a następnie poinformował, że nie chce mu się z nią gadać (trzecie zdanie - wykluczenie). Co ciekawe, nie wyróżnił np. grupy miłośników arbuzów, albo papużek. Myślę, że to oznacza, że chce pogadać o polityce, ale z wykluczeniem pewnego zbioru opinii. Jest to trudne, bo sporo tu ludzi stawiających na Macierewicza, ale gdzie mają pójść ze swoimi opiniami? Na forum gazwyb?

    PiS zmienił politykę, nie jest jeszcze tak źle jak w czasach bronkowokopaczowych, ale niebezpiecznie robi się podobnie. Ja tam nie rozumiem co się dzieje i nikt nie raczy mi tego wyjaśnić i jakby nie jestem w tym zagubieniu sama, o dziwo.
  • No akurat po tym wątku zupełnie nie widać tego że nie wiecie co się dzieje - wręcz przeciwnie, widać że doskonale wiecie co się dzieje i wszystko rozumiecie. Rozum tylko pyta skąd ta pewność no i dostaje z buta.
  • kiedy nie wiesz zbierasz fakty, znajdujesz hipotezę, która wyjaśnia fakty i szukasz dowodów na jej obalenie.

    Zrozumiała metodyka kiedy ma się do czynienia z wykopaliskami, aż wstyd, że trzeba ją stosować do ludzi, których uważa się za swoich, kiedy nie chcą z tobą gadać.
  • edytowano January 23
    .
  • Tak po prawdzie mogli nam choć zostawić tego nieszczęsnego Macierewicza. Mielibyśmy swojego bardzo lubianego polityka PISowskiego betonu.

    Co do oceny sytuacji to z moich kontaktów jeden wyborca gowina jest bardzo zadowolony, druga osoba zawsze głosująca na PiS była raczej załamana. Więc pewnie przekonam ją w najbliższym czasie aby na samorzadowe nie poszedł bo i po co. Trzecia osoba dawniej wyborca PO a teraz PiS powiedziała, że próbują ukryć Macierewicza ;-).
  • edytowano January 22
    Mania napisal(a):
    Jest różnica między pokoleniem Mmarii i moim, a pokoleniem 40-latków. Dla nas AM był bohaterem naszej młodości, człowiekiem, który nigdy się nie sprzedał, kimś wyjątkowym, jak Walentynowicz czy Gwiazda, kimś komu można zaufać. Dla 40-latków to tylko jeden z polityków starszego pokolenia, którego mejnstrim nazywa - w najlepszym razie - kontrowersyjnym.

    Różnica, jeżeli faktycznie jest, polega chyba głównie na tym, że dla mnie niezłomność, bohaterstwo nie jest w tym momencie wyznacznikiem. Ważne co dana osoba może konkretnego zrobić i jak to ma zrobić. Zaufanie spada na tylny szereg przymiotów, bardziej wierzę w armię złapanych za ryj narzędzi, niż lojalną grupę swoich. A jeżeli swoi mają być (muszą, chociaż część) to raczej wybieram typy Suskiego, Brudzińskiego itp, tacy trzymacze spójności wewnętrznej, niż niezależnego od całego świata Macierewicza. Oczywiście cały czas szanuję Antoniego, ale jak ma go nie być to niech tak będzie, nie widzę w tym jakiegoś wielkiego problemu.

    Zupełnie inna jest sprawa z Kaczyńskim, on jest niezbędny, gdyż cały czas trzyma to towarzystwo w kupie. Wojna o schedę po Kaczorze może bardzo źle się odbić na polskiej polityce, mam nadzieje, że Jaro to inteligentnie i zawczasu załatwi.

    Jeżeli jest jakiś pokoleniowy podział, różnica, to głównie widać ją w przywiązaniu do nazwisk i trochę zbyt emocjonalnych, wg mnie, reakcjach na zmiany.
  • JORGE napisal(a):
    Różnica, jeżeli faktycznie jest, polega chyba głównie na tym, że dla mnie niezłomność, bohaterstwo nie jest w tym momencie wyznacznikiem. Ważne co dana osoba może konkretnego zrobić i jak to ma zrobić. Zaufanie spada na tylny szereg przymiotów, bardziej wierzę w armię złapanych za ryj narzędzi, niż lojalną grupę swoich. A jeżeli swoi mają być (muszą, chociaż część) to raczej wybieram typy Suskiego, Brudzińskiego itp, tacy trzymacze spójności wewnętrznej, niż niezależnego od całego świata Macierewicza. .
    Problem w tym, że niezbędni są jedni i drudzy. I trzymacze spójności i ludzie do zadań specjalnych, a jest ich w przyrodzie mniej niż tych pierwszych. I źle się dzieje kiedy tych drugich się blokuje, zamiast chronić. Czemu? Bo miałam wrażenie, że gramy o wielką stawkę, a nie tylko o to, żeby przetrwać.

  • edytowano January 22
    Wg mnie gramy i cały czas o taką samą stawkę. Zmienia się jedynie narracja, przekaz i styl. Tak mi się wydaję, bo bardzo ciężko jest cokolwiek oceniać z taką ilością danych, którą ja posiadam. Dlatego nie ma co się bawić w bieżączkę, jest parę spraw, które PiS miał załatwić i trzeba przyglądać się czy załatwia. Z założeniem, że nie wszystko wyjdzie i nie wszystko się uda.

    Dla mnie cały czas celem nr 1 jest utrzymanie i poszerzenie samodzielnej władzy. Zobaczymy niedługo jak to pójdzie od dołu, chociaż znowu, polityka samorządowa jest dla mnie czarną magią.
  • edytowano January 22
    Jednym z większych sukcesów zmiany rządowej jest, mimo wszystko, jej bezkrwawość. Poszło to gładko, żale są, ale nie widać jakichś radykalnych słów, fochów, początków rozpierduchy wewnętrznej. Oczywiście, nie wiemy jak to przełoży się na przyszłość dalszą, ale krótkoterminowo zmiana została przeprowadzona dobrze, jakby tym odsuniętym zostało jasno wytłumaczone dlaczego tak się stało i z bólem, wiadomo, ale przełknęli to, zaakceptowali. Tak to wygląda, podkreślam, bo co we łbach siedzi, nie jesteśmy w stanie się dowiedzieć.

    Oczywiście, szaty rozdziera jakaś cześć elektoratu (zrozumiałe) i prawicowe media (niezrozumiałe), tu konsekwencje zmiany rządu mogą być dotkliwsze, komunikacja przyczyn jest słaba, pytanie czy mogła być lepsza ? Nie wszystko da się pokazać, nie o wszystkim trzeba mówić, bo podanie przyczyn może uspokoić elektorat, ale spowodować jeszcze większą lawinę w innej materii. Z tą komunikacją to ostrożnie, szczególnie jeżeli są drugie dna. Inna sprawa, że elektorat nie zrozumie niektórych powodów. Macierewicza odstrzelili Amerykanie (np.) ? To olejmy Amerykanów, minęły te czasy kiedy Moskwa nam ministrów narzucała, nie o o taką Polskę walczyliśmy itp. A przecież olać nie możemy.

    Raczej Polska przegra sprawę uchodźców. Wg mnie będzie to bardziej symboliczna porażka, taka opłacalna, bo przyjmiemy ich śladową ilość, cały koncept przyjmowania w UE legł w gruzach, więc teraz to już żadne zagrożenie. Ale lud, nie tylko pisoski, uzna to za zdradę i słabość.
  • JORGE napisal(a):
    Jeżeli jest jakiś pokoleniowy podział, różnica, to głównie widać ją w przywiązaniu do nazwisk i trochę zbyt emocjonalnych, wg mnie, reakcjach na zmiany.
    Tu masz zdecydowanie chłodniejszą analizę i bez zbytniego, chyba nawet bez żadnego przywiązywania się do nazwisk.
    Cezary Krysztopa: Trudny rozwód Prawa i Sprawiedliwości z elektoratem?
    Już po wyborach, może nie od razu, zauważyłem rzecz która mnie zdumiała. Najpierw pojedyncze, potem coraz bardziej liczne symptomy i przesłanki, zaczęły wskazywać na to, że Prawo i Sprawiedliwość w swojej masie, choć może z jakimiś wyjątkami, nie do końca rozumie dlaczego wygrało wybory.
    (…)
    http://www.tysol.pl/a15254-Krysztopa-Trudny-rozwod-Prawa-i-Sprawiedliwosci-z-elektoratem-
    Krysztopa – kumpel Majora Fydrycha, satyryk, autor prześmiewczych rysunków publikowanych w różnych pismach, na TT ma ponad 20 tys. stałych obserwujących.
    JORGE napisal(a): A jeżeli swoi mają być (muszą, chociaż część) to raczej wybieram typy Suskiego, Brudzińskiego itp, tacy trzymacze spójności wewnętrznej
    No cóż – faktycznie trzymacze. Twardo i nie przebierając w środkach trzymają się własnych stołków. Osiągnęli mistrzostwo pod tym względem. Trafiłeś w dziesiątkę. Bo nawet Lipińskiego udało im się od najważniejszego ucha odsunąć. Obydwaj są dokładnym przeciwieństwem czegoś, co można nazwać trzymaniem spójności wewnętrznej. Wyjątkowo paskudne typy. Jedne z ostatnich w tej partii, z którymi chciałabym budować wolną Polskę.

    Myślenie, że w jakiejkolwiek grupie sięgającej po władze jest jakakolwiek spójność dowodzi wyłącznie naiwności. Rycie, pomówienia, oszczerstwa są na porządku dziennym. PiS pod tym względem niczym się nie odróżnia od innych partii. I z każdym dniem jest coraz gorzej, bo się wreszcie do tej władzy dorwali. A prezes coraz bardziej odpływa (to już moja opinia).
  • I jeszcze jedna sprawa, arcyważna wg mnie, nowy rząd bardzo mocno zaktywizował się w kwestii polityki zagranicznej. Dla postronnego obserwatora wydaje się, że mamy nagły zwrot, zmianę zarówno narracji jak i spraw zasadniczych. A mi coś po głowie chodzi, że po prostu główne siły poszły na odcinek, w którym mocno daliśmy ciała. Bo to co nas (elektorat) kręciło w postawie PiS, mogło dać fatalne skutki w kształtowaniu polityki zagranicznej. W kraju szacun, a zagranicą możemy być postrzegani bardzo źle. A to może nieść naprawdę tragiczne konsekwencje, długofalowo.

    I tu powraca sprawa kadr. Przez te 30 lat prawica miała zerowy praktycznie wpływ na polską politykę zagraniczną, nie ma ludzi doświadczonych zarówno na górze, jak i dołach. Pytanie jest takie, czy lepiej jest oprzeć się na swoich dyletantach, czy jednak korzystać z ludzi obytych, znających się na rzeczy, ale z zagrożeniem ograniczonej lojalności ? Uważam, że to drugie. Z tego co zauważyłem, poczytałem, posłuchałem przez ostatnie parę lat, nie da się zastosować opcji zerowej z dyplomacji.
  • edytowano January 23
    los napisal(a):
    A dlaczego nie?
    Jeśli to pytanie do mnie, to dlatego, że obecnie jedynym politykiem, do którego mam zaufanie jest Antoni, a on kategorycznie odmawia tworzenia jakiejkolwiek partii.
    Jeśli pytanie ogólne, to sprawa otwarta i nie umiem odpowiedzieć. Ziobro wyszedł na swojej rewolcie całkiem nieźle, prawda? Jest praktycznie nie do ruszenia.

    Ze wstrętem patrzę na błyszczące buźki Gówina i DUdusia. PO i Udecja w całej krasie. Z terenu donoszą, że nawet Poncyliusz się uaktywnił - jeździ po i zawiązują z byłymi komuchami przedwyborcze sojusze. Oczywiście w ramach tej tam Gówinowej prawicy. PAW.

    Z TT prof. Krystyny Pawłowicz:
    Tylu chętnych na statek koalicji Zjednoczonej Prawicy,że zatopią PIS z jego kapitanem...
    Uwaga ! Punkt ciężkości się zmienia...


    Ust.o szkoln.wyż.J.Gowina tworzy niezal.od państwa kastę uczelnianą,zabetonuje jej lewicowy dyskrymin. przechył,zdegraduje uczelnie region,pozwoli na fakt. sprywatyzow.uczelni przez zewn.oligarchów.Pozbawi państwo wpływu na pol. uczelnie.
    TW będą nadal uczyć.


    Ten drugi ma swój ciężar gatunkowy, nieprawdaż?
    Zatem może podział nie byłby złym rozwiązaniem. Kilku fighterów by się znalazło.

    Edit - Napisałam "ten drugi", a chodziło mi o ten pierwszy (zmiana kolejności podczas kopiowania). Ale po namyśle - obydwa są ważne. Bo ten drugi w stosownym czasie zostanie przegłosowany, a słodki Duduś podpisze. Ofcors.
  • Maria napisal(a):
    Myślenie, że w jakiejkolwiek grupie sięgającej po władze jest jakakolwiek spójność dowodzi wyłącznie naiwności. Rycie, pomówienia, oszczerstwa są na porządku dziennym. PiS pod tym względem niczym się nie odróżnia od innych partii. I z każdym dniem jest coraz gorzej, bo się wreszcie do tej władzy dorwali. A prezes coraz bardziej odpływa (to już moja opinia).
    To co w głowach elektoratu pisoskiego siedziało, kiedy koalicja szła po władzę to osobna sprawa. Nawet tu na forum, nie polemizowałem, bo to nie miało sensu (ludzie chcą wierzyć w swoje wyobrażenia, rozmach był wtedy potrzebny), skwitowałem to tylko jednym zdaniem, że w ciągu dwu lat PiS znienawidzicie. Nie wiem dlaczego tak odjeżdżacie, ale to nie mój problem. Wg moich założeń i oczekiwań Prawo i Sprawiedliwość spełnia dokładnie wszystko to czego chciałem. Ba, zakładałem, że będzie dużo gorzej.

    Odnośnie spójności. Ona jest zawsze, im dłużej ją się uda utrzymać, tym partia dłużej rządzi. Oczywiście, jeżeli ktoś zakłada, że sprawowanie władzy polega na tym, że wszyscy spełniają ideał spójności, to jedyne co czeka takiego uważacza to rozczarowanie. I są ludzie, którzy na poziomie rozgrywek wewnętrznych, w ramach partii, klubów, koalicji o tą spójność dbają. W skrócie, mają za zadanie trzymać za ryj, pilnować ogólnego podążania za oczekiwaniami szefostwa itp. Taką rolę kiedyś pełnił Gosiewski. Odnoszę wrażenie, że podobną rolę ma Suski, Brudziński i paru innych rdzennych Pisowców. Gosiewski był mistrzem, czołgiem, tytanem pracy, no ale jego usunięto. Są inni, może słabsi, ale bez nich będzie burdel. Oni są solą partii. Sprawne mechanizmy robi się takimi ludźmi, nie Macierewiczem. Oczywiście i jedni i drudzy są potrzebni (nie chcę wywoływać spornego wątku).
  • balbina napisal(a):
    pamietam doskonale twoja wypowiedz w ten lutowy wieczor. i pamietam nasza/moja na nia reakcje: szok.
    przeciez ogolenie lba to nie zabicie czlowieka, to nawet nie wyrzucenie go z roboty. to zdrowy odruch, to wpuszczenie swiezego powietrza...
    Staszek Markowski przygotowując się do swojego happeningu, nagrał najpierw całe to obrzydliwe przedstawienie teatralne w Narodowym. Potem rozpracował ze swoimi ludźmi w najdrobniejszych szczegółach, kto, co i w którym momencie ma robić. Dlatego wyszło świetnie.
    Mój pomysł zahacza o kodeks karny, ale mam już dość obrażania naszych uczuć religijnych i zwalniania winnych z powodu "małej szkodliwości czynu". I tej satysfakcji na gębach naszych wrogów.
    Jest cała masa innych sposobów, żeby zaprotestować i rozwalać takie bezczelne naigrawanie się z naszych świętości. Przykłady można czerpać od bohaterów z czasów okupacji, którzy skutecznie wyganiali publikę z kin.
    Można wyklaskiwać, zasmradzać, zagłuszać, robić happeningi - można ruszyć tyłki z kanap i wreszcie do cholery COŚ zrobić, a nie biernie przyglądać się, jak nam deprawują dzieci.
    A nie tylko bidusiać na forum, że synuś stracił wiarę, albo córeczka wróciła pijana do domu.

    Ojciec rozmodlony i ciężko pracujący, no ok, ale nuuuuuuuuuuda, panie, nuda.
    Ojciec walczący o coś - (nie o kasę!) - zupełnie inna sprawa.
    Ale nie - dzisiejsi ojcowie = SSKNM (mój prywatny skrót;)
  • JORGE napisal(a):
    Wg moich założeń i oczekiwań Prawo i Sprawiedliwość spełnia dokładnie wszystko to czego chciałem. Ba, zakładałem, że będzie dużo gorzej.
    Zatem różnimy się i to kolosalnie w punkcie startu.
    Z moich oczekiwań PiS spełnił, na dodatek błyskawicznie, tylko jedno - zlikwidował problem głodnych dzieci. Kilka innych rozpoczął (np. armia), zdecydowanej większości nawet nie zaczął realizować.
    Cezura dwóch lat nie ma tu nic do rzeczy.

  • Ależ, punkt startu mieliśmy taki sam, zdemolowane państwo przez PO, PSL i prawie 30 lat im podobnych. Nie mogę się nadziwić jak to szybko się zmienia ...
  • JORGE napisal(a):
    Przez te 30 lat prawica miała zerowy praktycznie wpływ na polską politykę zagraniczną, nie ma ludzi doświadczonych zarówno na górze, jak i dołach. Pytanie jest takie, czy lepiej jest oprzeć się na swoich dyletantach, czy jednak korzystać z ludzi obytych, znających się na rzeczy, ale z zagrożeniem ograniczonej lojalności ? Uważam, że to drugie. Z tego co zauważyłem, poczytałem, posłuchałem przez ostatnie parę lat, nie da się zastosować opcji zerowej z dyplomacji.
    JORGE, powiem coś poza protokołem.

    Znam sporo ludzi, których resort Macierewicza "wchłonął" z rynku pracy. Otworzyli się na dostępne kadry. Ba, nawet zlikwidowanie bzdurnego przepisu o 10(12?) latach służby było krokiem w tym kierunku. Plus wrzucenie żołnierzy zawodowych jako instruktorów WOT. To są tysiące porządnych, patriotycznie nastawionych ludzi, którzy zostali przyjęci na służbę Ojczyźnie.

    Znam też ludzi, którzy, z racji kompetencji i kwalifikacji idealnie pasowali do resortu SZ. Odbijali i odbijają się od wszystkich możliwych drzwi. I co, tu nie można było powtórzyć tego ruchu?

    Kto teraz zgłosi się do pracy w MSZ, jak na czele stoi hardkorowy uwol? Intelektualni wychowankowie Chodakiewicza, czy bękarty Michnika?

  • Maria napisal(a):
    JORGE napisal(a): A jeżeli swoi mają być (muszą, chociaż część) to raczej wybieram typy Suskiego, Brudzińskiego itp, tacy trzymacze spójności wewnętrznej
    No cóż – faktycznie trzymacze. Twardo i nie przebierając w środkach trzymają się własnych stołków. Osiągnęli mistrzostwo pod tym względem. Trafiłeś w dziesiątkę. Bo nawet Lipińskiego udało im się od najważniejszego ucha odsunąć. Obydwaj są dokładnym przeciwieństwem czegoś, co można nazwać trzymaniem spójności wewnętrznej. Wyjątkowo paskudne typy..
    No a np. Ella ma dobre zdanie o Brudzińskim.

  • edytowano January 23
    Mania napisal(a):
    Maria napisal(a):
    JORGE napisal(a): A jeżeli swoi mają być (muszą, chociaż część) to raczej wybieram typy Suskiego, Brudzińskiego itp, tacy trzymacze spójności wewnętrznej
    No cóż – faktycznie trzymacze. Twardo i nie przebierając w środkach trzymają się własnych stołków. Osiągnęli mistrzostwo pod tym względem. Trafiłeś w dziesiątkę. Bo nawet Lipińskiego udało im się od najważniejszego ucha odsunąć. Obydwaj są dokładnym przeciwieństwem czegoś, co można nazwać trzymaniem spójności wewnętrznej. Wyjątkowo paskudne typy..
    No a np. Ella ma dobre zdanie o Brudzińskim.

    Bo zna go z efektów pracy w jej terenie, na którym rozdaje frukta. O swoich bardzo dba. I nie bez powodu. Ja się odnosiłam do "trzymacza spójności wewnętrznej" w partii na najwyższym szczeblu.

    Brudziński jest energiczny i może być świetnym ministrem MSWiA. Oby. Bo na razie ściga sześciu nazioli siedzących w krzakach albo zapowiada walkę o równe traktowanie wszystkich łobywateli. Czili spokojnie daje się wpuszczać w malyny.
  • JORGE napisal(a):
    Ależ, punkt startu mieliśmy taki sam, zdemolowane państwo przez PO, PSL i prawie 30 lat im podobnych. Nie mogę się nadziwić jak to szybko się zmienia ...
    Jeśli się pytasz, kogo wolę - Tuska (czy kogoś z jego kamaryli) czy Morawieckiego, to wybiorę Morawieckiego, tak jak wolę dostać kopa w dupę niż w twarz.

    Donek jest ewidentnie jedną z bardziej odrażających postaci, jakie chodzą po Ziemi, pan Mateusz jest "tylko" banksterem z przerośniętym ego.

    Najprawdopodobniej będę nawet głosować na PiS tzn. z zewnątrz to będzie wyglądać, jakbym głosował na PiS, bo naprawdę będę głosować przeciw PO. W inny sposób rządu PiS wspierać nie będę, co też niczego nie zmieni, bo kilku ważnych ludzi bardzo wyraźnie dało mi do zrozumienia, że bardzo sobie nie życzą, bym ich w jakikolwiek sposób wspierał.

    Mniejsze zło jest zdecydowanie gorsze niż większe dobro.
  • edytowano January 23
    JORGE napisal(a):
    Ależ, punkt startu mieliśmy taki sam, zdemolowane państwo przez PO, PSL i prawie 30 lat im podobnych. Nie mogę się nadziwić jak to szybko się zmienia ...
    Oczywiście. Tylko oczekiwania różne. Demolowanie odnosi się nie tylko do sfery materialnej. I obejmuje znacznie szerszy okres niż ten zakreślony przez Ciebie.
  • edytowano January 23
    Wyżej przytoczyłam tweet
    Z TT prof. Krystyny Pawłowicz:
    Tylu chętnych na statek koalicji Zjednoczonej Prawicy,że zatopią PIS z jego kapitanem...
    Uwaga ! Punkt ciężkości się zmienia...


    Mam wrażenie, że pani profesor pierwsza publicznie wyraziła zdanie, które najkrócej można by zapisać np. tak
    dymisja PBS = powtórka roku 2007 (wersja soft)
    W każdym razie błyskawicznie w tę stronę zmierzamy.
    Obyło się bez wcześniejszych wyborów.
  • Myślę że jednak za wcześnie na ocenę rekonstrukcji. Może lepiej zdefiniować czego od niej, czyli od PiS - Dobrej Zmiany, na obecnym etapie oczekujemy. Ja oczekuję:
    - Zablokowania i wyciszenia "artykułu 7". Rząd PBSz nie mógł tego zrobić bo miał inne zadanie. Jego zadaniem było zaznaczenie i wywalczenie podmiotowości Polski. To zrobił. Teraz chodzi o to aby to było darmo albo za niską cenę. Ma DZ po rekonstrukcji odwrócić sytuację z czasów Tuska. To KE i eurokraci mają się zadowolić poklepywaniem po plecach, ukłonami, komplementami i uśmiechami przedstawicieli Polski. Żadnych pieniędzy i koncesji finansowych i gospodarczych!
    - Odrzucenia żydowskich roszczeń finansowych , a przynajmniej ich zamiany na udział w reparacjach od Niemiec i pomoc żydowską, to jest USA, w ich uzyskaniu.
    - Zatrzymania Nordstreamu oraz złagodzenia obłędu dekarbonizacji w UE.
    - Dozbrojenia armii sprzętem i systemami z prawdziwego zdarzenia za rozsądne pieniądze i uzyskania stałej obecności wojsk USA w Polsce w ilości ze dwa-trzy razy większej niż obecnie.
    - Utrzymania wzrostu gospodarczego na przyzwoitym poziomie - 4%+ na rok przy utrzymaniu programów socjalnych co najmniej obecnym poziomie i wzroście inwestycji. To wymaga poskromienia retoryki i praktyki zwalczania klasy średniej i realnego uproszczenia, znaczy uczynienia czytelnymi, podatków.

    Tylko tyle i aż tyle.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.