Droga Krzyżowa - Zamyślenie przy Jasnogórskiej Golgocie Jerzego Dudy-Gracza

image

Jestem na rekolekcjach dla biskupów na Jasnej Górze.
Listopad 2004 r.

O godz. 15.00, w Godzinie Miłosierdzia
idę Drogą Krzyżową na Wałach.
Zatrzymuję się przy czternastu
stacjach Piusa Welońskiego
z jubileuszowego roku 1900.

Dziś pójdę
na klasztorną przybudówkę,
aby modlić się przy
Golgocie Jasnogórskiej
Jerzego Dudy-Gracza.

Nie idzie mi ta modlitwa.
Wciąż myślę o Panu Jerzym,
a On już nie żyje!
Pan Jerzy Duda-Gracz
Jasnogórską Drogę
oddał jako wotum Matce Bożej
i Narodowi
8 września 2001 r.,
czyli w sto lat
po Drodze Krzyżowej
Piusa Welońskiego.

Na dokumencie, upamiętniającym
moment przekazania
Golgoty Jasnogórskiej
czytam:
Deo gratias!
Non omnis moriar!
Jerzy Duda-Gracz, 2001.

Panie Jurku,
ale Ty miałeś krzyżową drogę
swojego życia.
W albumie Golgota Jasnogórska piszesz:

Jest to próba zwrócenia uwagi
na mój artystyczny rodowód,
polskie Sacrum i Profanum,
oraz przemijanie i śmierć,
czyli najważniejszy w mej twórczości
motyw DROGI.

Urodziłem się 20 marca (1941)
w Częstochowie na ul. Śniadeckich.
Stąd było blisko na Jasną Górę.
Matka zabierała mnie tam często,
aby wypłakać swoje gorzkie żale
i wymodlić wolność
dla mojego Ojca i Brata.
Miałem 9 lat, myślałem wtedy:
Gdybyś tu pojawił się, Jezu,
czy nie stałbyś się wrogiem ludu?
Przyjdą po Ciebie tajniacy z UB
na Parkowej, staniesz przed sądem
i wsadzą Cię do więzienia
na Zawodziu
i ukrzyżują Cię...

Profesor Edward Mejsen mnie uczył:
Nie rozglądaj się za tym, co nowe,
szukaj tego, co własne.

Byłem oportunistą
wobec sztuki lat 60.-70.
To była złość i bunt
przeciw rodzinnemu miastu,
przeciw rzeczywistości PRL.

Chyba okropnie Pan nie lubił
tych strasznych mieszczan
i oficjelów z defilad.
Opasłe to i głupowate.
Otyłe baby z gołą pupą
i rozchełstanymi biustami,
na śmietnikach PRL-u.
Okropne!
Taka była naga prawda.

W tej zjadliwości
nie oszczędził Pan samego siebie.
Śmieszny jest Pana autoportret
Ora et colabora - módl się i kolaboruj
z okresu stanu wojennego.
Krzyż i ordery.
Naród z partią
Partia z narodem.
Takie były Pana Drogi
i taki był Krzyż Polski.

Nie dało się uciec Panu
z drogi Golgoty.
Namalował Pan
Pogrzeb partyjnego,
jak o jego duszę
walczy pleban
i sekretarz partii.
Kto zwyciężył?
Po czyjej Pan stronie?
Nie wiedziałem, że ucieczka,
to ta sama DROGA,
którą kiedyś muszę wrócić tam,
skąd przyszedłem.

Droga do Jasnej Góry
prowadzi przez Brennę.
Cieszą się Siostry Maryi Niepokalanej.
Mają piękną Drogę Krzyżową!

Z plenerów jurajskich
zostały obrazy w Huciskach
i w Podlesicach.

Próbuję szukać czasu przeszłego,
wspomnień i nostalgii,
ludzi bliskich i obcych, co odeszli...
I tak zawsze moja DROGA
wiedzie znowu do Krainy Dzieciństwa.

W Austrii, w Baden,
zostawił Pan polskich górali
adorujących Ukrzyżowanego.

Jaki samotny jest Chrystus
w Golgocie Eremickiej
bez cierpiącej Matki,
bez Weroniki i Szymona.
Ostatecznie człowiek zostaje
wobec cierpienia - sam.
Tylko sam!

Mojej ukochanej wsi nad Wartą
Kamion-Toporów w podziękowaniu
za gościnę zostawiłem
Przemienienie Pańskie.
Niech się odmienią Drogi
ich i moje,
ale
co dalej Najmilsza moja Jedyna?
Kondukt na śmietniku PRL-u,
zmierzający donikąd.
O Boże!
Czy to proroctwo?

A pamięta Pan Łagów,
Pana S. Szmidta i Alicję Jachiewicz,
ich kaplicę w Nadrzeczu?
Poleskie Sokoły śpiewały
Bogurodzicę i Boże, coś Polskę.
Nie wiedziałem, że śpiew
przy Golgocie
może być tak radosny
i potężny,
ale już wiedziałem,
że moja DROGA stąd,
z kresowej wsi,
wiedzie prosto do serca Polski,
na Jasną Górę.
Wypełnił się czas Boży!

Teraz nareszcie czuję,
że dojrzałem,
że dorosłem
do malarskiej wizji dziecka.
DROGA mego życia
zawróciła na Jasną Górę,
abym skończył to,
co zacząłem.

Maluję na kolanach, ale źle!
Wciąż poprawiam i zmieniam.
Chrystus jest dalej nijaki,
sztuczny, nie dźwiga krzyża!
Wszystko wydaje mi się złe!
Zabłądziłem na mojej DRODZE,
pogubiłem się...
Wracam do domu!
Panie Profesorze,
nie denerwuj się.
Przeczytaj wiersze
Ernesta Brylla.
Posłuchaj muzyki Kilara
i Romana Kołakowskiego.
Posłuchaj w Radziejowicach,
co podpowiada Ci
Twój patron z bierzmowania,
Święty Józef Chełmoński
z Kuklówki.

Musisz być SAMOTNY,
jak Twój Chrystus
z Golgoty Jasnogórskiej.
Tak jak chciałeś!
Sursum Corda!

Wiem, że już blisko
koniec mojej pracy.
Czuję to jak zapach wiosny,
która nadchodzi
i podążam jej tropem
jak świecki Boży Pies,
Domini canis!

O, jaki śliczny jest
Twój Pimpuś,
pieseczek maleńki
przy siódmej stacji.
Domini canis!
On widzi i czuje,
że Bóg jest Żywy!

15 marca 2001 r.
skończyłem Golgotę Jasnogórską.
Żegnam się z moją pracownią,
z Bukowym Dworkiem, warsztatem,
z kochanymi, bliskim ludźmi,
którzy byli ze mną
na dobre i na złe.
Dziękuję im
oraz drzewom, polom,
i niebu nad Łagowem,
że mogłem tu skończyć
najtrudniejszą DROGĘ
mojego życia.

A ja nie skończyłem dziś
mojej Drogi Krzyżowej
na Jasnej Górze.
A co z moim obrazem:
Spotkanie z Matką?
Spytam o to Panią Wilmę i Agatkę.

Modliłem się, gdy był Twój pogrzeb.
Arcybiskup Zimoń Cię odprowadzał,
mój dobroczyńca i konsekrator.
On mnie spotkał z Tobą,
gdy malowałeś Zmartwychwstałego
do wielkanocnej dekoracji
w kościele mariackim
w Katowicach.

Modliłem się wtedy
w Twoim sanktuarium Chełmońskiego,
i w Twoim pokoju w Radziejowicach.
Odpocznij teraz trochę.

A potem będzie XVIII stacja:
Wniebowstąpienie.
I cud nie w tym tylko,
żeby mieć nadzieję
w Bogu... lecz Boga do siebie przekonać. (E. Bryll)

Pani Wilmo i Agato.
Pocieszam Was słowami wiary.
Spotkamy się kiedyś w plenerze
nad Łagowskim niebem.
Tam się kończą wszystkie DROGI.
???
Muszę jednak wrócić
do Jasnogórskiej Golgoty,
zauważyć jeszcze
wiele szczegółów.
Jupitery, mikrofony,
kobity i lewity,
przekupka, co kartofle waży,
prałat bez twarzy
i baranek.

Ukrzyżuj Go!
Krew Jego na nas,
i na syny nasze!
Nagrali was.
To się stanie,
dranie!

Siedzą infułaty,
stoją biskupy
litują się, dziwują,
tylko jeden płacze.

Wszystkieście wyszły
Matki Boskie
Kodeńskie, Ostrobramskie,
Zebrzydowskie
i Agata.

Duda, Grubasie!
To tak się krzyż dźwiga?
Powiedz mu, Wilma,
szarytko, pielęgniarko
Weroniko.

Pimpuś, nóżkę uniosłeś,
bo czujesz, jak Go boli ręka.
Pimpuś kochany!
Moja słodka dewotko
przy konfesjonale,
Małgośka ruda,
nie gap się!

Tyle dzieci zabitych!
O Jezu!
Tylko Powstaniec,
ten mały z Podwala
pomaga powstać,
bo wie, co to znaczy
dzieci zabijać.

Rany Boskie!
Nagie Boże Ciało!

Prymas Wielki,
Popiełuszko,
Golgota Wschodu
i Ukrzyżowany.

A pod Krzyżem
Częstochowska,
Papież z Polski,
polscy święci.
Tyle krzyżów.
Amen!
Wykonało się!

Skonał.
Na krzyżu
została biało-czerwona.

Przyjdźcie,
zobaczcie tę ranę,
cyruliki, docenty,
budowniczy wieży Babel.

Ty wiesz wszystko, Panie.
Nie pamiętasz, żem się Ciebie zaparł.
Nie wypomnisz.
Wierzę święcie,
że stąd i moje
będzie wniebowzięcie.

Tej Golgoty
nie można skończyć.
Tu trzeba wracać
dyrdać na bosaka.

Oj Duda, Duda!
Szalony jesteś Gracz!

Jeszcze do Ciebie powrócę...
I duch mój przed Tobą klęknie
i wtedy serce mi pęknie

przez Ciebie,
Duda-Gracz!
(ks. Tymoteusz)

http://mateusz.pl/bpjz/rozne/200411_zamyslenie_przy_jasnogorskiej_golgocie.html

Komentarz

  • stacja I - Jezus na śmierć skazany (wiersze - Ernest Bryll / komentarze i obrazy - Jerzy Duda Gracz)

    Jezus staje przed Piłatem. Ten fakt budzi nasze wątpliwości jak również medialną, sensację. Czy Oskarżony jest wiarygodny i prawdziwy, skoro Jego Królestwo nie jest z tego Świata?
    Chrystus pogrąża się w mroku, zamyka oczy przed ziemskim prawem, gdyż wie, że nie jest podsądnym, lecz Sędzią Niebieskim, który ponownie przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Będzie Boskim Sędzią, dobrym i naturalnym jak słońce, w przeciwieństwie do Piłata, któremu przyświeca sztuczny blask reflektorów, aby wszyscy widzieli, jak obmywa ręce z krwi Baranka.


    Wstajemy. Ciężko brodzimy w cieniu
    Każdy Judasza ma na ramieniu

    Judasz nas dziobem uderza w szyję
    I milczkiem sprawdza jak serce bije

    I ostrzy pióra, i łyka ślinę
    I pleśń wyczuwa, sen i padlinę

    Pomóż nam Boże, bo upadamy
    Gdy nas zaciska swymi skrzydłami
    Rośnie, tłuścieje sobie na chwałę
    Chce byśmy byli z nim jednym ciałem

    image
  • stacja II - Jezus bierze krzyż

    Ten, który rozpoczyna Golgotę wraz z dwoma przestępcami, jest Bogiem, a mimo to pokornie bierze na ramiona swój krzyż. Niech więc weźmie również nasze krzyże: kule
    i protezy wspierające ciężar ludzkiego kalectwa.
    Przez ciężar krzyża Jezus staje się podporą ludzi cierpiących i dokonuje cudu ich uzdrowienia.
    "... w Jego ranach jest nasze zdrowie" (Iz,53,5)


    Ten Człowiek szedł tak ciężko i z taką pokorą
    Jak Bóg, co nie mógł grzbietu rozprostować
    Bo niósł belkę ciosaną żołnierskim toporem
    I zaczynała się droga krzyżowa
    Ten Człowiek szedł tak cicho -
    jakby nie oddychał
    Słyszał jak w radio radośnie szeptano:
    Że się nauczył myśleć a więc już nie słychać
    Co myśli. A jak myśleć? - Właśnie nauczano

    Dziennikarze go w zęby bili mikrofonem
    I pytali: - Człowieku, czyś zadowolony?
    I wdzięcznie się o krzyża belkę opierali
    I gadali: - Choć trudno, lecz idziemy dalej...

    Ten człowiek szedł tak ciężko i z taką pokorą
    Aż reporterów wzięło lekkie obrzydzenie:
    - Bo skąd się takie gęby zapocone biorą
    - Skąd grzbiety nadpęknięte, głupawe spojrzenie?

    - Cóż, tępe życie. W stajni się narodził
    Z osłem i wołem gadał. Co dzień jak co dzień
    Na grzbiet mu ciężar zwalisz, niesie,
    nawet nie wie
    Jaka się kryje siła w tym krzyżowym drzewie

    - Zapomniał pewno o czym dawniej gadał
    I nie przypomni, co przyjaźń, co zdrada
    Zapomniał jak go bito i jak go sądzono
    Niech teraz swoje niesie gdzie mu pozwolono

    Ten Człowiek szedł tak ciężko i z taką pokorą
    Jak my. Przez miasto zmięte
    w pomiętym ubraniu

    I nikt nie wierzył, że nadejdzie pora
    Kiedy podźwignie kamień Zmartwychwstania

    Bo ledwo szedł. Nie myślał. Takie były ciężkie
    Belki
    Krzyża
    Codzienne


    image
  • stacja III - Jezus po raz pierwszy upada

    Jesteśmy zdziwieni i zrozpaczeni Chrystusową słabością i brakiem anielskiej interwencji.
    Odwracając oczy od tego poniżenia nie dostrzegamy w nim znaku słońca. Ślepi i wystraszeni zapieramy się Odkupiciela, wciąż powtarzając słabość Piotra - Opoki Jego Kościoła.
    Zapominamy, że "Bóg wyprowadzi zbawienie ludzkości z upadków Chrystusa pod krzyżem". (Kard. K. Wojtyła, Rekolekcje w Watykanie 1976 r.)


    Niósł belkę. Upadł. Dyszy przed nami
    A my spłoszeni, nieprzygotowani
    Udajemy - nic nie widzimy

    Jest niedziela. My, pięknie ubrani
    Do kościołów bardzo się śpieszymy
    Gdzie czcigodne śpiewając pieśni
    Razem z Bogiem bezpiecznie jesteśmy

    Bóg nasz tam jest. Więc mówiąc szczerze
    Na ulicy
    Nie może leżeć

    image
  • stacja IV - Jezus spotyka Maryję

    W polskiej Golgocie Chrystus nie spotyka Matki - Człowieka, ale Maryję w Obrazie Jasnogórskim i wszystkie Matki będące odbiciem Jej Oblicza.
    Częstochowska Hodegetria ukazuje drogę do zbawienia. Pierwszy raz Chrystus w czasie Pasji i Chrystus - Emanuel stoją obok siebie. Emanuel - to początek drogi. Krzyż - to jej koniec. Bogurodzica Częstochowska i wszystkie Matki w wiecznej pielgrzymce podążają przez Golgotę do Boga. One rodzą, będą rodzić i będą grzebać, tworząc nieustanne dzieło Zbawienia i Odkupienia.
    Matki pod krzyżami synków człowieczych mają wymiar boski, bo ich serce przebije miecz, aby się wypełniło.


    Od wesela biedaków w galilejskiej Kanie
    Nie było o Niej słowa w Ewangielijach
    Bo niepotrzebna tam była Maryja
    Gdzie było cudów wielkie świętowanie

    Nie słychać było o Niej w Palmowej Niedzieli
    Gdy każdy w mieście chciał być uczniem Twoim
    Gdy każdy wołał, że już się nie boi
    Bo zna Mesjasza i wyzwolicieli

    Nie było Jej, gdzie ciemność,
    wieczerza zdradziecka
    Nie będzie Jej, gdy Judasz śliną was obliże
    Ale tak będzie stać pod naszym krzyżem
    Jako stała pod męką Boga - swego dziecka

    Gdy nas odejdą wszyscy, Ona pozostanie
    Tak jak była przy każdym gdyśmy się rodzili
    Ona wyprosi dla nas - byśmy wino pili
    Nie ciemną wodę śmierci
    Ale Zmartwychwstanie

    image
  • stacja V - Przypowieść o Cyrenejczyku

    "Był tak blisko, bliżej niż Maryja, bliżej niż Jan, którego - choć mężczyzna, nie wezwano, aby pomagał. Jak długo trwał ten przymus? Jak długo tak szedł obok zaznaczając, że nic go nie łączy ze skazańcem i Jego winą, i Jego karą?" (Kard. K. Wojtyła, Rekolekcje w Watykanie 1976 r.)
    Trzeba było przymusu, żeby przerwać wynędzniałą codzienność i byle jakie obrzędowe świętowanie. Trzeba było upokorzenia, strachu przed obcymi, samotności wśród swoich, aby pod ciężarem krzyża zobaczyć sponiewierany Chleb Życia.


    Ani był przez Boga wybrany
    Ani był przez Piłata skazany
    Tylko stał przy krzyżowej drodze
    Wystraszony i ciekawy przechodzień

    I wybrali go żołnierze z tłumu
    I zaczęli uczyć rozumu
    Żeby wiedział co to jest padanie
    Umieranie przed ukrzyżowaniem

    Jak on bał się? - Tak my się boimy
    Jak on pocił się? - Jak my krwawimy
    Płynąc nocą w pościeli wilgotnej
    Ślepiąc w sufit jak w niebo samotnie

    Jak on doszedł? - Tak jak my dojdziemy
    Jeszcze bladzi, zdyszani, niemi
    W puste miasto spod krzyża puszczeni
    Co jest drzewo, ból i gwóźdź nauczeni

    I będziemy się bać całym ciałem
    Jak on bał się - Żydowina zwykły
    Do pomocy Bogu nienawykły
    Który wiedzie tylko - Że się stało
    Że wyrwano go w gorzki piątek
    I twarz Bogu musiał pokazać
    I nie może już swej twarzy zamazać
    I udawać, że stoi z łzą w oku
    W miękkiej mgle tych co patrzą się z boku

    image
  • stacja VI - Ulica św. Weroniki

    Vera Icon, czyli Obraz Prawdziwy. Prawdziwy Obraz Chrystusa w człowieku jest jak gen bólu, chorób i cierpienia. Czy stworzeni na Jego Obraz i Podobieństwo jesteśmy przez odrobinę miłosierdzia, odrobiną chusty Weroniki?
    Ta chusta mogłaby stać się flagą ludzkości na Ziemi, bez znaków, symboli i barw. Biała flaga z odbiciem Oblicza Chrystusa wyraża ludzką kapitulację przed Jego miłością, bo "wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili". (Mt,25,37-40)

    Ludzie na święta okna czyszczą
    Z ciemności szyby obmywają
    Na chwilę niebo rozjaśniając
    By, choć raz promień święty błysnął

    Potem czekają. Sadza prószy
    Na okna białe, zimne, puste

    W kuchni się ciemna szmata suszy
    Jak Weroniki zmięta chusta

    image
  • stacja VII - Jezus po raz drugi upada

    "A wiadomo, że takie godziny przed świętem bywają gorączkowe. I uliczki są zatłoczone". (Kard. K. Wojtyła, Rekolekcje w Watykanie 1976 r.) Powtórny upadek Chrystusa ma miejsce w tłumie ludzi skrzętnych i zabieganych, bo to Wielki Tydzień i za parę dni - Wielkanoc. Z Niedzieli Palmowej, kiedy witaliśmy Chrystusa, na pamiątkę wjazdu do Jerozolimy zostały tylko obrzędowe palmy. Chrystus upadł, ale jeszcze walczy, jeszcze żyje, a myśmy Go już pogrzebali i zakryli fioletem. Tylko pies, który nie klasyfikuje zdarzeń, widzi, poznaje i czuje, że Bóg jest Żywy.


    Wziął, upadł na ulicy a więc się nie liczy
    Bo tylko z nas układa się piękny rachunek
    Tylko nam jest dodane. I tylko my sumę
    Umiemy zdawać przed boskim obliczem

    Nie ma litości najmniejszego włoska
    Pan nasz z główką malutką,
    jak plemnik liczenia
    A więc się nie oglądaj. Cóż, że Jezus został
    Możesz zapłakać za nim. Ale oczu nie masz

    Kto głupio się obejrzy może się obudzić
    Z głową na zawsze w przeszłość przekręconą

    Tak właśnie człapie wielu dobrych ludzi
    Ubogą stroną

    image
  • stacja VIII - Jezus pociesza płaczące kobiety

    Pocieszanie niewiast to drugie spotkanie z Matką - Wskazaniem Drogi do Zbawienia, lecz tym razem przez pokutę. Umęczony Chrystus, mówiąc: "nie płaczcie nade mną, ale nad sobą i synami waszymi" (Łk,23.28), budzi nadzieję, że przez prawdziwy żal jest szansa naprawy grzechu.
    W tej stacji rodzi się dialog miłosierdzia. Kobiety nie opłakują Boga, ale przez ból rodzenia tylko one naprawdę litują się nad Synem Człowieczym tak, jak im powiedział.


    Bóg płakał patrząc na nie. A one widziały
    Jako po twarzy Boga łzy i krew spływały
    Niby cieniutkie rzeki. A każda zmywała
    Czarne poletko pobitego ciała

    Widziały skórę suchą, dobrze przeoraną
    Otworzona do słońca każdą słoną raną

    Zakryły twarze by nie patrzeć więcej

    Nad czym płakały
    Nad tym - co jest?
    Czy - co będzie?

    image
  • stacja IX - Jezus po raz trzeci upada

    To dalszy ciąg poprzedniej Stacji, gdzie jest płacz nad naszymi dziećmi. "Uniżył Samego Siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci". (Flp,2,8 ) Lecz tym razem, to Chrystus płacze. Przez cierpienie dzieci Syn Boży jest najbardziej cierpiący. Jest bezbronny jak dziecko w łonie matki. Chrystusowa Pasja to także bicie, molestowanie, gwałcenie i zabijanie najbardziej niewinnych. Ta Pasja również skończy się Zbawieniem. Za dziecięcym piekłem majaczy drabina ze snu Jakuba. Z niej, przed wszystkimi męczennikami, w pierwszej kolejności dopuszczone będą dzieci, "bo ich jest Królestwo Niebieskie".


    Co u nas? Jak to u nas. Lepiej być nie może
    Bóg upadł. Lecz w ogóle u nas nie najgorzej
    Żyjemy świetnie bo jeszcze żyjemy
    I nie zginęło nam nic oprócz kraju
    Trochę go ludzie po nocach szukają
    Bóg upadł. Lecz w ogóle zwyczajnie się dzieje
    Jakeśmy tu zwyczajni, że się zawsze działo
    Każdy dowcip pędzi i do gardła leje

    Jak ci opowiem strasznie się uśmiejesz
    To co się działo gdzieś się zapodziało

    Dzień zwyczajny. Bóg upadł.
    Więc nic się nie stałoimage
  • stacja X - Jezus do naga odarty

    Ciało Chrystusa ikonograficznie łączy się z przypowieścią o jawnogrzesznicy i ciskaniu kamienia przez tych, co są bez grzechu. "Grzech" Chrystusa, to Jego człowieczeństwo, czyli Ciało - Boże Ciało. My jednak postrzegamy je jako białe Ciało w złotej monstrancji, adorowane wśród bicia dzwonów, w ceremonialnej procesji. Przed tym Ciałem, zamiast kamieni, rzucamy płatki róż, nie widząc upokarzającej nagości Ciała Syna Bożego, Tymczasem: "Ciało Chrystusa wyraża miłość Ojca. To Ciało obnażone pełni wolę Syna i wolę Ojca".(Kard. K. Wojtyła, Rekolekcje w Watykanie 1976 r.) "Ja zawsze czynię to, co się Jemu (Ojcu) podoba". (J,8,29)


    Bóg od tego cierpienia
    Niepodobny do bożego stworzenia

    Plecy jak połamane
    Rana zakrywa ranę
    Twarz nieboska - jak sina ziemia

    Trzeba Go odziać na obrazach naszych
    W srebrne sukienki
    Bo straszy

    W pieśni o Bożej męce
    Ale tylko rzewne i miękkie

    - Rany boskie. Zakryjcie to Ciało
    Żeby tak po ludzku nie śmierdziało
    image
  • stacja XI - Jezus do krzyża przybity - Modlitwa miejska

    Przybicie do krzyża, chociaż brak oprawców. Chrystus sam kładzie się na krzyżu, "przygwożdżony" do niego ludzkim bólem, męczeństwem ofiar, co cierpiały i umarły w więzieniach, obozach i łagrach, za Boga i Ojczyznę. Pamięć o nich to symbole Polskiej Drogi wiodącej do naszego Zmartwychwstania. Wagon - pomnik Pomordowanych na Wschodzie - i samochód - "pomnik" męczeństwa ks. Popiełuszki. Zwieńcza je Stacja - Pomnik Krzyżowanego Chrystusa, gdzie nie ma dumy męczeństwa, lecz ludzki ból i strach. "Przebodli ręce i nogi moje, policzyli wszystkie kości moje". (Ps,22(21)-17,18)


    Ach, Chryste z niebios wychwalony
    Co podtrzymujesz nasze domy
    I nasze życie także krzywe
    Bolą Cię krzyże

    Taki ugięty od wiecznego
    Do śmiertelnego? Nawet Bóg
    Ledwo wytrzyma. Gdyby mógł
    Odgiąłby się od krzyża swego

    Ale nie może. Bo ma dłonie
    Przybite tam gdzie my żyjemy
    I chce od złego nas osłonić
    A my nie wiemy... Czy też chcemy?

    A rany Boskie... Kto je widzi?
    Dla naszych oczu to nie rana

    Tylko asfaltu łza wylana
    W pęknięciu co przez miasto idzieimage
  • stacja XII - Jezus na krzyżu umiera

    Consumatum est. Wypełniło się. Kiedy Jezus woła z krzyża: "Eli, Eli lema sabachthani" (Mt,27,46), jest najbliżej współczesnego człowieka przez swoje zagubienie i zwątpienie. W swoim "bluźnierczym" apogeum osamotnienia i umierania staje najbliżej nas, zniżając swoje Bóstwo do ludzkiej nędzy i słabości. Przez to właśnie chwila śmierci Ciała Chrystusowego rozmnożyła i wyzwoliła krzyże na całej Ziemi, a ludzkość zrozumiała, że idąc za Chrystusem, trzeba umierać, żeby żyć.
    "Człowiek, który patrzy na te ramiona, może pomyśleć, że z najwyższym wysiłkiem ogarniają one człowieka i świat. Ogarniają! Oto człowiek. Oto sam Bóg". (Kard. K. Wojtyła,
    Rekolekcje w Watykanie 1976 r.) "Bo w nim żyjemy, ruszamy się i jesteśmy". (Dz,17,28). Również i nasz naród rodzi naśladowców Chrystusa i podażą za Nim w bólu Jego Matki, Królowej Korony Polskiej. Cały Jej.


    My, mali ludzie cośmy do ostatka
    Stojąc u krzyża na cuda czekali
    Cośmy uciekli, głowy pochowali
    I każdy sobie gębę ręką zatkał
    Już nie będziemy o cudach gadali

    My, mali ludzie cośmy do ostatka...

    My, mali ludzie w strachu czekający
    Że przyjdą także po nas i na krzyż przybiją
    Uciekaliśmy od kobiet płaczących
    Zapomnieliśmy Jana wraz z Maryją
    Bo się nam powróz zacisnął pod szyją

    My, mali ludzie w strachu czekający

    My, mali ludzie cośmy uwierzyli
    Że Ty przemienisz biedę w chleb i wino
    Zobaczyliśmy Twoje ciało sine
    Zamiast zwycięstwa octu się napili

    My, mali ludzie cośmy uwierzyli

    Jak ciemno, mroźno jest przy Twoim grobie
    A dla nas domy jak groby stawiają
    Ty leżysz martwy kiedy nas ścigają
    I gdzie Twe wino i chleb nie odpowiesz
    Kiedy uczniowie właśnie Cię zdradzają
    Jak ciemno, głucho jest przy Twoim grobie
    Ach, każdy się przemieniał innych dotykając
    I zasiedliśmy jak dzieci spłoszone
    Do spóźnionej wieczerzy
    w betonowych domach

    Bo On był
    Czekał w każdym - kiedy to poznamy
    Że jest w twarzach przyjaciół,
    z którymi czekamy

    image
  • stacja XIII - Jezus z krzyża zdjęty

    Polski Chrystus w ramionach Bogurodzicy przez Swoja mękę i śmierć na krzyżu wyzwala Polskie Piekło.
    To Anastazis, czyli zstąpienie do piekieł, aby uwolnić uwięzione tam dusze naszych męczenników i bohaterów. Chrystus jednak nie wchodzi do Szeolu - otchłani, jak bohater, wchodzi tam jako Umęczone Ludzkie Ciało, które wyzwala i otwiera bramy, "a Jego panowaniu nie będzie końca". (Łk,1,33)

    Narody małe - kiedy krzyżowane
    Są jako Chrystus czyste. Gdy się urwą z krzyża
    Muszą ozdrowieć szybko, zamknąć każdą ranę

    Więc jako pies wytrwale krew językiem liżą
    I pozostają czasem w tym półpsim ukłonie
    Już z dobrowoli czujnie uśmiechnięci
    Do tych co mogą kopnąć ...

    Dawniej jako święci

    Dzisiaj już tylko... Jezu czuwaj nad mym krajem
    Bo czasem nie wiem:
    - Czyśmy wielkim bólem zgięci
    Czyli też z przypodchlibstwa?...

    Jak wierni lokajeimage
  • stacja XIV - Jezus do grobu złożony

    Przez 2000 lat zakłócamy spokój cielesnej śmierci Chrystusa, od czasu grobu Józefa z Arymatei do dzisiaj. Grób Chrystusa od wieków budują teorie i księgi, głoszące Jego klęskę lub niebyt. Dzisiaj na polskim, oświęcimskim cmentarzu przygniata Go sterta krzyży zbezczeszczonych i wyrzuconych ze Żwirowiska. Ale Jezus w tym Grobie żyje i zmartwychwstanie Trzeciego Dnia, jak oznajmia Pismo. "Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?" (l Kor.15,55) Umierając, zniweczył naszą, śmierć, a Zmartwychwstając przywrócił nam życie.


    BALLADA O WIELKIEJ SOBOCIE

    Wczoraj był w moim życiu znowu gorzki piątek
    Sucho i Czarno. Nagle Go spotkałem
    I jak to bywa zawsze - nie poznałem
    Choć miał na dłoniach krwawych blizn zaczątek

    Ani Mu było potrzebne gadanie
    Gdzie się świniłem, śliniłem, dławiłem
    - Obudź się - szepnął. Nagle się zbudziłem.
    - Jeśli chcesz Bryllu,
    jutro będzie Zmartwychwstanieimage
  • stacja XV - Jezus zmartwychwstaje

    Alleluja! Jezus Żyje, lecz Jego Golgota się nie kończy. Dalej jest Drogą przez Zmartwychwstanie, odnawiając Księgę Genesis, staje się Duchem Bożym unoszącym się nad ludzkimi "wodami".
    Twarz Chrystusa to jedyna widoczna twarz, choć ludzi jest wielu. Chrystus w każdym człowieku jest Nowym Adamem, Pierwszym i Ostatnim Człowiekiem, jest każdym z nas i w każdym z nas.
    W Jego Zmartwychwstaniu spełnia się Idea Boskości. Jezus wychodzi z nas, a my wchodzimy w Niego. "Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego". (J,19)


    Bóg odrzucił ten kamień jakby nic nie ważył
    I wstał tak lekko z grobu,
    że na twarzach straży
    Nie było widać lęku i zdumienia
    Może nie zobaczyli nawet,
    że się świat odmienia

    Bóg odrzucił ten kamień jakby nic nie ważył

    Bóg zmartwychwstał,
    odwalił groby naszych domów
    Gdzie tak już dobrze we śnie dusznym było
    I nie przepuścił tej nocy nikomu
    Spod ciepłych pierzyn wywlekał nas siłą

    Bóg zmartwychwstał,
    odwalił groby naszych domów
    Byśmy stanęli. Na światło spojrzeli
    Byśmy wołaniem wielkim odetchnęli

    Bóg odrzucił ten kamień
    image
  • stacja XVI - Jezus ukazuje się apostołom

    "przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do Nich: "Pokój wam". (J,20-21) "Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż do mego boku (...)" (J,20,27)
    Nie poznajemy Jezusa przez wiarę, lecz dążymy do Niego przez rozum, budując drugą wieżę Babel. Mimo doświadczeń tysiącleci, wciąż wierzymy tylko w to, co dotykalne, fizyczne i dowiedzione naukowo. Mieszają się nasze języki, tych, co wiedzą, lecz nie wierzą, z tymi, co wierzą, choć nie widzieli. Dopiero w chorobie, nieszczęściu i śmierci uwierzymy w Jezusa. Dopiero w chwili zagłady świata, kiedy runie Babel naszego rozumu, uwierzymy i poznamy Chrystusa bez dotykania Jego ran.


    A to ja Panie Boże - ja z paluchem brudnym
    Którym Ci znowu w ranie będę grzebał długo
    A to ja Panie Boże - Baranek obłudny
    Co się uśmiechnie tylko
    gdy krew pójdzie strugą
    I patrząc w Twoje oczy osłupiałe
    Zapyta:
    - Boli, Boga?... Przepraszam, nie chciałem


    Dotknął nas. I pozwolił rany swej dotykać
    A potem poszedł. Kto wie czy się zjawi
    Jedni wiernie czekają nie chcą drzwi przymykać Drudzy je zatrzasnęli...
    Czy Mu rana krwawi?
    Czy już zarosła blizną zapomnienia?
    Bo kto z nas godny był tego cierpienia

    Na razie na tych, którzy zapomnieli
    I na tych, którzy u drzwi wciąż czuwają
    Spłynęła cisza.
    Czasem nam się zdaje
    Że słychać Jego kroki. Daleko, niepewnie
    Że czeka na nas. Chodzi zatroskany
    I prosi! - Przyjdźcie. Dotknijcie tej rany
    Jeżeli nie wierzycie znów was krwią upewnię.image
  • edytowano March 2016
    stacja XVII - Jezus ukazuje się w Galilei

    Chrystus wydaje dyspozycje Piotrowi, Apostołom i wszystkim Ich następcom przez wieki powierzając im swój Kościół: "Paś owce moje", (J,21,17); "(...) Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie". (J,21,6). Udziela Im ostatniej lekcji, aby zwróceni do Boga karmili ludzkość Chlebem Żywota, "I rzekł do nich: >> Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom...image

    Gdy dwóch z was zbierze się w imię moje
    Ja będę z wami...
    Ale Go nie było

    Choć czekaliśmy z wielkim niepokojem
    Żeby się szeptem słowo zaświeciło
    Żeby ruch ręki, chleba przełamanie
    Ale nie przyszedł na nasze spotkanie

    Więc trzeba iść do siebie gdzie zwykle siedzimy Gdzie ciemno i bezpiecznie
    w tej ciemności znanej?
    Bo w niej nie musi być wszystko widziane
    I już niczego się nie przestraszymy

    Więc trzeba iść do siebie?
    Znowu patrzeć w ścianę
    Gdzie nie ma ani szpary tylko beton lity
    Przed świtem
    Trzeba już iść do siebie. A więc się żegnamy

    I każdy nagle poczuł jakby dotknął rany
    Drugiego, i jak gdyby Przyjaciel Nieznany
    Dotknął rąk naszych, co były spocone
    Brudne a teraz nagle oczyszczone

    Jak ten chleb, co już spleśniał
    a został wezwany
    Bo stał się chlebem, który mamy dzielić
    Jak woda co się nagle zaczęła weselić
    I nie cuchnęła więcej rdzą i chlorem
    A stała się tak miękka jako deszcz wieczorem
    Kiedyś tam. We śnie czy dzieciństwa kraju
  • stacja XVIII - Wniebowstąpienie do Częstochowy

    Jezus kończy swoja, ziemska wędrówkę i wstępując do nieba staje się Apollińskim Chrystusem - Słońcem, Centrum Nieba i Ludzkim Niebem. Jak przed Piłatem, w Pierwszej Stacji, w ostatniej również zamyka oczy, abyśmy zapamiętali Go nie jak Sędziego, lecz Tego, który będzie uwalniał i wpuszczał ludzi do Domu Ojca.
    Na Ziemi, na Polskiej Ziemi, zostaje Dom Matki Jasnogórskiej - nasza Brama i Jerozolima Niebieska. "Oto ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostaniecie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka". "A kiedy ich błogosławił, został uniesiony do nieba". (Ł.24,49,51)


    Do Częstochowy w butach
    poszliśmy szlacheckich
    Ale te pańskie buty nogi nam otarły
    I trzeba było dalej - jakbyś dzieckiem
    Był - dyrdać na bosaka...

    Tłumy na nas parły

    Więc skakaliśmy chromo po kamieniach
    Zanim poznały stopy co to ziemia
    I jak sypny piasek podźwiga w kurzawie
    Wstaje chorągwią aż do nieba prawie
    I jak wiatr każdy jego lot odmienia

    Do Częstochowy poszliśmy. I dotąd
    Jeszcze idziemy aż do bólu głowy
    Ściśnięci w tej pielgrzymce naszej narodowej
    Bieda do biedy i pot aż do potu
    Siła do siły a lęk z przerażeniem

    I może właśnie to jest uzdrowienie
    Że dotknęliśmy siebie. I pod Jej obrazem
    Każdy pozostał sobą a byliśmy razem
    Zrozumieliśmy ciemności zasłonę
    Spod której twarz zraniona ledwo nam jaśnieje

    I cud nie w tym tylko żeby mieć nadzieję
    W Bogu... Lecz Boga do siebie przekonać

    image
  • Duda Gracz i Bryll - to prawdziwe autorytety, na wskroś polskie. Wielcy artyści o wielkich sercach.
    +++
  • edytowano March 2016
    Już tyle lat przerabiam właśnie tę drogę krzyżową i zawsze gardło mi się zaciska, brak mi tchu i łzy mi lecą. Wstydzę się tych łez, bo przecież była też stacja VIII...
  • A ja postanowiłam przeżyć Pasję Gibsona i na cda sobie obejrzałam. W ten sposób bardziej w tym uczestniczę niż w kościele na Drodze Krzyżowej. Też zatyka w gardle, lecą ciurkiem łzy i idzie się razem, kro, po kroku obok Jezusa.
    I tak się ładnie złożyło, że właśnie w dzisiejszy Wielki Piatek zakończyłam odmawiać czwartą już Nowennę Pompejańską.
    Piątą zacznę w maju. Nowennę odmawiam na podłodze (dla kręgosłupa) , po moich dwóch bokach układają się psy
    i przez całą godzinę śpią obok mnie. One czekają na tę nowennę, o jednej godzinie przychodzą do pisalni i czekają kiedy zacznę, żeby się koło mnie położyć. Kiedy kończę - wstają i idą do siebie.


















    em
  • Duda-Gracz też zauważył tę dziwną psią wrażliwość i uwiecznił ją w VII stacji.
  • edytowano March 2017
    Byłem z Boksikiem na drodze krzyżowej
    +
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.