???

edytowano April 2016 w Kulinaria
Jechałem sobie dzisiaj do kościoła autobusem zmawiając różaniec. Nastroje były bojowe bo bardzo ważne było dla mnie aby w pełni wykorzystać Święto Miłosierdzia Bożego.
Na jednym z przystanków pewna Pani zagadnęła mnie, żebym pomodlił się za nią bo dzisiaj zrobiła duże zakupy i na dowód pokazała mi torbę z zakupami. Nie powiedziałbym aby to były duże zakupy, uczciwie jednak jest powiedzieć, że nie były też małe.

Generalnie całe zdarzenie było bardzo miłe. Powiedziałem, że się pomodlę i się pożegnaliśmy.

Tylko jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Dlaczego akurat zakupy? Gdyby to był pretekst to nie pokazywałaby mi ich (szczególnie, że nie były wg mnie zbyt wielkie). Z tego co zapamiętałem, to było to głównie jedzenie.

Gdyby była biedna i przesadziła kupując. Nie byłaby chyba z tego dumna i szczęśliwa.

Oczywiście nie wszystko da się zrozumieć. Nie koniecznie musi tu być jakikolwiek sens. Jeżeli jednak ktoś miałby jakiś pomysł dlaczego akurat zakupy? Chętnie wysłucham.

Normalnie gdyby chodziło o coś innego to bym pewnie nie przywiązywał do tego tak dużej wagi ale ponieważ dotyka to modlitwy to ciężko mi zignorować coś co może potrafiłbym zrozumieć.

Jezu Przedziwny +++

EDIT: Dzięki o mniej więcej takie wytłumaczenie mi chodziło ( ma sens ). Sory za głupi wątas ;-)
Otagowano:

Komentarz

  • Wersja optymistyczna - pani miała świadomość, że zamiast pójść do kościoła poszła zrobić zakupy, czyli zgrzeszyła. Stąd prośba o modlitwę.
  • edytowano April 2016
    Mogła zrobić zakupy i być na Mszy św.
    To nie ma znaczenia.
    Podkreśliła, że zrobiła duże zakupy w niedzielę, a więc nie niezbędne (chleb, leki), a tego Kk nie pochwala. Najwyraźniej źle się tym czuła.
  • To też wersja optymistyczna - tyle że light.
  • Poprosiła bez w/w motywacji. Po prostu zwyczajnie poprosiła kogoś kto akurat ku kościołowi zmierzał o to, co uważa za istotne: o modlitwę. Bo wie, że taka "boczna" modlitwa ma podwójną wagę. Też czasem proszę kogoś: " wspomnij o mnie w modlitwie. To mi pomoże".
    Zakupy duże, bo być może jakaś większa rodzina miała się zjechać, na nią spadł obowiązek ugoszczenia, przez co nie miała tego dnia czasu nawet na mszę. Cóż, życie...Tak bywa.
    Filistyn: b. ciekawy wpis. Intrygująca kwestia. Zahacza o nieprzypadkowość ścieżek jakimi dążymy (także dosłownie rzecz ujmując).
    A pomodliłeś się za nią, mrówkę pracowitą codzienną?
  • ale ja często prosze ludzi o przysłowiową dziesiątkę za mnie i moich najbliższych
    czasem zdarzy sie że coś komuś pomożesz, jakiś drobiazg - podasz wodę, podniesiesz cos co upadło, pomożesz wstać z ławki, przepuścisz w kolejce u lekarza, na poczcie...takie "byle co" - zazwyczaj są to osoby starsze i nie mam oporów prosić ich o dzeisiątkę w mojej intencji, zwłaszcza jak mówią "niech ci Bóg wynagrodzi" to wiem ze trafiłem na swojego człowieka
    pamiętam babcię żony, którą ksiądz po kolędzie prosił o taka dziesiątkę w jego intencji, jaka ona była wtedy szczęśliwa...tuliła się do niego zawsze, a ze maleńka była to wyglądała jak w objęciach u ojca mimo że starsza od niego o 40 lat była...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.