Suplementy Diety

edytowano July 2016 w Kulinaria
Jeżeli ktoś czasami słucha radia, a chyba nie da się tego uniknąć. Zauważył z pewnością, że ilość reklam suplementów diety jest całkiem spora.
Nigdy tego nie kupiłem jednakże ilość problemów które mają one rozwiązywać (dziecko płacze, dziecko nie je, depresja, sesja, Bóg wie co jeszcze) jest całkiem spora. Tkz. oczywista one mają swoje specjalizacje.

Moje pytanie jest takie.

Czy to są po prostu witaminki które w sumie nic nie dają ale trzeba za nie zapłacić? Tak odbieram ten produkt. Mimo to ;-), jestem otwarty na inne możliwości. Może ktoś się zainteresował i ma coś do dodania?
Otagowano:

Komentarz

  • Nie wiem, czy placebo w czopkach nie jest skuteczniejsze...

    image
  • Za ogólne pytanie. W kwestii szczegółowej mogę podeprzeć się tylko autorytetem uznanego urologa, mojego rówieśnika, który wszystkie suplementy diety dla panów na prostatę uważa za szajs i wyłudzanie kasy.
  • Zdaje się, ze suplement diety to tak jak woda "mineralna". Nie szkodzi i nie pomaga. Zawiera zwykłe składniki potrzebne do życia, czasem bez sensu wyekstrahowane z naturalnych, w nieco innej proporcji niż naturalna. Do tego idzie efektowne opakowanie i odpowiednia "story" marketingowa jakie to jest cudo.
  • Powiem tak kalsykie:

    Cukier krzepi. Wódzia lepiey.

    Ta więNc suplementujmy krzepę wódzią lepiej!
  • Dobre suplementy - TAK!
    Kiepskie suplementy - NIE!

    Dobre przyjmowanie - TAK!
    przyjmwanie wsyztskiego jak leci bo reklamują - NIE!

    =
    napiszę później, bo teraz idę kupić.... koperek i czosnek :)
  • A piwo to nie ma dosyć witamin i mikroelementów? A, no właśnie, dawno nie było...
  • Wszystkie suplementy cudownie pomagające w chorobach stawów = SZAJS.
  • edytowano July 2016
    mmaria napisal(a):
    Wszystkie suplementy cudownie pomagające w chorobach stawów = SZAJS.
    Nie prawda. Stawy miękną wprost proporcjonalnie do ilości spożytego alkoholu. Wiem bo czasem praktykOOję :D
  • Brzost napisal(a):
    Za ogólne pytanie.
    Dokładnie. "Suplementy diety" to worek do, którego można wrzucić wszystko - mieszanki witamin, sól z cukrem, czy preparaty pre- i probiotyczne. O tych ostatnich mam pewne pojęcie i wiem, że jako "suplementy" sprzedaje się zarówno produkty, których skuteczność wykazano w badaniach klinicznych (choć na tym etapie raczej dąży się do rejestracji jako "lek"), jak i takie, w których stosuje się szczepy znane np. z antagonizmu do GBS-ów, czy wreszcie preparaty sporządzone na zasadzie " W zdrowych jelitach są bakterie z rodzaju Lactobacillus? No to zróbmy preparat z jakimś lactobacillusowym suszem!
    Przypuszczam, że podobnie lub jeszcze gorzej jest w innych grupach suplementów. Co nie zmienia faktu, że dobrze dobrany suplement może naprawdę bardzo pomagać. Mnie np. okulista polecił suplement, który pomógł w kłopotach z mętami ciała szklistego....

  • edytowano July 2016
    pawel.adamski napisal(a):
    ...preparaty pre- i probiotyczne. O tych ostatnich mam pewne pojęcie ...
    pre- przecież to najzwykleszy włóknik (błonnik)!
    pro- przecież to najzwyklejszy... jogurt!
    Jogurt jest probiotykiem.
    I tu jest pies begraben - marketing: mam jeść (zwykły) jogurt? -Suplement diety - probiotyczny!!!

  • pawel.adamski napisal(a):
    Brzost napisal(a):
    Za ogólne pytanie.
    Dokładnie. "Suplementy diety" to worek do, którego można wrzucić wszystko
    O, o, o! Nawet "cudo-twórcze" placeba.

  • romeck napisal(a):
    pawel.adamski napisal(a):
    ...preparaty pre- i probiotyczne. O tych ostatnich mam pewne pojęcie ...
    pre- przecież to najzwykleszy włóknik (błonnik)!
    pro- przecież to najzwyklejszy... jogurt!
    Jogurt jest probiotykiem.
    I tu jest pies begraben - marketing: mam jeść (zwykły) jogurt? -Suplement diety - probiotyczny!!!

    Niezupełnie.
    Prebiotykinto substancje ułatwiajace rozwój bakterii. Może to być też błonnik, ale w porzadnych suplementach jest to dobierane bardziej starannie.
    Probiotyk - żywe kultury lub formy przetrwalnikowe endosymbiontów.
    Większość suplemetów to symbiotyki - czyli pro- i pre-biotyki.
    Tak jak pisałem wcześniej - niektóre robione są na zasadzie wychodowania bakterii z jogurtu i wymiszania ich z błonnikiem. Ale jest też sporo bardzo starannie skomponowanych i przebadanych. Bo np różne szczepy Bifidobacterium breve moga albo w ogóle nie wpływać na rozwój drożdżaków lub zmnijszać prawdopodobieństwo kolonizacji o kilkadziesiąt procent...
    Twierdzenie, że probiotyczne suplementy to to samo co jogurt jest równie sensowne co teza, że NLP to w zasadzie wyciąg z wierzby....
  • Tak, tu jest duży chaos informacyjny, bełkot marketingowy, do tego normy żywności... Faktem jest że na stawy nic dobrego nie ma, bo to jest temat bardzo trudny. Na stawy najlepiej działa dobre odżywianie i ruch. Miałem mikrobiologię w tym semestrze, liznąłem tylko temat ale jest on przefantastyczny i rozbudowany. My tutaj i tak mamy dobrze, bo kiszonki są obowiązkowym elementem naszej kultury - pomyślcie sobie z czym muszą zmierzyć się tacy Amerykanie. Wpadła mi w ręce książka, dość nowa, o odbudowie mikroflory organizmu, i padają tam terminy jak "przeszczep kału". :)

    A co do mleka:

    "Mleczne napoje fermentowane przyjęto dzielić na tradycyjne i tzw. „nowe”. Tradycyjne napoje były od wielu stuleci produkowane w warunkach domowych, w wyniku spontanicznej fermentacji, w której uczestniczyły mikroorganizmy charakterystyczne dla rodzaju mleka i warunków fermentacji w danym regionie. Napoje nowej generacji można podzielić na trzy klasy:

    A: jogurt oraz tzw. mezofilne mleczne napoje fermentowane. W ich produkcji stosuje się specjalnie selekcjonowane bakterie o właściwościach probiotycznych z gatunków Streptococcus thermophilus i Lactobacillus delbrueckii subsp. bulgaricus.
    B: mleczne napoje fermentowane otrzymane przy użyciu zakwasów złożonych z jelitowych bakterii mlekowych Lactobacillus casei i Lactobacillus acidophilus, o udokumentowanych właściwościach probiotycznych.
    C: otrzymane z udziałem bakterii typowych dla przewodu pokarmowego, z wysoce potwierdzonymi właściwościami probiotycznymi, ale o małej zdolności do przystosowania się do warunków produkcji mleczarskiej – są to głównie bifidobakterie [9]."
  • mmaria napisal(a):
    Wszystkie suplementy cudownie pomagające w chorobach stawów = SZAJS.
    OsteoBiFlex Triple Strength. Od samej nazwy się poprawia!
  • A jedzenie kolagenu ma jakiś sens naukowy?
  • pawel.adamski napisal(a):
    Twierdzenie, że probiotyczne suplementy to to samo co jogurt jest równie sensowne ...
    Kolega odwrócił kota ogonem:
    więc powtórzę - jogurt to probiotyk.

    i przy okazji
    http://www.fao.org/3/a-a0512e.pdf

    ===
    (I co ma okultystyczne pranie mózgu wspólnego z... wierzbą?)

    ==
    suplementacja to podawanie jakiegoś składnika (w zawyżonej dawce), bo brakuje nam go akurat w organiźmie
    - tak po "chłopsku"


    W wysoce przetworzonej żywności jaką mamy w sklepach jest tyle braków nie tylko mikro- i makrolelemntowych ale fitoskładnikowych, że bez suplementacji właściwie już nie można się obyć.
    No bo ileż można wypić przecieru pomidorowego, jogurtu czy zjeść cytryny (całej)?!

    Rzecz raczej w tym, że nie za bardzo wiemy, czy czegoś, a raczej konkretnie czegoś nam brakuje. A w TV powiedzieli, że właśnie tego co jest w ich tabletce!

    Np: W pseudo-chlebach nie ma prócz skrobii już chyba nic. Zapieczona surowa mąka, nawet jak napisano, że na zakwasie, to dodano jako dodatek smakowy... To prawda, że wiele piekarń odeszło od "ulepszaczy", ale tylko dlatego, że zrobiły to za nie młyny, które "ulepszają" od razu mąkę.
    =

    U mnie w domu np. nie ma witaminy C (syntetycznej) - łyżeczka natki pietuszki to więcej niż dzienne zapotrzebowanie. kilka jagód porzeczki czarnej to dzienne zapotrzebowanie na wit. C A przy okazji kilkaset różnych fitoskładników (np. luteina, karetonoidy itd)




  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A jedzenie kolagenu ma jakiś sens naukowy?
    Może mieć. Najlepszy w golonce!
  • Golonkę najlepiej zakąszać lornetą
  • romeck napisal(a):
    pawel.adamski napisal(a):
    Twierdzenie, że probiotyczne suplementy to to samo co jogurt jest równie sensowne ...
    Kolega odwrócił kota ogonem:
    więc powtórzę - jogurt to probiotyk.

    i przy okazji
    http://www.fao.org/3/a-a0512e.pdf

    ===
    (I co ma okultystyczne pranie mózgu wspólnego z... wierzbą?)
    Jogurt to probiotyk, ale wysoce niespecyficzny. Tak jak wyciąg z kory wierzby - ze względu na zawartość kwasu acetylosalicylowego - moźna uznać za jeden Niesterydowych leków przeciwzapalnych.
    Dlatego stwierdzenie kolegi:
    romeck napisal(a):
    Jogurt jest probiotykiem.
    I tu jest pies begraben - marketing: mam jeść (zwykły) jogurt? -Suplement diety - probiotyczny!!!

    Jest, najdelikatniej rzecz ujmujac bałamutne.
  • pawel.adamski napisal(a):
    ...Jogurt to probiotyk, ale wysoce niespecyficzny. Tak jak wyciąg z kory wierzby - ze względu na zawartość kwasu acetylosalicylowego - moźna uznać za jeden Niesterydowych leków przeciwzapalnych.
    Dlatego stwierdzenie kolegi:
    romeck napisal(a):
    Jogurt jest probiotykiem.
    I tu jest pies begraben - marketing: mam jeść (zwykły) jogurt? -Suplement diety - probiotyczny!!!

    Jest, najdelikatniej rzecz ujmujac bałamutne.
    Nie rozumiem zacietrzewienia, przecież od jogurtu się zaczęło! A nie mówimy o (specyficznym) leczeniu, gdzie potrzebna lekarska diagnoza i specjalne stosowanie, i już czystych kultur bakterji
    ale
    o zwykłej codziennej suplementacji (brakujących składników) przy zwykłej codziennej diecie
    w odniesieniu do natrętnych reklam suplementów diety.


    Gdzie tu mącenie/wprowadzanie w błąd? I gdzie tu okultystyczne NLP do tego???

    :) (żeby nie było że się uniosłem)
  • edytowano July 2016
    qiz napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A jedzenie kolagenu ma jakiś sens naukowy?
    Może mieć. Najlepszy w golonce!
    Eden napisal(a):
    Golonkę najlepiej zakąszać lornetą
    No przeca napisałem że najlepszym proczymśtam i suptymśtam jest wódzia :)
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A jedzenie kolagenu ma jakiś sens naukowy?
    Ma, ale bardzo słabo się wchłania, więc trzeba żreć dużo. Najlepiej w postaci naturalnej, wiadomo.

    romeck, probiotyk nic nie znaczy, jest to ogólne określenie a każdy z nas ma inny organizm i potrzeby.
  • pawel.adamski napisal(a):
    Mnie np. okulista polecił suplement, który pomógł w kłopotach z mętami ciała szklistego....

    A jaki to suplement, bo ostatnio mętno widzę?
  • Próbowałeś Brillenputztücher?
  • :DDDDD
  • Od dwóch lat łykam codziennie 1 tabletkę Likopenu.
    Czysty ekstrakt pomidorowy - najsilniejszy przeciwutleniacz.
  • Pyłek pszczeli polecam, cud natury.
  • Ja z apioterapii polecam kurację albo przy pomocy propolisu (wypróbowane przeze mnie z bardzo pozytywnym skutkiem, problemy z krtanią jak ręką odjęło w przeciągu pól roku, a miałem permanentny jej stan zapalny i polipa usuwanego operacyjnie), albo czerwia pszczelego
  • Mogiem rzucić utworem wysokiej klasy? Ludowym? To rzucam.
    Kto pije i pali
    ten nie ma robali.
    I to na tyle w tem tomacie. A, propose tomat. Fantastyczny i zdrowy jest sok tomatowy! (pomidorowy).
  • edytowano July 2016
    E, no, to helpunku!
    Przez 2 tyg. muszę uleczyć żyły, bo czeka mnie znowu seria dożylnych zastrzyków. Po ostatniej serii żyły mi pryskały pod najcieńszymi igłami (4).
    Noji łykać mam codziennie 1x Maxi3Vena i smarować wzdłuż żył maścią Detramax. Suplementy jak byk.
    Chyba się zapłaczę. Ostatni zastrzyk z ostatniej serii udało się zrobić za 7 (!) wkłuciem. Ręce (włącznie z dłońmi) mam jak narkus.
    Co ja zrobię?
  • Pani Aniu, proszę postarać się i załatwić sobie ten propolis, o którym napisałem wyżej, bo czerwa pszczelego już Pani nie załatwi teraz, za późno. Propolis działa bardzo dobrze na układ krwionośny i krążenie. Wzmacnia i udrażnia żyły
  • edytowano July 2016
    Dzięki, Edenu!
    Nualle co mam z nim robić? Znam tylko maść propolisową i propolis w aerozolu.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    pawel.adamski napisal(a):
    Mnie np. okulista polecił suplement, który pomógł w kłopotach z mętami ciała szklistego....

    A jaki to suplement, bo ostatnio mętno widzę?
    @pawel.adamski - przypominam się z kulturalnym pytaniem.
  • Pani Aniu, mi chodziło o to, żeby Pani sobie taką miksturę na bazie propolisu i spirytusu sporządziła. Do spożywania codziennie rano, na czczo. Ja z tego korzystałem i pomogło kilka lat temu. Jutro podam Pani przepis, bo mam go gdzieś schowanego, a teraz już noc i późno
    AnnaE napisal(a):
    Dzięki, Edenu!
    Nualle co mam z nim robić? Znam tylko maść propolisową i propolis w aerozolu.
  • edytowano August 2016
    Eden napisal(a):
    Pani Aniu, mi chodziło o to, żeby Pani sobie taką miksturę na bazie propolisu i spirytusu sporządziła. Do spożywania codziennie rano, na czczo. Ja z tego korzystałem i pomogło kilka lat temu. Jutro podam Pani przepis, bo mam go gdzieś schowanego, a teraz już noc i późno
    AnnaE napisal(a):
    Dzięki, Edenu!
    Nualle co mam z nim robić? Znam tylko maść propolisową i propolis w aerozolu.
    Powiem tak:

    Cokolwiek zawierające w sobie spirytus i podawane doustnie nie może być złe. Zazwyczaj jest bardzo dobre!
  • edytowano August 2016
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    pawel.adamski napisal(a):
    Mnie np. okulista polecił suplement, który pomógł w kłopotach z mętami ciała szklistego....

    A jaki to suplement, bo ostatnio mętno widzę?
    @pawel.adamski - przypominam się z kulturalnym pytaniem.
    Przepraszam kulegę za zezwłokę, ale splot zawodowo-zdrowotny utrudniał mnie pisanie więcej niż czechliternych kolaboratów.

    Preparat nazywa się "Vitroft" ale jest nie na "mętne widzenie" ale "męty ciała szklistego" - takie półprzeźroczyste wkurzające wredoty co to se pływają w polu widzenia i manifestują zwłaszcza przy patrzeniu na jednolite jasne tło (niebo, śnieg, ściana, pole widzenia mikroskopa abo lupy).
    romeck napisal(a):
    pawel.adamski napisal(a):
    ...Jogurt to probiotyk, ale wysoce niespecyficzny. Tak jak wyciąg z kory wierzby - ze względu na zawartość kwasu acetylosalicylowego - moźna uznać za jeden Niesterydowych leków przeciwzapalnych.
    Dlatego stwierdzenie kolegi:
    romeck napisal(a):
    Jogurt jest probiotykiem.
    I tu jest pies begraben - marketing: mam jeść (zwykły) jogurt? -Suplement diety - probiotyczny!!!

    Jest, najdelikatniej rzecz ujmujac bałamutne.
    Nie rozumiem zacietrzewienia, przecież od jogurtu się zaczęło! A nie mówimy o (specyficznym) leczeniu, gdzie potrzebna lekarska diagnoza i specjalne stosowanie, i już czystych kultur bakterji
    ale
    o zwykłej codziennej suplementacji (brakujących składników) przy zwykłej codziennej diecie
    w odniesieniu do natrętnych reklam suplementów diety.


    Gdzie tu mącenie/wprowadzanie w błąd? I gdzie tu okultystyczne NLP do tego???

    :) (żeby nie było że się uniosłem)
    No ja bym włąśnie chciał wiedzieć o czym rozmawiamy mówimy.
    Przyjęta przez kolegę definicja brzmi:
    romeck napisal(a):

    suplementacja to podawanie jakiegoś składnika (w zawyżonej dawce), bo brakuje nam go akurat w organiźmie
    - tak po "chłopsku"


    I w zasadzie jest prawdziwa, tyle, że niesłychanie pojemna. Bo obejmować może dosłownie wszystko - herbatę z dużą ilością cukru po wysiłku czy jedzenie kapusty kiszonej dla witaminy C.
    Zresztą kolega sam pisze:
    romeck napisal(a):
    U mnie w domu np. nie ma witaminy C (syntetycznej) - łyżeczka natki pietuszki to więcej niż dzienne zapotrzebowanie. kilka jagód porzeczki czarnej to dzienne zapotrzebowanie na wit. C A przy okazji kilkaset różnych fitoskładników (np. luteina, karetonoidy itd)




    Tyle, że przy takim definiowaniu pojęć, zaciera się różnica pomiędzy "suplementacją diety", a normalnym, racjonalnym, zdrowym odżywianiem....
    Ja intencję wątkotwórcy odczytałem jako pytanie o preparaty farmakologiczne sprzedawane pod nazwą "suplementy diety". A w ich przypadku zasada ogólna jest dość prosta - jeżeli organizm funkcjonuje prawidłowo i jest racjonalnie odżywiany, to można sobie darować. Mają one bowiem sens jedynie wtedy gdy podaż określonych substancji jest wysoce niewystarczająca (np na skutek źle prowadzonych diet eliminacyjnych, niedostosowanych do warunków i aktywności) albo gdy zaburzone są jakieś fizjologiczne mechanizmy.
    W przypadku endoflory typowe "niefizjologiczne stany" występują po antybiotykoterapii, zatruciach z silnymi biegunkami i/lub gorączką oraz przy intensywnym kontakcie z obcymi gatunkami/szczepami endosymbiontów. I wtedy wskazane jest suplementowanie preparatami -tyle, że bardzo różnią się one nie tylko stopniem skuteczności ale i przebadania.... Jedzenie jogurtów to w takiej sytuacji czysta loteria... Natomiast w normalnej diecie jogurt to nie żaden "suplement" tylko normalny element zdrowego odżywiania...

    No i dlaczego NLP (Niesterydowe Leki Przeciwzapalne) mają być "okultystyczne"?
    pawel.adamski napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    pawel.adamski napisal(a):
    Mnie np. okulista polecił suplement, który pomógł w kłopotach z mętami ciała szklistego....

    A jaki to suplement, bo ostatnio mętno widzę?
    @pawel.adamski - przypominam się z kulturalnym pytaniem.
    Przepraszam kulegę za zezwłokę, ale splot zawodowo-zdrowotny utrudniał mnie pisanie więcej niż czechliternych kolaboratów.

    Preparat nazywa się "Vitroft" ale on pomaga jest nie na "mętne widzenie" ale "męty ciała szklistego" - takie półprzeźroczyste wkurzające wredoty co to se pływają w polu widzenia i manifestują zwłaszcza przy patrzeniu na jednolite jasne tło (niebo, śnieg, ściana, pole widzenia mikroskopa abo lupy).
    romeck napisal(a):
    pawel.adamski napisal(a):
    ...Jogurt to probiotyk, ale wysoce niespecyficzny. Tak jak wyciąg z kory wierzby - ze względu na zawartość kwasu acetylosalicylowego - moźna uznać za jeden Niesterydowych leków przeciwzapalnych.
    Dlatego stwierdzenie kolegi:
    romeck napisal(a):
    Jogurt jest probiotykiem.
    I tu jest pies begraben - marketing: mam jeść (zwykły) jogurt? -Suplement diety - probiotyczny!!!

    Jest, najdelikatniej rzecz ujmujac bałamutne.
    Nie rozumiem zacietrzewienia, przecież od jogurtu się zaczęło! A nie mówimy o (specyficznym) leczeniu, gdzie potrzebna lekarska diagnoza i specjalne stosowanie, i już czystych kultur bakterji
    ale
    o zwykłej codziennej suplementacji (brakujących składników) przy zwykłej codziennej diecie
    w odniesieniu do natrętnych reklam suplementów diety.


    Gdzie tu mącenie/wprowadzanie w błąd? I gdzie tu okultystyczne NLP do tego???

    :) (żeby nie było że się uniosłem)
    No ja bym włąśnie chciał wiedzieć o czym rozmawiamy mówimy.
    Przyjęta przez kolegę definicja brzmi:
    romeck napisal(a):

    suplementacja to podawanie jakiegoś składnika (w zawyżonej dawce), bo brakuje nam go akurat w organiźmie
    - tak po "chłopsku"


    I w zasadzie jest prawdziwa, tyle, że niesłychanie pojemna. Bo obejmować może dosłownie wszystko - herbatę z dużą ilością cukru po wysiłku czy jedzenie kapusty kiszonej dla witaminy C.
    Zresztą kolega sam pisze:
    romeck napisal(a):
    U mnie w domu np. nie ma witaminy C (syntetycznej) - łyżeczka natki pietuszki to więcej niż dzienne zapotrzebowanie. kilka jagód porzeczki czarnej to dzienne zapotrzebowanie na wit. C A przy okazji kilkaset różnych fitoskładników (np. luteina, karetonoidy itd)




    Tyle, że przy takim definiowaniu pojęć, zaciera się różnica pomiędzy "suplementacją diety", a normalnym, racjonalnym, zdrowym odżywianiem....
    Ja intencję wątkotwórcy odczytałem jako pytanie o preparaty farmakologiczne sprzedawane pod nazwą "suplementy diety". A w ich przypadku zasada ogólna jest dość prosta - jeżeli organizm funkcjonuje prawidłowo i jest racjonalnie odżywiany, to można sobie darować. Mają one bowiem sens jedynie wtedy gdy podaż określonych substancji jest wysoce niewystarczająca (np na skutek źle prowadzonych diet eliminacyjnych, niedostosowanych do warunków i aktywności) albo gdy zaburzone są jakieś fizjologiczne mechanizmy.
    W przypadku endoflory typowe "niefizjologiczne stany" występują po antybiotykoterapii, zatruciach z silnymi biegunkami i/lub gorączką oraz przy intensywnym kontakcie z obcymi gatunkami/szczepami endosymbiontów. I wtedy wskazane jest suplementowanie preparatami -tyle, że bardzo różnią się one nie tylko stopniem skuteczności ale i przebadania.... Jedzenie jogurtów to w takiej sytuacji czysta loteria... Natomiast w normalnej diecie jogurt to nie żaden "suplement" tylko normalny element zdrowego odżywiania...

    No i dlaczego NLP (Niesterydowe Leki Przeciwzapalne) mają być "okultystyczne"?

  • Pani Aniu, podaję przepis na miksturę zdrowotną z propolisu:
    1. Potrzebne jest do sporządzenia ok. 100 gr. kitu pszczelego (załatwić u jakiegoś znajomego pszczelarza) oraz 0,5 l. spirytusu o mocy 50-75% (kupić w monopolowym 90% i rozrobić z wodą);
    2. Kit pszczeli rozdrobnić i zamrozić w płaskim pojemniku (z dwie doby trzymać w lodówce). Następnie zmrożony kit zmielić na mąkę w zwykłym młynku do kawy;
    3. Ten zmielony proszek wsypać do butelki i zalać spirytusem już wcześniej rozrobionym w procentach podanych wyżej;
    4. Mikstura niech stoi 10-14 dni w zaciemnionym pomieszczeniu (np. jakaś szafka w kuchni). W tzw. międzyczasie będzie zmieniać kolory, czyli będą następować procesy różne z nią. Codziennie trzeba ją dobrze wymieszać i wstrząsać! ;
    5. Po upływie tego czasu jest zdatna do użytku. Pić codziennie rano i na czczo, począwszy od 5 kropel do 30-35 kropel zwiększając każdego dnia 1 kroplę. Taką miesięczną kurację propolisową robić raz w roku!
    Ps. Zanim zacznie się spożywać miksturę można ją również po leżakowaniu w szafce (patrz: pkt. 4) przecedzić przez czyste płótno. To co zostanie na płótnie po przecedzeniu wymieszać z wazeliną i można mieć dodatkowy produkt leczniczy, czyli maść na trudno gojące się rany.
  • Bóg ci zapłać!

    Zapisałam. Ale to na zaś.
    Do 2 tygodni to już mam mieć cudne żyły.
    Spytam w aptece. Może mają gotowy ten suplement :)
    ^:)^
  • Kuracja z pyłku pszczelego też powinna pomóc, to pomaga na wszystko.
  • Jako syn śp. pszczelarza pozwolę sobie na kilka uwag:
    1. nie bardzo wiem, w jaki sposób propolis miałby pomóc na żyły. Propolis pomaga na trudno gojące się rany ( w tym ropne zakażenia gardła i krtani), owrzodzenia, odleżyny i wspomaga procesy obronne organizmu.
    2. Śp. ojciec rozdrobniony propolis po prostu rozpuszczał w 95% alkoholu, nie bawił się w jego rozcieńczanie. Podobnie nie bawił się w mrożenie, mielenie itd. Nie bardzo zresztą sobie wyobrażam mielenie w młynku do kawy, bo świeży, dobry propolis ma konsystencję plasteliny i oblepia wszystko. Jak oblepi żarna młynka, to co potem? Młynek na 2 tygodnie do spirytusu?
    3. Śp. ojciec najczęściej lał n kropel (nie przejmował się zbytnio ile-lał z gwinta) roztworu do łyżki wody. Tworzyła się taka biaława zawiesina, którą pił. Wydaje mi się, że lepsze jest wrzucanie roztworu na cukier bez rozcieńczenia.
    4. Rzeczywiście potrzeba ok. 2 tygodni (a w porywach do miesiąca) aby propolis się rozpuścił w alkoholu, niemniej nic się złego nie stanie, jeżeli ktoś zacznie używać roztworu już od pierwszego dnia. Po prostu stężenie będzie mniejsze. Gotowy roztwór ma barwę zbliżoną do brązowej.
    5. Ok. połowy propolisu się nie rozpuści i opadnie na dno butelki. W tej frakcji nierozpuszczonej będzie dość dużo zanieczyszczeń (im lepszy był surowiec tym mniej), niemniej cała ona nadaje się do wyrobu maści bądź do stosowania wprost jako okład na rany.
    6. Propolis i wszystkie jego preparaty BRUDZĄ! Przebarwienia na skórze utrzymują się długo, zaś plamy na tkaninach, meblach itd. są praktycznie nieusuwalne.
    7. Dobrze jest mieć znajomego pszczelarza, który sprzeda dobry surowiec. Tzn. taki, którym pszczoły oblepiły dziury w ramkach. Najlepiej w tym samym sezonie. Zdarzają się modele, którzy sprzedają jako propolis wszystko, co wyskrobią z ula. Też działa, ale stosunek propolisu do śmieci jest baaardzo niekorzystny...

  • pawel.adamski napisal(a):
    No i dlaczego NLP (Niesterydowe Leki Przeciwzapalne) mają być "okultystyczne"?

    Eee, walnąłem się... Wszystkich i kolegę za zamieszanie przepraszam, przeczytałem (NLP) Neuro Linguistic Programming


    A w całej reszcie się w zasadzie zgadzamy. To że granica między "racjonalnym odżywianiem" a "suplementacją" diety jest płynna, oznacza właśnie, że w niektórych przypadkach i jogurt i domowy rosół z kury będzie suplementem :)

  • krzychol66 napisal(a):
    Jako syn śp. pszczelarza...
    !!! O!
    :)
    Mój ojciec jest wielkim ogromnym miłośnikiem pszczół i pszczelarstwa i w domu pełno było miodów i pyłków, i propolisów...
    Sami czasem (raz w roku) jesteśmy w pasiece na terenie Skansenu Chorzowskiego, który to prowadzi pszczelarz-naukowiec :)
    A tego roku mojego syna zacząłem uczyć lubić pszczoły: mamy w ogódku krzewy "obsypane" rojem pszczół. Wkładałem tam głowę synka (!) i razem... buczeliśmy (bzzzzzz bzzzzzzzz, bzzzzzz) :)


  • Masz szczęście, że nie jest uczulony na jad pszczeli
    :bz
  • @Krzychol:
    Ja od znawcy problematyki, człenia, który doktorat nauk medycznych obronił z apiterapii właśnie, wiem, że propolis pomaga NA WSZYSTKO. Z układem krążenia i żyłami rozprowadzającymi krew włącznie. Natomiast co do przepisu na miksturę, taki właśnie mi polecono. Wg niego miksturę sporządzałem i wszystko było OK.
  • AnnaE napisal(a):
    Masz szczęście, że nie jest uczulony na jad pszczeli
    :bz
    No właśnie - a niby dlaczego ROBOTNICE miałaby kłuć? Nikt im w niczym nie przeszkadzał, pobzyczeliśmy sobie razem! :)
    =

    W tym czasie w katowicach byliśmy na spacerze (!). Sztuczna Rawa (rzeka-ściek płynie pod miastem, a na Rynku zrobiono sztuczną, z palmami - z palmiarnii gliwickiej - i ławkami i leżakami).
    I tam Wiki spotyka "koleżankę" rówieśniczkę ze swoją rodziną. Gadu-gadu i nagle na leżaku przysiadła zmęczona upalnym upałem pszczoła. Zaraz pisk! Mama: sio! A ja - spokojnie, podstawiam palec pod pszczołę, tłumaczę kto ona i dlaczego tu usiadła. Pszczoła chodzi mi po dłoni, dzieci patrzają i się uczą.... przyrody! :)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.