To jest wątek na dyskusje o Niemczech

Uwarzam rze dla jakiegoś uporządkowania, ba!, ostatecznego uporządkowania kwestii niemieckiej, konieczne jest ustanowienie osobnego wątku dla porządkowania tej właśnie kwestii, tak ażeby można było znaleźć w nim wszystko co ważne, a i wpisać, jak się komu przypomni.

Ergo incipiam!

Owoż, jednym z nayprzednieyszych znawców, a chyba i lubicieli Niemiec, jest niezrównany redaktor Gabiś, który chyba nawet zna ten język. I taki oto, korzystając z tej rzadkiej umiejętności, zmachał koreferat, w którym skoreferował jak to o Złotej Pani Kaźmierczak konferują bracia nasi zza Odry a Nysy Łużyckiej. Podivejte! TL;DR!

http://nowadebata.pl/2016/05/23/franz-alt-peter-sloterdijk-michael-klonovsky-i-inni-o-zagadkowej-angeli-merkel-glosy-zza-odry/

Fraz Alt (ur.1938), dziennikarz i autor wielu książek na temat ekologii, religii oraz kwestii społeczno-ekonomicznych, odkrył nareszcie tajemnicę polityki Angeli Merkel. Swój etyczny fundament ma ona, zdaniem Alta, w Kazaniu na górze zapisanym w Ewangelii św. Mateusza. Do tej pory czy to Bismarck, czy Kohl zwykli mawiać, że nie można rządzić z Kazaniem na górze w ręku. Merkel dowiodła czegoś przeciwnego: „Błogosławieni, którzy pomagają uchodźcom”. Niezłomna kanclerz reprezentuje Europę, która czuje się zobowiązana do tolerancji, solidarności i praw człowieka, stanowiących jej substancję. Lewicowa „taz” słusznie nazwała Merkel „kanclerką serca”. Czołowy działacz Zielonych Winfried Kretschmann wyznał publicznie, że „codziennie modli się za kanclerz federalną“, aby „dała radę” w kwestii imigracji.

(...)

O tym, że [Turcy] nie są durniami, świadczy informacja podana przez Thomasa Kirchnera, korespondenta lewicowo-liberalnej monachijskiej „Süddeutsche Zeitung“ w Brukseli. Otóż punkt 4 porozumienia mówi: „Kiedy niekontrolowane przejazdy z Turcji zostaną zastopowane albo przynajmniej istotnie i trwale zredukowane, aktywowany zostanie Voluntary Humanitarian Admission Scheme (Dobrowolny Humanitarny System Przyjęć), w którym kraje członkowskie EU dobrowolnie uczestniczą”. Zgodnie z tym punktem Unia Europejska bezpośrednio przesiedli do siebie kilkaset tysięcy uchodźców – szacuje się ich liczbę na 330 000 a nawet na pół miliona rocznie. Ponieważ przyjmowanie ich ma być dobrowolne, to najwięcej z nich trafi do Niemiec i będą to już imigranci legalni. Jest oczywiste, że bez tego punktu Turcja nie zawarłaby dealu z UE, ponieważ nie mogłaby się wówczas pozbyć części uchodźców ze swego terytorium. Nie jest niczym dziwnym, że Angela Merkel, tak zadowolona z porozumienia z Turcją, nie raczyła poinformować obywateli Niemiec o tym aspekcie porozumienia. Albowiem w wyniku przyjęcia punktu 4 masowa imigracja do Niemiec nie tylko, że nie zostanie zastopowana, ale wręcz może ulec zwiększeniu.

Ponadto Merkel uchyla w ten sposób funkcję ochronną konstytucji zawartą w artykule 16a, ustęp 2, chroniącym Niemcy przed nielegalną masową imigracją i nadużywaniem prawa do azylu. Albowiem setki tysięcy uchodźców (imigrantów) nie będą przekraczać krajów bezpiecznych należących do Unii Europejskiej, co jest podstawą do odmowy azylu, ale na mocy „dekretu” Merkel przylecą bezpośrednio do Niemiec. Innymi słowy państwo niemieckie weźmie na siebie funkcję „przemytników” ludzi, z tą różnicą, że będzie to „przemyt” wygodny i bezpieczny.

Znany niemiecki filozof, wydawany także w Polsce (m.in. przez Krytykę Polityczną), Peter Sloterdijk, ma własny pogląd na Angelę Merkel i jej politykę. Od jakiegoś już czasu Sloterdijk jest coraz ostrzej atakowany przez lewicę, oskarżającą go o to, że w jego tekstach wyczuwalny jest język prawicowej Alternatywy dla Niemiec. Pojawiają się bowiem u niego takie podejrzane terminy jak „niebezpieczeństwo inwazji”, „zalew przez muzułmanów” „płodność biedy”(w krajach arabskich), „rozmnażanie bojowe”, „broń ludnościowa”, „miliony młodych mężczyzn obezwładnią Europę”. Sloterdijk wyznaje „typowe dla prawicy teorie spiskowe”, mianowicie, że strumienie uchodźców kierowane są zgodnie z czyimiś geopolitycznymi zamysłami w celu osłabienia Europy – to co na naszych oczach się rozgrywa to, jego zdaniem, „apokalipsa realności”.

Typowanemu niegdyś na następcę Jürgena Habermasa filozofowi, wedle którego w życiu medialno-publicznym RFN „eter kłamstwa jest tak gęsty jak nigdy od czasu zimnej wojny” zarzuca się, że jest islamofobem, głosi idee antynowoczesne, antyzachodnie, antycywilizacyjne, wrogie wobec obcych, marzy o zbudowaniu „filozoficznego państwa stanowego”, wykluczającego wspólne człowieczeństwo. Protekcjonalne gesty mecenasów i prywatną dobroczynność stawia wyżej niż sprawiedliwy system podatkowy, rewolucja francuska to nie wyzwolenie człowieka poprzez urzeczywistnienie zasada wolności, równości i braterstwa, ale „wypadek przy pracy” historii, który przewrócił symboliczny porządek świata. Wielokulturowość oznacza pluralizm kultur spajanych wewnętrzną solidarnością, która wcale nie musi obowiązywać w stosunkach z kulturami zewnętrznymi, ponieważ te nie bytują wcale pod wspólnym dachem, ale tworzą obce, nierzadko wrogie światy. To co inni nazywają nacjonalizmem Orbanów i Le Penów, to dla Sloterdijka „obrona konieczna” w obliczu „uniwersalistycznego zawłaszczania” przez Unię Europejską, to reakcja na uniwersalizm i moralizm lewicy.

Sloterdijk krytykuje politykę Merkel w kwestii uchodźców, grzmi przeciwko „merkelowskiej propagandzie gościnności”. Jej polityka to akt rezygnacji z suwerenności, równoznaczny z polityczną abdykacją. Nie istnieje moralny obowiązek samozniszczenia, przypomina Sloterdijk szefowej rządu. Niemcy muszą się nauczyć jaką wartością są granice; niezbędna jest wspólna polityka graniczna w Europie – skuteczna i efektywna. Na dłuższą metę zwycięży „terytorialny imperatyw”. Państwo narodowe, uważa Sloterdijk, ma przed sobą długie życie, jest jedyną wielką strukturą polityczną, która do tej pory jako tako funkcjonowała. Jako luźny związek państw Unia Europejska ma lepszą przyszłość przed sobą niż gdyby postawiła na jeszcze głębszą integrację.

(...)

Inaczej nieco rozwiązuje zagadkę Angeli Merkel publicysta z kręgów niezależnych Heinz-Wilhelm Bertram. Jego zdaniem Merkel przekręciła polityczny środek w lewo, teraz jej CDU ma się też zazielenić. Powróciła do korzeni, gdyż zawsze była Zielona, i nadal jest w głębi swojego serca. Marzenie pani kanclerz o nowej, wielkiej NRD przybliżyło się. Aby odzyskać tych wyborców, którzy zwrócili się do Zielonych, CDU musi zaczerpnąć jeszcze więcej z ich programu. Nic lepszego nie mogło Merkel spotkać, jej dawne marzenie zaczyna się urzeczywistniać. Jest tajemnicą poliszynela, że w okresie przełomu politycznego 1989 r. Merkel nic nie łączyło z CDU. Z tamtego okresu znana jest jej wypowiedź (przytoczył ją tygodnik „Die Zeit”): „Nie chcę mieć nic wspólnego z CDU”. Jej koledzy i koleżanki byli niezwykle zdumieni, kiedy dowiedzieli się, że Merkel wstąpiła do CDU. Jej biograf Gerd Langguth uważa, że we wczesnych latach 90., „najprędzej pasowałaby do Zielonych”. Byłaby tam w doborowym towarzystwie: antykapitalistycznym, antyniemieckim, proislamskim, antychrześcijańskim, prokomunistycznym.

Jej antykapitalistycznym życiowym osiągnięciem był tzw. energetyczny przełom (Energiewende) po katastrofie w Fukushimie w 2011 r. Błyskawicznie wykorzystała nadarzającą się sposobność do przeprowadzenia – wbrew obietnicom wyborczym – planu wyłączenia bezpiecznych, ekonomicznie racjonalnych i przyjaznych środowisku naturalnemu elektrowni atomowych. Było to uderzenie w koncerny energetyczne, chwila kiedy Merkel podsunęła CDU politykę Zielonych w stanie czystym. Wcisnęła chrześcijańskim demokratom poglądy Zielonych głoszone przez nich od zawsze.

Antyniemiecka postawa Merkel ujawniła się w trakcie „inwazji uchodźców”, kiedy de facto zrezygnowała z działania państwa. „Dojeni” przez nią Niemcy, jako podziękowanie za utrzymywanie uchodźców, dostają od jej prowincjonalnych namiestników programy szkolne i edukacyjne dla swoich dzieci, mające na celu w możliwe najszerszym zakresie systematycznie przemilczać i wymazać z niemieckiej pamięci kulturalnej wszystko, co autentycznie niemieckie –mity, tradycje, wartości, tożsamość.

Merkel promuje islam, sprzyja jego rozprzestrzenianiu się w Niemczech. Nie zrobiła nic, aby powstrzymać różne przejawy islamizacji. Żaden z pomysłów wysuwanych przez przedstawicieli obecnej elity polityczno-kulturalnej np. propozycje wprowadzenie języka arabskiego jako przedmiotu obowiązkowego we wszystkich niemieckich szkołach, nie spotkał się ze sprzeciwem lub krytyką ze jej strony [*]. Chrześcijaństwo Merkel jest dość wątpliwej jakości, ukształtowała ją raczej socjalistyczna doktryna NRD. Nie ma żadnych podstaw, by wierzyć w jej wyznanie, że „życie rodzinne było ukształtowane przez wartości chrześcijańskie i otwartość na świat”.

Wszystko to razem sumuje się w osobowość polityczną z, ukrytym głęboko w sercu, dominującym komunistycznym impulsem. Gdyby przedstawić to jako dramat – w rachubę wchodzi tylko tragedia – to brakuje jedynie sceny, w której Angela Merkel spoczywającemu na łożu śmierci ojcu uroczyście przysięga, że urzeczywistni jego marzenie o zniszczeniu „kapitalistycznych” Niemiec. Wiele przemawia za tym, że jej kariera polityczna była rezultatem zimnej kalkulacji – wśliznęła się do CDU, aby ją gruntownie przekształcić od środka i otworzyć na sojusz z komunistycznymi, islamofilskimi Zielonymi nienawidzącymi wszystkiego, co niemieckie.

Prawda jest taka, że od czasu jak przejęła CDU, Merkel rozwaliła, zdające się być niewzruszone niczym skała, fundamentalne wartości nadreńskiego kapitalizmu. Partia porzuciła – i nie jest to żadna przesada – wszystkie zasady konstytutywne dla jej tożsamości. Poluzowała praktykę aborcyjną tak że w tej kwestii stała się nieodróżnialna od SPD, jej zapatrywania na badanie komórek macierzystych i eutanazji są prawie identyczne z tymi jakie mają Zielono-Czerwoni. Zdradziła rodzinę jako najmniejszą, niezbędną dla egzystencji społeczeństwa, podstawę państwa chrześcijańsko-europejskiego. Przyczyniła się do tego, że matki zostały deportowane do zakładów pracy, aby jako pracowniczki najemne generowały podatki a ich małe dzieci transportuje się i koszaruje w państwowych zakładach edukacyjno-wychowawczych. Nic dziwnego, że według badań opinii publicznej większość obywateli Niemiec uważa CDU za partię lewicową.

„Ratowanie” euro, naruszania konstytucji, przyznawanie sobie nadzwyczajnych uprawnień, otwarcie granic, wpuszczenie setek tysięcy nielegalnych imigrantów, wymiana ludności – tym wszystkim Merkel wpędziła Niemcy w chaos o historycznych wymiarach. I czyniła to metodycznie, stale i konsekwentnie. Potwierdza to podejrzenie, że celem Zielonych jest jak najszybsze zrujnowanie Niemiec.

Rzekomo „prawicowa“ Alternatywa dla Niemiec w rzeczywistości znajduje się pod względem programowym dokładnie w miejscu, które, przed destrukcją dokonaną przez Merkel, przez dziesięciolecia zajmowała CDU.

(...)

Klonovsky zastanawia się co łączy kanclerz Merkel i kanclerza Hitlera. Jeśli pominąć pełniony urząd i bezpłciowość, oraz fakt, że oboje to najbardziej pozbawieni właściwości niemieccy szefowie państw, to mogło się wydawać, że pomiędzy A. Hitlerem a A. Merkel nie ma absolutnie żadnych podobieństw. Jednak ostatnimi czasy niejednego obserwatora zaczyna nachodzić myśl, że łączy ich jakaś wspólnota mentalna, że istnieje pomiędzy nimi duchowe pokrewieństwo, sięgające wręcz sfery metafizycznej. Oboje byli lub są wielbicielami lewicowego ekstremisty Richarda Wagnera, przy czym A.H. z pewnością dysponował większą wiedzą na temat muzyki mistrza niż jego następczyni. W operach kompozytora-rewolucjonisty i wielkiego utopisty pojawia się topos „zmierzchu bogów”, dzień sądu, kiedy ogień lub fale pochłaniają dotychczas istniejący świat, zwłaszcza mieszczańskie społeczeństwo. Niemiecki wódz w rzeczywistości zostawił po sobie tabula rasa, jego komplementarna następczyni Brunhilda Merkel układa stos z polan na brzegu Renu, aby to co po tamtym jeszcze pozostało a nawet się rozwinęło, przekazać falom powodzi, szykującej się do zalania całego kontynentu. Abstrahując od całkowitej odmienności sytuacji dziejowej, od sił, jakie ma się do dyspozycji, pomijając zbrodnicze postępki A.H. i pamiętając, że jego „dzieło” już się zakończyło, a „dzieło” A.M. ciągle trwa, można stwierdzić pewne analogie pomiędzy działaniami obojga polityków.

Hitler wprawił w marsz zdominowany przezeń młody naród niemiecki, aby zawładnąć połową świata, Merkel wzywa pół świata do Niemiec, aby zawładnął rządzonym przez nią starzejącym się narodem niemieckim. On nie akceptował obcych granic, ona nie akceptuje własnych granic, on w monstrualny sposób źle życzył obcym, ona w równie monstrualny sposób obcym życzy dobrze, on żądał od własnego narodu nadludzkich wysiłków przy ujarzmianiu obcych narodów, ona żąda od własnego narodu nadludzkich wysiłków przy goszczeniu obcych narodów. On zrujnował Niemcy swoim pozbawionym hamulców, rozszalałym niehumanitaryzmem, ona jest w trakcie rujnowania Niemiec swoim pozbawionym hamulców, rozszalałym humanitaryzmem. Oboje kroczą ku katastrofie i nic nie jest w stanie ich powstrzymać, oboje wbrew wszelkiemu umiarkowaniu, tradycji i zdrowemu rozsądkowi wznoszą tryumfalny i irracjonalny okrzyk: „Tak, podpalę zamek Walhali”.

Klonovsky jest zdania, że nigdy jeszcze w niemieckiej historii, wyjąwszy owe nieszczęsne 12 lat, nie było w takim stopniu możliwe dyskredytowanie zwykłych obywateli, obrzucanie ich inwektywami, obrażanie i zbiorowe poniżanie jak w późnej erze Angeli Merkel, kiedy każdy, kto nie wita z hałaśliwym entuzjazmem niekontrolowanej masowej imigracji jest wystawiony na odstrzał jako „ciemny Niemiec”; mogą ryczeć na niego „multi-media”, tak jak wcześniej każdego eurosceptyka oskarżały o nienawiść do Europy, a każdego konserwatystę piętnowały jako tępaka. I to wszystko pod egidą kobiety, która sama przeżyła NRD. Cóż, widocznie z tamtego reżimu wyciągnęła albo za mało, albo za dużo nauk.


I tak dalsze, nie? Nu, tak tedy jak kto co o Mniemczech znajdzie, alebo zechce zmachać referat do tego koreferatu, niechaj i macha!
«13456719

Komentarz

  • Aby zobrazować atmosferę duchowo-polityczną w Niemczech pod rządami Merkel – przytoczmy opinię, piszącego dla tygodnika „Die Zeit”, publicysty i filozofa Wolframa Eilenbergera na temat niemieckiej drużyny piłki ręcznej. 17,7 miliona widzów oglądało w telewizji niemieckie zwycięstwo na mistrzostwach Europy w piłce ręcznej w Krakowie. Według Eilenbergera powody tej nadzwyczajnej popularności tkwią w tym, że przeciwieństwie do dość już sfeminizowanej piłki nożnej jest to nadal sport o wyrazistym męskim charakterze. Inaczej niż zinternacjonalizowany futbol piłka ręczna jest bardziej związana z ojczyzną (Heimat), z prowincją, kojarzy się z czymś swojskim. No, i co może najważniejsze, wszyscy zawodnicy są białymi Niemcami, nie ma wśród nich żadnego z imigranckim pochodzeniem, 100 procent to „Kartoffeldeutsche”. Zawodnicy noszą niemieckie imiona Hendrik, Finn, Erik, Christian, Steffen, Jannik, Niclas, Fabian, Simon, Tobias, Johannes, Carsten, Andreas, Rune, Martin. A na dodatek trener Dagur Sigurðsson to Islandczyk, więc pasuje doskonale do „nordycko-aryjskiego” wizerunku drużyny. Eilenberger ubolewa nad tą, jakże niekorzystną dla obrazu wielokulturowego społeczeństwa niemieckiego, sytuacją, w której wyrażają się jakieś, niebezpieczne tęsknoty. Jego zdaniem w piłce nożnej manifestuje się duch Merkel, natomiast w piłce ręcznej – Frauke Petry z Alternatywy dla Niemiec. Podejrzewa, że „nordycko-aryjski” charakter piłki ręcznej może wynikać z wrogości do obcokrajowców i ukrytego rasizmu Niemców, którzy nie chcą dopuścić do większej „diversity” w tej dyscyplinie. Dziennikarz „Die Zeit” Oliver Fritsch, redaktor działu sportowego, zgadza się z Eilenbergerem, że, niestety, piłka ręczna pozostała autochtoniczna, niemiecka i homogeniczna; brak wielokulturowości aż bije w oczy, praktycznie nie ma muzułmanów grających w piłkę ręczna. Nie należy jednak, zdaniem Fritscha, popadać w totalny pesymizm. Ponieważ rodzi się coraz mniej etnicznych Niemców (tzw.Biodeutsche), to i niemieckiego narybku będzie coraz mniej. Jest zatem nadzieja, że w drużynach piłki ręcznej etnicznych Niemców zastępować będą arabsko-muzułmańscy obywatele RFN.

  • Interesujące.

    Zbieżne z wywiadem Rigamonti przeprowadzonym z dwójką Polaków remontujących hotel w Bawarii. Uderzyło mię wtedy, że rządowe przygotowania do przyjęcia imigrantów rozpoczęły się na kilka lat przed całym ubiegłorocznym cyrkiem, zaś hurtowe wynajmowanie na lata hoteli na prowincji i w kurortach, wyklucza wersję o ściąganiu wysoko wykwalifikowanych inżynierów i lekarzy do pracy. Zatem projekt ideologiczny, a przywołane przez kolegę wyimki po pierwsze potwierdzają owo przypuszczenie, po drugie oferują interesujące wyjaśnienie, dlaczego.
  • wszystko pięknie i ładnie. A poza tym uważam, że ci którzy zablokowali wprowadzenie w życie genialnego planu Morgenthaua zaraz po II WS smażą się teraz w samych czeluściach piekielnych
  • Eden napisal(a):
    wszystko pięknie i ładnie. A poza tym uważam, że ci którzy zablokowali wprowadzenie w życie genialnego planu Morgenthaua zaraz po II WS smażą się teraz w samych czeluściach piekielnych
    No jeżeli przyjąć którąś z teorii z cytowanego tekstu, to obecna inwazja czarnych ludzików stanowi właśnie wykonanie tego planu.

    Nadto, nie stwierdziłem jakichś ponadproporcjonalnych zbrodni, jakich by Hyclery dopuściły się po wojnie, a więc nie wiem czemu ich niewymordowanie miałoby być taką zbrodnią.
  • Sloterdijk rulez Gabiś wuj.
  • A jakie zbrodnie popełnione przez hyclerów zostały należycie ukarane? DOpiero teraz zaczyna im się kończyć polskie i żydowskie złoto...
  • No właśnie. Ta cała osławiona denazyfikacja po II WŚ to śmiech na sali. Jeszcze w latach 70-tych dzieci byłych esesmanów i członów NSDAP musiały ją dokańczać w ramach partyzantki miejskiej RAF:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Hanns_Martin_Schleyer
  • https://pl.wikipedia.org/wiki/Heinz_Reinefarth

    jakkolwiek przeprowadzona, zagłada Niemiec (albo Niemców) nie będzie dziejową niesprawiedliwością
  • qiz napisal(a):
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Heinz_Reinefarth

    jakkolwiek przeprowadzona, zagłada Niemiec (albo Niemców) nie będzie dziejową niesprawiedliwością
    Niemcy maja sie dobrze, quiz.

    Celowniki skierowane sa w kraje katolickie: owszem, we Francji jest to spektakularne, jak to 14.07. Ale Portugalia, Hiszpania, Wlochy, nie mowiac o Polszcze drenowane sa tym bardziej im mniej spektakularnie.


    >:/
  • edytowano July 2016
    Mane, takel, fares

    Babilon też padł gdy miał się świetnie. Taki paradox ...że aby upaść trzeba mieć się świetnie.
  • Jedną z głównych przyczyn upadku Babilonu były Żydki, które obsługiwały miejskie urządzenia hydrotechniczne i dogadały się z Achemenidą.
  • Co to znaczy "mieć się świetnie" w odniesieniu do państwa? Zwykle, że jest silne co dziś oznacza, że ma silny wpływ na inne państwa. To wynika z kolei z siły gospodarki i siły militarnej, a na nich oparta jest siła polityczna. Związki pomiędzy nimi nie są liniowe - jest wiele czynników modyfikujących. Generalnie jednak im silniejsza gospodarka - firmy, eksport, inwestycje zagraniczne, banki i fundusze inwestycyjne tym silniejsza może być armia i tym silniej można oddziaływać na innych w swoim interesie. To wszystko jednak nie ma bezpośredniego związku z "maniem się dobrze" obywateli takiego państwa. Czasem obywatele maja się wręcz gorzej gdy ambitne państwo tj elity władzy maja się lepiej. Niemcy są tego klinicznym przykładem. Dawniej tak miały Prusy czy okresami Rosja i jej mutacja tj ZSRR. Wydaje się że obecny kryzys Zachodu właśnie na tym polega: państwa rozumiane jako zorganizowane zbiory instytucji realizujących interesy elit mają się dobrze, ale ich obywatele gorzej, a nawet coraz gorzej.
  • randolph napisal(a):
    Jedną z głównych przyczyn upadku Babilonu były Żydki, które obsługiwały miejskie urządzenia hydrotechniczne i dogadały się z Achemenidą.
    Opowieści z mchu i paproci, Randolfie. Takiej samej poznawczej wartości co do rekonstrukcji zdarzeń z przeszłości, jak opowieści niedoszłego prezydenta Brauna Grzegorza o żydowskim przedsiębiorcy z branży wódczanej Newachowiczu i jego kluczowej roli w wydarzeniach Nocy Listopadowej 1830 r. ...
    Dla amatorów takich opowieści:
  • @Rafal

    nie zapominaj, ze Niemcy, jak Rosjanie, wiele sa gotowi dla wielkosci panstwa poswiecic. to ze im teraz ciapate w tylki daja nie oznacza, ze zgodza sie na swoj komfort kosztem prestizu Reichu. Przeciez pierwsza przyczyna entuzjazmu Niemcow dla "uchodzcow" byla tajemnia poliszynela: odkupimy zbrodnie der Vättern und der Müttern.

    Hitler zlikwidowal bezrobocie ale nade wszystko obiecal, ze Niemcy znowu beda wielkie (czytaj: Traktat Wersalski mamy w dupie).

    kwestia dzis wiec jest tylko taka: kto i co obieca Niemcom.
  • @nasci Edenie

    Braun co prawda ale on cytuje. cytuje Zydow:)

    od 40. min.



  • Prusy a Niemcy
    image
  • Nu, wreście ktoś podszedł na poważnie do mojego dezyderatu, żeby pisać, czy to na poważnie czy na jaja! "Junge Freiheit" pod nagłówkiem "Keine Satire" - czyli "To nie jest satyra" relacjonuje oryginalną ideę berlińskiej Partii Piratów, żeby upamiętnić pomnikiem osoby, które z narażeniem życia służą społeczeństwu niemieckiemu poprzez zwiększenie wolności wyboru w zakresie spędzania wolnego czasu.

    Konkretnie chodzi o postawienie w parku dla narkomanów - pomnika dla afrykańskiego handlarza narkotykami. To nie satyra!

    https://jungefreiheit.de/politik/deutschland/2016/piratenpartei-wuenscht-sich-denkmal-fuer-afrikanische-drogendealer/

    image
  • Nic mnie tak nie cieszy jak dobry news z hitlerowa.
  • balbina napisal(a):
    @Rafal

    nie zapominaj, ze Niemcy, jak Rosjanie, wiele sa gotowi dla wielkosci panstwa poswiecic. to ze im teraz ciapate w tylki daja nie oznacza, ze zgodza sie na swoj komfort kosztem prestizu Reichu. Przeciez pierwsza przyczyna entuzjazmu Niemcow dla "uchodzcow" byla tajemnia poliszynela: odkupimy zbrodnie der Vättern und der Müttern.

    Hitler zlikwidowal bezrobocie ale nade wszystko obiecal, ze Niemcy znowu beda wielkie (czytaj: Traktat Wersalski mamy w dupie).

    kwestia dzis wiec jest tylko taka: kto i co obieca Niemcom.
    No nie wiem czy w Niemczech ktokolwiek jeszcze chce odkupić zbrodnie przodków. Wydaje się, że już nawet mało kto je uważa za zbrodnie, a jeśli nawet to nie przodków tylko nazistów z całej Europy w sojuszu z barbarzyńcami z Międzymorza.

    Tak więc obietnica już padła, prawda że nieśmiało i nie wprost, ale to jest ta sama obietnica. Zarysował ją Kohl, realizował Schroeder i twórczo oraz energicznie rozwija Merkel. Cywilizowani muzułmanie oraz muzułmańska Turcja mają im to zapewnić. Dziś w Turcji mamy wojskowy zamach stanu. Czyżby armia miała być bardziej odpowiedzialnym i przewidywalnym wykonawcą dealu niż nieobliczalny Erdogan? A może jest odwrotnie i to amerykańska kontrakcja? Teorie spiskowe mnożą się jak króliki.
  • My tu sobie pitu-pitu o Nicei i niedoszłym puczu u Bisurmanów, a tymczasem na Śląsku volksdeutsche i V Kolumna oficjalnie maszerują już pod hitlerowskimi barwami...
    http://www.fronda.pl/a/v-kolumna-spokojnie-maszeruje-na-slasku-czas-na,75191.html
  • 1,5 tys.? Więcej zgromadziłby wiec Litwinów w Gdyni.
  • starybelf napisal(a):
    1,5 tys.? Więcej zgromadziłby wiec Litwinów w Gdyni.
    Specjalnie dla kolegi z dalekiego OZ, zupełnie przypadkowo niezrównany Paul Kelly!!!!!!! Ladies and gentlemen powitajcie gościa który wie jak się zaczynają wielkie sprawy:

    https://youtube.com/watch?v=6_ndC07C2qw
  • Dla mnie, kiedy czytam bublicystyczne wypowiedzi Herr Twardocha na temat np. "państwa sezonowego Bugodrze" widzi się, że to już zwykły volksdeutsch i płatna V Kolumna, czego ta nagroda z Hitlerowa jest naocznym dowodem
  • Coraz bardziej bezczelne i zuchwałe są te kurwy hitlerowskie.
    Dlaczego nie wprowadzono po wojnie Planu Morgenthaua??? ~X(
  • fatuswombatus napisal(a):
    No i jak się koleżeństwo czuje jako potomkowie wielbłąda?

    https://www.facebook.com/NRPorgPL/photos/a.1724152717872901.1073741828.1724145124540327/1765012310453608/?type=3&theater
    Coraz więcej potomków wielbłąda jest po zachodniej stronie Odry
    image
    image

  • Ciekawy1 temat: Bliskie upadłości jest niemieckie stowarzyszenie ludowe dla opieki nad grobami wojennymi. Już jest na minusie 22 mln euro, a będzie więcej, bo lud nie chce płacić składek, no chyba że się federalni rzetelnie pochylą i znajdą sposób trwałego finansowania.
    O co poszło? O wiele rozumiem, to o to, że na czele tego związku postawili naczelnika z SPD, który tym nazistom wygarnia nad grobem oczywistości, a to np. taka sprawa, że ostatnio na pogrzebie jakiegoś rycerza Wehrmachtu wspomniał, jakoby Dwójka była wojną najezdniczą i wyniszczającą. Szok, nie?

    https://jungefreiheit.de/politik/deutschland/2016/volksbund-deutsche-kriegsgraeberfuersorge-droht-pleite/
  • To oni mają jakieś groby? Chyba ofiar, groby Nazistów są w Nazilandii...
  • Niezauważona przejszła 150 rocznica wcielenie Wolnego Miasta Frankfurtu (nad Menem) do Prus.
    Otóż, jak podaje Frankfurterka, w roku 1866 toczyła się wojna prusko-austriacka i Frankfurt stanął w niej po niewłaściwej stronie. Zresztą, stał po tej stronie Frankfurt od zawsze i stać chciał, bo był taką stolicą Starej Rzeszy, gdzie się cesarze koronowali, potem był tam sejm Związku Niemieckiego, gdzie Bismarck jako przedstawiciel Prus nasłuchał się, aże mu uszy płonęły do starości. No, zawsze się lepiej Frankfurt czuł jako zwieracz pomiędzy północą Niemiec a ich południem, a tak po prawdzie, to przyjemniej się piło z Habsburgami niż tymi arywistami z Prus.
    Nu, dość że Prusaki zażądali od oberbirgermajstra sześciu milionów guldenów kontrybucji, a potem dla równego rachunku - 25 milionów. Ile to gulden, to nie wiem, ale piszą że opera wg kosztorysu miała kosztować pół miliona, a ostatecznie - cztery bańki pękły. Burmistrz dostał rozkaz wypłacenia tej kwoty więc na początek zaciągnął pożyczkę we frankfurckim banku, i to o wiele rozumiem w imieniu własnym, jako ktoś w rodzaju żyranta. Potem rada miasta okazała fakolca, a w odpowiedzi Prusacy zażądali spisu obywacieli ze wskazaniem ile kto ma dutków. Na takie dictum pan burmistrz powiesił się - a następca odesłał pustą listę proskrypcyjną ze stryczkiem jako załącznikiem.
    Kiedy Wilhelm I miał odwiedzić miasto, w przeddzień spłonęła katedra, co powszechnie odczytano jako zły znak. Wilem jednak umiał się znaleźć, bo stanął na zgliszczach i ogłosił pomoc dużą na odbudowę.
    Frankfurcki poeta Friedrich Stoltze tak to podsumował: "No cóż za przejebana historia, świątynię zeżarł ogień, a wolność naszą - miecz!" (tłumaczenie własne, swobodne).
    Następni burmistrze jakoś pogodzili się z utratą niepodległości i stołeczności Frankfurtu - nawet dziś, choć jest najważniejszym centrum gospodarczym Niemiec, nie jest stolicą własnego landu Hesji, bo jest nią o połowę mniejsza Wieś Baden.
    Postawili tedy Hamburczycy na gospodarkę a kulturę i tak już zostało.
    Dla porównania herb i flaga danego miasta:
    image
    image
    A oto teksty z Frankfurterki, z których zrzynałem na chama:
    http://www.faz.net/aktuell/gesellschaft/als-frankfurt-eine-ordinaere-preussische-stadt-wurde-14352874.html
    http://www.faz.net/aktuell/rhein-main/das-ende-frankfurts-als-freie-stadt-14353368.html?printPagedArticle=true#pageIndex_2
  • Pogrzebać trochę i prawdziwa historia Niemiec się odsłania. Najsmutniejsze jest to, że jest to na poziomie ulicy i gospody, nie wyciągają wniosków.

    Rozmawiałem ja z Niemcem: A ty Bayer jesteś? Nein. To kto? Ich bin Preusse, ja z Hanoweru.

    Fcuk, 150 lat temu Prusaki wyciągnęły łapy po Hanower, więc ci im wkropili ale wkrótce potem krur musiał uciekać, bo wszyscy pozostali niemieccy sojusznicy dostali po tyłku. Zamiast czcić bitwę pod Langenzalcą, w ogóle o niej nie pamiętają.
  • Ładny ten orzełek - nie powiem.
    Gdyby nie to, że mu trutki zadali, więc z piór wyłysiał i mu szpony i język zgranatowiały, to na polskie godło by się nadał...
    Mamy jakieś związki historyczne?
  • edytowano July 2016
    Czy jakiś niemieckojęzyczny forumowicz czytał już wywiad z Panem Jarosławem w Bildzie? :)

    edit: "Jako Polak mogę powtórzyć to, co mówił mój śp brat Lech: Angela Merkel jest dla nas Polaków najlepszym rozwiązaniem" - za St. Janeckim.

    edit 2: jest polskie tłumaczenie na Onecie.
  • wywiad z Kaczorem? Tak ponad głowami Jarosława Kurskiego, Stasińskiego czy Kijowskiego z Petru? Zdrajcy Niemiaszki- dogadują się
  • edytowano July 2016
    Ale czujecie: Jarosław Kaczyński podaje pomocną dłoń kanclerz Niemiec! Rzeczpospolita wpływa na niemiecką politykę na najwyższych szczeblach!

    (ciekawe tylko, czy makrela jeszcze w ogóle się liczy...)
  • edytowano July 2016
    Najbardziej mi się podobało ze streszczenia tego wywiadu, że prezes pochwalil Merkel ;-).
  • A ja nie wiem, czy w tym nie ma jakiegoś chytrego zamysłu osłabienia przez pochwalenie ;-)
  • edytowano July 2016
    Prezes pokazał jak zwykle klasę. Z tego wywiadu wynika także że ma jasną wizję działania i trzeźwy osąd sytuacji. W szczególności mam na myśli jego stosunek do Niemiec i UE. W zasadzie wyraźnie wskazuje, że KE nie ma żadnej mocy wobec rządu i parlamentu polskiego i innych i że sobie jakieś prawa pozatraktatowo uzurpuje. Mówi to, w wywiadzie dla ważnego opiniotwórczego medium w najsilniejszym kraju UE, przewodniczący partii rządzącej w ważnym kraju UE będącym w sporze z KE. To oznacza de facto publiczne wyznaczenie KE nieprzekraczalnej granicy. Polska nie podda się żadnej pozatraktatowej procedurze czy sankcjom KE w jej ramach z wszystkimi tego konsekwencjami dla Polski i UE, w tym jej siły i spójności. Dość tego ! Po drugie oddaje szacunek Niemcom i kanclerz Merkel wyraźnie wskazując że uważa ich za ważnych, silnych i pożądanych partnerów z którymi chce rozmawiać i się umawiać. Bez zbędnych sentymentów, ale z podkreśleniem wagi Polski dla Niemiec tak gospodarczo jak i wizerunkowo - historycznie i politycznie. Niemcy wybiorą sposób postępowania, ale muszą znać cenę każdego. Nie jest to cena ochłapów i gestów jak dla Tuska
  • Brzost napisal(a):
    A ja nie wiem, czy w tym nie ma jakiegoś chytrego zamysłu osłabienia przez pochwalenie ;-)
    Nie sądzę. Poza wszystkim nie powoływałby się na śp. Lecha.

  • Jakby jasno sugerował, że to z Niemiec poszło zlecenie na Lecha.
  • Brzost napisal(a):
    A ja nie wiem, czy w tym nie ma jakiegoś chytrego zamysłu osłabienia przez pochwalenie ;-)
    przecież wrogom nie będzie dobrze życzył... ;)
  • qiz napisal(a):
    Jakby jasno sugerował, że to z Niemiec poszło zlecenie na Lecha.
    Nie bardzo rozumiem. Niby w jaki sposób to zasugerował?
  • Inteligentnie. Niektórzy czytają kody a niektórzy są analfabetami.
  • Też tak to widzisz Losie?

    Wracamy do smoleńskiego punktu wyjścia- że Ruskie będą w zbrodnie umoczeni, to wiadomo. No to czemuż na tak dużym dealu miał ktoś jeszcze nie skorzystać?

    No i jacy potężni gracze wchodzili w grę:
    - Niemcy,
    - Amerykanie
    - Izaaki.

    Zabity prezydent był powszechnie uważany za reprezentanta interesów 2 państw z wyżej wyminionych. Ot co.
  • E tam. Jedyni potężni gracze, którzy oprócz tajszy-kagiebowiczow dyszących żądzą zemsty za Gruzję, to bugodrzanskie WSIoki. I ich żądza zemsty za likwidację WSI i Aneks.
    Tak a propos, czy w końcu znalazł się już ten Aneks kuchenny...?
  • Drobny OT: co do Smoleńska to tam zginęło trochę więcej ważnych osób (hint: co z rezerwami walutowymi).
    Co do merituma, to czy przez przypadek zarzeczne elity nie uwierzyły w propagandę, którą na swój pożytek 2 pokolenia temu zaczęły głosić?
  • los napisal(a):
    Inteligentnie. Niektórzy czytają kody a niektórzy są analfabetami.
    Więc to kwestia inteligencji czy edukacji, że nie rozumiem? To że to mogło być w interesie Niemiec, tak jak go ich elity rozumieją, nie znaczy że dały zlecenie. Niemcy raczej maja zwyczaj iść na wprost, a nie snuć wielopiętrowe intrygi w ukryciu. Jak chcą gdzieś mieć rząd na swoim pasku to specjalnie nie ukrywają kogo finansują i czego chcą w zamian. Jak chcą zabrać ziemię lub dobra to zabierają siłą i jawnie. Jak chcą gdzieś mieć wpływ na opinie publiczna to kupują media itd.
  • Rafał napisal(a):
    Niemcy raczej maja zwyczaj iść na wprost,(..) Jak chcą gdzieś mieć wpływ na opinie publiczna to kupują media itd.
    Uważaj jak przechodzisz z takim postrzeganiem rzeczywistości. Poguglaj sobie jakie granty i stypendia rządzą w polskiej nauce i od kiedy. Potem wrócimy do pisania.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.