Cwaniaki przecwelowane przez cwaniaków

Dramat! Chciałem dymać innych Polaków na opcjach i kursie, a się zesrałem, bo mnie wydymali. Ratujcie! Przecież mam dom na 409 mkw. I co teraz?! Miała być Rodzina na Swoim, a tu takie niespodziewane przeszkody!!! Gore!!!!!!!!!!
«1

Komentarz

  • Wyszukiwanie najbardziej dla siebie korzystnych (nomen omen) opcji w ofercie banku jest naturalnym prawem klienta. Natomiast jeżeli nazywa się to cwaniactwem, to w takim razie wykorzystanie takiego nastawienia klienta do zastawienia na niego pułapki nie jest już cwaniactwem, jest przestępstwem.
    To bank opracowuje teksty zawieranych umów - i one nie są negocjowane. Relacje między bankiem a klientem nie są symetryczne. W dodatku banki - podobno - są instytucjami zaufania publicznego, działającymi pod kontrolą państwa, działającymi - przynajmniej deklaratywnie - w interesie swoich klientów.
    Trzeba się zdecydować: albo dżungla, w której z każdej strony czyha zagrożenie, a każdy napotkany człowiek jest potencjalnym oszustem, przed którym trzeba się strzec - albo cywilizacja. Cywilizacja opiera się na zaufaniu.
    Istnienie banków jest możliwe wyłącznie dlatego, że ktoś im zaufał.
    Inna sprawa to aktualne roszczenia oszukanych przez banki cwaniaczków. Jeżeli ostateczny koszt kredytu frankowego nie przekroczył kosztu kredytu w złotówkach branego w tym samym czasie, to roszczenia są bezzasadne. Jeżeli przekroczył - bank musi nie tylko zwrócić różnicę, ale zostać przykładnie ukarany przez państwo.
  • Ja, nie mając wyboru, bo żona w ciąży, wziąłem kredyt w złotówkach, bo akurat tak się składa, zarabiam w złotówkach. W tym czasie moi kuledzy kawalerowie robili biznes życia. I się zesrali. I tyle.
  • Kredyt złotówkowy wtedy to był rozbój w biały dzień.
  • A nie jakieś tam franki.
  • Co do reszty uwag czcigodnej Kuleżanki nie mam uwag.
  • Na werekundzi Baltazar relacjonował swoją, jakże charakterystyczną rozmowę ze sprzedawczynią w Rossmannie.
    Wchodzę dziś do sklepu marki Rossmann zakupić żel pod prysznic, który mnie nie uczula i nie śmierdzi (a wiem, że gdzie indziej go nie dostanę, choć firma Dove jest angielsko-holelenderska). Przy kasie miła blondynka mruga do mnie modrymi ślepiorami. Ma miejsce następujący dialog:

    blondynka: czy ma pan kartę klubu Rossmann?
    ja: nie
    blondi: a szkoda, bardzo serdecznie polecam (z entuzjazmem w głosie przekraczającym wpisane w kontrakt formułki), można dostać liczne atrakcyjne zniżki. Naprawdę warto, zaraz panu założę.
    ja: Nie dziękuję. Przychodzę tu jak muszę i staram się nie kupować za dużo.
    blondynka (ze smutkiem i zdziwieniem w oczętach) ale dlaczego? to taki dobry sklep, mamy szeroki asortyment...
    ja (przerywając): ale właściciel jest niemiecki.
    blondynka: Jak Pan może? Tak, to prawda, mamy niemieckiego właściciela, ale przecież daje pracę Polakom.
    ja: A gdzie wyprowadza zyski? gdzie płaci podatki?
    blondynka: ale mam dzięki temu pracę.
    ja: a nie wolałaby Pani pracować w polskiej drogerii?
    blondynka: ale polskich drogerii nie ma.
    ja: bo poupadały nie mogąc konkurować z tanią niemiecką sieciówką. Idąc z pracy mijam kilka waszych sklepów, polskie które były na trasie poupadały.
    blondynka: to nie mój problem.
    ja: a leczy się Pani w polskiej służbie zdrowia?
    blondynka: co to ma do rzeczy? Polska służba zdrowia jest beznadziejna i świadczy bardzo kiepskie usługi.
    ja: A jak Pani myśli, dlaczego? Czy istnieje związek z płaceniem przez przedsiębiorców podatków, a finansowaniem służb publicznych takich jak służba zdrowia?
    Blondi: a co mnie to obchodzi? Ja mam tutaj pracę i się z niej cieszę.
    ja: Życzę zatem dużo zdrowia.
    To co z niej wynika - postawa panienki - odnosi się wprost do kredytobiorców i przedsiębiorców kupujących opcje. To nie jest cwaniactwo tylko głupota polegająca na programowym niewidzeniu poza czubek własnego nosa.
    Przeważająca większość oszustw, z definicji polega na takim ustawieniu sprawy, żeby oszukany uważał, że to on ma jakiś zysk w relacji z oszustem.
  • Nie przedsiębiorcy, tylko pracownikojebcy. Jak już.
  • vigilate napisal(a):
    Ja, nie mając wyboru, bo żona w ciąży, wziąłem kredyt w złotówkach, bo akurat tak się składa, zarabiam w złotówkach.
    Super, że miałeś zdolność kredytową na ten złotówkowy kredyt.
    O czym zapomniałeś(?) się pochwalić.
    Bo wielu nie miało.
    Miało wyłącznie na franciszkowy - dziwnie czemuś. I też sytuacje podbramkowe w stylu "nie mając wyboru".
  • dlaczego kolejny wontek o tym małym i biednym kraju bez surowców i bogactw, który musiał swych mieszkańców i dzieci nawet sprzedawać lub wynajmować za granicę, żeby przeżyli?
    Los nam wszystko wyjaśnił.
    a podobne dzialogi jak z Rossmana można usłyszeć na LItwie i na Ukrainie, tylko zamiast Niemiec jest Polska
  • Deutschland uber Alles! Zawsze to mówiłem.
  • Polska surowce ma
  • vigilate napisal(a):
    Deutschland uber Alles! Zawsze to mówiłem.
    To nie jest śmiertelna przypadłość, bardzo łatwo można się wyleczyć, samemu.
  • edytowano April 21
    Nie winię pracowników banków za franki i opcje. Winię banki. Winię lichwę i cały popierdolony system. Nikt mi nie wmówi, że to jest normalne i że klienci powinni być świadomi. My, w naszej firmie, nikogo nie naciągamy (a uwierzcie mi - możemy i potrafimy) i tego wymagamy od otoczenia.

    Zakład frankowy, zakład opcyjny, nie powinny być świadczone przez banki. Nie od tego one są. Ludzie, nawet cwaniaki z bąblem w nosie, są ofiarami chorego systemu.
  • A tylko dodam, że mimo iż łącze się w bulu, raczej nie uważam, że państwo powinno frankowiczom pomóc. W ramach współdoznawania bym chciał żeby po prostu banki zostały rozjebane. Ale to nie w tym życiu i nie wymagam, ani nie liczę, że PiS to zrobi.
  • JORGE napisal(a):
    Nie winię pracowników banków za franki i opcje. Winię banki.
    Czyli nie winisz piratów za rabunki i morderstwa? Winisz morze.
  • los napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    Nie winię pracowników banków za franki i opcje. Winię banki.
    Czyli nie winisz piratów za rabunki i morderstwa? Winisz morze.
    Mam kolegów w bankach i to na różnych stanowiskach. Są wplątani w chory system i układy. I pozbawieni decyzyjności. To co dzieje się z bankami, nawet z perspektywy ostatnich 10 lat to patologia. System bankowy trzeba zaorać. Analogia z morzem od czapy.
  • loslos
    edytowano April 21
    Nasza religia twierdzi, że człowiek ma zawsze wybór. A empiria w moim przypadku dodaje - ten wybór jest łatwy i niekosztowny, główny opór przed przyzwoitością zwykle znajduje się nie w świecie ale w sercu. A jak człowiekowi się zdarzy sprzeciwić większości, to się okazuje, że ta większość wcale nie była tak przytłaczająca a bardzo często była mniejszością.

    A analogia z morzem jest bardzo dobra. W miasteczku Greenwich pod Lądynem jest Muzeum Morza, ponoć największe w świecie. Wśród wielu ekspozycji jest ta poświęcona handlowi morskiemu - od Fenicjan do współczesności. Ostatnim eksponatem jest fotografia trading roomu dużego banku z tekstem, że City kontynuuje tradycje morskiego handlu Wielkiej Brytfanny. Nic trafniejszego.

    Są marynarze i są piraci, szczur lądowy może nie umieć ich odróżnić ale dla marynarza ta różnica stanowi.
  • edytowano April 21
    A więc dobrze, przekonałeś mnie. Następnym razem, będąc w banku, kiedy nie będę w stanie znieść pierdół wrzucanych mi przez paniusię, zapytam się, dlaczego pani wybrała pracę prostytutki ? Nie żartuję, nosze się z tym od jakiegoś czasu, ale teoria mówi, że nie można winić pracowników za powalony system. Natomiast ty mi udowadniasz co innego. I może masz rację, ludzie działający na rzecz patologicznego systemu nie mają prawa do wymówek. Zmień kurwo pracę - nawet nie wiesz jak mi ulży.
  • Widzisz Jorge jest coś takiego jak boks. Boks polega na tym, że dwaj panowie okładają się po pyskach. Jest krew, są pęknięte łuki brwiowe, są poważniejsze kontuzje ale sport to w sumie poczciwy, wielu lubi się bić po pyskach (sam lubiłem), jeszcze więcej lubi to oglądać. Problem zacznie się dopiero, kiedy jeden z tych panów uda się do najbliższego przedszkola i tam zacznie ćwiczyć bokserskie umiejętności.

    Rozumiesz, Jorge?
  • los napisal(a):
    Rozumiesz, Jorge?
    Nie. Naród bandytów chwilowo zapomniał, że jest i był bandytą. Bokser nie wie kogo bije.
  • Ja ten wypowiedziany kodeks rycerski a nawet niech będzie że bandycki z City pamiętam bardzo wyraźnie. Tam jest to powszechne - tłuką się między sobą, przedszkolaków biją dopiero jak już nic się nie uda ułowić. Polski bankter przed przeciwnikiem jego wagi stchórzy, bić będzie wyłącznie przedszkolaków.

    Dla ciebie to pewnie różnica bez znaczenia, dla mnie istotna.
  • los napisal(a):
    Ja ten wypowiedziany kodeks rycerski a nawet niech będzie że bandycki z City pamiętam bardzo wyraźnie. Tam jest to powszechne - tłuką się między sobą, przedszkolaków biją dopiero jak już nic się nie uda ułowić. Polski bankter przed przeciwnikiem jego wagi stchórzy, bić będzie wyłącznie przedszkolaków.

    Dla ciebie to pewnie różnica bez znaczenia, dla mnie istotna.
    A dlaczego polski ? Zachodni jest inny?

    W każdym razie, różnica w styl relacji pracowników banków między klientami małymi a dużymi jest irracjonalna. Pytałem się właśnie o to mojego kolegi, który mimo, że w sumie bardzo świadomy syfu w którym pracuje, jakby nie przyjmował do wiadomości, że na małych zarabiają, a dużym tyle, że laskę robią i gówno z tego mają (naprawdę, rozbawiło mnie na jak dziadowskich warunkach banki pożyczają duże pieniądze). Trzeba jednak przyznać, że PKO SA pod obecnym zarządem z buta traktuje klientów małych jak i dużych. To co tam się ponoć dzieje to temat na osobny wątek. Ja tam dostrzegam drogę do potęgi, pracownicy banku - do upadku.
  • JORGE napisal(a):
    los napisal(a):
    Ja ten wypowiedziany kodeks rycerski a nawet niech będzie że bandycki z City pamiętam bardzo wyraźnie. Tam jest to powszechne - tłuką się między sobą, przedszkolaków biją dopiero jak już nic się nie uda ułowić. Polski bankter przed przeciwnikiem jego wagi stchórzy, bić będzie wyłącznie przedszkolaków.

    Dla ciebie to pewnie różnica bez znaczenia, dla mnie istotna.
    A dlaczego polski ? Zachodni jest inny?
    Tak, próbowałem ci wytłumaczyć. Na Zachodzie miałeś kupców, rzemieślników, rabusiów, awanturników, wynalazców, odkrywców, artystów, bankierów i milion sposobów uczciwego i nieuczciwego dojścia do majątku. W Polsce był tylko jeden sposób dojścia do kasy - obrabować znaczną ilość tych, którzy nic nie mają, im więcej gołodupców obrobiłeś tym lepiej. Bogactwo dziedzica to była prosta funkcja ilości jego pańszczyźnianych i praktycznie niczego więcej.

    W Polsce obrabianie biedaków jest społecznie akceptowalne, na Zachodzie jest wokół niego smrodek. W tym jednym są oni bardziej chrześcijańscy od nas. Może to zresztą to nie chrześcijaństwo, może tylko taki złodziejski sznyt: Rabuje biedaków? Oj, to musi być z nim źle, skoro nikomu zamożniejszemu nie podskoczy.

    Na Zachodzie był JEDEN bank, który sprzedawał toksyczne opcje, nazywał się Bankers Trust. Obciążony karami, upokorzony, obśmiany, został przejęty przez Deutsche Bank a potem jeszcze przez kogoś innego. Do dziś jest opisywanym w podręcznikach symbolem obciachu a rzecz miała miejsce 20 lat temu. Czaisz?
  • edytowano April 21
    Kolega nie musi mi udowadniać jak beznadziejnym jesteśmy narodem. Wiem o tym doskonale, i chyba nawet lepiej niż ty losie. Bo ja wiem i już nawet o tym nie piszę/nie mówię, taki ostatni etap uświadomienia. Szczególnie, że to jest groźne, jeżeli już kompletnie pozbędziemy się szacunku do siebie, po prostu popadniemy w marazm ostateczny. Jeżeli więc są ludzie, którzy mają złudzenia co do samych siebie, lepiej niech przy nich zostaną. Może coś wykiełkuje.
  • vigilate napisal(a):
    Polska surowce ma
    pisałem o Śzwajcarii
    nie o Polsce, noale widzimy to , co znamy pisał jeden z szanowanych przez Ciebie poetów

    aha
    vigi z tym uwielbieniem dla Deutschland przesadzasz
  • JORGE napisal(a):
    Kolega nie musi mi udowadniać jak beznadziejnym jesteśmy narodem. Wiem o tym doskonale, i chyba nawet lepiej niż ty losie. Bo ja wiem i już nawet o tym nie piszę/nie mówię, taki ostatni etap uświadomienia. Szczególnie, że to jest groźne, jeżeli już kompletnie pozbędziemy się szacunku do siebie, po prostu popadniemy w marazm ostateczny. Jeżeli więc są ludzie, którzy mają złudzenie co do samych siebie, lepiej niech przy nich zostaną. Może coś wykiełkuje.
    jestem za
    losie okaż trochę miłosierdzia,
    widzę, że jdyny lek, który widziśz, to pranie po pysku fornala, aż się rzuci z piłą
    tylko jaki będzie miał punkt odniesienia jak wszystkich wyrżnie (może Ciebie i mnie?też?)
    popatrz na Rosję
    przeczytaj Rurykowicza Jałowieckiego "Na skraju imperjum" to książka nie tylko o korporacjach w Rydze i wykupie Wester Platte
  • loslos
    edytowano April 21
    JORGE napisal(a):
    Kolega nie musi mi udowadniać jak beznadziejnym jesteśmy narodem. Wiem o tym doskonale, i chyba nawet lepiej niż ty losie. Bo ja wiem i już nawet o tym nie piszę/nie mówię, taki ostatni etap uświadomienia. Szczególnie, że to jest groźne, jeżeli już kompletnie pozbędziemy się szacunku do siebie.
    Jesteśmy wyjątkowo beznadziejni i wyjątkowo wspaniały. Idzie o to i tylko o to, by nasza wyjątkowa wspaniałość zdominowała naszą wyjątkową beznadziejnością. Na tym zresztą polega historia - wspaniałość i beznadziejność ze sobą walczą i raz jedna jest górą a raz druga. W sprawie toksycznych opcji beznadziejność zdobyła całkiem wiele punktów.

  • JORGE napisal(a):
    A tylko dodam, że mimo iż łącze się w bulu, raczej nie uważam, że państwo powinno frankowiczom pomóc. W ramach współdoznawania bym chciał żeby po prostu banki zostały rozjebane. Ale to nie w tym życiu i nie wymagam, ani nie liczę, że PiS to zrobi.
    Nurmalnie, amen!
  • Banki i ich pracowników powinno się rozjebać motykami. Był taki niewielki kraj, gdzie bankowców, żuli, prostytutki, ćpunów, złodziei, prezesów, oficerów i temu podobną hołotę rozjebano w 48 godzin. Bez certolenia się oraz lizania po fiutach.
  • los napisal(a):

    Jesteśmy wyjątkowo beznadziejni i wyjątkowo wspaniały. Idzie o to i tylko o to, by nasza wyjątkowa wspaniałość zdominowała naszą wyjątkową beznadziejnością. Na tym zresztą polega historia - wspaniałość i beznadziejność ze sobą walczą i raz jedna jest górą a raz druga. W sprawie toksycznych opcji beznadziejność zdobyła całkiem wiele punktów.

    Nie dostrzegam w dzisiejszych Polakach wyjątkowości i wspaniałości, nie dostrzegam jej w sobie, nie dostrzegam pośród ludzi wokół. Ale zostawmy, nie ma sensu o tym pisać, szczególnie że nie mamy na to wpływu.

  • christoph napisal(a):
    vigi z tym uwielbieniem dla Deutschland przesadzasz
    Vigi nic nie wie o Niemcach. Niemcy są leniwi, rozchwiani emocjonalnie i naładowani kompleksami, niepunktualni i nieuporządkowani.

    Jest jedno źródło ich siły - w okolicach roku 1945 uświadomili sobie, że kolejnej szansy nie będzie. Albo wszelkie swe liczne konflikty przesuną na drugi plan i wobec świata będą jednością albo rzeczony świat się na nich rzuci i zajebie.

    Niech Polacy zrobią coś podobnego - po roku będą najpotężniejszym imperium na Ziemi.
  • a w jaki sposób się porozumiewają? Przez Bild czy w piwiarniach?
  • Porozumiewają? To każdy wie.
  • nie wiem
  • loslos
    edytowano April 23
    Nie wiesz, bo nie jesteś Niemcem. To wisi w powietrzu.

    Jest coś takiego jak narodowy duch. Na przykład w Polsce to jest kompletna odbitka przeciw przemocy. Danie Urbanowi po pysku byłoby zbrodnią przy której Stalin i Hitler stają się miłymi facetami, sprawca takiego przerażającego czynu zostałby na miejscu wtarty w asfalt przez najbliższych przyjaciół, duchownych i weteranów walki z komunizmem. To nie jest napisane wprost ale to każdy wie, dlatego Urban chodzi sobie swobodnie po ulicach i nikt mu po pysku nie da, ja też nie dałem.

    W Niemczech takim narodowym nakazem jest lojalność wobec Niemiec.

    W każdej kulturze jest kategoria "nie do pomyślenia", o której się nawet nie mówi i nie pisze, bo wszyscy bez tego to wiedzą. W Polsce nie do pomyślenia jest danie Urbanowi po pysku, w Niemczech działanie przeciw niemieckiej racji stanu.
  • los napisal:
    Vigi nic nie wie o Niemcach. Niemcy są leniwi, rozchwiani emocjonalnie i naładowani kompleksami, niepunktualni i nieuporządkowani.

    Jest jedno źródło ich siły - w okolicach roku 1945 uświadomili sobie, że kolejnej szansy nie będzie. Albo wszelkie swe liczne konflikty przesuną na drugi plan i wobec świata będą jednością albo rzeczony świat się na nich rzuci i zajebie.

    Niech Polacy zrobią coś podobnego - po roku będą najpotężniejszym imperium na Ziemi.
    Ale chodzi o tych Polaków, co są mniejszością w kraju zamieszkania, czy o całokształt populacji zamieszkującej obszar między Bugiem a Odrą?
  • los napisal(a):
    .

    W każdej kulturze jest kategoria "nie do pomyślenia", o której się nawet nie mówi i nie pisze, bo wszyscy bez tego to wiedzą. W Polsce nie do pomyślenia jest danie Urbanowi po pysku, w Niemczech działanie przeciw niemieckiej racji stanu.
    ale to się zmienia, rozwadniają się, Turcy jeżdżą do siebie żeby odbyć służbę wojskową.
    na lotnisku w Duesseldorfie obsługa stanowiska tureckich linii lotniczych pobiła demonstrantów kursyjskich, którzy przechodzili obok
  • christoph napisal(a):
    los napisal(a):
    .

    W każdej kulturze jest kategoria "nie do pomyślenia", o której się nawet nie mówi i nie pisze, bo wszyscy bez tego to wiedzą. W Polsce nie do pomyślenia jest danie Urbanowi po pysku, w Niemczech działanie przeciw niemieckiej racji stanu.
    ale to się zmienia, rozwadniają się, Turcy jeżdżą do siebie żeby odbyć służbę wojskową.
    na lotnisku w Duesseldorfie obsługa stanowiska tureckich linii lotniczych pobiła demonstrantów kursyjskich, którzy przechodzili obok
    Nie widzę związku cytatu i komentarza.
  • loslos
    edytowano April 24
    Gorlias_Fitzgorgon napisal(a):
    los napisal:
    Vigi nic nie wie o Niemcach. Niemcy są leniwi, rozchwiani emocjonalnie i naładowani kompleksami, niepunktualni i nieuporządkowani.

    Jest jedno źródło ich siły - w okolicach roku 1945 uświadomili sobie, że kolejnej szansy nie będzie. Albo wszelkie swe liczne konflikty przesuną na drugi plan i wobec świata będą jednością albo rzeczony świat się na nich rzuci i zajebie.

    Niech Polacy zrobią coś podobnego - po roku będą najpotężniejszym imperium na Ziemi.
    Ale chodzi o tych Polaków, co są mniejszością w kraju zamieszkania, czy o całokształt populacji zamieszkującej obszar między Bugiem a Odrą?
    Wszyscy jemy bigos, mamy perkate nosy i mówimy jakimś dialektem języka polskiego. Nikt z nas nie jest lepszy i nikt gorszy, nie należy gardzić ludźmi a w każdym razie nie należy gardzić nikim, kogo się osobiście nie zna. Wszyscy jesteśmy polskim żywiołem. Narodem nie jesteśmy.

    Niezdolność do przemocy łączy nas wszystkich, obojętne z której strony. Cyba zrobił co zrobił, bo wiele lat mieszkał w Kanadzie i już tamtych obyczajów nabrał.
  • los napisal(a):
    christoph napisal(a):
    los napisal(a):
    .

    W każdej kulturze jest kategoria "nie do pomyślenia", o której się nawet nie mówi i nie pisze, bo wszyscy bez tego to wiedzą. W Polsce nie do pomyślenia jest danie Urbanowi po pysku, w Niemczech działanie przeciw niemieckiej racji stanu.
    ale to się zmienia, rozwadniają się, Turcy jeżdżą do siebie żeby odbyć służbę wojskową.
    na lotnisku w Duesseldorfie obsługa stanowiska tureckich linii lotniczych pobiła demonstrantów kursyjskich, którzy przechodzili obok
    Nie widzę związku cytatu i komentarza.
    że niemiecka lojalność wobec Niemiec zatraca się, opisywane ex cessy w szkole policyjnej w Berlinie też o tym świadczą
  • No ale skąd pomysł, że Turcy to Niemcy?
  • Turek jest Turek a Niemiec Niemiec. Może po jakiś 17 pokoleniach zniemczą się ci Turcy a może nie. Nie mylmy pojęć, nie nazywajmy gęsi prosiakiem tylko dlatego, że zajrzała do chlewa.
  • ok
    błąd w mojej wypowiedzi,
    powinno być w Republice Federalnej Niemiec Niemców coraz mniej, import z Arabji nie przyprowadził uzdolnionych artystów i rzemieślników tylko inny sort. ilość mieszkańców uznających lojalność wobec Niemiec spada i bezwzględnie i procentowo

    wracając do cwaniaków.
    był film z Al Pacinem i miją Farrou o oszukiwaniu. na koniec pada odpowiedz na pytanie
    jak wam się to udaje,
    oszukać kogoś wprost jest trudno, Łatwiej jest kogoś oskubać, kiedy proponujemy mu wspólne oszukanie kogoś innego
  • los napisal(a):
    Gorlias_Fitzgorgon napisal(a):
    los napisal:
    Vigi nic nie wie o Niemcach. Niemcy są leniwi, rozchwiani emocjonalnie i naładowani kompleksami, niepunktualni i nieuporządkowani.

    Jest jedno źródło ich siły - w okolicach roku 1945 uświadomili sobie, że kolejnej szansy nie będzie. Albo wszelkie swe liczne konflikty przesuną na drugi plan i wobec świata będą jednością albo rzeczony świat się na nich rzuci i zajebie.

    Niech Polacy zrobią coś podobnego - po roku będą najpotężniejszym imperium na Ziemi.
    Ale chodzi o tych Polaków, co są mniejszością w kraju zamieszkania, czy o całokształt populacji zamieszkującej obszar między Bugiem a Odrą?
    Wszyscy jemy bigos, mamy perkate nosy i mówimy jakimś dialektem języka polskiego. Nikt z nas nie jest lepszy i nikt gorszy, nie należy gardzić ludźmi a w każdym razie nie należy gardzić nikim, kogo się osobiście nie zna. Wszyscy jesteśmy polskim żywiołem. Narodem nie jesteśmy.
    No dobrze. Jednym z dość intensywnych konfliktów dzielących powyższy żywioł jest stosunek do Smoleńska. Jak miałoby wyglądać przesunięcie konfliktu na drugi plan?

  • loslos
    edytowano April 25
    Nie da się. Dlatego nie ufam jak wężom tym, co chcą to zrobić. To obecny rząd niestety, podobno PiS.
  • los napisal(a):
    Nie da się. Dlatego nie ufam jak wężom tym, co chcą to zrobić. To obecny rząd niestety, podobno PiS.
    Czemu więc ma służyć poniższa wypowiedź?
    los napisal(a):
    Niech Polacy zrobią coś podobnego - po roku będą najpotężniejszym imperium na Ziemi.
    Bo już się pogubiłem.
  • Zgadza się, pogubił się kolega.
  • Ja bym jednak wolał tu przychodzić po wiedzę, niż po erystyczne sparingi. Ucieszyłem się, że moglibyśmy być najpotężniejszym imperium na ziemi. I teraz nie wiem, czy to był taki zwrot retoryczny bez znaczenia semantycznego (coś w rodzaju "Gdyby wszyscy ludzie byli braćmi, to by nie było sióstr")?
    Czy też jakieś nierealne marzenie (ale skoro Niemcy mogą, to czemu nie my)?
    Czy też jest to możliwe, ale cena byłaby za wysoka?
  • Gorlias_Fitzgorgon napisal(a):
    Ja bym jednak wolał tu przychodzić po wiedzę, niż po erystyczne sparingi. Ucieszyłem się, że moglibyśmy być najpotężniejszym imperium na ziemi. I teraz nie wiem, czy to był taki zwrot retoryczny bez znaczenia semantycznego (coś w rodzaju "Gdyby wszyscy ludzie byli braćmi, to by nie było sióstr")?
    Czy też jakieś nierealne marzenie (ale skoro Niemcy mogą, to czemu nie my)?
    Czy też jest to możliwe, ale cena byłaby za wysoka?
    Nie wiem. Coś nas blokuje przed staniem się narodem. Jesteśmy tylko 38 milionami odseparowanych jednostek.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.