A może szmonces?

edytowano February 3 w Forum ogólne
Horacy Safrin i jego Przy szabasowych świecach to była przełomowa książka.

Mały Horacyś w czasie przyjęcia rodzinnego strzelił "a ciocia jest gupia".
Mama w pąs, tata - w pupę klaps (Horacysiowi) i "powiedz, że bardzo żałujesz".
"Bardzo żałuję, że ciocia jest gupia"

Komentarz

  • Jedna z mych lulubionych książek dziecięctwa.
  • Toś mi brat!
  • Wtedy używała słów niezrozumiałych, ktore dziś dla niektórych brzmią jak przekleństwo , bo odzyskały swe znaczenie. Weksel kredyt żyrant in blanco.
  • edytowano February 3
    Adela lekko zachorowała....
  • Horacego Safrina i ja znałem na pamięć, na wyrywki. Trochę tylko nie wiedziałem, co to są ci "Żydzi".

    W latach zaś 80. geniuszem satyry okazał się Efraim Kishon. Nad jego "W tył zwrot pani Lot!" płakaliśmy ze śmiechu całą rodziną.
  • edytowano February 3
    Efraim Kiszon popełnił kiedyś dwie uwagi ekonomiczne :
    1. Społeczeństwo w Izraelu jest zaniepokojone faktem, ze większość kapitału jest w rękach żydowskich

    2. Zdumiewające jest, ze najwiecej sprzedałem książek i zarobiłem na rynku niemieckim
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Horacego Safrina i ja znałem na pamięć, na wyrywki. Trochę tylko nie wiedziałem, co to są ci "Żydzi".

    W latach zaś 80. geniuszem satyry okazał się Efraim Kishon. Nad jego "W tył zwrot pani Lot!" płakaliśmy ze śmiechu całą rodziną.
    Z żydami dawałem se radę ;-)
    Noale te weksle żyra (nie żyrokompasy) procenta i terminy nijak sie miały do oszczędzania w SKO. Noji po co cześć bohaterów chodziła do burdelu. Co to jest?
    Bo nie był to nieporządek. Safrin pisał odpowiedź na hasło burdel.

    Paanie mój dziadek miał na Chmielna burdel i tam to dopiero był porządek!
  • Wiele dowcipów takich sobie, niektóre niezłe, niektóre świetne. Mnie do gustu najbardziej przypadł ten, jak żona sklepikarza informuje go o przyjściu mesjasza. A za absolutnie genialny uważam ten, gdzie bohater wydedukował sobie nazwisko sąsiada w pociągu.
  • z pociągu pamiętam ten o stacji Lamencin i o podróży do Baden i Rajsze
  • Ostrowski
  • Ostrowski (-:
  • Wiesbaden
  • Podobny tok
    Wynik inny
  • a ja pierwsze słyszę o takich autorach i książkach...

    za to gdzieś się kurzą w domu dwie knigi z żydowskimj kawałami i anegdotami
  • christoph napisal(a):
    Podobny tok
    Wynik inny
    Wiesreische
  • Domyślam sie ze to jednak tylko ciąg dalszy zagadki
    Ba! Jestem przekonany, że mam nadzieje! Ze to nie życzenia
  • Nie. Tylko nazwa miejscowości. Łąka Rzeszowska.
  • ciekawa definicja i rozwinięcie
  • z powodu tzw sytuacji czas coś ożywczego ze skarbca rzeczy starych wyciągnąć,
    (jak mówi Pismo, człowiek mądry wyciąga ze swego skarbca rzeczy stare i nowe)

    nie apropo ustawy o IPN jeden z kawałów przedmałżeńskich

    coś taki struty?
    pojutrze mam dostarczyć posag córki, w sumie 20 ooo.
    gdzie masz to przekazać ?
    u Wildsteina w kancelarii.
    wiesz co? u niego jest takie duże lustro nad kominkiem, połóż na kominku 1o ooo, to będzie widać 2o ooo!
    wpadłem juz na to, ale ja mam tylko te w lustrze!
  • Nada sie jak raz do ustawy 447...

  • Mnie się najbardziej podobał szmonces o dwóch Żydach, co się modlili za wstawiennictwem Matki Boskiej o 20 tysięcy złotych, koniecznych do sfinalizowania jakiejś transakcji. Działo się to w międzywojniu, a wtedy to była kupa kasy.

    - Icek! - radzi jednemu z kapitalistów małżonka. - Goje gadali, że w ich kościele jest obraz Matki Boskiej cudami słynący. Ty pójdziesz tam, pomodlisz się, to może i co skapnie.
    - Nu, jakże ja, Żyd, mam się modlić do ichniej Matki Boskiej? - oburza się Icek.
    - Ale to podobno działa! - nie ustępuje połowica.
    Icek wraz ze wspólnikiem idą więc chyłkiem do kościoła. Tam patrzą, a przed cudownym obrazem modli się gorąco jakiś biedak:
    - Matko Boska, ześlij mi skądsiś 20 złotych, bo jak do jutra czynszu nie zapłacę, to mnie wyleją z rodziną na bruk!
    Słysząc to oba biznesmeny bęc! na kolana i dawaj, prosić:
    - Matko Boska, ześlij nam 20 tysiąców, bo nam taki piękny geszefcik przepadnie!
    Biedak, nie chcąc dać się zagłuszyć, woła coraz głośniej, oba biznesmeny takoż. W końcu jeden, zdenerwowany, wyciąga portfel i wyjmuje zeń dwie dychy:
    - Proszę pana, ma pan tu 20 złotych, i niech pan stąd idzie, i nie zawraca Matce Boskiej głowy. Bo tu się ludzie o poważny piniondz modlą!

    PS
    Hiszpanie mają niemal identyczną historyjkę o obrazie Chrystusa w katedrze sewilskiej, o bogaczu domagającym się tam 5 milionów peset i biedaku, którego zaspokoiło marnych 5 stówek. Ciekawe w którą stronę wędrowała ta opowieść. ;o)
  • materiał na kazanie
    niezbadane są narzędzia w ręku Boga!
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.