Ja jako katolik

edytowano February 22 w Forum ogólne
Nie wiem, jak się mam zachować :(
Otóż wnuczka uraczyła mnie informacją, jakoby
- nieuczestniczenie w niedzielnej Mszy Św. raz, a nawet trzy razy nie było grzechem ciężkim. Dopiero babciu, jeśli się nie pójdzie do kościoła na Mszę cztery razy to się popełni grzech ciężki.
Łatwo byłoby dziecku wybić nowatorskie podejście do problemu, gdyby dziecię nie powołało się na autorytet księdza. Księdza przygotowującego całą klasę do przyjęcia Pana Jezusa w Pierwszej Komunii Świętej.
:-O
To co ja mam teraz zrobić?!
Najprostsze i naturalne rozwiązanie - zwalenie wszystkiego na barki rodziców - to oczywiście chowanie głowy w piasek. Oni mogą interweniować dopiero za jakiś miesiąc w trakcie zebrania. I ok - pewnie to zrobią.
Nic nie robić - jakoś nie po mojemu. Tym bardziej, że w ramach pracy domowej pan ksiądz zadał do napisania 11 grzechów lekkich. :-O
Ksiądz jest całkiem młody a szkoła katolicka.

Ps. A może ja nie mam racji i trzy razy można? Również inne takie tam... :D
«1

Komentarz

  • Warto się chyba u źródła upewnić, czy wnuczka dobrze zrozumiała. Jeśli ksiądz młody, to może jeszcze nie potrafi uczyć i mówi jedno, a dzieci słyszą drugie.
  • Poradź, żeby spytała księdza jak należy dzień święty święcić?
  • Ja bym najpierw obstawiał szum na łączach - gdzieś coś pewnie zostało źle zrozumiane.
  • Po prostu mówisz, że ksiądz się pomylił albo go źle dziecko zrozumiało.

    A w ogóle to zależy od sytuacji.

    Nie ma co histeryzować, nieporozumienie.
  • Stawiam na to, że ksiądz się niejasno wyraził...
  • Rozmawiałam z córką. Podziela waszą opinię. Tzn. sprawdzi, czy Hania dobrze zrozumiała wywody księdza dobrodzieja. Cdn. ;)
  • "Raz to nie zdrada"
  • Pigwa napisal(a):
    ... mówi jedno, a dzieci słyszą drugie.
    ...a dzieci słyszą, co chcą słyszeć lub co potwierdzi im koleżanka na przerwie, czy dobrze zrozumiała.



  • Gdyby to co młody czasem przynosi ze szkoły w zakresie matematyki było prawdą,samochód którym go odwożę do szkoły nie ruszyłby z miejsca. "Ale tata ,pani tak napisała na tablicy,w książce jest błąd!"
  • Wsio taki, słabo widzę, żeby Jahwe Pan kerował danego ludka do piekła, za to że ten nie zaszczycił go swoją wizytą w niedzielę rano.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Wsio taki, słabo widzę, żeby Jahwe Pan kerował danego ludka do piekła, za to że ten nie zaszczycił go swoją wizytą w niedzielę rano.
    To jest coś nad czym się mocno zastanawiam: czy takie, z naszego (!) punktu widzenia "błahe" grzechy, Pan Bóg aby na pewno podobnie ocenia. A może wręcz przeciwnie? A może (na pewno!) wuja wiemy na ten temat i należy po prostu słuchać a nie zastanawiać się co Pan Bóg zrobi jeśli nie dotrzymamy?

    Mnie się co najmniej kilka razy w życiu zdarzyło nie pójść na mszę świętą. Kiedyś przystąpiłem do spowiedzi w Gruzji u polskiego, zressztą znakomitego, księdza, który był w Gruzji od 12 lat i sporo tam przeszedł od naszych prawosławnych braci w wierze.

    Wspomniałem że nie byłem na ostatniej mszy, no ale wspinałem się na Kazbek - czyli byłem w podróży, czyli...
    - A nie można było zaplanowac inaczej podróży?
    -yy samolot mieliśmy, sratatata..
    - to nie jest żadne usprawiedliwienie. Na mszy nalezy być i od niej zaczynać wszelkie plany. Trzeba było zacząć wspinaczkę w poniedziałek. I to tak, żeby do niedzieli ją skończyć.

    A tak się fajnie gadało z księdzem o wspinaczkach, podróżach, dał nam tyle informacji o tym co warto zwiedzić, tyle opowieści, itp. Natomiast jego krótka i prosta piłka była jak obuchem w łeb.
    Co mnie się osobiście bardzo podoba, i zapamiętałem.
  • Nu, i ja do tajemniczego królestwa Marokko jechałem z wydrukowaną z neciku listą kościołów katolickich tamże, także tego.
  • edytowano February 25
    ad mszy niedzielnej i przykazania kościelnego (punkt 1.)

    "... Jeśli poważna przyczyna uniemożliwia udział we Mszy Świętej, należy w inny sposób (poprzez modlitwę indywidualną, rodzinną lub wspólnotową, albo przez modlitewne wysłuchanie Mszy Świętej radiowej lub telewizyjnej) włączyć się we wspólne wszystkim wiernym przeżywanie chrześcijańskiego święta (por. KPK, kan. 1248 § 2; KKK, n. 2181 i 2183). żródło

    Moim zdaniem nie zawsze się uda tak zaplanować podróż, żeby być w niedzielę na mszy. Zwłaszcza na kilku tysiącach metrów wzwyż... @TecumSeh
    Co innego jest świadome, z lenistwa, obojętności, bylejakości (a jakoś tak wyszło)....

    Ja np. wczoraj nie byłem, naprawdę nie udało się. Może źle zaplanowałem dzień (że na 18-ą), ale wypadki samotnego ojca z jedynakiem2 się zdarzają.... Jutro pójdę.

    W Szkocji to była prawie cotygodniowość, bo restauracja "żyje" w niedzielę, a do Edynburga daleeeko (po drodze z kilkanaście kościółków, ale różnych "denominacji")
  • W Turcji będąc odpuściłem niedzielna Mszę, ja i resztą marnioków. Modlilismy się wspólnie Różańcem. "Nadrobiliśmy" to po powrocie.
    W pracy będąc w niedzielę (12h) zazwyczaj schodze do kaplicy ale nie zawsze jest taka możliwość. Od niedawna robię w ten sposób że przed niedzielną zmianą idę w sobotę wieczorem. Czasem i ta możliwość odpada gdy mam cały weekend (z przerwą nocną ofc) w pracy więc albo w poniedziałek albo któryś kolejny dzień tygodnia to "nadrabiam".
    Podczas spowiedzi ksiądz dopytuje o szczegóły więc tlomacze vide supra ale połajanki jak @TecumSeh nie zaliczyłem.
  • Nu właśnie, to są te cudności rozważania.
    Bo też na ten przykład miałabym pójść do piekła za jedno naciągane obgadanie wrednej kodziary? Za tako głupotkie?!
    Nu, zgoda, nie naciągane - tak naprawdę, to fałszywe, ale tylko raz se popuściłam fantazji w ostrej dyskusji. Panie Boże wybacz...
    ALE ŻEBY OD RAZU PIEKŁO?!
    Że jusz nie wspomnę o tym wzywaniu imienia ...

    Mojej osobie coraz częściej się wydaje, że ten dekalog to nijak nie przystaje do dzisiejszych czasów ;)
  • edytowano February 25
    Ojtam ojtam, już siostra Faustyna pisała, jak to się Pan Jezus frasował, że nie przyszła do komunii. A ona Mu na to: "A bo miałam grzecha..." "Córko! I taka drobnostka cię odwiodła od jedności ze Mną?"
  • marniok napisal(a):
    ... przed niedzielną zmianą idę w sobotę wieczorem....
    niewiele osób sobie zdaje sprawę, z tego, że
    to jest to samo!!!

    Kalendarz liturgiczny jest wciąż kalendarzem starożytnym, gdzie nowy dzień zaczynał się po zachodzie słońca, a nie jak dziś - o północy.
    To się nazywa "wigilia" :)

    Każda niedziela, każde święto - to dzień ze swoja wigilją. Sobotnia msza po nieszporze - to już w liturgii jest Dzień Pański.



  • edytowano February 25
    Ściemniactwo. Gdyby tak było, to by się klechy nie pultały o zabawy huczne w piątek wieczór.
  • A co z Mszą po nieszporze niedzielnym drugim?
  • romeck napisal(a):
    Moim zdaniem nie zawsze się uda tak zaplanować podróż, żeby być w niedzielę na mszy. Zwłaszcza na kilku tysiącach metrów wzwyż...
    Ale nie o to chodzi - pytanie czy dało się inaczej (dało) a poza tym: po co ta podróż.
    Jeśli to jest praca, podróż służbowa itp - ok. Nikt nie każe rzucać pracy (choć gdyby sytuacja była permanentna to można rozważyć zmianę). Ponadto radio, internet itp.

    Co do @marioka - inna bajka bo to natura Twojego zawodu. Jak policjant. A poza tym - chodzisz, nie w niedzielę to w sobotę. Więc ok. Indywidualne przypadki kiedy się nie dało - pewnie rozważasz w sumieniu albo ze spowiednikiem.

    W moim przypadku to był po pierwsze urlop a po drugie dało się inaczej. A zatem - krótka piłka. I nie ma wymówek.
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ojtam ojtam, już siostra Faustyna pisała, jak to się Pan Jezus frasował, że nie przyszła do komunii. A ona Mu na to: "A bo miałam grzecha..." "Córko! I taka drobnostka cię odwiodła od jedności ze Mną?"
    Nie kojarzę co zrobiła św Faustyna, ale najprawdopowodniej to była faktycznie drobnostka. Nie pójście na mszę św kiedy się ewidentnie mogło (mój przypadek) to nie "drobnostka" tylko świadoma, dobrowolna decyzja postawienia czegoś tam (w moim przypadku zdobywania sobie górki, co można było zacząć dwa dni później) ponad obowiązek katolika.

    Maria napisal(a):
    Nu właśnie, to są te cudności rozważania.
    Bo też na ten przykład miałabym pójść do piekła za jedno naciągane obgadanie wrednej kodziary? Za tako głupotkie?!
    Nu, zgoda, nie naciągane - tak naprawdę, to fałszywe, ale tylko raz se popuściłam fantazji w ostrej dyskusji. Panie Boże wybacz...
    ALE ŻEBY OD RAZU PIEKŁO?!
    Że jusz nie wspomnę o tym wzywaniu imienia ...

    Mojej osobie coraz częściej się wydaje, że ten dekalog to nijak nie przystaje do dzisiejszych czasów ;)
    Przepraszam, ale skąd Ci się to "od razu piekło" wzięło?
    Bo ciut nie pojmuję jak doszłaś do takiego wniosku?

  • "Od razu piekło" - to akurat proste. Każdy grzech ciężki to znaczy grzech śmiertelny. A grzech śmiertelny - to od razu piekło.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ściemniactwo. Gdyby tak było, to by się klechy nie pultały o zabawy huczne w piątek wieczór.
    Niedouczone
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ojtam ojtam, już siostra Faustyna pisała, jak to się Pan Jezus frasował, że nie przyszła do komunii. A ona Mu na to: "A bo miałam grzecha..." "Córko! I taka drobnostka cię odwiodła od jedności ze Mną?"
    Tyle, że tyczyło się to grzechu lekkiego, a nie ciężkiego jakim jest świadome i dobrowolne opuszczenie Mszy św. w niedzielę.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    "Od razu piekło" - to akurat proste. Każdy grzech ciężki to znaczy grzech śmiertelny. A grzech śmiertelny - to od razu piekło.
    Nie wiem czy to aż tak proste.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ściemniactwo. Gdyby tak było, to by się klechy nie pultały o zabawy huczne w piątek wieczór.
    A to nie dlatego, że posty obowiązują od północy do północy. a święto zaczyna się po nieszporach dnia poprzedniego. taka niekompatybilność.
  • wachmistrz napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ściemniactwo. Gdyby tak było, to by się klechy nie pultały o zabawy huczne w piątek wieczór.
    A to nie dlatego, że posty obowiązują od północy do północy. a święto zaczyna się po nieszporach dnia poprzedniego. taka niekompatybilność.
    Zdrada.

    I do tego nie uwzględnia ważnego święta: Wolnej Soboty.
  • TecumSeh napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    "Od razu piekło" - to akurat proste. Każdy grzech ciężki to znaczy grzech śmiertelny. A grzech śmiertelny - to od razu piekło.
    Nie wiem czy to aż tak proste.
    Proste.

    Nieprosta jest dopiero klasyfikacja grzechów na powszednie i śmiertelne. Moraliści miotają się od bandy do bandy.
  • edytowano February 26
    wachmistrz napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ściemniactwo. Gdyby tak było, to by się klechy nie pultały o zabawy huczne w piątek wieczór.
    A to nie dlatego, że posty obowiązują od północy do północy. a święto zaczyna się po nieszporach dnia poprzedniego. taka niekompatybilność.
    pomylenie dni, a nie ściemniactwo
    soboty nie mają swoich wigilii (czyli piątkowych wieczorów) (chyba że w sobotę jest święto)

    wigilie posiadają święta tylko. (czyli wszystkie niedziele oraz święta (nakazane czy nie) w tygodniu).
    ===

    Piątek jest post (bez)mięsny. Tylko. I bardzo łatwo o suspendę.
  • edytowano February 26
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    TecumSeh napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    "Od razu piekło" - to akurat proste. Każdy grzech ciężki to znaczy grzech śmiertelny. A grzech śmiertelny - to od razu piekło.
    Nie wiem czy to aż tak proste.
    Proste.

    Nieprosta jest dopiero klasyfikacja grzechów na powszednie i śmiertelne. Moraliści miotają się od bandy do bandy.
    Dlatego warto trzymać się Katechizmu Kościoła Katolickiego. Tak na wszelki wypadeczek.
    @TecumSeh i potwierdzam - bardzo proste. Stosowna cycata:
    Grzech śmiertelny jest - podobnie jak miłość - radykalną możliwością wolności ludzkiej. Pociąga on za sobą utratę miłości i pozbawienie łaski uświęcającej, to znaczy stanu łaski. Jeśli nie zostanie wynagrodzony przez żal i Boże przebaczenie, powoduje wykluczenie z królestwa Chrystusa i wieczną śmierć w piekle; nasza wolność ma bowiem moc dokonywania wyborów nieodwracalnych, na zawsze.
  • Mam pytanie: czy jeśli w mojej parafii msza święta wieczorna jest o osiemnastej i zimą to jest po zachodzie słońca, to ona biega za niedzielną, a latem jest przed zachodem, to wtedy nie ma sobotniej biegającej za niedzielną? Pytam serio serio.
  • OIDP jest jakieś zarządzenie KEPu, że każda Msza sobotnia odprawiana po 16. czy 17. jest Mszą niedzielną.
  • edytowano February 26
    Ludzie kochane, tylko Msza odprawiana podług niedzielnego obrządku spełnia ten warunek. Znaczysie z dwoma czytaniami etc. Godzina nawet ósma nie jest tu żadnym wyróżnikiem.
    I np. w Warszawie tylko w niektórych kościołach jest odprawiana.
  • edytowano February 26
    trep napisal(a):
    Mam pytanie: czy jeśli w mojej parafii msza święta wieczorna jest o osiemnastej i zimą to jest po zachodzie słońca, to ona biega za niedzielną, a latem jest przed zachodem, to wtedy nie ma sobotniej biegającej za niedzielną? Pytam serio serio.
    przecież to wynika z konkretnego punktu Kodeksu Prawa Kanonicznego! tak stanowi prawo Kościelne w dziedzinie odprawiania mszy świętej.
    czy akurat świeci słońce czy nie, czy je widać, czy nie - nie ma żadnego znaczenia!!

    kan. 1248 KPK.

    Kan. 1248 - § 1. Nakazowi uczestniczenia we Mszy świętej czyni zadość ten, kto bierze w niej udział, gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim, bądź w sam dzień świąteczny, bądź też wieczorem dnia poprzedzającego.

    ja pisałem, skąd to się wzięło (historycznie, tradycja)
    Exspectans napisal(a):
    OIDP jest jakieś zarządzenie KEPu, że każda Msza sobotnia odprawiana po 16. czy 17. jest Mszą niedzielną.
    to nie jest zarządzenie, tylko objaśnienie punktu 1248 bardziej "ludzkim" językiem. :)
    i chodzi o "po nieszporze"

    nie wiem co to jest "drugi nieszpór", nie znam się, ale z definicji może być tylko jeden! (z łac. Vesper)
  • Według mojej wiedzy nie jest tak - może być użyty dowolny formularz, byleby zachowane były wymagane ramy czasowe.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Proste.

    Nieprosta jest dopiero klasyfikacja grzechów na powszednie i śmiertelne. Moraliści miotają się od bandy do bandy.
    Ale jest pewna kwestia bardzo nieprosta. Mamy np (przykłady można mnożyć ale posłużę się jednym) wizję śmierci Piłsudskiego w Dzienniczku Siostry Faustyny:

    Wtem ujrzałam pewną duszę, która się rozłączała od ciała w strasznych mękach. O Jezu, kiedy to mam pisać, drżę cała na widok okropności, które świadczą przeciw niemu... Widziałam, jak wychodziły z jakiejś otchłani błotnistej dusze małych dzieci i większych, jakie dziewięć lat; dusze te były wstrętne i obrzydliwe, podobne do najstraszniejszych potworów, do rozpadających się trupów, ale te trupy były żywe i głośno świadczyły przeciw duszy tej, którą widzę w skonaniu; a dusza, którą widzę w skonaniu, jest to dusza, która była pełna zaszczytów i oklasków światowych, a których końcem jest próżnia i grzech. Na koniec wyszła niewiasta, która trzymała jakby w fartuchu łzy i ta bardzo świadczyła przeciw niemu.
    O godzino straszna, w której widzieć trzeba wszystkie czyny swoje w całej nagości i [nędzy]; nie ginie z nich ani jeden, wiernie towarzyszyć nam będą na sąd Boży. Nie mam wyrazów, ani porównań na wypowiedzenie rzeczy tak strasznych, a chociaż zdaje mi się, że dusza ta nie jest potępiona, to jednak męki jej nie różnią się niczym od mąk piekielnych, tylko jest ta różnica, [że] się kiedyś skończą.


    Wszelkie wątpliwości że chodzi o Piłsudskiego rozwiał ks Sopoćko:
    " Parę dni po tryduum w Ostrej Bramie siostra Faustyna opowiedziała mi o swoich przeżyciach w czasie tej uroczystości, które są szczegółowo opisane w jej dzienniczku. Następnie 12 maja widziała w duchu konającego Marszałka J. Piłsudskiego i opowiadała o strasznych jego cierpieniach. Pan Jezus miał jej to pokazać i powiedzieć: „Patrz czym kończy się wielkość tego świata”. Widziała następnie sąd nad nim, a gdy zapytałem, czym on się skończył, odpowiedziała: „Zdaje się Miłosierdzie Boże za przyczyną Matki Boskiej zwyciężyło”."

    Jak wiemy, poza powyższym Piłsudski zmienił wyznanie z powodu kochanki, by się rozwieźć a potem ożenić. Owszem, w chwili śmierci był przy nim ksiądz katolicki i udzielił ostatniego namaszczenia, ale podobno publiczna zmiana wiary wymaga - w przypadku powrotu do Kościoła - publicznego oświadczenia. Nic o tym nie wiadomo, a nie sądzę by obecny przy śmierci ksiądz zachował taką informację dla siebie.

    Kwestia Piłsudskiego to jedno, może lepszym przykładem jest św Jan Maria Vanney który zdecydował się pochować samobójcę, bo między mostem z którego się rzucił a ziemią (czy rzeką, nie pamiętam) mógł się pojednać z Bogiem.

    Mamy tu na pewno grzech ciężki i na pewno brak możliwości dokonania spowiedzi - ale jest możliwość dokonania aktu żalu który uchroni od piekła.

    Nie jest moim celem bagatelizowanie zagrożenia piekłem - przeciwnie, kilka lat temu dotarło do mnie że piekło mi grozi realnie. Ale - choć zasady są jasne - ostateczny wyrok zależy od Boga.

    A jeśli tak jest - to nie ma co narzekać że ktoś porządny i uczciwy, dobry katolik którego pewnego dnia poniosą (słusznie) nerwy pójdzie do piekła, jeśli tylko zaraz po tym rozjedzie go samochód, a niejaki Rudolf Hoess (ten powieszony w Oświęcimiu) znajdzie się ostatecznie w niebie, bo się przed śmiercią nawrócił i wyspowiadał a potem przyjął komunię świętą.

    To jest szataństwo - bo się robi z Boga bezduszną maszynkę do egzekwowania paragrafów.
    Chyba nasza wiara nie na tym jednak polega.
  • edytowano February 26
    No to mamy sprzeczne informacje, a sprawa na tyle poważna, że warto sięgnąć po argumenty wyższego rzędu, ponadforumkowe.
    Mnie w każdym razie informacji udzielał spowiednik.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ściemniactwo. Gdyby tak było, to by się klechy nie pultały o zabawy huczne w piątek wieczór.
    Kolega niedoinformowany. Otóż już nie pultają:

    https://www.m.pch24.pl/kep-postanowil--powstrzymywanie-sie-od-zabaw-tylko-w-wielkim-poscie,15788,i.html
  • wojtek napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ściemniactwo. Gdyby tak było, to by się klechy nie pultały o zabawy huczne w piątek wieczór.
    Kolega niedoinformowany. Otóż już nie pultają:

    https://www.m.pch24.pl/kep-postanowil--powstrzymywanie-sie-od-zabaw-tylko-w-wielkim-poscie,15788,i.html
    Racja
    ale ludo-kato-żerka rozumie że i mięso tedy kąsumować można! :)
  • A czy pójście na Msze wieczorem w niedziele się liczy? No bo to już teoretycznie poniedziałek.
  • Maria napisal(a):
    Ludzie kochane, tylko Msza odprawiana podług niedzielnego obrządku spełnia ten warunek. Znaczysie z dwoma czytaniami etc. Godzina nawet ósma nie jest tu żadnym wyróżnikiem.
    I np. w Warszawie tylko w niektórych kościołach jest odprawiana.
    Formularz nie ma tu znaczenia.
    Zachęcam do lektury tekstu napisanego przez fachowca (kanonistę).
    OBOWIĄZEK UCZESTNICZENIA WE MSZY ŚWIĘTEJ W NIEDZIELE I ŚWIĘTA NAKAZANE
    http://prawokanoniczne.uksw.edu.pl/sites/default/files/Teksty/Pojedyncze/04-Mierzejewski-Obowiazek.pdf

  • polmisiek napisal(a):
    A czy pójście na Msze wieczorem w niedziele się liczy? No bo to już teoretycznie poniedziałek.
    po raz trzeci - wigilje maja TYLKO święta!!!!!!!!!!!!!!!! :)

    Więc jeżeli w jakiś poniedziałek trafi się święto to.... a to.... Nie wiem! zapytam się.

    Bo w tym roku tylko jedno święto wypada w poniedziałek, 10. czerwca 2019, Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła.
    Oraz
    zawsze świętem jest... Poniedziałek Wielkanocny.(tzw drugi dzień świąt Wielkanocnycgh)

    Ciekawe,
  • xff napisal(a):
    Maria napisal(a):
    Ludzie kochane, tylko Msza odprawiana podług niedzielnego obrządku spełnia ten warunek. Znaczysie z dwoma czytaniami etc. Godzina nawet ósma nie jest tu żadnym wyróżnikiem.
    I np. w Warszawie tylko w niektórych kościołach jest odprawiana.
    Formularz nie ma tu znaczenia.
    Zachęcam do lektury tekstu napisanego przez fachowca (kanonistę).
    OBOWIĄZEK UCZESTNICZENIA WE MSZY ŚWIĘTEJ W NIEDZIELE I ŚWIĘTA NAKAZANE
    http://prawokanoniczne.uksw.edu.pl/sites/default/files/Teksty/Pojedyncze/04-Mierzejewski-Obowiazek.pdf

    Ma. Przeczytałam. Takiego eskimoskiego tłumaczenia to ja już dawno nie spotkałam.
    W wypadku niedzieli oznacza to konieczność udziału we mszy w samą niedzielę, lub w sobotę (w Polsce, od godziny szesnastej) w nakazany dzień świąteczny zaś wierny może uczestniczyć oprócz Mszy sprawowanej w ten dzień, również w wigilię święta. Mszę Świętą należy oczywiście odprawić według formularza i w taki sposób, jak Mszę świąteczną.
    Następny akapit co prawda opowiada, że w kodeksie prawa kanonicznego zrezygnowano z zapisu nt. nielegalności celebracji (nie kce mi się przepisywać, sorry, sami se poczytajta) coby winą kapłana nie obciążać wiernych, ale konkluzja jest cudnej urody:
    Wypadałoby jednak, aby z tej poszerzonej możliwości wypełnienia omawianego obowiązku korzystano tylko wtedy, gdyby w samą niedzielę lub święto nakazane przyjście na Eucharystię było niemożliwe.
    Pod czym się zresztą podpisuję i do czego stosuję. Ejmen. :D
  • romeck napisal(a):
    polmisiek napisal(a):
    A czy pójście na Msze wieczorem w niedziele się liczy? No bo to już teoretycznie poniedziałek.
    po raz trzeci - wigilje maja TYLKO święta!!!!!!!!!!!!!!!!
    Czyli Hallowe'en jako wigilia Wszystkich Świętych OK? To chyba nawet to znaczy.

  • @romeck
    Święta nakazane (od 20 listopada 2003 r.):
    Świętej Bożej Rodzicielki Maryi – 1 stycznia
    Objawienie Pańskie (Trzech Króli) – 6 stycznia
    Wniebowstąpienie Pańskie – siódma niedziela wielkanocna
    Boże Ciało – czwartek po Uroczystości Trójcy Przenajświętszej
    Wszystkich Świętych – 1 listopada
    Boże Narodzenie – 25 grudnia

    To te, poza niedzielami, z obowiązkiem czynnego uczestniczenia w Eucharystii.
  • Maria napisal(a):
    Mszę Świętą należy oczywiście odprawić według formularza i w taki sposób, jak Mszę świąteczną.
    Inny formularz obciąża celebransa, a nie czyni uczestnictwa we Mszy św. "niezaliczonym" wiernemu.
  • ks. Aleksander Sobczak
    doktor prawa kanonicznego,
    adiunkt w Zakładzie Prawa Kanonicznego Wydziału Teologicznego UAM:
    "Kanon nie wprowadza żadnych zastrzeżeń, że musi to być Msza św. sprawowana według formularza niedzielnego, że muszą być ku temu jakieś racje, np. niemożność uczestniczenia we Mszy św. w samą niedzielę. Niestety, dosyć często duszpasterze próbują narzucać taką interpretację, która jednak nie jest słuszna."
    http://mateusz.pl/pow/040603.htm
  • Droga Koleżanko, nie mam zamiaru polemizować, teraz wszystko zmierza ku temu, żeby wiernemu dywanik pod nogi słać, byleby tylko raczył do kościółka przyjść. I ok.
    Niewierzący księża rozgrzeszają ze wszystkiego jak leci - i też ok?

    Swoje zdanie wyraziłam wyżej.
    Wychodzę z tematu.
  • los napisal(a):
    romeck napisal(a):
    polmisiek napisal(a):
    A czy pójście na Msze wieczorem w niedziele się liczy? No bo to już teoretycznie poniedziałek.
    po raz trzeci - wigilje maja TYLKO święta!!!!!!!!!!!!!!!!
    Czyli Hallowe'en jako wigilia Wszystkich Świętych OK? To chyba nawet to znaczy.

    bardzo koszer :)

    W parafii w Brzezinach Śląskich (Piekary Śląskie, mała żonka urodziła sie w nich jeszcze jak bylo samodzielnym miastem)
    ksiądz proboszcz wprowadził takie obchody Wigilii Uroczystości Wszystkich Świętych (w skrócie po lengłydżu: Halloween)
    procesja z relikwiami świętych ulicami Piekar aż do bazyliki piekarskiej (ok. 7 km)
    wieczorem, po ciemnicy, po mszy. A ma tych relikwii juz ponad setkę! (w osobnej kaplicy)

    :)

  • edytowano February 26
    Maria napisal(a):
    @romeck
    Święta nakazane (od 20 listopada 2003 r.):
    Świętej Bożej Rodzicielki Maryi – 1 stycznia
    Objawienie Pańskie (Trzech Króli) – 6 stycznia
    Wniebowstąpienie Pańskie – siódma niedziela wielkanocna
    Boże Ciało – czwartek po Uroczystości Trójcy Przenajświętszej
    Wszystkich Świętych – 1 listopada
    Boże Narodzenie – 25 grudnia

    To te, poza niedzielami, z obowiązkiem czynnego uczestniczenia w Eucharystii.
    przeca nie ma znaczenia, czy nakazane czy nie: każde święto (wszystkie niedziele plus kilkanaście w tygodniu) mają swoje wigilje.
    to bokotemat.

    natomiast obowiązek niedzielny jest spełniony w sobotę wieczorem - po nieszporze - i kropka.
    i bokotemat2: wyżej wymienione obowiązkowe, obowiązują w Polsce, w innym kraju (diecezji) są/mogą być inne i to tamte nas obowiązują!

  • Tem niemniej to nędzna zdrada ze strony kleru, że ich tam klerykalne święta mają wigilie, a dla święta zdrowego ludowego Wolnej Soboty nie chcą wigilii uznać.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.