Tribute to Jordan Peterson

15791011

Komentarz

  • Mania napisal(a):
    Może "leczyli" go hipnozą? Jest takie cuś jak uzależnienie posthipnotyczne.

    @Tecum_Seh; Mikhaila nie jest przeciętnej urody, jest m.z. b. atrakcyjna.
    Zdecydowanie.
  • Czarna magia w służbie Kremla - to tajemnica poliszynela.
  • Ale, mimo wszystko, lepiej dodajmy nową intencje do naszych modlitw.
    Nie warto oddawać przeciwnikowi bez walki bliźnich. Zwłaszcza popularnych profesorów trzymających poziom dyskusji
  • Wataha napisal(a):
    Ale, mimo wszystko, lepiej dodajmy nową intencje do naszych modlitw.
    Nie warto oddawać przeciwnikowi bez walki bliźnich. Zwłaszcza popularnych profesorów trzymających poziom dyskusji
    No właśnie obecnie absolutnie nie trzyma poziomu, a co gorsza w tym kontekście pojawia się pytanie czy jego ostatnie biletowane występy nie służyły legendowaniu.
  • Ciekawe czy Peterson byłby w stanie rozpłakać się nad losem ciemierzonych przez sowietów Ukraińców tak jak beczał nad Koreanki z Północy.
  • A może Igor to oficer prowadzący a nie żaden demon.
  • Przemko napisal(a):
    Ciekawe czy Peterson byłby w stanie rozpłakać się nad losem ciemierzonych przez sowietów Ukraińców tak jak beczał nad Koreanki z Północy.
    Putinowska Rosja to żaden komunizm, więc przypuszczam że wątpię.

    Manowce randyzmu-mikkizmu.
  • edytowano July 12
    Człowiek wpadł w uzależnienie od leków zawierających benzodiazepinę, które zażywał będąc w ciężkiej sytuacji - bardzo groźna choroba żony. Takie rzeczy się zdarzają i nikomu to nie uwłacza.

    Dlaczego jednak po ratunek udał się do ruskich konowałów, którzy akurat "przechodzili z tragarzami"?



  • MarianoX napisal(a):
    Człowiek wpadł w uzależnienie od leków zawierających benzodiazepinę, które zażywał będąc w ciężkiej sytuacji - bardzo groźna choroba żony. Takie rzeczy się zdarzają i nikomu to nie uwłacza.

    Dlaczego jednak po ratunek udał się
    do ruskich konowałów,, którzy akurat "przechodzili z tragarzami"?



    To mogli być nawet ci sami tragarze.
  • loslos
    edytowano July 12
    MarianoX napisal(a):
    Człowiek wpadł w uzależnienie od leków zawierających benzodiazepinę, które zażywał będąc w ciężkiej sytuacji - bardzo groźna choroba żony. Takie rzeczy się zdarzają i nikomu to nie uwłacza.

    Dlaczego jednak po ratunek udał się do ruskich konowałów, którzy akurat "przechodzili z tragarzami"?
    Zięć.
  • MarianoX napisal(a):
    Człowiek wpadł w uzależnienie od leków zawierających benzodiazepinę, które zażywał będąc w ciężkiej sytuacji - bardzo groźna choroba żony. Takie rzeczy się zdarzają i nikomu to nie uwłacza.

    Dlaczego jednak po ratunek udał się do ruskich konowałów, którzy akurat "przechodzili z tragarzami"?



    Amerykańska służba zdrowia uzależnia od leków i psychoanalityków, prawdziwej pomocy szukamy gdzie indziej. Czemu nie w Europie czy Japonii... no pewnie ten zięć.
  • Wataha napisal(a):
    Jakiś facet mówi babie, że ma demona, nazywa go po imieniu, a ta mówi że kocha ich obu.
    Słodki Panie w niebiesiech
    Nie wiem jak Michalina, czy wierząca czy nie, ale skoro Piterson nie (przynajmniej do niedawna) zakładam, że ona też nie. Jak zatem potraktowała demona? Jak obsesję, rodzaj zaburzenia psychicznego, z którym sobie mąż bohater świetnie radzi, i jeszcze daje mu rys skomplikowania, "not like others, unlike anyone I met so far" i tak dalej.
    Słowem demon czyni Andrzeja jeszcze bardziej atrakcyjnym, więc kocha ich obu - proste i logiczne.

    Kolega traktuje demona jak demona, ona - jak maskotkę, folklor i ciekawostkę. Różnica cywilizacji.
  • edytowano July 12
    Mania napisal(a):
    Może "leczyli" go hipnozą? Jest takie cuś jak uzależnienie posthipnotyczne.
    Tak ale dawno temu to zarzucono bo zahipnotyzowany był nieprzewidywalny. Na filmach zahipnotyzowany robi co mu każą, w rzeczywistości wcale tak nie jest - a co najmniej jest spore ryzyko że nie będzie.
    Mania napisal(a):
    Mikhaila nie jest przeciętnej urody, jest m.z. b. atrakcyjna.
    Atrakcyjność kobiet z punktu widzenia kobiet różni się od atrakcyjności widzianej oczami mężczyzn. Ale to inny temat.

    To nie jest zarzut do niej że jest brzydka czy coś - bo nie jest. Ale mam podejrzenie graniczące z pewnością że ten chłopak gdyby chciał, miałby dużo atrakcyjniejszych od niej na pęczki - ale nie chce, bo ma zadanie do wykonania. A to co o nim napisała sama Michalina, wręcz utwierdza mnie w tym przekonaniu.

    Michalina nie zada sobie pytania ilu równie przystojnych facetów o nią się starało, kiedy dokładnie zakręcił się koło niej Andrzej, itp - bo ludzie sobie takich pytań nie zadają.

    A szkoda - bo jak fajnie pokazano w pewnym serialu o szpiegach (serial taki se, ale ma fajne momenty), kiedy pewien koleś zostaje przyłapany na zabawach z dwoma panienkami w hotelu:
    - Czy jak byłeś w koledżu, leciały na ciebie super laski i do tego parami?
    - Nie..
    - A może jak pracowałeś w banku, chociaż jedna super laska leciała na Ciebie?
    - No, nie..
    - A może jak zacząłeś pracować dla wojska, to atrakcyjne panie zaczęły Ci się pakować do łóżka?
    - Też nie...
    - I naprawdę do głowy ci nie przyszło, że to, że nagle dwie laski są napalone na ciebie, ma może coś wspólnego z uzyskaną właśnie przez ciebie autoryzacją do tajnych informacji?!
  • Michaelina to chyba córka?
  • edytowano July 12
    Pani_Łyżeczka napisal(a):
    A może Igor to oficer prowadzący a nie żaden demon.
    Raczej pseudonim który Andrzej sam sobie wybrał, tudzież mu nadali.
    Każdy jakiś ma, a bajeczka o demonie załatwia dwie sprawy - po pierwsze Andrzej robi się ciekawszy i jeszcze bardziej "nie tak jak inni", a po drugie jak coś się chapsnie przez sen o jakimś Igorze, to nie sprowokuje żadnych pytań i podejrzeń. A tak, to Michalina mogłaby zacząć go jeszcze podejrzewać o jakiś gejowski romans (czyli w sumie nic dziwnego tam), szpiegować czy cuś - a po co to komu.
    los napisal(a):
    MarianoX napisal(a):
    Człowiek wpadł w uzależnienie od leków zawierających benzodiazepinę, które zażywał będąc w ciężkiej sytuacji - bardzo groźna choroba żony. Takie rzeczy się zdarzają i nikomu to nie uwłacza.

    Dlaczego jednak po ratunek udał się do ruskich konowałów, którzy akurat "przechodzili z tragarzami"?
    Zięć.
    Zwróćmy jednak uwagę na jeszcze jedną rzecz. Zięć dokładnie wiedział gdzie i do kogo zawieść Petersona, a ten szpital, czy lekarz, bezbłędnie i szybko rozpoznali przyczynę i zaaplikowali właściwe leczenie.
    Bardzo ciekawe jak na uciekiniera z Rosji, który zaczął na nowo (a w zasadzie jego rodzina, bo on młody przecież) w Kanadzie.

    Rozumiecie - uciekam jako niemowlę z kraju, albo wręcz rodzę się za granicą, dlatego znam dokładnie odpowiedniego lekarza i dojścia do niego w kraju mojego pochodzenia - i on oczywiście dokonuje czegoś czego dokonać nie mogła rzesza lekarzy tam, gdzie jest w sumie najwięcej nowinek, najlepsi specjaliści, itp.
    To przecież nic dziwnego, prawda?

    @polmisiek - też sądzę że po prostu przestali truć.
  • christoph napisal(a):
    Michaelina to chyba córka?
    Na pewno.
  • Nic. Wszyscyśmy przecież czytali Wiktora Suworowa.
  • edytowano July 12
    Jeśli był rzeczywiście uzależniony farmakologicznie od benzodiazepin (a nie była to np. jakaś choroba psychiczna), to Ruscy go z niczego nie wyleczyli żadnymi "nowatorskimi" kuracjami, bo to niemożliwe. Takie przypadłości można powstrzymać jedynie długotrwałymi terapiami i/lub uczestnictwem w grupach samopomocowych.

    Zięciuniu oczywiście spektakularnie "wyonacyl" psychologa (sic!) na jego własnym poletku _ to tak, jakby Religa się u znachorów leczył.
  • Ok.
    Tylko nikogo obok niego nie było, żeby mu to jasno wytłumaczyć? Dziwne
  • edytowano July 12
    Wataha napisal(a):
    Ok.
    Tylko nikogo obok niego nie było, żeby mu to jasno wytłumaczyć? Dziwne
    Mogło być tak, że znany i uznany psycholog obawiał się podjąć standardową terapię jak zwykły śmiertelnik w obawie przed ujmą na reputacji. To dość typowy mechanizm racjonalizacji u osób o wysokiej pozycji społecznej.

    I tu pomocną dłoń wyciągnęli Ruscy rozpoczynając Operation Footwrap
  • Wataha napisal(a):
    Ok.
    Tylko nikogo obok niego nie było, żeby mu to jasno wytłumaczyć? Dziwne
    Kto niby? W Kanadzie?
  • Ojciec dowiaduje się, że mąż jego córki ma w sobie demona. Prosty chłop z Polski zaprowadziłby zięcia do egzorcysty. Doktor psychologii z Kanady nie robi z tym nic, przechodzi nad tym do porządku dziennego.
    Nie dziwne?
  • Mania napisal(a):
    @Tecum_Seh, Mikhaila nie jest przeciętnej urody, jest m.z. b. atrakcyjna.
    Aż pogóglałem. M.z.b. njet. ;)

    image

  • los napisal(a):
    Historia jest pouczająca: Był sobie niebanalny myśliciel, więc Kacapy wzięli go w obroty i zamienili w moskiewską kukiełkę.

    Musi być jakaś magia w Kacapii, że nie pozdychali jeszcze z głodu, ich siła destrukcyjna jest potężna.
    Ale to musiała być "miłość" odwzajemniona już 30 lat temu, o czym świadczy od-gorbaczowowe imię, nie Michaela a Mikhaila.
  • Mania napisal(a):
    Czarna magia w służbie Kremla - to tajemnica poliszynela.
    Od wielu pokoleń.
    Wspominałem kiedyś o audiobooku na Ku Bogu: Nie krocz za mną.
    romeck napisal(a) wczoraj:
    Who - the Hell! - is Igor?
    Brrr... okultyści - bławacczycy, słowiańskie szamaństwo.
  • edytowano July 13
    Pani_Łyżeczka napisal(a):
    A może Igor to oficer prowadzący a nie żaden demon.
    O!
    Albo nawet sam jest 2in1, mąż Andrzej i oficer Igor...

    O!
    TecumSeh napisal(a):
    Raczej pseudonim który Andrzej sam sobie wybrał, tudzież mu nadali.
  • Ten "incydent" Petersona przypomina mi sytuację z Gibsonem, wykonali dobrą pracę, rzesza ludzi zastanowiła się nad sobą, nad swoją relacją z Chrystusem, Bogiem i zły się odegrał, pozostaje modlitwa, za nich.
  • edytowano July 13
    Tu jest tez ważny aspekt - znany i uznany psycholog, miast podjąć standardową w takich sytuacjach terapię ratującą w przeszłości setki tysięcy ludzi mających podobne problemy, a o której istnieniu jako specjalista musial wiedzieć rozpoczyna jakieś "leczenie alternatywne" w wykonaniu ruskich konowałów.

    To nie wygląda najlepiej.
  • MarianoX napisal(a):
    Jeśli był rzeczywiście uzależniony farmakologicznie od benzodiazepin (a nie była to np. jakaś choroba psychiczna), to Ruscy go z niczego nie wyleczyli żadnymi "nowatorskimi" kuracjami, bo to niemożliwe. Takie przypadłości można powstrzymać jedynie długotrwałymi terapiami i/lub uczestnictwem w grupach samopomocowych.
    Dlatego stawiam tezę o truciu.
    Nawiasem mówiąc z choroby psychicznej też ciężko szybko uleczyć, i nic powszechnie nie wiadomo by kacapy miały jakieś cudowne metody nieznane światu.
    Inna sprawa - świat nauki nie zainteresował się tym przypadkiem? Dziwne.
    Dużo rzeczy jest tu dziwnych.
    MarianoX napisal(a):
    Zięciuniu oczywiście spektakularnie "wyonacyl" psychologa (sic!) na jego własnym poletku _ to tak, jakby Religa się u znachorów leczył.
    Nie do końca - jako psycholog może być po prostu ciężkim pacjentem, albo nawet nie do wyleczenia, bo zna techniki, mechanizmy, itp. Ponoć - nie znam się, ale czytałem gdzieś - aby terapia była skuteczna, psycholog musi mieć przewagę emocjonalną (cokolwiek to znaczy) nad pacjentem. O to w przypadku Pitersona mogło być trudno.

    Ale o ile mi wiadomo zwykle nie budzisz się wtedy w łóżku nie wiedząc gdzie jesteś.
  • Piterson jest od lat wrogiem numer 1 zachodniego lewactwa. Oficjalne uzasadnienie mogłoby być zatem takie: nie mogłem tam liczyć na uczciwą terapię, a niedźwiedź Grisza przyjął mnie z otwartymi łapami.

    Pamiętacie Maradonę? Też leczył się w Sowietach, na Kubie etc.
  • loslos
    edytowano July 13
    W szpitalu się zdarza ale Piterson tak rzecz opowiada, jakby sobie smacznie zasnął w swoim łóżeczku w Kanadzie i obudził się w Moskwie. Ponieważ tak nie było, użyjmy tego słowa: manipuluje.

    Mnie co innego w tym spiczu zastanowiło - powielanie moskiewskiej narracji. Kraj przeżarty do szpiku kości korupcją od dobrych dwustu lat zarzuca Zachodowi zepsucie. W XIX wieku tym zepsuciem był liberalizm i prawa człowieka, teraz mowa o pedalstwie. Pedalstwem oburzają się mieszkańcy państwa, gdzie jest więcej aborcji niż urodzeń.

    Zajrzałem do pitersonowego ćwierkacza i tam to samo - nie ma starego Pitersona, zastąpił go jakiś moskiewski żul w stylu Zacharowej.
  • garbulek napisal(a):
    Ten "incydent" Petersona przypomina mi sytuację z Gibsonem, wykonali dobrą pracę, rzesza ludzi zastanowiła się nad sobą, nad swoją relacją z Chrystusem, Bogiem i zły się odegrał, pozostaje modlitwa, za nich.
    bądzmy wdzięczni za to, co zostawili w poprzednim okresie, czytajmy i stosujmy

    i stoi przede mną Pawłowe,
    A ten, co stoi, niech baczy, żeby nie upadł.
  • Jorge tu kiedyś rozpisał krótko a dosadnie jak jutuberom po przekroczeniu jakiegoś Rubikonu popularności odwala tu popularka była obezwładniająca i trve globalna Wiec szaleństwo proporcjonalnie.
  • TecumSeh napisal(a):
    trep napisal(a):
    Ja mam słabą pamięć i jak coś jest słabe, to nie zapamiętuję, co jest słabe w tym czymś. Może te pogadanki Fultona były na inne czasy, może nie dla Polaków a dla Amerykanów, może nie dla forumkowiczów a dla ludu. Może trochę trącił myszką a Żordan jest współczesny.
    Jestem ciut zaskoczony, bo abp Fulton Sheen jest moim większym fanem niż Peterson (którego cenię nad wyraz, swoją drogą). I ok, każdy ma swoje upodobania, ale nie zgodzę się że to inne czasy, że nie do Polaków, itp - właśnie bardzo pasuje na dzisiejsze czasy, jakby go przenieść do dzisiaj, w zasadzie powinien mówić dokładnie to samo co mówił. A co do tego czy bardziej do Amerykanów niż Polaków - no właśnie moje wrażenie było takie że w życiu o równie mądrym i zorientowanym Amerykaninie nie słyszałem. Ani nawet o takim co miałby do Sheena jakiś start - do tej pory ciężko mi pojąć jak się taki ktoś mógł na tamtym kontynencie urodzić.

    Z całym szacunkiem do Petersona, ale nie ma on ułamka wiedzy Sheena, chyba że po prostu się nią nie chwali, bo gada o czym innym. Ale co do zasady - nie chodzi mi o wybór który z nich lepsiejszy, trzeba nam obu.
    Oczywiście abp jest (był) o lata świetlne bliżej prawdy od Jordana. I ja nic mu nie umniejszam. Po prostu - zacząłem oglądać jego pogadanki dla Amerykanów i mi się mocno nie podobały. Może dlatego, że nie jestem Amerykaninem. Było to już jakiś czas temu, więc konkretnych przykładów nie podam, ale chodziło tam o nietrafione moim zdaniem analogie.

    Podam inną, nie jego, ale z ostatnich dni - rzuciła mi się na oczodół. Jakaś prawicowa gwiazda tt rzuciła: nie uważacie płodów za ludzi to czemu bierzecie ich narządy do przeszczepu dla ludzi? I miliony lajków. Ale przecież od świń się też bierze organy do przeszczepu dla ludzi, to świnia też jest człowiekiem? Nie. Płód jest człowiekiem, bo jest człowiekiem.

    A abp oczywiście spoko i w ogóle szacun.
  • TecumSeh napisal(a):
    MarianoX napisal(a):
    Taki Bp Fulton Sheen zagadnienia kacapskie dobrze rozpoznawał.
    Dokładnie.
    Nieodmiennie jestem w szoku jak tak mądry i zorientowany człowiek mógł się narodzić w Ameryce.


    Podstawową lekturą ogromnej większości ludzi jest codzienna gazeta. Oznacza to, że ich myślenie jest w dużym stopniu ustandaryzowane, że ich wiedza o świecie pochodzi głównie z jednego źródła, a to, co się wydarzyło, jest mało ważne, albowiem nic nie jest równie stare, co wczorajsza gazeta. Podobnie jak nasza pamięć wpływa na nasze obecne działania i nasze przyszłe decyzje, tak również wydarzenia, które miały miejsce w naszym świecie politycznym, w znacznym stopniu determinują to, co zdarzy się w przyszłości. Wśród minionych wydarzeń z ostatnich lat chyba żadne nie podsumowuje tak trafnie naszych problemów, jak zapomniana tragedia Polski.

    Pamiętam, jak kilka lat temu napisałem takie oto słowa do audycji radiowej: „Polska została ukrzyżowana między dwoma złodziejami”. Przez dwóch złodziei miałem na myśli hitlerowców i Sowietów. Amerykanie w tamtych czasach wierzyli, że Sowieci są szczerzy, mimo że Lenin mówił, iż „musimy użyć każdego kłamstwa, oszustwa i podstępu, aby zaprowadzić światową rewolucję”. Otrzymałem telegram od jednego z moich cenzorów, który stwierdził, że nie mogę wygłosić tego oświadczenia na antenie, ponieważ byłoby ono obraźliwe dla Sowietów. Odesłałem depeszę zapytując: ”A gdyby tak nazwać Rosję dobrym złodziejem?”. Ale cenzor nie uznał tego za ani trochę śmieszne.

    Faktem było i jest, że Polska została ukrzyżowana między dwoma złodziejami. Osiemdziesiąt pięć procent jej domów zostało zniszczonych najpierw przez hitlerowców, a milion ludzi zostało bez dachu nad głową. Potem przyszli Sowieci, by utrwalić ruinę i dodać nowe ogniwa do łańcuchów niewoli. To właśnie z powodu Polski rozpoczęła się II wojna światowa i tak to rozumiano, gdy mówiono „Gdańsk albo II wojna światowa”.

    Choć dziś dziennikarze mówią o Rosji i III wojnie światowej, trafniejsze sformułowanie brzmiałoby „Polska albo III wojna światowa”. Polska jest zwierciadłem sytuacji na świecie; jest ona węzłem polityki europejskiej; jest kluczem do tego, czy w następnym stuleciu będzie panowała na świecie sprawiedliwość, czy przemoc.

    Wyjątkowość Polski bierze się nie z tego, że Sowieci zgwałcili ją i wzięli do swojego imperialistycznego haremu, ale z tego, że pod koniec II wojny światowej Europa współuczestniczyła w tej zbrodni. Zniknęła Polska, ze względu na którą Anglia i Francja chwyciły za broń, Polska będąca sercem Karty Atlantyckiej, pod którą podpisał się Stalin. Karta Atlantycka obiecywała, że każdy lud i każdy naród będzie mógł wybrać taki rząd, jaki uzna za stosowny; Polsce tego odmówiono – najpierw przez inwazję Sowietów, a potem przez współudział Europy w mordzie dokonanym na Polsce.

    Organizacja Narodów Zjednoczonych zdaje się nie dostrzegać niekonsekwencji w tym, że Sowieci – siejąc zamęt w Afryce, Azji i Ameryce Południowej oraz podżegając do nacjonalizmu – jednocześnie odmawiają prawa do samostanowienia Polsce i innym krajom za żelazną kurtyną. Rosja nie miała prawa do Polski – to jest elementarna etyka międzynarodowa. Prawne usankcjonowanie przez Europę siłowego zagarnięcia [Polski] było tożsame ze zgodą na rozbój.

    Załóżmy, że cały akcent Wolnego Świata w ONZ zostałby zmieniony. Przypuśćmy, że zamiast organizować siły polityczne przeciwko „wrogiej” Rosji, zmieniono by akcenty i ponownie poruszono by kwestię Polski? Wówczas akcent nie byłby położony na przeciwstawienie się złu, lecz na obronę praw. Żaden naród nie jest silny, gdy przeciwstawia się innemu narodowi, ponieważ ów kradnie, ale każdy naród jest silny, gdy potwierdza, że uczciwość powinna być zasadą we wszystkich stosunkach międzynarodowych. W zjednoczeniu na rzecz praw Polski drzemie więcej energii niż w zjednoczeniu przeciwko imperializmowi Rosji.

    Jeśli wolne narody nie przyjmą postawy umiłowania dobra, nadzieja Polski będzie musiała wznieść się ponad wszelkie nadzieje polityki. Ponadto w naszych sercach powinniśmy połączyć wierność obowiązkowi odbudowy Polski z uznaniem olbrzymiej dysproporcji tego zadania. Nasze nadzieje powinny być wtedy przyrównane do kwiatów i drzew, które w długie zimy zrzucają swą zieleń, by odrodzić się następnej wiosny.

    A jeśli narody zawiodą, Polska musi zaufać Chrystusowi, który łkał nad grobem Łazarza i który płacze teraz nad Polską. Wtedy Polska znajdzie zapewnienie swojej chwały w Tym, który mówi: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”.


    Abp Fulton J. Sheen, „On Being Human: Reflections on Life and Living”. 1953.
    To jest fantastyczny tekst, bo pokazuje, że nie będąc nigdy w Polsce, być może nie czytając dzieł historycznych polskich historyków, przebywając na innym, oddzielonym oceanem kontynencie, można wiedzieć jak jest. Przy dzisiejszym dostępie do informacji tym bardziej można wiedzieć, jak jest. Oczywiście mniej roztropni dają sobie różne rzeczy wmówić bo i propaganda ma większe natężenie, jednak każda osoba z IQ80 i umiłowaniem prawdy jeśli tyko chce, dowie się, jak jest. Dlatego słabo to wyszło z tym Żordanem. Naprawdę słabo.
  • Dżordan został wmanewrowany w paskudną sytuację i od pewnego momentu już o niczym nie decydował.
  • Porównywane Jordana do Arcybiskupa jest jak porównywanie spychacza do sportowej bryczki dla kłusaków można ale po co? Ale o tym to już chyba było tutaj pisane.
  • peterman napisal(a):
    Pamiętacie Maradonę? Też leczył się w Sowietach, na Kubie etc.
    Kuba jest nie tylko największym burdelem na świecie ale też wielką kliniką, specjalizują się w chirurgii estetycznej (podobnie jak Brazylia), właśnie w leczeniu uzależnień i transplantacjach.

  • los napisal(a):
    peterman napisal(a):
    Pamiętacie Maradonę? Też leczył się w Sowietach, na Kubie etc.
    Kuba jest nie tylko największym burdelem na świecie ale też wielką kliniką, specjalizują się w chirurgii estetycznej (podobnie jak Brazylia), właśnie w leczeniu uzależnień i transplantacjach.

    Czyli nawet tam Piterson miałby bliżej...
  • edytowano July 13
    los napisal(a):
    Mnie co innego w tym spiczu zastanowiło - powielanie moskiewskiej narracji. Kraj przeżarty do szpiku kości korupcją od dobrych dwustu lat zarzuca Zachodowi zepsucie. W XIX wieku tym zepsuciem był liberalizm i prawa człowieka, teraz mowa o pedalstwie. Pedalstwem oburzają się mieszkańcy państwa, gdzie jest więcej aborcji niż urodzeń.
    To jest jedno, ale jest coś znaczenie gorszego.
    To powyższe można nazwać zwykłą hipokryzją. Bywa - jak to pisał Kaczmarski:

    Krzyczącym Siła głos się łamie
    Krzyczący Wierność pozdradzali
    Kto woła Prawda zwykle kłamie
    Krzyczący Wielkość tacy mali


    Problem jest gdzie indziej - w czymś co pardon le mot, nazywam spierdoleniem umysłowym, z braku lepszego pojęcia.

    Kacapy piszą i mówią nie tylko na użytek własny, ale cudzy - o tym jak zachód ich nie lubi (wiadomo), ale uwaga: otóż w sumie nie wiadomo za co. Polacy są rusofobami - i też w sumie nie wiadomo dlaczego. Nie lubią nas i już - mówi kacapska dusza, i oni tak na serio. Oni są tak spierdoleni że nie rozumieją - nawet nie to że nie wiedzą co nam zrobili - nie rozumieją w czym problem!

    Sołowiow pytany przez tego weterana w wywiadzie linkowanym tutaj - a dlaczego jesteś persona non grata we Włoszech? odparł: w sumie nie wiem. Mógłby przecież: nie lubią Putina i Rosji, ja kocham Putina i Rosję, więc mnie nie lubią. Każdy by to łyknął - ale nie. On nie wie.

    To nie jest problem że Rosjanin kłamie - problem w tym że on NIE WIE co to jest prawda. A ściślej - prawda dla niego to coś co mu pasuje, kłamstwo - coś co mu nie pasuje. Koniec definicji - kropka.

    Jest coś takiego jak narcystyczne zaburzenie osobowości - temat opisywany w literaturze, ale dość nowy, wielu psychologów neguje coś takiego (albo inaczej - rozumieją zupełnie co innego pod tym pojęciem, więc proszę się nie przywiązywać do nazewnictwa, zwłaszcza że mit o narcyzie opisuje de facto co innego).

    W skrócie chodzi o to że taki ktoś jest w głębi duszy bardzo zakompleksiony i świadomy że jest niewiele wart, ale tej świadomości do siebie nie dopuszcza - mimo to manipuluje najbliższą osobą (zwykle to mąż/żona ale czasem dziecko), niemalże doskonale, aby podkopać tej osobie poczucie własnej wartości, by tym samym skupiona na swoich niedostatkach nie zauważyła (albo się nie skupiała) na wadach narcyza.

    Narcyz jest manipulantem do tego stopnia doskonałym, że robi rzeczy które innym, inteligentniejszym o niebo, nie przyszłyby nawet do głowy po głębokim namyśle. To rodzaj psychopaty.
    Jeden znany mi przykład - to co zrobiła narcystyczna matka mojej znajomej. Zdradziła męża z jego bratem, stwierdziła że opuszcza męża i wiąże się z jego bratem na stałe, i trzeba było przekabacić nastoletnią wtedy córkę, która ostro się temu sprzeciwiała (czyli moją znajomą).

    I co zrobiła mamusia (mająca wiele innych wyskoków odkąd znajoma pamięta, aż po dziś dzień), ale dla uproszczenia podaję jeden przykład)? Otóż powiedziała córce, że tatuś to wcale nie tatuś, tylko właśnie jego brat, z którym się teraz wiąże jest mojej znajomej prawdziwym ojcem. Tadam!

    I o co chodzi teraz - kacapia to jedno wielkie narcystyczne zaburzenie osobowości w ten deseń. To są ludzie którzy kłamią w żywe oczy, najbezczelniej, nie bacząc na to że prawda jest widoczna, łatwo udowadnialna, i de facto się ośmieszają (delikatnie mówiąc) tak ostentacyjnie jej zaprzeczając - ale to tylko część problemu. Całość jest taka, że nie potrafią inaczej, ponieważ zatracili pojęcie prawdy co do jej istoty. Oni po prostu nie wiedzą co to jest i nie wiedzą do czego się odnieść - nawet jakby chcieli (a nie chcą). Prawda - i to instynktownie wyczuwają - jest do tego stopnia dla nich brutalna, że jest nie do zniesienia, dlatego wypierają ją zawsze i w każdy możliwy sposób.

    I teraz najśmieszniejsze jest to, że Piterson był głosicielem prawdy, szczerości wobec siebie, dokopywania się do własnych prawdziwych intencji niezależnie od tego że mogły ujawnić o nas niezbyt pochlebną prawdę. I taki ktoś teraz staje po stronie największego zbiorowego spierdolenia umysłowego w historii ludzkości.
  • edytowano July 13
    los napisal(a):
    Dżordan został wmanewrowany w paskudną sytuację i od pewnego momentu już o niczym nie decydował.
    Jest dodatkowy splot na węźle - zięć kieruje sprawami biznesowymi Petersona(Petersonów - przecież córka wydaje książki, syn aplikacje), to się mogło zacząć nawet przed leczeniem.
  • A może uzależnienia w ogóle nie było, a zięć-oficer prowadzący wysłał Jordana na szkolenie do KGB.
    Legenda dobra, bo papiery z kliniki też mógł na Łubiance dostać.
  • Mogli go otruć albo uzależnić sami, w takim razie.
  • Kuba_ napisal(a):
    los napisal(a):
    Dżordan został wmanewrowany w paskudną sytuację i od pewnego momentu już o niczym nie decydował.
    Jest dodatkowy splot na węźle - zięć kieruje sprawami biznesowymi Petersona(Petersonów - przecież córka wydaje książki, syn aplikacje), to się mogło zacząć nawet przed leczeniem.
    A może to Dżordan jest tylko produktem i brandem (marką) tego "splotu na węźle"?


  • romeck napisal(a):
    A może to Dżordan jest tylko produktem i brandem (marką) tego "splotu na węźle"?


    To znaczy?
    Inż napisal(a):
    A może uzależnienia w ogóle nie było, a zięć-oficer prowadzący wysłał Jordana na szkolenie do KGB.
    Legenda dobra, bo papiery z kliniki też mógł na Łubiance dostać.
    Nie.
    Agentury wpływu się nie hoduje, często nawet nie werbuje. Po prostu dba się by mieli towarzystwo odpowiednich ludzi, którzy ich skręcą w pożądaną stronę.

    Mam wrażenie że np Braun zaczął odpływać pod wpływem Grygucia, możliwe że Piterson pod wpływem zięcia, albo jeszcze innych (prócz niego lub zamiast niego) osób które przypadkiem przechodziły z tragarzami.
    Zięć, na dodatek zajmujący się jego biznesem, ma w tym zakresie w zasadzie nieograniczone możliwości.
  • A ja bym żonę prześwietliła czy Tammy to nie Tamara czasami?
  • Pani_Łyżeczka napisal(a):
    A ja bym żonę prześwietliła czy Tammy to nie Tamara czasami?
    Tamara!
  • Ja się trochę dziwię, jak można tak bez czujności traktować człowieka, który nazwał córkę po Gorbaczowie. Jest taka komedia z Cleesem, w której u jego partnerki rośnie temperatura erotyczna, gdy się mówi do niej "perestroyka". Ale to komedia. Ten pan P. też wygląda trochę jak z tej komedii. I byłoby śmiesznie gdyby nie tragiczne okoliczności.
  • Rybka zwana Wandą
  • Jak byłem mały, to zjawisko to skondensowane zostało w słowie "gorbazm".
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.