Miłość Kościoła

- Czy Kościół jest dla mnie Ciałem Chrystusa, czy instytucją nic mnie nie obchodzącą ?
- Czy kocham swoich duszpasterzy, czy przeciwnie - tylko ich krytykuję ?
- Jak im pomagam w ich pracy ?
- Czy staram się w pełni uczestniczyć w liturgii, pamiętając ż jestem człowiekiem wspólnoty i że jestem odpowiedzialny za świadectwo wspólnoty - oziębłej czy gorliwej - wobec pogańskiego świata ?
- Czy dbam o rozwój Kościoła, o misję, czy modle się o powołania kapłańskie ?
- Czy pogłębiam swoją wiarę przez lekturę, czy dbam, by inni ją poznawali, zwłaszcza młodzież i dzieci ?
- Czy angażuje się w życie Kościoła, czy przychodzę na wspólne modlitwy ?
- Czy krytykuję Kościół bez poczucia odpowiedzialności ?
- Czy odrzucam oficjalne nauczanie Kościoła (Katechizm Kościoła Katolickiego i nauczania papieskie) ?
- Czy odrzucam i lekceważę sakramenty ?
- Czy wprowadzam podziały i niszczę jedność ?
- Czy szanuję i świętuję dni święte ?

Z "Przygotowanie do spowiedzi świętej" ks. Krzysztof Kralka SAC
«134

Komentarz

  • A z którego roku jest publikacja owa?
  • Na wszystkie pytania mogę odpowiedzieć twierdząco w sensie za Kościołem bo sformułowane są tak ze raz dobra odpowiedź to tak a innym razem nie. Oczywiście odpowiedzi są stopniowalne. Tak więc na niektóre odpowiedź może brzmieć "za mało" albo "za dużo" jednak nie rażąco.
    Natomiast niektóre pytania są podejrzanie ogólnikowe:
    - Czy krytykuję Kościół bez poczucia odpowiedzialności ?
    - Czy wprowadzam podziały i niszczę jedność ?
    A cóż to znaczy?
  • Trudna to miłość.
  • - Czy Kościół jest dla mnie Ciałem Chrystusa, czy instytucją nic mnie nie obchodzącą ?
    Tak

    - Czy kocham swoich duszpasterzy, czy przeciwnie - tylko ich krytykuję ?
    Tak, co nie znaczy, że ich nie krytykuję. Zasadniczo trzeba by poznać definicję "krytykowania". Czy jak mówię, że to niedobrze, że ksiądz ma żonę i dziecko, to "krytykuję"? Albo jak zauważam, że nie klęka przed Przenajświętszym Sakramentem, tylko kuca, to "krytykuję"? Przydałaby się egzegeza.
    No i Szturmowiec ma słusznego (jak zazwyczaj) - trudna to miłość. Dużo by pisać, ale wtedy to mogłoby być "krytykowanie".


    - Jak im pomagam w ich pracy ?
    Służbą do mszy.

    - Czy staram się w pełni uczestniczyć w liturgii, pamiętając ż jestem człowiekiem wspólnoty i że jestem odpowiedzialny za świadectwo wspólnoty - oziębłej czy gorliwej - wobec pogańskiego świata ?
    Staram się, ale różnie z tymi staraniami wychodzi. Myśli lubią uciekać.

    - Czy dbam o rozwój Kościoła, o misję, czy modle się o powołania kapłańskie ?
    Głównie w ramach ŻRFF, niestety.

    - Czy pogłębiam swoją wiarę przez lekturę, czy dbam, by inni ją poznawali, zwłaszcza młodzież i dzieci ?
    Tak, czytam prawie codziennie Pismo Święte i wysyłam smsem wyjątek z Pisma na dany dzień do Gnoja i Pociotka.

    - Czy angażuje się w życie Kościoła, czy przychodzę na wspólne modlitwy ?
    Zbyt rzadko.

    - Czy krytykuję Kościół bez poczucia odpowiedzialności ?
    Za Rafałem pytam: a cóż to oznacza?

    - Czy odrzucam oficjalne nauczanie Kościoła (Katechizm Kościoła Katolickiego i nauczania papieskie) ?
    Wiem, że tego nie należy robić.

    - Czy odrzucam i lekceważę sakramenty ?
    Jednym słowem to odpowiem "nie", ale zapewne mógłbym tu lepiej wypaść, gdybym tylko chciał.

    - Czy wprowadzam podziały i niszczę jedność ?
    Za Rafałem pytam: a cóż to oznacza?

    - Czy szanuję i świętuję dni święte ?
    Jednym słowem to odpowiem "tak", ale zapewne mógłbym tu lepiej wypaść, gdybym tylko chciał.

  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Trudna to miłość.
    uciskam Cię serdecznie Panie Bracie!
    przy najbilższey okazji.

    takoż i u mnie.
    pono każda miłość jest trudna!
  • "una est columba mea, perfecta mea"
  • edytowano November 15
    miłość nie jest trudna

    - bez miłości trudno, miłość niesłychanie wszystko ułatwia, daje siłę jak nic innego
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Trudna to miłość.
    Czemu? Poważnie pytam.
  • edytowano November 15
    TecumSeh napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Trudna to miłość.
    Czemu? Poważnie pytam.
    A bo zuchwałe klechy to albo śmierdzące pedały, albo ich kumple. Serio, kobieciarstwo a nawet numizmatyka nie są dla mnie tak przykrą wieścią jak to, że przecież nie będziemy robić przykrości koledze, któremu przydarzyło się zbłądzić do łóżka kleryka, zresztą ten kleryk to na pewno sensat i niezdyscyplinowany. Aha, no i oczywiście cokolwiek by się działo, nie wolno poprzeć PiS, choćby akurat zlikwidował aborcję.
  • edytowano November 15
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    TecumSeh napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Trudna to miłość.
    Czemu? Poważnie pytam.
    A bo zuchwałe klechy to albo śmierdzące pedały, albo ich kumple. Serio, kobieciarstwo a nawet numizmatyka nie są dla mnie tak przykrą wieścią jak to, że przecież nie będziemy robić przykrości koledze, któremu przydarzyło się zbłądzić do łóżka kleryka, zresztą ten kleryk to na pewno sensat i niezdyscyplinowany. Aha, no i oczywiście cokolwiek by się działo, nie wolno poprzeć PiS, choćby akurat zlikwidował aborcję.
    Bo wiecie - PiS nawet gdy czyni coś obiektywnie dobrego (np. ograniczanie aborcji, 500+), to z pewnością intencje ma plugawe y nikczemne. Przykładem niewystarczające zwalczanie nieistniejącej pandemii
  • MarianoX napisal(a):
    Przykładem niewystarczające zwalczanie nieistniejącej pandemii
    Nie. To jest przykład konfederacki, a nie klechicki.
  • Publikacja jest z 2015 roku. Co do pytań - a cóż to jest - nie do mnie, ja tylko wrzuciłem, jako ważne (wg mnie) aspekty w kontekście naszej dyskusji. Są to pytania do dobrego rachunku sumienia, co daje dodatkowej mocy.

    Klocki powoli się same układają. Ale to już każdy we własnej duszy niech sobie zestawi.

    Chyba jest też tak, zaczynam coraz bardziej być pewnym, że ostatnie co nam zostało to Kościół.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Trudna to miłość.
    A bo ja wiem ? Żyjąc życiem parafialnym, takim kościółkowym wkraczamy w inny wymiar. Ale my podążamy za salonami, to nas interesuje, hierarchia. A salony to salony, władza to władza. Miele się tak jak się miele wszystko w dzisiejszych czasach, paskudnych w wielu aspektach.



  • JORGE:

    Miłość Kościoła
    ...
    Z "Przygotowanie do spowiedzi świętej" ks. Krzysztof Kralka SAC
    powyższe punkty 'Miłości Kościoła' w RÓWNYM STOPNIU obowiązują samych kapłanów (prezbiterów i biskupów)!
    każdy punkt.
  • JORGE napisal(a):
    Czy dbam o rozwój Kościoła, o misję?
    Kol. Jorge, Kościół jest skonstruowany według przepisu z okolic roku 1300 w taki sposób, że w Kościele cokolwiek do powiedzenia ma tylko biskup, nawet księża mają tylko stać na baczność, wykonywać polecenia a odzywać się jedynie po zadaniu pytania. Pytanie więc brzmi - czy wykonuję polecenia biskupa? Tak, wykonuję, zwłaszcza jeśli ich nie ma. To łatwe.

    Tędy prowadzi droga do Nieba? No dobrze, niech będzie.

  • edytowano November 16
    JORGE napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Trudna to miłość.
    A bo ja wiem ? Żyjąc życiem parafialnym, takim kościółkowym wkraczamy w inny wymiar. Ale my podążamy za salonami, to nas interesuje, hierarchia. A salony to salony, władza to władza. Miele się tak jak się miele wszystko w dzisiejszych czasach, paskudnych w wielu aspektach.



    Otóż nie. To jest wszędzie. Nie będę tu wielu świadectw przedstawiał, bo to nie Fakty i Mity, ale o wikariuszach też można pisać książki.

    Np. (mogę pisać, bo sprawa znana) - jeden z wikarych z mojej starej parafii po pijaku spowodował wypadek. Abp. Jędraszewski, który wtedy u nasz rządził, kazał mu sprzedać auto i pieniądze dać na biednych. Wikarego przenieśli.

    W mojej nowej parafii wikariusz (młody chłopak) po pijaku odprawił mszę niedzielną. Język mu się plątał. Gdyby nie przytomny ministrant byłaby straszna poruta z liturgią. Potem go gdzieś przenieśli.

    Czemu o tym piszę? Ja jestem od nich dużo gorszy. Ale staram się przebywać w towarzystwie lepszych ode mnie, żeby próbując do nich doszlusować trochę się poprawić. Ja wiem, że ksiądz też człowiek, ale jak widzę, że (w tym co jest widoczne) kapłan, który powinien stanowić dla mnie wzór, jest ode mnie gorszy (ja nigdy nie jeździłem po pijaku i nigdy do roboty naprany nie poszłem - a moja robota jest niczym przy tym, co robi kapłan w robocie), to zaczyna działać mechanizm: czemu ja tego gościa mam słuchać?

    Tak że ksiądz - autor tego fragmentu rachunku sumienia, widać, że stara się rozpostrzeć nad kolegami parasol ochronny.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A bo zuchwałe klechy to albo śmierdzące pedały, albo ich kumple. Serio, kobieciarstwo a nawet numizmatyka nie są dla mnie tak przykrą wieścią jak to, że przecież nie będziemy robić przykrości koledze, któremu przydarzyło się zbłądzić do łóżka kleryka, zresztą ten kleryk to na pewno sensat i niezdyscyplinowany. Aha, no i oczywiście cokolwiek by się działo, nie wolno poprzeć PiS, choćby akurat zlikwidował aborcję.
    No dobra, ale.
    Wyobraźmy sobie, że jestem synem majętnego człowieka z rozległym folwarkiem, alem młodociany. Ojciec wyjechał i kazał folwarkiem zarządzać swojemu zaufanemu rządcy. Rządca człek dobrotliwy, naiwny jak dziecko, głupawy jak się potem okazało w praktyce - no i ma swoich nominantów, jeden zarządza dworem, drugi stajnią, trzeci młynem, i tak dalej.
    I widzę ja, nastolatek na tyle już duży żeby widzieć, a zbyt młody żeby zarządzać - że naiwność i głupawość rządcy powoduje że jego nominanci trwonią majątek, nie dbają o powierzone obszary które się rozłażą coraz bardziej, a i przymykają oko jak dwaj stajenni się pedalą, a jeden nominant rządcy to się nawet pedali z nim. Mówię rządcy a on mi każe rozumieć jego wrażliwość, trudne dzieciństwo i tak dalej.

    Noż kurwica mnie bierze, nie przeczę. Mam ochotę jednego z drugim pałką zajebać, a lepiej to odstrzelić z rusznicy ojca, co jak wyjechał to nie zabrał, wisi na kołku, sprawna, a i wiem co z nią zrobić. Acz ojciec nie byłby zadowolony mówiąc delikatnie - więc szlag mnie trafia jeszcze bardziej bo nie mogę zrobić nic.

    To jest jednak mój dom i będę go kochał. I kochać mi jest go BARDZO ŁATWO - naturalnie po prostu. Tu się urodziłem, wychowałem, mało tego - ja wiem że to najwspanialszy dom na świecie i wdzięczny jestem że dane mi się było tu urodzić. I tym większą mam pretensję do rządcy i jego ludzi, kiedy widzę co z nim zrobili.
  • Pytanie jednak było nie "Czy kochasz dom" lecz "czy kochasz tych nominantów, co trwonią majątek i masz ochotę zaebać ich pałką".
    Dlatego to trudna mniość.
  • TecumSeh napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A bo zuchwałe klechy to albo śmierdzące pedały, albo ich kumple. Serio, kobieciarstwo a nawet numizmatyka nie są dla mnie tak przykrą wieścią jak to, że przecież nie będziemy robić przykrości koledze, któremu przydarzyło się zbłądzić do łóżka kleryka, zresztą ten kleryk to na pewno sensat i niezdyscyplinowany. Aha, no i oczywiście cokolwiek by się działo, nie wolno poprzeć PiS, choćby akurat zlikwidował aborcję.
    No dobra, ale.
    Wyobraźmy sobie, że jestem synem majętnego człowieka z rozległym folwarkiem, alem młodociany. Ojciec wyjechał i kazał folwarkiem zarządzać swojemu zaufanemu rządcy. Rządca człek dobrotliwy, naiwny jak dziecko, głupawy jak się potem okazało w praktyce - no i ma swoich nominantów, jeden zarządza dworem, drugi stajnią, trzeci młynem, i tak dalej.
    I widzę ja, nastolatek na tyle już duży żeby widzieć, a zbyt młody żeby zarządzać - że naiwność i głupawość rządcy powoduje że jego nominanci trwonią majątek, nie dbają o powierzone obszary które się rozłażą coraz bardziej, a i przymykają oko jak dwaj stajenni się pedalą, a jeden nominant rządcy to się nawet pedali z nim. Mówię rządcy a on mi każe rozumieć jego wrażliwość, trudne dzieciństwo i tak dalej.

    Noż kurwica mnie bierze, nie przeczę. Mam ochotę jednego z drugim pałką zajebać, a lepiej to odstrzelić z rusznicy ojca, co jak wyjechał to nie zabrał, wisi na kołku, sprawna, a i wiem co z nią zrobić. Acz ojciec nie byłby zadowolony mówiąc delikatnie - więc szlag mnie trafia jeszcze bardziej bo nie mogę zrobić nic.

    To jest jednak mój dom i będę go kochał. I kochać mi jest go BARDZO ŁATWO - naturalnie po prostu. Tu się urodziłem, wychowałem, mało tego - ja wiem że to najwspanialszy dom na świecie i wdzięczny jestem że dane mi się było tu urodzić. I tym większą mam pretensję do rządcy i jego ludzi, kiedy widzę co z nim zrobili.
    Nu, zbudowała mnie Kolega tem komentarzem.

    Tak tedy niuansuję następująco: Kościół Święty jest mi o tyle łatwo kochać, o ile cokolwiek umiem kochać, no krótko mówiąc cały mój naparstek jest pełny. Natomiast zuchwałe klechy kocham miłością trudną, taką o której kol. los często lubi pisać. No krótko mówiąc, gdybym miał pistolet to bym ich spoliczkował.
  • romeck napisal(a):
    powyższe punkty 'Miłości Kościoła' w RÓWNYM STOPNIU obowiązują samych kapłanów (prezbiterów i biskupów)!
    każdy punkt.
    trep napisal(a):
    Tak że ksiądz - autor tego fragmentu rachunku sumienia, widać, że stara się rozpostrzeć nad kolegami parasol ochronny.
    Chyba napisaliśmy to samo... :)

  • trep napisal(a):
    Pytanie jednak było nie "Czy kochasz dom" lecz "czy kochasz tych nominantów, co trwonią majątek i masz ochotę zaebać ich pałką".
    Dlatego to trudna mniość.
    Oczywiście że nie kocham nominantów (przynajmniej niektórych). A muszę?
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Nu, zbudowała mnie Kolega tem komentarzem.

    Tak tedy niuansuję następująco: Kościół Święty jest mi o tyle łatwo kochać, o ile cokolwiek umiem kochać, no krótko mówiąc cały mój naparstek jest pełny. Natomiast zuchwałe klechy kocham miłością trudną, taką o której kol. los często lubi pisać. No krótko mówiąc, gdybym miał pistolet to bym ich spoliczkował.
    Ja znam w wersji: "gdybym miał pistolet, to bym ich kopnął w dupę".
    Niestety mam pistolet, i to nie jeden, a dalej się obawiam że za dosłowne kopnięcie w dupę księdza grozi ekskomunika czy coś podobnego. A szkoda, i to bardzo.

    Zasadniczo pobieżnie warto pamiętać, że som i dobre klechy. Abp Dzięga robi robotę. Jest i kumpel ks Popiełuszki - ks Stanisław Małkowski, on tyż robi robotę. Jest mnogo pomniejszych, nie tak znanych, co też robią robotę.
    Nie wszystko to Polaki i Szustaki.

  • TecumSeh napisal(a):
    Zasadniczo pobieżnie warto pamiętać, że som i dobre klechy. Abp Dzięga robi robotę. Jest i kumpel ks Popiełuszki - ks Stanisław Małkowski, on tyż robi robotę. Jest mnogo pomniejszych, nie tak znanych, co też robią robotę.
    Nie wszystko to Polaki i Szustaki.

    Są ? No co ty nie powiesz ?

    Zadałem pytanie pewnemu człowiekowi, którego znam długo, który miał wszelkie oznaki cywilizowania, ogarnięty w swojej branży, doświadczony w zarządzaniu ludźmi, pracował z osobami z całego świata itd. No więc pytanie było takie: Jak myślisz, ile procent księży to pedofile ? Tak tak - powiedział - rozumiem do czego zmierzasz, skala nie jest tak powszechna, nie więcej jak 30% ...

  • Przy czym ksiądz Stanisław, o wiele pamiętam, ze 30 lat miał jakiś tam zakaz od ober-klechów, bo nie dość miłował komunę. To 30 lat to było 10 lat temu, nie wiem jaki ma status teraz.
  • los napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    Czy dbam o rozwój Kościoła, o misję?
    Kol. Jorge, Kościół jest skonstruowany według przepisu z okolic roku 1300 w taki sposób, że w Kościele cokolwiek do powiedzenia ma tylko biskup, nawet księża mają tylko stać na baczność, wykonywać polecenia a odzywać się jedynie po zadaniu pytania. Pytanie więc brzmi - czy wykonuję polecenia biskupa? Tak, wykonuję, zwłaszcza jeśli ich nie ma. To łatwe.

    Tędy prowadzi droga do Nieba? No dobrze, niech będzie.

    Protestanci są inaczej skonstruowani, nowocześniej, pod rozwagę. A co do zasad Kościoła ? Za jakiś czas Kościół będzie w awangardzie postępu, bo świat idzie w kierunku autorytarnym, chwycą za ryj niemiłosiernie, za naszego życia jeszcze. I zaraz Kościół znowu zostanie z tyłu, gdyż trwa w pewnej niezmienialnej (kontrolowany wychył zmian, które jednak są) strukturze. I tak przez wieki ...

    Hierarchia, biskupi, no władza kościelna kompletnie nie powinna się przejmować opinią wiernych. Wierni nie mają odpowiedniej perspektywy.
  • edytowano November 16
    JORGE napisal(a):
    Są ? No co ty nie powiesz ?
    Ano:) I chyba mam szczęście bo spotykam głównie takich:)

    JORGE napisal(a):
    Zadałem pytanie pewnemu człowiekowi, którego znam długo, który miał wszelkie oznaki cywilizowania, ogarnięty w swojej branży, doświadczony w zarządzaniu ludźmi, pracował z osobami z całego świata itd.
    To tylko potwierdza moją tezę (zapewne nie pierwszy na to wpadłem) że mądry człowiek potrafi być w pewnych obszarach skończonym idiotą. Albo wręcz nieskończonym.

    JORGE napisal(a):
    No więc pytanie było takie: Jak myślisz, ile procent księży to pedofile ? Tak tak - powiedział - rozumiem do czego zmierzasz, skala nie jest tak powszechna, nie więcej jak 30% ...
    ROTFL:)
    Czym się różni rzeczywistość od rzeczywistości medialnej:)
    Tyle to nawet pedałów nie ma i to nawet tam gdzie z natury rzeczy jest ich duża nadreprezentacja. No, w klubie gejowskim zapewne jest tyle, a może i więcej (lub na portalach typu kumpello - ech, nieoceniony twinning się przypomniał i nieodżałowany Phantom co go w swoim stylu podsumował) - ale poza tym chyba nigdzie.

    Może czabyło zabytać ile pedałów jest wśród tych pedofilów.
    Bo zdaje się jeśli nie 100% to niewiele mniej.

  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Przy czym ksiądz Stanisław, o wiele pamiętam, ze 30 lat miał jakiś tam zakaz od ober-klechów, bo nie dość miłował komunę. To 30 lat to było 10 lat temu, nie wiem jaki ma status teraz.
    Teraz też nie wiem, ale jeszcze niedawno nie miał żadnej parafii ani jako proboszcz, ani wikary - więc się tułał po świecie.
    Tak mi się analogia nasunęła, być może przesadzona, ale jak wielu świętych, musi najpierw solidnie dostać po dupie od Kościoła.
  • Oczywiście że nie kocham nominantów (przynajmniej niektórych). A muszę?
    Wogle nic nie musisz, gdyż musi to na rusi, a w Polsce jak kto chce. I ja nigdzie nie pisałem, że "musisz". Na jedną rzecz tylko chciałem zwrócić uwagę (i już zwróciłem, ale powtarzam):
    Że pan ksiądz, który napisał ten fragment rachunku sumienia uważa, iż nie powinniśmy się zastanawiać, czy kochamy kościół (tylko czy jest on mistycznym Ciałem Chrystusa). Winniśmy natomiast się zastanawiać czy kochamy klechów (czy tylko ich krytykamy). Na to i tylko na to.

    I zauważył to (na początku do domniewywaliśmy ale potem potwierdził expresis verbis) Szturmowiec mówiąc o trudnej mniości. A ja mu wtórowałem.

    I w ogóle, słowo "kochać" użyte zostało w rachunku tylko w odniesieniu do klechów.

    "Pars pro toto" - powiedziała mi w rozmowie zacna Forumowiczka, gdy ja jej coś tam powiedziałem o kimśtam. I musiała się rozłączyć, gdyż wzywały ją obowiązki służbowe. Ok, może to ja miałem pH (każda z nas ma pecha), że na takich trafiłeś, ale u mnie pars pro toto, to by było w drugie strone.

    Więc tak, miłuję Kościół i uważam go za mistyczne Ciało Chrystusa. Często wbrew klechą.

    Weźmy takego klechę. Jeden z kandydatów na prezia z ochrony życia nienarodzonych robi lejtmotif kąwęcji wybiórczej. Drugi żąda prawa do legalnego uśmiercania nienarodzonych do dnia porodu. Z którym na balkoniku strzela sobie słitfocię oberklecha?

    Będę go miłował, jak mi w prostych słowach wyjaśnicie, dlaczego to bardzo dobrze, że on popiera tego, co chce prawa do legalnego uśmiercania nienarodzonych i nie wstydzi się z nim pokazać.
  • JORGE napisal(a):
    Hierarchia, biskupi, no władza kościelna kompletnie nie powinna się przejmować opinią wiernych. Wierni nie mają odpowiedniej perspektywy.
    Czyli mam wykonywać bez rozumienia wszelkie polecenia biskupa i starać się, by tych poleceń nie było. Nie mam z tym problemu, byłem w (komunistycznym) wojsku, tam się tak robi.

    Naprawdę jest to droga do Nieba?

  • edytowano November 16
    Teras to nawet i wewojsku obowiązuje tzw. doktryna myślących bagnetów, czyli że można odmówić wykonania zbrodniczych rozkazów. No to chyba tembardziej eo ipso, ipso facto, ergo sum, etc. przy rozkazach oberklechitów należy je konfrontować z nakazami Przedwiecznego. Zwłaszcza że, jak to Piotr z Apostołami stwierdził, trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    Teras to nawet i wewojsku obowiązuje tzw. doktryna myślących bagnetów, czyli że można odmówić wykonania zbrodniczych rozkazów. No to chyba tembardziej eo ipso, ipso facto, ergo sum, etc. przy rozkazach oberklechitów należy je konfrontować z nakazami Przedwiecznego.
    Proszę takie pytanie zadać jakiemuś starszemu tłustemu mężczyźnie w kolorowej sukience. Nie usłyszy kolega tak-tak, nie-nie, jedynie co nadto jest. Jeśli uda się oczywiście koledze dopchnąć w okolice tego śmiesznie ubranego pana, taka sztuka nie każdemu się udaje.
  • Ależ ja to wiem.
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    Teras to nawet i wewojsku obowiązuje tzw. doktryna myślących bagnetów, czyli że można odmówić wykonania zbrodniczych rozkazów. No to chyba tembardziej eo ipso, ipso facto, ergo sum, etc. przy rozkazach oberklechitów należy je konfrontować z nakazami Przedwiecznego. Zwłaszcza że, jak to Piotr z Apostołami stwierdził, trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.
    W powieści Jamesa Joyce'a Cienka czerwona linia, był taki strumień świadomości kapitana prawnika, który odmówił wykonania rozkazu pułkownikowi karierowiczowi i jeszcze się jakimiś paragrafami podpierał. A było to podczas wojny. W Japonii. Tak więc to stara tradycja jest.
  • trep napisal(a):
    W_Nieszczególny napisal(a):
    Teras to nawet i wewojsku obowiązuje tzw. doktryna myślących bagnetów, czyli że można odmówić wykonania zbrodniczych rozkazów. No to chyba tembardziej eo ipso, ipso facto, ergo sum, etc. przy rozkazach oberklechitów należy je konfrontować z nakazami Przedwiecznego. Zwłaszcza że, jak to Piotr z Apostołami stwierdził, trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.
    W powieści Jamesa Joyce'a Cienka czerwona linia, był taki strumień świadomości kapitana prawnika, który odmówił wykonania rozkazu pułkownikowi karierowiczowi i jeszcze się jakimiś paragrafami podpierał. A było to podczas wojny. W Japonii. Tak więc to stara tradycja jest.
    No wiadomix. W Niemczech też tak było. A później różni tacy panowie się tłomaczyli, że tylko wykonywali rozkazy, za co sąd rejonowy w Norymberdze przywalił im sztraf.
  • Że pan ksiądz, który napisał ten fragment rachunku sumienia uważa, iż nie powinniśmy się zastanawiać, czy kochamy kościół (tylko czy jest on mistycznym Ciałem Chrystusa). Winniśmy natomiast się zastanawiać czy kochamy klechów (czy tylko ich krytykamy). Na to i tylko na to.
    W punkt.
  • edytowano November 16
    los napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    Hierarchia, biskupi, no władza kościelna kompletnie nie powinna się przejmować opinią wiernych. Wierni nie mają odpowiedniej perspektywy.
    Czyli mam wykonywać bez rozumienia wszelkie polecenia biskupa i starać się, by tych poleceń nie było. Nie mam z tym problemu, byłem w (komunistycznym) wojsku, tam się tak robi.

    Naprawdę jest to droga do Nieba?

    A to tobie hierarchia każe tobie wykonywać jakieś polecenia ? Nie pisałeś nic o tym, więc zakładam że nie. Nie jesteś w strukturze. Jesteś tylko wiernym KK, dobrowolnym, praktycznie bez żadnych zobowiązań przymuszanych. Z jakichś powodów dzisiejsi wierni KK ubzdurali sobie, że maja pełne prawo do krytyki struktur do których nie należą. I co może jeszcze powinni mieć wpływ na te struktury ? Naprawdę wierzymy, że ten przejściowy okres rewolucyjno-liberalno-demokratyczny ma mieć wpływ na wszystko ? Znaczy ma, niestety, ale chwilowo, zaraz to zniknie, to jest tylko niuans historii. Burzenie się ludu, również przeciw Kościołowi i hierarchii jest właśnie przejawem tego wpływu, ale to przeminie. Zaraz wszystko, dosłownie wszystko będzie chwycone za ryj. Wtedy będzie płacz pewnie ? Otóż nie i to jest najciekawsze. Ludzie pozbawieni wolności (w rozsądnych granicach) czują się szczęśliwsi a już na pewno są bardziej przyzwoici.
  • trep napisal(a):
    Że pan ksiądz, który napisał ten fragment rachunku sumienia uważa, iż nie powinniśmy się zastanawiać, czy kochamy kościół (tylko czy jest on mistycznym Ciałem Chrystusa). Winniśmy natomiast się zastanawiać czy kochamy klechów (czy tylko ich krytykamy). Na to i tylko na to.

    I zauważył to (na początku do domniewywaliśmy ale potem potwierdził expresis verbis) Szturmowiec mówiąc o trudnej mniości. A ja mu wtórowałem
    No dobra, jam jednak sądził że to bardziej do tytuła wątku niż do pytania, ale ok, klir.
    trep napisal(a):
    Będę go miłował, jak mi w prostych słowach wyjaśnicie, dlaczego to bardzo dobrze, że on popiera tego, co chce prawa do legalnego uśmiercania nienarodzonych i nie wstydzi się z nim pokazać.
    Ależ to nie bardzo dobrze, ino sytuacja jaką znamy od tysiącleci:

    "Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi"
  • JORGE napisal(a):
    los napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    Hierarchia, biskupi, no władza kościelna kompletnie nie powinna się przejmować opinią wiernych. Wierni nie mają odpowiedniej perspektywy.
    Czyli mam wykonywać bez rozumienia wszelkie polecenia biskupa i starać się, by tych poleceń nie było. Nie mam z tym problemu, byłem w (komunistycznym) wojsku, tam się tak robi.

    Naprawdę jest to droga do Nieba?

    A to tobie hierarchia każe tobie wykonywać jakieś polecenia ?
    Co niedziela do kościoła i dwa razy do roku do spowiedzi.

  • los napisal(a):

    Co niedziela do kościoła i dwa razy do roku do spowiedzi.

    To jest twój wybór, nie polecenie, nie rozkaz. No i powiedz mi po co ci generalnie ta wiedza o strukturach, o hierarchii, o księżach, po co to rozkminianie rzeczywistości kościelnej ? Do tego żeby chodzić raz w tygodniu na mszę i dwa razy do spowiedzi ? Zbędna. Podobnie jak dla zdecydowanej większości wiernych.

  • No nie, wszystko jest wyborem. Żołnierz na polu bitwy też dostaje tylko łagodną alternatywę: wykonać rozkaz albo kula w łeb ale nikt cię chłopie nie przymusza, zastanów się i wybierz zgodnie z preferencjami.
  • los napisal(a):
    No nie, wszystko jest wyborem. Żołnierz na polu bitwy też dostaje tylko łagodną alternatywę: wykonać rozkaz albo kula w łeb ale nikt cię chłopie nie przymusza, zastanów się i wybierz zgodnie z preferencjami.
    Przynaleźność do wspólnoty KK jest dobrowolna. Nie widzę żadnej analogii z żołnierzem i jednak będę naciskał, żeby mi wyjaśnić o co chodziło z tym przykładem.
  • Czyli mam się nie interesować? A w starym (ale już posoborowym) modlitewniku mam napisane, że nieinteresowanie się życiem Kościoła to paragraf do odhaczenia w rachunku sumienia.
  • Życie też jest dobrowolne.
  • edytowano November 16
    .
  • edytowano November 16
    los napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    A to tobie hierarchia każe tobie wykonywać jakieś polecenia ?
    Co niedziela do kościoła i dwa razy do roku do spowiedzi.


    Z tego co wiem to raz - w Wielkanoc.
    A to pierwsze to nie hierarchia, tylko 3 przykazanie.
  • Ja tam nie jestem protestantem, naukę przyjmuję od autorytetu Kościoła.
  • JORGE napisal(a):
    los napisal(a):

    Co niedziela do kościoła i dwa razy do roku do spowiedzi.

    (...) No i powiedz mi po co ci generalnie ta wiedza o strukturach, o hierarchii, o księżach, po co to rozkminianie rzeczywistości kościelnej ? Do tego żeby chodzić raz w tygodniu na mszę i dwa razy do spowiedzi ? Zbędna. Podobnie jak dla zdecydowanej większości wiernych.

    No zaraz, przecież o tym jest mowa w rachunku sumienia, który Kol. wkleił:

    - Czy dbam o rozwój Kościoła, o misję, czy modle się o powołania kapłańskie ?

    Ja rozumiem, że każdy ma dbać zgodnie ze swoim stanem, że inaczej się angażuje zwykły pracownik, a inaczej wyższy management, ale mimo wszystko. Albo zakładamy, że nasz udział w życiu Kościoła to Msza święta w parafii i spowiedź -- OK, mnie to przekonuje, życie parafialne to najlepsza cząstka Kościoła -- albo wymagamy zaangażowania, ale to oznacza też szerszą perspektywę, wiedzę i poczucie sprawczości. Bez poczucia sprawczości nie ma zaangażowania.


    We wklejonym tekście jedno sformułowanie mnie zastanowiło:
    - Czy Kościół jest dla mnie Ciałem Chrystusa, czy instytucją nic mnie nie obchodzącą ?

    To pewnie błąd redakcyjny, wynikający z dążenia do skrótu, ale chyba znamienny: wynika z niego negatywne postrzeganie instytucji jako takiej. Wiele osób tak myśli, nie wiem, czy tylko w Polsce czy poza nią również. Tymczasem instytucje są pożyteczne i instytucjonalny wymiar Kościoła ma ogromne znaczenie.
  • Trafiony zatopiony :)
  • TecumSeh napisal(a):
    los napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    A to tobie hierarchia każe tobie wykonywać jakieś polecenia ?
    Co niedziela do kościoła i dwa razy do roku do spowiedzi.

    Z tego co wiem to raz - w Wielkanoc.
    A to pierwsze to nie hierarchia, tylko 3 przykazanie.
    Z tego co ja wiem, to święta nakazane (niedziele są ich częścią).
    A po drugie - przykazania spisała hierarchia, a najwyższy stopniem zatwierdził.

    ---
    No, przecież bez tej hierarchii nie mamy Kościoła, tylko setki setki "wspólnot chrześcijańkich".

    Nawet Ewangelie są napisane przez 'hierarchów', którzy mówili i pisali, co robić.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.