Cieszewski moim fanem

1235»

Komentarz

  • "Wydaje się, że brak zrozumienia tych intencji może być wynikiem różnic w biografiach opisującego i opisywanego."
    Bardzo dziekuje, za cały cytat, a nie tylko to co tu przywołuje.
    Swoja drogą to bardzo przykre że w Instytucie Pamieci Narodowej pan Dudek, zamiast w najlepszym razie opiekowac sie parkingiem, jest tamże kimkolwiek tam bądź.
    To grube nieporozumienie.
  • Zetknąłem się z nim po raz pierwszy w Arcanach więc tym bardziej zdziwiła mnie jego historia. Ale faktycznie różne bywają życiorysy. Panią z uczelni, która w latach 80-tych wstępowała jako młoda aktywistka do PZPR, ze zdumieniem spotkałem na początku lat 90-tych jako liderkę koła PC.
  • Ja bym nie przywiazywal zbyt wielkiej wagi do dzialalnosci pana Dudka w liceum. Istotniejsze jest to, ze po prostu srodkowa literka nazwiska mu sie obluzowala i obkrecila.
    The author has edited this post (w 10.12.2013)

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Nie Brzost.
    Ten licealny wybór to przedewszystkim stanięcie okoniem wobec powszechnej, musze tak napiasać, mody.
    Antoni Dupek, zanim jeszcze powstała ta notatka w gazecie był niewątpliwie obiektem szyderstw w szkole. Nie znam realiów tej krakowskiej szkoły, ale wątpię bym się mylił - miał przekichane. To był wówczas większy obciach niż słuchanie disco czy niemodna fryzujra.
    31 sierpnia 1982 roku miały miejsce w W-wie chyba najpotęzniejsze demonstracjew czasie całego stanu wojennego.. Moja mama rozchorowała się na serce i musiałem od rana siedzieć w domu. Dopiero po latach przyznała mi sie że tym razem to symulowała chorobę, bym znów gdzieś nie polazł i moje ubranie znów nie śmierdziało zapachem gazu.
    Wydaje mi się że Dupek został tak wyrychtowany (wychowany) że trzeba wykorzystywać swoje szanse. To nie były czasy wyścigu szczurów, zeszmaceni mieli naprawde dobre powody by sądzić na pewno, a nie tylko teoretycznie, że im się to opłaci.
  • nurni.nurni
    To był wówczas większy obciach niż słuchanie disco czy niemodna fryzujra.
    Nie wiem, jak wtedy było w szkołach średnich, ale na studiach w tym czasie największymi obciachowcami byli zsypowicze (SZSP). Żenada do kwadratu. Niektórzy się zapisywali po to, by trzepać kasę (poprzez wyjazdy zagraniczne).
    Zsypowicze byli traktowani wyjątkowo pogardliwie.

    "A za to, co tu piszemy, odpowiemy przed Bogiem" (Gromit)
  • ella
    Nie wiem, jak wtedy było w szkołach średnich, ale na studiach w tym czasie największymi obciachowcami byli zsypowicze (SZSP). Żenada do kwadratu. Niektórzy się zapisywali po to, by trzepać kasę (poprzez wyjazdy zagraniczne).
    Zsypowicze byli traktowani wyjątkowo pogardliwie.
    Za "moich" czasów już nie było SZSP, bo w międzyczasie (1980/81) ucięli sobie pierwszą literkę i starali się pokazać że są "niezależni". Natomiast ostoją betonu było ZSMP, posługujące się swoistym żargonem, który dla nas (studenckich samorządowców) był obiektem nieustannej zabawy.
    Pamiętam jak w 1985 roku wydaliśmy odezwę do działających na uczelni organizacji młodzieżowych, aby włączyły się do protestu przeciw nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Oczywiście wiedzieliśmy, że nic z tego nie będzie ale byliśmy ciekawi ich reakcji. Odpowiedzi ZSP i ZMW nie pamiętam, chyba były jakieś takie wymijające (ZMW po cichu to nam nawet sprzyjał, a niektórzy pojedynczy działacze potrafili publicznie bardzo odważnie się odezwać), natomiast czytając odpowiedź ZSMP tarzaliśmy się ze śmiechu, widząc takie kwiatki jak: "Odezwa Samorządu Studentów SGGW zawiera tezy tendencyjne, kłamliwe i jednoznaczne w swej treści"
    :D
  • Brzost
    ella
    :
    Nie wiem, jak wtedy było w szkołach średnich, ale na studiach w tym czasie największymi obciachowcami byli zsypowicze (SZSP). Żenada do kwadratu. Niektórzy się zapisywali po to, by trzepać kasę (poprzez wyjazdy zagraniczne).
    Zsypowicze byli traktowani wyjątkowo pogardliwie.
    Za "moich" czasów już nie było SZSP, bo w międzyczasie (1980/81) ucięli sobie pierwszą literkę i starali się pokazać że są "niezależni". Natomiast ostoją betonu było ZSMP, posługujące się swoistym żargonem, który dla nas (studenckich samorządowców) był obiektem nieustannej zabawy.
    Pamiętam jak w 1985 roku wydaliśmy odezwę do działających na uczelni organizacji młodzieżowych, aby włączyły się do protestu przeciw nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Oczywiście wiedzieliśmy, że nic z tego nie będzie ale byliśmy ciekawi ich reakcji. Odpowiedzi ZSP i ZMW nie pamiętam, chyba były jakieś takie wymijające (ZMW po cichu to nam nawet sprzyjał, a niektórzy pojedynczy działacze potrafili publicznie bardzo odważnie się odezwać), natomiast czytając odpowiedź ZSMP tarzaliśmy się ze śmiechu, widząc takie kwiatki jak: "Odezwa Samorządu Studentów SGGW zawiera tezy tendencyjne, kłamliwe i jednoznaczne w swej treści"
    :D
    Oczywiście, chodziło mi o ZSP
    ;)
    SZSP istniała, gdy zaczynałam studia, ale później praktycznie ci sami ludzie przeszli do ZSP.

    "A za to, co tu piszemy, odpowiemy przed Bogiem" (Gromit)
  • los
    BTW - dobrze zrobil PiS z centralnym rozdzielnikiem wystepow w telewizorze. Zatrzyma to indywidualne lansiowanie sie. Wscieklosc cyngli jest zrozumiala, bo nie beda mogli na ego poslow pogrywac.
    Zgadzam się. Dlatego spreparowali tę historię z Hofmanem. Wbrew pozorom wcale nie chodziło o "kontraferę", tylko właśnie o skończenie z uporządkowaniem polityki medialnej PiS-u.
  • edit:
    nurni.nurni
    Achtung - nie ten Leski.
    również z poniższego wątku. Więc zgłupiałem i nie wiem. Skasować swój wpis, czy to ten L.?
    ==
    /
    to bokotemat z tąd
    : wróbelek wuj/
    los
    Swojo szoso - to jest optymistyczne, że uwielbienie Donka i Adasia to wyrok śmierci w dziennikarstwie: nikt takiego nie będzie czytać ani słuchać. Ta ławeczka jest zarezerwowana dla Agat Młynarskich i zmieści ich tylko kilka.
    Straszny los
    Krzysztofa Leskiego
    (naprawdę straszny) jest dla wszystkich mementum.
    Dlatego wielbicielem Adasia i Donka można być tylko cichym a głośno trzeba grzmieć na mejnstrim.
    Posznupałem coś o p. Leskim (nie znam sprawy i mało kojarzę, prócz "twarzy z tv").
    Pisuje regulanie na swoim
    blogu
    . A tam taki wpis z 11.12.2013 w temacie programu Sekielskiego o prof. Cieszewskim:
    Leski

    Seki mnie wkręcił?

    Powiedziałem wczoraj parę zdań do kamery. Przyjechała ekipa z programu “Po prostu” Tomka Sekielskiego.
    Mówiłem wyłącznie o tym, o czym
    pisałem wcześniej na blogu
    : o okolicznościach wyjazdu dr. Cieszewskiego z Polski w 1983 r.
    O wątku rzekomej współpracy wspomniałem tylko, że nie widzę podstaw, by się takowej doszukiwać, a same kwity SB o rejestracji to ewidentnie za mało.
    Niezmiennie uważam, że wybiórcza lustracja nie jest fair, cboć nie sposób jej zakazać.
    Niczego dobrego oczekiwać nie mogłem. Pytanie brzmiało, jak bardzo będzie źle.
    Jak było? Cóż, mogło być dużo gorzej. Pierwsza część
    bloku o Cieszewskim
    dotyczy “współpracy” i tam się nie pojawiłem. Po słowach Sekiego “Tyle, jeśli chodzi o dokumenty…” rusza część o “ucieczce”. Tu znalazły się dwie moje krótkie kwestie wmontowane tak, by obok słów innych uczestników programu współświadczyły, że wersja pana doktora zdarzyć się nie nie miała prawa, że SB nie pozwoliłaby mu wyjechać.
    Kłopot w tym, że spotkanie z kamerą zacząłem krótką, śmiem twierdzić, że treściwą i spójną, a na pewno stanowczą i jasną deklaracją, iż polityka SB wobec podziemia w kwestii wyjazdów zagranicznych nie była konsekwentna. Miotała się między dwoma biegunami: permanentnym odmawianiem paszportu i wypychaniem na emigrację z dokumentem ważnym tylko na wyjazd, w jedną stronę.
    To pierwsze dotyczyło zwykle płotek, to drugie — tuzów z wielkimi nazwiskami i mirem oddziaływania na nastroje w narodzie. Ale były wyjątki, wcale nie pojedyńcze, lecz całkiem liczne: “zwykłych” drukarzy czy kolporterów próbowano się pozbyć za pomocą paszportu, czołowym działaczom go nie dawano. Cóż, granica między “płotką” a “tuzem” nie jest ostra, a SB to byli też ludzie, w tym także jełopy czy nieroby, którym zdarzało się coś spieprzyć, pominąć, przeoczyć.
    Szkoda, że w programie zabrakło pół minuty na te słowa. Choć zalatuje to megalomanią, śmiem twierdzić, że dzięki temu wzrosłaby edukacyjna rola audycji, a tym samym zyskałaby “misyjność” TVP. To cholernie ważne w czasach mody na ostre tezy, kwantyfikatory, których ochoczo używają wszyscy pozostali wypowiadający się w programie.
    Ergo, choć wierzyć w to trudno i ja także nadal mam z tym spory problem,
    wersja Cieszewskiego nie jest niemożliwa.
    To mogło się zdarzyć: i to, że SB istotnie nie zabrała mu paszportu (choć standardem byłaby raczej konfiskata i danie mu kwitka służącego wyjaśnieniu braku dokumentu tożsamości w razie kontroli na ulicy), że nie wysłała na przejścia graniczne zakazu wypuszczania go z Polski, że nie zakazała konsulatom przedłużania jego paszportu lub zakaz taki nie dotarł do Kanady albo też został tam zignorowany.
    Zostałem więc przez Sekiego delikatnie zmanipulowany.
    Delikatnie, czyli w stopniu mniej więcej takim, jakiego się mogłem spodziewać. Gorzej z jakimś palantem, który w
    opisie materiału na “onecie”
    napisał, że… “przyznałem rację Nadworskiemu”. Excusez moi, nieprawda, bo nic o nim nie słyszałem, nie wiedziałem o jego istnieniu i tym bardziej o jego wypowiedzi, a choćbym słyszał, nie mógłbym “przyznać racji” ubekowi. Obrzydzenie. Kwestia smaku.
    Teraz pytanie - może i retoryczne - rżnie głupa, że dał się zmanipulować, czy też zorientował się poniewczasie, że stał się teraz "kumplem po piórze" takich sekielskich?
    ==
    Przy okazji - druga część programu Sekielskiego, podzwonne po pierwszym programie.
    http://www.youtube.com/watch?v=-rQRyugA-bc&feature=youtube_gdata
    The author has edited this post (w 13.01.2014)
  • Zawsze byl tylko sie stroil w piorka takiego ladniejszego. Ze on i owszem - po stronie Sekiela stoi jak mur, Niesiolowi krzywdy zrobic nie da ale bedzie taki bardziej "elegancki" - nie wszystkie sztuczki sam zastosuje a czasem z niesmakiem skrzywi usta. Znaczaca jest odpowiedz mejstrimu - w trybie natychmiastowym i bez mozliwosci odwolania odeslali go na dno. Rzeczywiste dno. A to przeciez znaczaca postac - w roku 1980 byl reporterem w Stoczni Gdanskiej.
    Dlaczego my nie potrafimy sie uczyc od naszych wrogow?

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Chris Cieszewski złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne - orzekł dziś Sąd Okręgowy w Warszawie.
    O!
    https://twitter.com/cezarygmyz/status/568418647082987520
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.