modern, neo, indult, trads

jeszcze na (gorącej) fali nostalgii fforumwych czasów..
w tamtych dniach były mi zupełnie obce dyskusje nt liturgii. Wstyd przyznać ale bardzo długo nawet nie wiedziałem co się kryje za tymi gorącymi pojęciami..
później coraz barziej mnie irytowały krytyki mojego papieża JPII , szydercze tony o kremówkach, "kapciowym", itd. Vigi jakoś szczególnie działal mi na nerwy. "Doniesienia ze świata" Kłapacza jednak od czasu do czasu szokowały - nawet mnie, "kościelnego leminga".
Chodziłem sobie do kościoła, podawałem znak pokoju, nie widziałem nic złego w tym co jest, wcale nie czułem że uczestniczę w mniej godny sposób sprawowanej liturgii. Naturalny sprzeciw budziła komunia na rękę bo uważałem , że chodzi tu po prostu tylko o to "żeby mi tam jakiś klecha nie wkładał rąk do buzi", czyli zwykła pycha.
Sprawy zaczęły się zmieniać za sprawą mojego syna który z wolna (albo z szybka, zależy) zaczął mi tradzieć, głównie za sprawą charyzmatyznego księdza Grzegorza. Poznałem młodego (podkreślam "młodego" bo spodziewałem się znacznie starszego:) ) księdza Grzegorza, bardzo sympatycznego - nie miałem jednak tej łaski żeby odkryć w nim to Coś co odkrył mój syn. Zeszłoroczna tradycyjna pilegrzymka warszawska [szła tam Antonina Krzysztoń i chyba cała armia wspaniałych i jakże ciekawych ludzi - przy koazji czy ktoś z Was się wybiera w tym roku?] spowodowała iż syn mój wszedł na całego w tradycję. Obok ks. Grzegorza pojawił się niesamowity ks. Sergiusz, itd...
W każdym bądź razie na wskutek różnych dziwnych splotów z Wrocławia  został odwołany ks. Grzegorz i duszpasterstwo tradycyjne (indultowe) pozostało na krótko bez pasterza. W tym momencie pojawili się kapłani z Bractwa a chwilę później nowy indultowy ksiądz Ireneusz. Część osób została z Bractwem a część na Piasku z ks. Ireneuszem. Na Piasku jest piękna świątynia, tymczasem Bractwo heroicznie się zmagało z poszukiwaniem nowego miejsca, bardzo jednak dalekiego od wyglądu kościoła NMP.
Często się klóciłem/dyskutowałem z synem , miałem zresztą silne wsparcie w moim niewidomym przyjacielu , któty jest silnie związany z ruchem neońskim. Coraz częsciej syn nas przygniatał argumentami ale zawsze się kończyło , że "życia nie zna, głupi i młody". Jednym słowem hierarchia brała górę. Nastepnie syn zaczął służyć do mszy więc siłą rzeczy coraz częściej bywaliśmy na tridentinie. Z czasem zaczęłem się przyzwyczajać. Syn jednak chodził cały czas i tu i tu (Piasek i Bractwo). W niedzielę i święta. Trochę mnie to zaczynało wkurzać, zwlaszcza jak wstawał o 5:30 ale tłumaczyłem sobie że to chyba lepszy nixli miałby ćpać albo stać pod budką z piwem.
Na Piasku był ministrantem a w kaplicy śpiewał. Więc znacznie później ale i i do kaplicy zacząłem przychodzić sporadycznie: i z ciekawości i żeby posłuchać jak śpiewa. No i na mszę rzecz jasna
:)
Tymczasem mój przyjaciel neo, zacął coraz bardziej się niepokoić o mnie i w rezultacie spory z moim synem zaczął przerzucać na mnie
:)
Ja jednak nie byłem aż tak bardzo zaangażowany duchowo i emocjonalnie w samą kwestię rytu więc i spory nasze były siłą rzeczy mniej gorące..
Miałem przyjemność również poznać ks. Jenkinsa z Bractwa św. Piusa, bardzo interesującego człowieka. Zacząłem czytać Lefebvra, później jeszcze raz Tischera o lefebrystach (bo to u Tischnera pierwszy raz się zetknąłem z tym kim są integryści czyli lefebryści) i później jeszcze raz Lefebvra, i zacząłem się pytać innych o nich, o tridentinę... i w sumie obraz wyłonił się bardzo ciekawy. Jeszcze ciekawszy rzekłbym od smoleńska i magdalenki...
Ale po co ja to piszę? bo przypomniały mi się słowa Brzosta o tym , że dwa razy do tej samej rzeki, itd..
No więc tak jak wtedy byłem zwykłym parafianinem tak teraz dalej nim jestem ale odkryłem Tradycję i Bractwo , dzięki któremu ta Tradycja przetrwała. Spory między Bractwem a Stolicą a bardzo bolesne ale z perspektywy czasu widać ,że mądrość i niezłomność abp Lefebvra opłaciła się. No to tyle. We Wrocławiu zbiera się na burzę ale póki co jest strasznie gorąco.
«13

Komentarz

  • Chodziłem sobie do kościoła, podawałem znak pokoju, nie widziałem nic złego w tym co jest, wcale nie czułem że uczestniczę w mniej godny sposób sprawowanej liturgii.
    Nie wydaje mi się, żeby przez lata Kolega w ten sposób obrażał Boga czy coś w tym guście.
    Teraz też nie.
    Coś najwyżej takie może "obrażać" jakichś ludzi,  co zresztą bardziej świadczy o nich niż "obrażających" znakiem pokoju.
  • A o motu proprio Ecclesia Dei słyszałeś?
    Czy o Bractwie św. Piotra?
    O Instytucie Dobrego Pasterza?
    O benedyktynach?
    ... ... ...
  • Maluczko a w ramach powszechnej prostoty i milości skasowane zostaną takie rzeczy jak "trads". Indult już powoli staje się świstkiem papieru - cóż z tego, że podpisal go Papież, skoro był to Papież-w-Czerwonych-Butach. U Franciszkanów Niepokalanej już zakazano Klasycznego Rytu Rzymskiego, kto następny, kiedy zabronią w parafiach?
    The author has edited this post (w 29.07.2013)
  • Gromit
    Maluczko a w ramach powszechnej prostoty i milości skasowane zostaną takie rzeczy jak "trads".
    dlaczego tak się dzieje?
    spotkałem się z opinią , że "wierni nie są zainteresowani tridentiną". Coś chyba jest na rzeczy. Może warto więc zainteresować wiernych?
  • Fronda
    Decyzja ta jest przeczna z prawem wyrażonym przez papieża Benedykta XVI w dokumentach "Summorum Pontyficum" oraz "Universae Ecclesiae", w których dopuszczono możliwość szerokiego dostępu do dawnej liturgii.
    Czyżby?
    Chociaż w zasadzie - w Summorum
    Pontyficum
    nie wiem co jest, w Summorum Pontificum troszkę co innego. No i fani łacińskich Mszy powinni chyba wiedzieć, że w łacinie nie ma y, skoro nawet ja to wiem.
  • dedon
    Gromit
    :
    Maluczko a w ramach powszechnej prostoty i milości skasowane zostaną takie rzeczy jak "trads".
    dlaczego tak się dzieje?os
    spotkałem się z opinią , że "wierni nie są zainteresowani tridentiną". Coś chyba jest na rzeczy. Może warto więc zainteresować wiernych?
    Jak całych tych tradsów ma być kilka tysięcy w skali kraju, to o czym mówimy? A ci, którzy już są, dostają darmową reklamę na blogu KNO, to i tak reakcje hierarchii są nad wyraz stonowane.
  • [/quote]
    Jak całych tych tradsów ma być kilka tysięcy w skali kraju, to o czym mówimy? A ci, którzy już są, dostają darmową reklamę na blogu KNO, to i tak reakcje hierarchii są nad wyraz stonowane.
    [/quote]
    właśnie, już to mówiłem kilku osobom, że KNO bardziej potrzebne jest modernistom niż integrystom.. ale z drugiej strony dziwi u "hierarchii" taka skrupulatność w czytaniu KNo .. takie źdźbło i niezauważalna bela...
    ps
    Czy autorem KNO nie był czasami Dextimus, ten od "debeściaków" ?
  • dedon
    Czy autorem KNO nie był czasami Dextimus, ten od "debeściaków" ?
    Tak.
  • Jest. Bloga reaktywowano.
    Żebym był dobrze rozumiany: nie twierdzę, że tradsi (wszyscy) są jak Dex. Twierdzę, że on robi im taką a nie inną "reklamę".
  • Ja tych sporów nie ogarniam, bo z jednej strony pycha części Tradi, a z drugiej wyższość częsci Neo powoduje u mnie dziwne myśli.
    Gdybym miał porównywać to zapał Neo i formacja z Tradi by mi odpowiadała.
  • ja nie mam nic do neo. neo są przyczółkiem dla rozbitków, i bardzo dobrze że jest taki przyczólek. Co znamienne niektórzy neoni z czasem mocno tradzieją!
    :)
    Szkoda tylko , że ruguje się Tradycję, która daje siłę. Widać to doskonale w upadku "chrześcijańskiej Europy".
  • dedon
    ja nie mam nic do neo. neo są przyczółkiem dla rozbitków, i bardzo dobrze że jest taki przyczólek. Co znamienne niektórzy neoni z czasem mocno tradzieją!
    :)
    Szczególnie w Lublinie
    ;)
  • ms.wygnaniec
    Ja tych sporów nie ogarniam, bo z jednej strony pycha części Tradi, a z drugiej wyższość częsci Neo powoduje u mnie dziwne myśli.
    Gdybym miał porównywać to zapał Neo i formacja z Tradi by mi odpowiadała.
    Każda taka grupa jest problematyczna. Z jednej strony budują bogactwo Kościoła i to jest dobre, z drugiej tworzą coś na kształt mentalnego ekskluzywizmu. Jak zaczynają się uważać za jedynych prawdziwych katolików, a odmawiają tego prawa innym, to trzeba ciąć. To samo dotyczy też opusowców, Odnowy, a nawet oazowiczów.
  • rozum.von.keikobad
    Każda taka grupa jest problematyczna. Z jednej strony budują bogactwo Kościoła i to jest dobre, z drugiej tworzą coś na kształt mentalnego ekskluzywizmu. Jak zaczynają się uważać za jedynych prawdziwych katolików, a odmawiają tego prawa innym, to trzeba ciąć. To samo dotyczy też opusowców, Odnowy, a nawet oazowiczów.
    przepraszam kolegę, ale skąd kolega ma takie dokładne informacje? biega mi o to - skąd kolega wie "mentalnym ekskluzywizmie"?
    czy kolega rozpruwa czerepy tradsom i tam widzi ów wypinający pierś mentalny ekskluzywizm?
    "odmawiają prawa innym"!??  - jest dokładnie odwrotnie! Kościól jest katolicki czyli powszechny więc powinno być w nim miejsce i dla neonów i dla tradsów. Dlaczego zatem nie ma w nim dla tradsów?
    Podam jeszcze jeden przykład: jest we Wrocławiu piękny kościól Marii Magdaleny. Polsko-katolicki. Są tam przy okazji przeróżne imprezy typu gongi tybetańskie, itp.. Pomyślałem sobie, że skoro wynajmują tą światynię za pieniądze rozmaitym ludziom to może wynajeli by na mszę trydencka Bractwu? oczywiście za pieniądze. Gdzie tam! usłyszałem, że Bractwo jest "nieekumeniczne, nietolerancyjne i nienawidzi" ("wy nienawidzicie nas") - wszystko z wielkim wykrzyknikiem
    :)
    więc , bracie Rozumie, pytam się : jak to jest z tymi cięciami? kto tu kogo wycina?
  • Kolego Dedonie, no więc grzecznie mówię - nie będę się tłumaczył za Kościół Polsko-Katolicki, bo on jest katolicki tylko z (części) nazwy. Oni papieża nie uznają i tak się to kończy. Ja z nimi nie mam nic wspólnego, kościół ten św. Marii Magdaleny widziałem z kilkudziesięciu metrów i tyle mam z tym wspólnego.
    Niech każdy pilnuje za siebie. Ja pisałem o różnych postawach i to każdy musi ocenić we własnym sumieniu. Nasi (byli) koledzy na rebelce całkiem na serio rozważają, że "Bergoglio" (określenie oryginalne zamiast Franciszek, czy Papież Franciszek) to nie jest katolik, a oni to i owszem. Najprawdziwsi.
  • Eeeech, neowars! Aż u mnie zastała krew jakby szybciej zaczęła płynąć...
  • rozum.von.keikobad
    Niech każdy pilnuje za siebie. Ja pisałem o różnych postawach i to każdy musi ocenić we własnym sumieniu. Nasi (byli) koledzy na rebelce całkiem na serio rozważają, że "Bergoglio" (określenie oryginalne zamiast Franciszek, czy Papież Franciszek) to nie jest katolik, a oni to i owszem. Najprawdziwsi.
    no własnie, niech każdy za siebie. jest jednak delikatna różnica pomiędzy kolesiem z rebelki a księdzem. Podałem przykład z polkata , żeby pokazać jak bardzo niechęć do Bractwa jest nawet wśród ludzi którym powinno być gancegal "kto z kim i po co". Bo mogę podać inny przyklad: parafia,  pełen rozkwit neoński, na moją prośbę o mszę w rycie trydenckim (w ogóle żadnej mowy o Bractwie - zwykła tridentina) proboszcz huknął mi :"NIE!"  Więc proszę mi tu nie zrównywać rebelkowych gadek z konkretną rzeczywistością.
    The author has edited this post (w 29.07.2013)
  • balwan.ze.zbrucza
    Eeeech, neowars! Aż u mnie zastała krew jakby szybciej zaczęła płynąć...
    Yesss! ;-P

    "Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
  • balwan.ze.zbrucza
    Eeeech, neowars! Aż u mnie zastała krew jakby szybciej zaczęła płynąć...
    Nie dzielę uczuć. Najpierw mnie strasznie dziwiło, że na temat można się tak spierać, potem zauważyłem, że temat jest monologiczny i nikt nikogo nie słucha, jeszcze później się śmiałem a teraz rzecz budzi u mnie tylko znudzenie.
    BTW. Zauważyłem też, że najlepszą metodą na Brawaria jest się z nim zgodzić. Jak na trzecią epistołe odpowiedzieć "ależ tak, masz całkowitą rację", obrażony Brawario sobie pójdzie i nigdy nie wróci.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • los
    a teraz rzecz budzi u mnie tylko znudzenie.
    ależ tak, masz całkowitą rację. z tym, że nuda więcej nam mówi o tym który się nudzi niż o tym co go nudzi. Że sięgnę do krynicy mądrości naszego prezydenta: nuda to
    negatywny stan
    emocjonalny
    , polegający na uczuciu wewnętrznej pustki, zwykle spowodowany jednostajnością, brakiem zmiany otoczenia, brakiem
    bodźców
    , a czasami
    chorobą
    .
  • Mnie po prostu nudza argumenty uslyszane 485673 razy. Jakbym uslyszal cos nowego, moze by to zwrocilo moja uwage.
    The author has edited this post (w 30.07.2013)

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • los
    Mnie po prostu nudza argumenty uslyszane 485673 razy. Jakbym uslyszal cos nowego, moze by to zwrocilo moja uwage.
    To samo można powiedzieć o argumentach w bardzo wielu tematach.
    Kolego Dedonie, no ja naprawdę nic nie poradzę, na żale że "tradsów nikt nie lubi". Zwróciłem uwagę, kto zrobił im/wam taką reklamę, adresy do tych niektórych osób są dostępne w sieci.
    Jak Kolega poszedł do proboszcza sam, to Koledze bardzo słusznie odpowiedział. Zgodnie z Summorum Pontificum, gdzie wyraźnie jest mowa o grupie. "Stale obecnej". I nie ma mowy o żadnym automatyzmie. Kolega czytał SP? ja pamiętam, że kiedy najpierw przeczytałem, co tradsi na FF pisali o SP, a potem samo SP to mną wstrząsnęło.
  • rozum.von.keikobad
    los
    :
    Mnie po prostu nudza argumenty uslyszane 485673 razy. Jakbym uslyszal cos nowego, moze by to zwrocilo moja uwage.
    To samo można powiedzieć o argumentach w bardzo wielu tematach.
    Te same argumenty uslyszane 485673 razy nudza mnie zawsze i bez wyjatku, temat znaczenia nie ma. To zasada ogolna, ktora w Polsce sie uszczegolawia w dwu tematach/grupach ludzi: tradsach i korwinistach. Czesto zreszta bywaja to te same osoby. Monolog przeplatany czyli monolog prowadzony z przerwami na oddech, podczas ktorych ten drugi tez wydaje jakies niewazne dzwieki, korych sie nie slucha, jest dla mnie najbardziej nuzaca forma literacka.
    Co ciekawsze1 - nie jest tak z opowiesciami. Tej samej opowiesci moge sluchac wiele razy. Dlatego na mszy sie nie nudze, bo msza jest opowiescia.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • co tak wstrząsnęło Rozumie?
    Losie, być może tak jest a życie się toczy spiralnie. Jeden słyszy, patrzy na coś ale nie widzi - nagle zobaczył i mówi rzeczy oczywiste dla drugiego. Ale przecież to nie znaczy, że cokolwiek straciło ważność albo , że tamten drugi posiadł jakąś tajemną wiedzę. Nie ma nic bardziej pasjonującego od spraw religijnych. Bo nawet jak wcinasz donuta przy kawce to możesz to zrobić na chwałę Pana albo go po prostu zeżreć. To czywisty kolokwializm ale ile wnosi do szarej rzeczywistości.
    :)
  • dedon
    Losie, być może tak jest a życie się toczy spiralnie. Jeden słyszy, patrzy na coś ale nie widzi - nagle zobaczył i mówi rzeczy oczywiste dla drugiego. Ale przecież to nie znaczy, że cokolwiek straciło ważność albo , że tamten drugi posiadł jakąś tajemną wiedzę. Nie ma nic bardziej pasjonującego od spraw religijnych. Bo nawet jak wcinasz donuta przy kawce to możesz to zrobić na chwałę Pana albo go po prostu zeżreć. To czywisty kolokwializm ale ile wnosi do szarej rzeczywistości.
    :)
    Byc moze ale ja juz argumenty lasandrystow (przepraszam za kaktusowy neologizm, on mi sie po prostu podoba, nikogo nie chce obrazic) znam i powtarzanie ich po raz kolejny wcale nie zwieksza szansy, ze nagle przejrze na oczy. Rzeklbym, ze nawet zmniejsza, bo jesli jakis argument znam, to moge go przemyslec i uznac ale jesli slysze go jeszcze i jeszcze i jeszcze to reaguje zniecierpliwieniem albo znuzeniem.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • los
    Rzeklbym, ze nawet zmniejsza, bo jesli jakis argument znam, to moge go przemyslec i uznac ale jesli slysze go jeszcze i jeszcze i jeszcze to reaguje zniecierpliwieniem albo znuzeniem.
    w zasadzie chodzi mi o jedno: coś jest nie tak z katolikami. Mało mają ducha walki. Abstrahując od tego czy neo czy trads. Tradsi stawiają wyżej poprzeczkę więc łatwiej ich zdefiniować. Mam sporo znajmych którzy chodzą do kościoła, gorliwie się modlą i czytają GW , wierzą w bład pilota i z niechęcią się odnoszą do prawicy. Później głosują jak głosują i mamy kolejne problemy z in vitro, z homosiami, z nauczaniem w szkole,itd...
    Oni tez są znużeni ciągłym ględzeniem o patriotyźmie ("dość już tych powstań") i w rezultacie niektórzy z nich nawet zasilają taką akcję jak "ożełmorze")
    and so it goes..
  • dedon
    w zasadzie chodzi mi o jedno: coś jest nie tak z katolikami. Mało mają ducha walki. Abstrahując od tego czy neo czy trads. Tradsi stawiają wyżej poprzeczkę więc łatwiej ich zdefiniować. Mam sporo znajmych którzy chodzą do kościoła, gorliwie się modlą i czytają GW , wierzą w bład pilota i z niechęcią się odnoszą do prawicy. Później głosują jak głosują i mamy kolejne problemy z in vitro, z homosiami, z nauczaniem w szkole,itd...
    Oni tez są znużeni ciągłym ględzeniem o patriotyźmie ("dość już tych powstań") i w rezultacie niektórzy z nich nawet zasilają taką akcję jak "ożełmorze")
    and so it goes..
    Nuale to pszepana zupelnie osobny problem. Napisze o tym notke jak znajde czas.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • a ja uważam , że niekoniecznie osobny...
  • Odpuść, dedonie. To nie ff.
    /ciocia dobra rada/
  • ojej to już pogadać nie można?
    przecież ja się nie kłocę...
    ło matko .. -odpuszczam
    ps
    a co z Radwańską?
    :D
  • Peem moje zdanie. Nie da się wrócić do luźnych pogadanek ani luźnych wojenek światopoglądowych z czasów ff. Zbyt dużo się wydarzyło, zbyt dużo narosło uprzedzeń, stereotypów, zbyt wielu trolli i pospolitych efemeryd internetowych zabierało głos w tematach fundamentalnych. Pogardzamy jedni drugimi, nie szanujemy się, utwardziliśmy się na własnych pozycjach. Tyle. Tego, myślę, nie da się juz cofnąć ani zmienić.
    Myślałam, że IVRP przetrwa, bo myślałam (była przekonana), że to forum pisowskie, ergo trzymac się będziemy tematyki politycznej i w ten sposób zachowamy wspólny front. Wyprowadzono mnie z błędu bardzo prędko. A potem doszly tematy historyczne i skończyło się upadkiem forum (tak, uważam, że upadek zaczął się od sprawy Zychowicza). Nikt nie zauważył, że nieco wcześniej pisałam, że więcej nas dzieli, niż łączy, a na tym forum łączy nas jedynie określony front PiS.
    Myślę, że aktualnie na tzw. "prawicy" możliwa jest jedynie formuła niszowa forum - ustalamy ścisły zakres tematyki forum i aksjomaty, i nie wychodzimy poza to. Tak, jak żołnierze na froncie - rozmawiają o bitwie, a nie który w co czy w kogo wierzy albo co sądzi o Legii W-wa w przeciwieństwie do Widzewa. Nie obrażamy jedni drugich, by nie torpedować jedności tego frontu. Btw, chcecie loyolnych - bierzcie loyolnych. Ale loyolnym daleko do tutejszych przekonań politycznych. Pamiętam dobrze ich reakcje na krzyz na KP.
  • Loyolny był przeciw krzyżowi??
  • mało powiedziane. pełen sojusz z dexem.
  • szmulka
    Peem moje zdanie. Nie da się wrócić do luźnych pogadanek ani luźnych wojenek światopoglądowych z czasów ff. Zbyt dużo się wydarzyło, zbyt dużo narosło uprzedzeń, stereotypów, zbyt wielu trolli i pospolitych efemeryd internetowych zabierało głos w tematach fundamentalnych. Pogardzamy jedni drugimi, nie szanujemy się, utwardziliśmy się na własnych pozycjach. Tyle. Tego, myślę, nie da się juz cofnąć ani zmienić.
    Moje dwa grosze - musimy sie pogodzic z tym, ze mamy rozne poglady na niektore sprawy i po prostu nie nakrecac sporow.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • Jak mamy rozmawiać tylko o tym, co nas łączy (a obawiam się, że nie tyle łączy nas PiS co niechęć do rządu i PO), to też nie ma sensu rozmawiać, bo będziemy sobie potakiwać i tyle z tego będzie.
    Ale to i tak nic. Wiecie co jest najgorsze? Że jak będziemy się już we wszystkich poglądach zgadzać, to przejdziemy do personaliów. Dopóki dzielą nas poglady, to zawsze można pomyśleć - no nagadał, przeciwnik, ale to poglądy ma głupie, a może jako człowiek jest ok. No to teraz będzie - poglądy mamy wszyscy jednakie, jak ktoś ma inne to buzia w ciup i to szybko przejdzie na osoby.
    Dopóki rządzi PO możemy jeszcze (za przeproszeniem) napierdzielać w Tuska. A potem?
    Co do samych tradi-wars no ok, nie ma sensu ciągnąć, choć ja mam inne uzasadnienie - ale na tej zasadzie to mozna niczego nie ciągnąć, bo wszyscy już wszystko o wszystkich wiedzą.
    Powiedzcie szczerze, czy moje posty jeszcze kogoś zaskakują? zaskoczą? Czytacie to od paru lat i co niby nowego wam napiszę?
  • dedon
    a ja uważam , że niekoniecznie osobny...
    Pewnie zwiazany ale osobny w tym sensie, ze o malej bojowosci chrzescijan da sie sporo napisac bez wchodzenia w tradi wars.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • qrcze,..a tak lubiłem Loyolnego... a Dex tak mi po Smoleńsku zaczął jechać wsią..
    no nic.
    Smoleńsk nieźle przeorał.
    szmulka
    Myślę, że aktualnie na tzw. "prawicy" możliwa jest jedynie formuła niszowa forum - ustalamy ścisły zakres tematyki forum i aksjomaty, i nie wychodzimy poza to. Tak, jak żołnierze na froncie - rozmawiają o bitwie, a nie który w co czy w kogo wierzy albo co sądzi o Legii W-wa w przeciwieństwie do Widzewa. Nie obrażamy jedni drugich, by nie torpedować jedności tego frontu.
    jako hobby zająłem się działalnością z dziedziny piosenki poetyckiej, autorskiej jak tam zwał. Wszedłem w "środowisko" . Przed Smoleńskiem jakoś to było. Leming, komuch, antyklerykał funkcjonował trochę jak późny Kaczmarski, ot artysta. Po Smolnsku nic już nie było takie same. Z ludzi powyłaziło to co najgorsze. Zresztą po Smoleńsku przyszła Łódź niczym ostrzeżenie, wykrzyknik. Gdzeż tam. Śmichy chichy. To bagienne środowisko stało mi się obce i ja stałem mu się obcy. Mam już stygmat "pisowca", "taliba" i w zasadzie mało kto z nich już ze mną gada. Ostatnim akordem była kłótnia u mnie w domu w zeszłym roku z kolesiem który jest teraz gwiazdą. Zapomniałem się, bo lubię kilka jego piosenek i do głowy mi nie przyszło że facet w moim wieku , uczący jeszcze historii w szkole, popijający, poszukujący, może być takim konfornistą. Pożarliśmy się o Smoleńsk, że o mały włos nie doszło do rękoczynów.
    Wtedy przyjąłem taką formułę o jakiej pisze Szmulka. Nie zawsze wytrzymuję. Nie musze dodawać , że wszystko stało się plastykowe i bez smaku..
    no ale ponoć albo ma się ciastko albo się je zjada...
    ;)
  • rozum.von.keikobad
    Powiedzcie szczerze, czy moje posty jeszcze kogoś zaskakują? zaskoczą? Czytacie to od paru lat i co niby nowego wam napiszę?
    I owsem. Aossohozi?
    Z tradi warsami nie o to idzie, ze ludzie maja rozne poglady ale o trzy sprawy:
    1. Emocjonalne zaangazowanie.
    2. Brak obiektywnego kryterium oceny.
    3. Brak wiedzy.
    Poniewaz nie mieszkalem w Zabolandii w latach 60-tych nie mam zadnej szansy poznac osi sporu abpa Kowalskiego z Watykanem. Zmusza mnie to do zaangazowania sie w dyskusje, ktorej nie rozumiem. A skoro nie rozumiem, to nie potrafie argumentowac ani zrozumiec argumentow, co znaczy, ze nie jest to dyskusja a bijatyka. A na to pszepanstwa to ja sie nie zgodze.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • jeszcze apropos "tradiwars"
    nie chcę żadnych wojen
    :)
    właśnie odwrotnie - marzy mi się pokój i żeby Bractwo było tolerowane w Kościele tak jak neoni czy inne ruchy...
    Czasem jednak irytują mnie ogromne ogólniki i niedopowiedzenia z których każdy bierze dla siebie to co mu się podoba i zaczyna być jak w piosence Beatlesów "all you need is love"
  • Losie, kiedy ktoś wchodzi z butami w Twoje najukochańsze podwórko, w twoją "świętość", to nie da się "uniknąć sporów". Czym innym jest "miec inne zdanie", czym innym zaakceptować, kiedy to "inne zdanie" obraża coś dla Ciebie najdroższego.
    Białe wilki, czy jak im tam było, takoż powstały w proteście, że nie wolno im było mieć innego zdania.
    Dlatego uważam, że jedyna formuła, jaka jeszcze ma szansę przetrwać, to formuła forum stricte politycznego. Oczywiście nie czepiam się tematów "d.maryni" jak kultura, kulinaria czy krajoznawstwo. One nie doprowadzą do podziału forum. Jednak historia i religia to są tematy, na które nijak się już nie dogadamy, za dużo dymu było wokół tego. Za dużo nienawiści. I za dużo uproszczeń obrażających całe społeczności. Oczywiście, można przyjać założenie, że to czy tamto forum padło z powodu chamstwa, stalkingu czy czego tam. Myślę jednak, że to były tylko zapalniki, a prawdziwą przyczyną rozstania, jest, jak to napisał Herbert o rozstaniu pana Cogito z muzyką - "
    prawdziwym powodem rozstania jest niezgodność charakterów inna symetria ciała inne obroty sumienia
    ". W pewnych domenach jesteśmy tak bardzo inni, tak bardzo różni, że prędzej uznamy różnice gatunkową, niż że ktoś miałby prawo głosić zdanie przeciwne do naszego. Ja się z tym pogodziłam.
    Prawica internetowa jest w fazie rozkładu. W fazie kanap. Wg mnie są dwie możliwości - każdy ma swojego prywatnego bloga i swoich prywatnych rozmówców (facebook), i swoje prywatne kodziki, albo tniemy bez litości na forum wszystkie wątki poruszające tematy, które doprowadzą do kolejnego upadku. Tj. uznajemy, że są sprawy nie podlegające debacie forumowej.
  • "Po Smolnsku nic już nie było takie same." - i to jest odpowiedź dedonie.
  • los
    Zmusza mnie to do zaangazowania sie w dyskusje, ktorej nie rozumiem. A skoro nie rozumiem, to nie potrafie argumentowac ani zrozumiec
    Losie - for You from me
    :)
    http://www.piusx.org.pl/kryzys/Kosciol_przesiakniety_modernizmem/
  • rozum.von.keikobad
    Dopóki rządzi PO możemy jeszcze (za przeproszeniem) napierdzielać w Tuska. A potem?
    Ze smutkiem odpowiem: potem nic. Potem sobie możemy porozmawiać Rozumie o Rachmaninowie. I tyla w kwestii internetowej prawicy.
    Mnie, po odejściu z IVRP, brakowało komentarzy politycznych ivrpowców. Nie brakowało mi dyskusji o Zychowiczu czy o lefebrystach.
  • szmulka
    mało powiedziane. pełen sojusz z dexem.
    zdziwko

    Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
  • Szmulko, polityka ta partyjna kojarzy mi się z pewną sprawnością - techniczną wręcz. Szybkością, wiedzą "kto z kim" i to z kolei nie zajmuje mnie aż tak bardzo. Bardziej mnie interesuje ta Polityka od ideii i jak one wchodzą w naszą konkretną codzienność.
    Innymi słowy: jeżeli kapłan mówi , że mamy głosować na dobrych, przyzwoitych i mądrych a Tusk namawia nas do tego samego i na tym się kończy to czegoś mi brakuje
    :)
  • szmulka
    Losie, kiedy ktoś wchodzi z butami w Twoje najukochańsze podwórko, w twoją "świętość", to nie da się "uniknąć sporów". Czym innym jest "miec inne zdanie", czym innym zaakceptować, kiedy to "inne zdanie" obraża coś dla Ciebie najdroższego.
    I tego wlasnie chce uniknac, wlazenia z butami i obrazania (czesto mimowolnego) spraw dla kogos najdrozszych. Zaluje, ze nie zamknalem rzeczonego watku wczesniej, ale musialem przysnac.
    The author has edited this post (w 30.07.2013)

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • dedon
    los
    :
    Zmusza mnie to do zaangazowania sie w dyskusje, ktorej nie rozumiem. A skoro nie rozumiem, to nie potrafie argumentowac ani zrozumiec
    Losie - for You from me
    :)
    http://www.piusx.org.pl/kryzys/Kosciol_przesiakniety_modernizmem/
    To ze cos przeczytam, nie znaczy, ze cos zrozumiem. Ja tak w ogole uwazam, ze do czytania tekstu pisanego nie nalezy przystepowac nie posiadajac klucza do jego zrozumienia, bez niego nawet proste zdania mozemy zrozumiec opacznie. W sprawach tradi wars takiego klucza nie mam, wiec pozostane na zewnatrz sporu.

    Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
  • W całym tym sporze nazwanym trochę pretensjonalnie "tradiwars" uderza jedno: osią dyskusji stało się (jeszcze za czasów ś.p.FF) nie to, o co zabiegają tradycjonaliści, ale jacy oni są. Zauważam to zresztą i w tym wątku, gdzie zasadniczym argumentem, jest to, że "tradsi sa..." - oczywiście niesympatyczni, wobec czego cała reszta jest już nieważna. Takie podejście do sprawy jest albo przejawem infantylizmu, albo zręcznej socjotechniki: jak bowiem może być warta uwagi i poparcia stara liturgia, skoro  tęknią za nią brzydcy i kłótliwi faceci.  Oczywiście jest ludzką rzeczą kierować się względami pozamerytorycznym i łatwiej nam przyznać rację, kiedy jeden z dyskutantów jest ładny i miły, niż temu, ktory jest brzydki, spocony i ma nieświeży oddech, nawet jeśli ma również rację.
    Nie widzę specjalnie sensu w bronieniu Koleżanek i Kolegów tradycjonalistów, tak jak zwalczania oponentów argumentami typu "a ty masz brudne buty". Beztroska etykietka "tradiwars" nie może nam przeslonić, że idzie tu o sprawy w gruncie rzeczy fundamentalne: sposób sprawowania liturgii, o to co roslo i rozwijało się w Kościele przez półtora tysiąclecia, o wierność, wreszcie o rzecz najistotniejszą: oddanie czci Bogu Najwyższemu  obecnemu w Sakramencie Ołtarza. Delikatny i wzniosły Przedmiot debaty nie chroni stron przed posługiwaniem się maczugami, ale to powinno nas zawstydzać i tym bardziej powstrzymywać, przed rozumowaniem: "Stara Msza jest zła, bo Iksiński, który ją popiera jest łobuz".
    Na razie to tyle.
    The author has edited this post (w 30.07.2013)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.