Relatywizm w praktyce

-Dzień dobry, dzisiaj w Sejmie bardzo ważne głosowanie, i my w Państwa imieniu tutaj jesteśmy.
Praktycznie rzutem na taśmę, przed przerwą wakacyjną, projekt przebiegł przez komisje, trafił do Laski Marszałkowskiej dzisiaj już będzie głosowany. Właśnie udało mi się dotrzeć do jednego z twórców projektu. Posła największego ugrupowania w Sejmie. Panie pośle, skąd w ogóle pomysł na tą ustawę?
- Dzień dobry panu, dzień dobry państwu. Pomysł narodził się spontanicznie, choć ukryty tkwił w naszych światłych umysłach od dawna. Łączy w sobie trend do wzmacniania demokracji bezpośredniej, a jednocześnie ma ogromny wpływ na sytuację ekonomiczną całego naszego kraju, a być może całego naszego regionu. Poza tym daje odpór opozycyjnym herezjom, jakoby relatywizm się skompromitował. Patrzcie i płaczcie niedowiarki!
- Właśnie panie pośle, a jak pan sądzi, co zrobi opozycja?
- Jak zwykle głupotę i będzie głosować przeciw. Ale czego się można spodziewać po hamulcowych postępu, wspieranych ciemną, średniowieczną masą episkopatu?
- Panie pośle. Dwie komisje, pierwsze czytanie i od razu głosowanie. To chyba rekord?
- Tak rekord. Uznaliśmy, że ustawa jest zbyt ważna, żeby konsultować je w komisjach, więc nasi przewodniczący wyrzucili ten punkt z obrad. Między nami mówiąc, osobiście chciałbym żeby stało się to tradycją legislacji w Polsce. To bardzo upraszcza cały proces.
- No ale opinia publiczna, może mieć pretensje, że standardy demokracji nie zostały zachowane...
- Oni już mieli możliwość wypowiedzenia się demokratycznie i w październiku będą mieli okazję po raz kolejny. Mam nadzieję, że głupota majowa już wywietrzała i są w stanie spojrzeć na zimno na otaczający ich postęp i dobrobyt, w czym oczywiście nowa ustawa pomoże.
- Panie pośle, proszę przybliżyć naszym czytelnikom tę właśnie ustawę.
- Oczywiście. Idąc za ciosem sukcesu ustawy pozwalającej obywatelowi wybrać płeć, zaprojektowaliśmy ustawę pozwalającą mu wybrać czy jest bogaty czy biedny. Osoba, która będzie chciała zmienić swój status będzie musiała przestawić pisemne oświadczenie z podpisem uwierzytelnionym przez notariusza, a jako załączniki przynajmniej dwa artykuły z prasy lub z internetu – opisujący stan rzeczy potwierdzający status obywatela. Tak więc, osoba która będzie chciała być bogata – przedstawi artykuł o rozwoju, postępie, nowych składach Pendolino, wakacjach w Tunezji...to jest w Grecji....o przepraszam no niech będzie na Dominikanie. I to wystarczy, żeby urzędnik powołanego właśnie Instytutu Statusu Społecznego wydał zaświadczenie.
I odwrotnie. Osoba przedstawiająca jakieś bzdury z Gazety Polskiej czy Naszego Dziennika, będzie mogła uzyskać status osoby biednej.
- Jak długo będzie trwało uzyskanie takiego statutu w urzędzie?
- Proces nie powinien przekraczać kilku dni, tym bardziej że oddziały ISS będą powołane w każdym powiecie.
- Co dalej panie pośle?
- No jak to co dalej? Na wrzesień szykujemy dwie ustawy. Opierając się na sprawdzonym wzorze, każdy będzie mógł wybrać czy jest szczęśliwy czy nie. A w ramach oszczędności będzie zajmował się ten sam instytut, zmieniając tylko nazwę na Instytut Statusu Społecznego I Szczęśliwości. Drugą ustawą będzie możliwość ustalania wartości PKB zwykłą większością głosów. Niestety obawiamy się, że z racji zmiany na stanowisku Prezydenta, ten drugi projekt może nie odnieść sukcesu. Ale mamy w zanadrzu jeszcze jeden projekt zastępczy. Obywatel będzie mógł zdecydować, czy jest mądry czy głupi. Niestety, Episkopat nie odpowiedział na nasze prośby o opinie, dotyczące ustawy, żeby każdy mógł sobie wybrać, czy idzie do piekła czy do Nieba...

Otagowano:

Komentarz

  • Pół-i-cały! Znaczy Pulitzer!
  • Gorączka legislacyjna, tam gdzie chciało mi się zgłębiać temat to skok na kase. Np. In vitro to 150mln z tego co pamiętam do wyrwania. Ta ustawa o zmianie płci pewnie z tej samej parafii
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.