Postępy postępu

Śmieliście się z Wujni albo z Komisji że taka Europejska? To jeszcze nic w porównaniu do jakiejś tam Komisji w Kostaryce, która właśnie orzekła, że pedalizm jest prawem, a wręcz zaszczytnym obowiązkiem każdego człowieka, osobliwie południowoamerykańskiego.

Kilku błaznów w śmiesznych łachach napisało wypracowanie na 145 stron i co? I już od jutra wszystkie państwa latynoamerykańskie mają se małżęstwo dla pedałów wprowadzić, bo jak nie to.

http://www.faz.net/aktuell/politik/ausland/homo-ehe-in-ganz-lateinamerika-15393566.html
«134

Komentarz

  • Nualesz cusz one mogo? Pszecwelo szyskich?
  • Gnębą napisal(a):
    Nualesz cusz one mogo? Pszecwelo szyskich?
    Wszystkich nie dadzą rady, tam mieszka z pół milijarda ludzi. Ale struktura prawna daje im taką możliwość. W zasadzie już to zrobili.
  • Szczerze napiszę że kompletnie tych latynosów nie rozumie. Źle im było pod katolickim butem?
  • Urugwaj i Costarrica. Tam gdzie najspokojniej od razu pedalizm się wciska.
    W takiej Kolumbii ciągle - zdaje się - w górach partyzantka to i nie ma klimatu dla spokojnych zbliżeń chłopów.
  • van.den.budenmayer napisal(a):
    Urugwaj i Costarrica. Tam gdzie najspokojniej od razu pedalizm się wciska.
    W takiej Kolumbii ciągle - zdaje się - w górach partyzantka to i nie ma klimatu dla spokojnych zbliżeń chłopów.
    A jednak znaleźli czas, żeby już zawczasu przepchnąć temat pedalizmu przez legislatywę. Kolumbia, Brazylia, Argentyna i U r gay już to mają dawno klepnięte. Reszta państw Międzyamerykańskiej Komisji Praw Człowieka ma teraz obowiązek klepnąć gejozę.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Inter-American_Commission_on_Human_Rights
  • Jednak lubiłabym wiedzieć dokładniej i po polsku, o co chodzi w tym prawie.
  • Maria napisal(a):
    o co chodzi w tym prawie.
    Isz sie jednakowosz pszecweleli.

    Tera tam byndzie Urugej, Analtyna, Brandzylia i Kopulumbia.

  • Raczej Kaulumbia
  • edytowano January 12
    i Para gej, tudzież Argejtyna i Gejana
  • edytowano January 13
    https://www.lifesitenews.com/news/vp-of-german-bishops-conference-proposes-blessing-for-homosexual-couples

    Tymczasem klechy, zamiast pedałom pomóc, żeby się ogarnęli i wyprostowali, to jeszcze ich utwierdzają w szaleństwie.

    Na miejscu p. Franciszka dałbym danemu Bodemu order św. Grzegorza albo przynajmniej św. Stanisława.
  • Raczey św. Jana (Versacze)
  • A mojem zdaniem to po prostu tych durnych latynoleni Wielki Szatan tentego w d...
  • A zaś taysze chińscy bez wysiłku wielkich rzek cofają bieg i za pomocą cudownej pasty zmieniają pustynię Gobi w typowo ukraiński czarnoziem.

  • edytowano February 5
    W końcówce zobaczyłem jakieś amerykańskie nazwy. Kilka lat temu byłem w Kalifornii i zwiedzałem dolinę Napa (winnice) oraz tereny po drodze z San Francisco. To były żyzne tereny zielone - centrum produkcji mlecznej. Kiedyś to były półpustynie. Gleba była żyzna - powulkaniczna i po sprowadzeniu wody z Gór Skalistych stała się kwitnącą okolicą rolną. Głowna tajemnica to woda, tak jak na tym filmiku. Jakby była słodka woda to i na Saharze można by uprawiać pszenicę, a nawet ryż.
  • A wodę wyciskają z potu przymusowych robotników?
  • Ta "pasta" to próchnica glebowa, widocznie nauczyli się coś w podobie produkować sztucznie - generalnie jak wymieszasz piasek z kompostem oraz odpowiednim dodatkiem tego wszystkiego co jest w glebie istotne (zwłaszcza minerały ilaste) to można stworzyć "sztuczną glebę" ale to się nie opłaca. No chyba że Chińczykom... A i tak nie wierzę że na dłuższą metę to działa, gleba jest zbyt złożonym tworem. Może uda im się pomidorki podtrzymać przy wspomaganiu potężnym nawożeniem i nawadnianiem przez kilka lat ale to wszystko.

    W skład próchnicy wchodzą kwasy huminowe i fulwowe i jeszcze wszystkich nie poznaliśmy - niektóre mają strukturę tak złożoną że ich wzór nie mieści się na kartce A4. Bez tej wiedzy nie da rady stworzyć "sztucznej gleby".
  • Nie poradzę, ja tam trzymam kciuki za żółtego człowieka w tej konkretnej sprawie.

    Poza tym sądzę, że się dana roślina wkorzeni i bez kwasu wulwowego i jakoś tam z czasem wszystkie te kwasy z dwutlenu węgla wygeneruje.
  • Ale jakby sadzić substrat próchnicowo twórczy do podorywki a potem mieszany?
  • Gleba jest złożonym tworem, ale rośliny są też bardzo złożone i niewiarygodnie elastyczne. Mogą rosnąc na byle czym. Oczywiście mają swoje upodobania i nie każda na wszystkim. Jednak podstawa to woda, słońce, powietrze z CO2 oraz coś na czym może się utrzymać czyli podłoże. Przyda się w tym podłożu trochę soli mineralnych bele jak najmniej NaCl i trochę mikroelementów. W podłożu najważniejsza jest struktura i wodochłonność. Ma utrzymywać wodę i przepuszczać powietrze.Tak więc większość roślin da radę na piachu pomieszanym z czymś porowatym jak torf czy kompost byle była woda i słońce.
  • edytowano February 6
    To nie tylko żółty człowiek. W Afryce tez wystarczy nawet jeden zdeterminowany człowiek stosujący tradycyjną afrykańską metodę nawożenia:


    Duża część zjawiska pustynnienia ma źródło antropogeniczne, głównie poprzez wycinanie drzew. To się da odwrócić.
  • Sorry ;)

    image
  • Rafał napisal(a):
    Gleba jest złożonym tworem, ale rośliny są też bardzo złożone i niewiarygodnie elastyczne. Mogą rosnąc na byle czym. Oczywiście mają swoje upodobania i nie każda na wszystkim. Jednak podstawa to woda, słońce, powietrze z CO2 oraz coś na czym może się utrzymać czyli podłoże. Przyda się w tym podłożu trochę soli mineralnych bele jak najmniej NaCl i trochę mikroelementów. W podłożu najważniejsza jest struktura i wodochłonność. Ma utrzymywać wodę i przepuszczać powietrze.Tak więc większość roślin da radę na piachu pomieszanym z czymś porowatym jak torf czy kompost byle była woda i słońce.
    No nie. Na dłuższą metę - nie.
    Rację pisze:
    Przemko napisal(a):
    Ta "pasta" to próchnica glebowa, widocznie nauczyli się coś w podobie produkować sztucznie - generalnie jak wymieszasz piasek z kompostem oraz odpowiednim dodatkiem tego wszystkiego co jest w glebie istotne (zwłaszcza minerały ilaste) to można stworzyć "sztuczną glebę" ale to się nie opłaca. No chyba że Chińczykom... A i tak nie wierzę że na dłuższą metę to działa, gleba jest zbyt złożonym tworem. Może uda im się pomidorki podtrzymać przy wspomaganiu potężnym nawożeniem i nawadnianiem przez kilka lat ale to wszystko.

    W skład próchnicy wchodzą kwasy huminowe i fulwowe i jeszcze wszystkich nie poznaliśmy - niektóre mają strukturę tak złożoną że ich wzór nie mieści się na kartce A4. Bez tej wiedzy nie da rady stworzyć "sztucznej gleby".

    Podbnie można by napisać o człowieku:
    - potrzebuje "tylko" pierwszorzędnych składników żywienia: białek, węglowodanów i tłuszczów;
    - oraz drugorzędnych: witamin i mikro- i makroelementów
    (no i wody!)

    - a co z tysiącami fitoskładników? części do dziś nie znamy, albo znamy, ale nie znamy wpływy na organizm (czy jest i jeśli, to jaki, oraz synergistyczne powiązania z innymi) Nie są niezbędnymi składnikami żywienia,
    Fitoskładnikami są np (grupy). karotenoidy, flawonoidy (w tym izoflawony), inozytole, lignany, izocyjanidyny, fenole, sapominy, terpeny itd (a jest ich kilkanaście tysięcy).

    Właśnie wczoraj szukałem w necie jednego fitoskładnika, zawartego w bórówce (dla oczu). Bez borówki da się żyć, ale gałce ocznej - lżej. :)

    ===
    jeśli chodzi o filmik z Chin - myślę, że o "glebie na pustyni" jest na wyrost. To po prostu uprawa szklarniowa bez szklarni, monokultura na "dopalaczach". Coś jak sałata dla lidla (reklama w tv)
  • Zasadniczo to to co Kolega je to w większości monokultury na dopalaczach. Bez nich ludzkość by pomarła z głodu. Bez nich nie byłoby zielonej rewolucji lat 60-tych XX wieku i nie było by nas około 7 miliardów tylko ze 3 głodnych.
  • Rafał napisal(a):
    Zasadniczo to to co Kolega je to w większości monokultury na dopalaczach.
    W zasadzie tak.
    ja pisałem o "stworzeniu gleby" na pustyni, że to właśnie "monokultura na dopalaczach" a nie żyzna pustynia


    i przypomniałem sobie - był jakiś taki wątek w temacie na ivrp, czy mam dejavu?
  • Pewnie chodzi o pasę uzyskiwaną z oczyszczalni ścieków. Używa się jej jako nawozu.
  • AnnaE napisal(a):
    Pewnie chodzi o pasę uzyskiwaną z oczyszczalni ścieków. Używa się jej jako nawozu.
    A nie powinno, zawiera metale ciężkie, antybiotyki, masę bakterii i przeważnie rzuca się jej stanowczo za dużo zanieczyszczając wodę azotem.
  • No, ale co producenta fit obchodzą ludki z Europy? I tak kupią wszystko, bo tanio.
  • Kuzyn znajomej był misjonarzem w Afryce. Poznał wioski biedujące, ciągle niedożywione; a wokoło żyzna jak cholera ziemia. Chłopak, bo to młody ksiądz był, przed 30-tką, nie mógł wyjść ze zdumienia, że o jedzenie wołają a sami nic nie robią aby sobie byt poprawić. No i zaczął nasz Kazio uczyć ich jak uprawiać różne warzywa, kartofle, pietruszki i inne dobrodziejstwa. Z trudem, ale ich przekonał, że bez pracy nie ma kołaczy. Zrobili pod jego okiem porządny ogród, który karmi wszystkich przy nim pracujących.
    Można zwalać wszystko na kolonializm, ale od tamtych lat minęły dwa, trzy pokolenia. Problemem bywa czasami nie brak możliwości, bo Afryka jest nieurodzajna tylko w części, jak dziwna niemożność. Za gorąco? Za leniwie? Nie wiem. Wszak nie wszędzie tam pali tropikalne słońce, nie wszędzie jest pustynia, a jednak i tam jest biednie i głodno. Kto to rozgryzie?
  • No toż już dawno wiadomo że ekonomia na kulturze stoi, bo z niej się edukacja, organizacja i motywacja biorą. Bez nich zaś i w spiżarni można z głodu umrzeć.
  • Za czasów studenckich miałem kolegę Afrykańczyka. Wychowanek poniekąd polskich misjonarzy katolickich w Zairze przyjechał na studia do Polski i ostatecznie tu został na resztę życia. I tenże kolega trochę mi o tej ichniej żyznej Afryce opowiadał, wyjaśniając przy okazji stereotypowe "rasistowskie" różnice między białym a czarnym człowiekiem.
    I on stwierdził wprost, że Murzyn w dżungli równikowej (a więc w najżyźniejszej części Afryki i chyba świata), w odróżnieniu od człowieka białego w Europie, nie dba o przyszłość. Jest "leniwy".
    Spać może pod gołym niebem, ma wystarczająco ciepło. Jak się chce schronić przed deszczem to zawsze jakiś szałas z kilku liści na poczekaniu skleci. Jak zgłodnieje, pójdzie sobie do dżungli, coś urwie, coś zje. Jak nie wie, co może zjeść, patrzy na małpy - co dobre dla nich, dobre i dla człowieka. Uciekać tylko musi szybko i sprawnie, żeby upolowanemu nie zostać. Tymczasem biały człowiek musi wiosną zasiać, żeby jesienią zebrać plon i przez zimę gdzieś przechować. Bo inaczej umrze z głodu. Musi zbudować solidny budynek, zgromadzić opał, zatroszczyć się o ubranie, bo inaczej zamarznie. Musi planować przyszłość na wiele lat do przodu. No i po kilku tysiącach lat mamy zmiany przystosowawcze. Biały człowiek stworzył sobie kulturę pracy, technikę, dociekania naukowe itd. A czarny człowiek pozostał przy sprawnych mięśniach dzięki którym może się schronić przed lwem i tygrysem, zaś antylopę dogonić i upolować. Przekłada się to na statystyczne zdolności i predyspozycje. Ale również na mentalność o której pisze @Zazu.
  • Oczywiście, ten wątek pojawia się we wspomnieniach rozmaitych ludzi którzy mieli styczność z Afryką na przestrzeni wielu dekad. Trudno jest im wypłacać pensje nawet w tygodniówkach ponieważ nie potrafią planować w tak długich czasokresach.
  • Przykro mi to mówić ale to jest mniej człowieczeństwa.
  • No, na szczęście taysze radzieccy rozwiązali tegu rodzaju problemy w różnych tam Turkiestanach i Kazachstanach, po prostu nakazując dzikim Azjatom-nomadom stawić się do pracy i rozstrzeliwując za spóźnienie spofodu sabotaż. (za "Ciemność w południe").

    Zdaje się, że w tymże Zairze król Leopold i jego siepacze z frustracji aż ręce obcinał.
  • edytowano February 12
    los napisal(a):
    Przykro mi to mówić ale to jest mniej człowieczeństwa.
    I tak i nie.
    Bo z drugiej strony kolega, którego opisuję, był w stanie w Polsce ukończyć po polsku studia techniczne z tytułem mgr inż. elektryka (był tylko nieznacznie "lżej" traktowany jako cudzoziemiec), był w stanie nauczyć się w krótkim czasie bodajże 7 języków (biegle 2 ich własne narzecza, francuski, flamandzki, gorzej polski i angielski, brał się za rosyjski, łacinę i grekę), był w stanie normalnie funkcjonować w Polsce, odpowiedzialnie założyć rodzinę, pracować (jak go ostatni raz widziałem, był dyrektorem handlowym w jakiejś polskiej spółce importowej) i jego czarna skóra za bardzo w tym nie przeszkadzała.
    Natomiast to, co opisywał, było bardziej pewnym "kodem kulturowym" i wyjaśnieniem różnic mentalnościowych oraz naturalnych predyspozycji niż oceną postępowania poszczególnych ludzi.
  • loslos
    edytowano February 12
    krzychol66 napisal(a):
    los napisal(a):
    Przykro mi to mówić ale to jest mniej człowieczeństwa.
    I tak i nie.
    Bo z drugiej strony kolega, którego opisuję, był w stanie w Polsce ukończyć po polsku studia techniczne z tytułem mgr inż. elektryka.
    Nie idzie o wartościowanie jednostek, Murzyni często bywają bardziej zdolni. Idzie o to, że życie chwilą jest zwierzęce, ludzkie jest dopiero życie w czasie - niesienie w sobie całej swej przeszłości i całej swej przyszłości. A jeśli jest pokusa życia chwilą (w Europie też można ją mieć, zwłaszcza w państwie dobrobytu), należy ją przezwyciężyć. Istnieje takie słowo - formacja.

    PS. Zauważyłem, że chwilą żyją bardzo często ludzie na bardzo wysokich stanowiskach - mają tyle decyzji do podjęcia, że reagują tylko na bieżąco i nie układają spraw w czasie. Ich życie więc jest w pewnym sensie podobne do życia Murzyna w buszu. Rasizm jest zbyt prostym kluczem do świata.
  • No i nad tym pracują w pocie czoła misjonarze.
  • Przemko napisal(a):
    No i nad tym pracują w pocie czoła misjonarze.
    Może tu jest porażka misyjna czarnego Lądu?
    Żyją w chwili,
    powinni w czasie,
    a tu misjonarze im jeszcze horyzont eschatologiczny pokazują!
  • Obiegowe opinie. Murzyn to wg. nich człeń obdarzony poczuciem rytmu, w kółko jeśli nie tańczy to wykonuje taneczne ruchy, ma dobry słuch muzyczny. Znam gościa z Afryki, który ma zerowy słuch, żadnej melodii nie zapamięta. Dębowe ucho. A że występuje w zespole muzycznym? Cóż, jego pobratymcy zlitowali się, bo żreć nie miał co - i dali mu robotę. Porusza na scenie takimi grzechotkami, i nawet jeśli nie do rytmu - i tak jakoś szczególnie ich nie słychać. Ale muzykiem jest!
  • edytowano February 12
    dzieci żyją chwilą

    to je oddala od Pana Boga?

    Chrystus Pan naucza - "Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski . Dosyć ma dzień swego utrapienia"
  • Filioquist napisal(a):
    dzieci żyją chwilą

    to je oddala od Pana Boga?
    To je czyni mniej dojrzałymi. A co, może nie?
  • Ha! dzieci są ZAWSZE bliżej Boga mimo że nie planują i są niedojrzałe. A może właśnie dzięki temu? Dojrzałość i planowanie takie pożądane a tak gubią ludzi. Oddalają od Boga bo dają ułudę panowania, pal licho nad sobą, ale ułudę panowania nad innymi. Ludźmi i światem.
  • I mimo że dominuje w nich zwierzęca część duszy.
  • No dobra, ale z dziecka się wyrasta i wchodzi na kolejny level trudności.
  • Ufność w Opatrzność Bożą to nie jest życie chwilą. Ufność w Opatrzność Bożą to nie jest też nieodpowiedzialność i nie upoważnia do braku rozwagi oraz nie zwalnia z obowiązku rozeznawania. Chrześcijaństwo dość złożone i głębokie jest. Różne piękne i ważne rzeczy Chrystus obiecał, ale nigdy nie obiecał że będzie lekko, łatwo i przyjemnie.
  • Odpowiedzialność i robienie tego co do ciebie należy to jest dorosłość i dojrzałość.
  • Zazu napisal(a):
    Obiegowe opinie. Murzyn to wg. nich człeń obdarzony poczuciem rytmu, w kółko jeśli nie tańczy to wykonuje taneczne ruchy, ma dobry słuch muzyczny. Znam gościa z Afryki, który ma zerowy słuch, żadnej melodii nie zapamięta. Dębowe ucho. A że występuje w zespole muzycznym? Cóż, jego pobratymcy zlitowali się, bo żreć nie miał co - i dali mu robotę. Porusza na scenie takimi grzechotkami, i nawet jeśli nie do rytmu - i tak jakoś szczególnie ich nie słychać. Ale muzykiem jest!
    Pomieszanie z poplątaniem, słuch i umiejętność zapamiętania melodii vs. poczucie rytmu, to nie jest to samo.
  • Fejsik w Wielki Piątek zabanował reklamkę Franciszkańskiego Uniwersytetu Steubenville. Powód? Była szokująca, sensacyjna i przepełniona przemocą. Zresztą - oceńcież sami!

    image

    http://wtov9.com/news/local/franciscan-university-officials-baffled-by-facebook-ad-rejection
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.