Ukradziony naród

loslos
edytowano October 2018 w Forum ogólne
Naród polski miał swoją historię, która 17 września 1939 przestała mieć większe znaczenie. Miasta popalono, mieszkańców miast i miasteczek wymordowano a potem na ich miejsca przesiedlono chłopów, ludzi zamożniejszych i lepiej wykształconych obrabowano i wypędzono. Jakakolwiek polska tradycja stała się odległą opowieścią jak o Aztekach czy Khmerach. Dla komunistycznych inżynierów dusz sytuacja wymarzona - mogli ulepić nową społeczność wedle swych najbardziej odrażających marzeń. Nie zostało im to dane, bo rząd dusz cicho niespodziewanie przejął Stefan Wyszyński. Cokolwiek między Odrą i Bugiem ma jakąś wartość pochodzi bezpośrednio lub pośrednio od niego. A polskie zło jest złem augustiańskim - pustką, ludzką masą wygrzebaną z ziemianek, której nie dotknęła żadna praca formacyjna, inaczej niż na Zachodzie, gdzie zło to cnoty, które oszalały. Komunizm w Polsce żadnych duchowych śladów nie zostawił, rozwiał się jak senny koszmar.
«134

Komentarz

  • dlatego szumowina nienawidzi KK
  • ukradziony. i do tego wzbogacany nie, bron Boze, jakimis Polakami z jakiegos Kazachstanu, czy innej Bialorusi, ale mulatami. znaczy mozna ukrasc nas jeszcze bardziej.
  • A ty zrozumiałaś kto komu co ukradł?
  • To jest przykład na to ile może ocalić jeden niezłomny, prawdziwie Boży człowiek.
    Z tym, że gdyby nie było żyznej gleby - ziarno, które posiał by nie wzeszło.
  • Mania napisal(a):
    To jest przykład na to ile może ocalić jeden niezłomny, prawdziwie Boży człowiek.
    Z tym, że gdyby nie było żyznej gleby - ziarno, które posiał by nie wzeszło.
    O właśnie, najwięksi z wielkich nie zrobią nic gdy ten motłoch i pospólstwo nie powiedzą w swoich czarnych, plugawych sercach: TAK, NIECH SIĘ STANIE.
  • Chciałbym aby komunizm w Polsce niczego duchowo nie zostawił i rozwiał się, ale obawiam się że tak nie jest. Zostawił nihilizm. No może on był obecny przed nim i z nim rozkwitł, ale nadal jest. Jest obecny w obleśnych Obywatelach, w KOD, w artystach od Kleru i z okolic, w klanach sędziowskich, w biznesie z agenturalnymi korzeniami, w sikaczach na znicze.Ten koszmar co rusz wraca i ma konkretne twarze i ciała.
    Naród Polski jest kradziony Królowej i Królowi, bez których jest mierzwą nie wartą uwagi. Trzeba się temu opierać, trwać i walczyć kiedy się da i kiedy się nie da.
  • homo sovieticus to choroba, która trawi Polskę jak gangrena
    zakażenie nie zostało wycięte i wypalone, więc zatruwa cały organizm
  • los napisal(a):
    A ty zrozumiałaś kto komu co ukradł?
    Zrozumialam, ze Polakom ukradziono polskosc.
  • Inni wliczając autora zrozumieli co innego.
  • edytowano October 2018
    los napisal(a):
    Inni wliczając autora zrozumieli co innego.
    przykro mi:)
  • edytowano October 2018
    a czy ja dobrze zrozumiałem?

    ukradziono duszę;
    nowe, chłopskie-tutejsze (choć polskie), przejął żywioł komuszy, a zaraz potem do walki o nie stanął zywioł kościelny (Wyszyński)



  • Jak zwykle sporo pompatycznej przesady, ale coś w tym jest.
    Dlatego może warto byłoby przerobić poziom "rozbicia" społeczeństwa w czasie II wojny na poszczególnych terenach - no bo to jednak stopień będzie różny - z wynikami wyborów, niedzielnej frekwencji i nie tylko. Ostatnio modne jest przerabianie tego wg zaborów, a perspektywę badawczą na pewno warto poszerzyć.
  • loslos
    edytowano October 2018
    romeck napisal(a):
    a czy ja dobrze zrozumiałem?

    ukradziono duszę;
    nowe, chłopskie-tutejsze (choć polskie), przejął żywioł komuszy, a zaraz potem do walki o nie stanął zywioł kościelny (Wyszyński)



    Polskie społeczeństwo jak wszystkie inne społeczeństwa miało strukturę - byli ziemianie, byli Żydzi, byli przede wszystkim chłopi i jak to chłopi, mieszkali sobie oni od wieków po wsiach i przysiółkach. Co się stało? Żydzi zostali wymordowani, ziemianie pozbawiani własności i zdeklasowani a chłopi masowo przesiedleni do pegeerów i do miast.

    Komuniści dostali marzenie każdego inżyniera społecznego - bezpostaciową magmę, z której niby można uformować każdy twór. I co się stało? Nic nie osiągnęli, dziś po trzydziestu latach po komunizmie zostały dwa święta: dzień kobiet i święto zmarłych. Nic więcej. Polską duszę przejął Stefan Wyszyński i uformował ją wedle swej woli. Czego nie zdołał przekształcić, pozostało nieuformowane, zło w Polsce jest złem prymitywów z epoki kamienia łupanego albo wcześniej, nie jak zło na Zachodzie, które jest złem wyrafinowanym i dekadenckim.

    Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński dokonał owej kradzieży narodu wyrastając na być może największą postać w polskiej historii. Większą nawet niż Roman Dmowski, który z Polaków ulepił nowoczesny naród europejski. Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński w warunkach nieporównanie gorszych ulepił coś lepszego.
  • Przypomnę tylko że swoje dołożył niejaki Jan Paweł II.
  • Słowo kradzież pasuje tu jak pięść do nosa. A do tego taka personalizacja historii to gruba przesada.
  • Hugo Steinhaus mawiał, że jego największym osiągnięciem matematycznym był Stefan Banach.
  • akurat tu są potrzebne dwie strony - mówiący i słuchający/rezonujący. Całe szczęście polskość poniósł nie tylko prymas Wyszyński a potem Jan Paweł II, całe szczęście mieli tych, którzy słuchali i wysłuchali. To taka symfonia - jeden mówi, potem chór odpowiada, potem cisza, potem niespodziewanie motyw podejmie inna grupa ludzi, potem dołączy się chór i znowu czas na arię.
  • Ja tu na pierwszym miejscu widzę kardynała Hozjusza.
  • Aztecki król czy khmerski kupiec? W każdym razie - postać z książki, którą autor formuje wedle swego kaprysu, odległa i zimna jak mgławica Andromedy. Niem poznaliśmy nikogo, kto by znał kardynała Hozjusza. Ani nawet nikogo, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kardynała Hozjusza.
  • Kiedy pisałem coś podobnego, że Stefan Wyszynski jest twórcą współczesnego narodu polskiego, co nie było zresztą moim pomysłem, zostałem wyśmiany. Chociaż to nie było chyba jeszcze to forum tylko chyba IV

    A na ten temat był artykuł we Flądrze chyba, jak religijność ludowa pełna procesji, nabożeństw które na zachodzie już zanikly, była jedyną rzeczą bliską przesiedlonym masom chłopskim w obcym otoczeniu. Tam w kościołach usłyszeli że są Polakami.
    Te same formy religijności już mniej przemawiały do dzieci a jeszcze mniej do wnuków. I mamy z tym pewien problem. Powstał Naród ale już jednak niewierzący.
  • los napisal(a):
    Aztecki król czy khmerski kupiec? W każdym razie - postać z książki, którą autor formuje wedle swego kaprysu, odległa i zimna jak mgławica Andromedy. Niem poznaliśmy nikogo, kto by znał kardynała Hozjusza. Ani nawet nikogo, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kogoś, kto by znał kardynała Hozjusza.
    Owszem, znamy owoce jego działalności.
    Poza tem, masami sterować to byle Baszobora potrafi. Hozjusz działał na trudniejszym odcinku.

  • Nie kupuję tezy o komunie która rozpłynęła się bez śladów w duszach tutejszych plemion.

    To co komuniści awansowali na opróżnione szczeble drabiny społecznej, zostało uformowane według "nowoczesnego" wzorca i zaważyło na wszystkim aż po dziś dzień. Inteligencki krakówek, którym można się zadławić aż do wymiotów jest najlepszą ilustracją powyższego, ale również stada rozmaitych socjologów, profesorów-chumanistów (o.m.) rozsiane po wszystkich wielkomiejskich ośrodkach. Pobożni rodzice obecnego prezydenta również się w to charakterystycznie wpisali, przy okazji wypowiedzi na temat veta ustawy o SN. I jeszcze ważna ciekawostka: geneza Tygodnika Powszechnego stoi w absolutnej sprzeczności z jego obecnym kształtem.

    Współczesny napływowy element wielkomiejski uformował się w bliskości w/w komuszego prawzorca, a że jest najczęściej tyle ambitny i rozpychający się co mało refleksyjny, więc mamy w ten sposób rzeszę wybierających Trzaskowskiego i Zdanowską. Nie jest to peerelactwo w prostej linii, tylko chwast wyrosły z przypadkowych nasion na skażonej glebie, która akurat jemu dobrze leży.
  • loslos
    edytowano October 2018
    randolph napisal(a):
    To co komuniści awansowali na opróżnione szczeble drabiny społecznej, zostało uformowane według "nowoczesnego" wzorca i zaważyło na wszystkim aż po dziś dzień. Inteligencki krakówek, którym można się zadławić aż do wymiotów jest najlepszą ilustracją powyższego, ale również stada rozmaitych socjologów, profesorów-chumanistów (o.m.) rozsiane po wszystkich wielkomiejskich ośrodkach. Pobożni rodzice obecnego prezydenta również się w to charakterystycznie wpisali, przy okazji wypowiedzi na temat veta ustawy o SN. I jeszcze ważna ciekawostka: geneza Tygodnika Powszechnego stoi w absolutnej sprzeczności z jego obecnym kształtem.
    Gdzie jest w tym komunizm? Gdzie widzisz odcisk buta Bermana, Borejszy albo Krońskiego?

    Wiesz kim są Środa, Sierakowski, Michnik i cała tamta kamaryla? Dzikusami z wysp Pacyfiku albo środkowego Kongo, którym ślina z zachwytu kapie na widok koralików przywiezionych przez białych. Cytują Żiżka albo Lyotarda nie próbując zrozumieć, co rzeczeni chcą powiedzieć i w jakiej dyskusji biorą udział. To bezpostaciowa magma, z której niby można uformować każdy twór, marzenie inżyniera społecznego. Ale sukces odniósł tylko sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński, bo ze Środy, Sierakowskiego, Michnika et consortes nie uformowano żadnego kształtu, który by choć minutę się utrzymał po zdjęciu foremki.

  • To prawda. Pytanie co dalej. Wyszyński na ołtarze. Kto po nim przejmie ster? Ja wiem ze takiego formatu postać nie zdarza się zbyt często, ale Jan Paweł II się zdarzył. Wierzyliśmy, chcieliśmy wierzyć ze Jarkacz ale skleroza, neuroza, zaburzenia osobowości go dopadły i zwykłe skurwielstwo się ujawniło.
  • edytowano October 2018
    Sowiecka inżynieria dusz chciała wykuć nowego człowieka, co jej się nie udało ani w Rosji ani w PRL-u, ale że tłukli wszystkich na tej swojej sztancy czerwonym młotem więc wyprodukowali miliony zdeformowanych dusz, które teraz się replikują z wadami nabytymi. Jest to odpad niekwalifikujący się jako bolszewicki nowy człowiek i w tym sensie komuna przegrała ale równocześnie jest to masowa kaleka mutacja powstała na skutek topornych prób tworzenia nowego człowieka. Masa wcale nie jest plastyczna, bo po pierwsze nie dała się przekuć, a po drugie zachowała część cech charakterystycznych dla bolszewickiej matrycy, które teraz samoistnie powiela. Michnik, Hartmann są replikatorami zła i jedyne z czym się można zgodzić, to że replikują jego szerokie spectrum ale mianownik jest wspólny i stały.

    Znać w tym rękę pana ciemności i nawet do końca nie wiadomo czy efekt jest całkowicie zamierzony, czy tylko częściowo.
  • raste napisal(a):
    Te same formy religijności już mniej przemawiały do dzieci a jeszcze mniej do wnuków. I mamy z tym pewien problem. Powstał Naród ale już jednak niewierzący.
    Statystyki twierdzą co innego - że w tej sprawie są fluktuacje ale długoterminowo niewiele się zmienia. Żeby było śmieszniej - wieś bardzo powoli staje się mniej religijna ale praktyki religijne w miastach są powszechniejsze niż pod koniec XIX wieku i dużo powszechniejsze niż w dwudziestoleciu.
  • randolph napisal(a):
    Sowiecka inżynieria dusz chciała wykuć nowego człowieka, co jej się nie udało ani w Rosji ani w PRL-u, ale że tłukli wszystkich na tej swojej sztancy czerwonym młotem więc wyprodukowali miliony zdeformowanych dusz, które teraz się replikują z wadami nabytymi.
    Sowiecki nowy człowiek jest uformowanym produktem, w pewnym sensie doskonałym. Pracowałem z Rosjanami i to nie z ruska żulerią tylko z tymi z górnej półki. Brrr....

  • ja tak tylko z boku, w kontekscie tego co piszesz powyżej o Polakach, jak opisujesz Niemców?
  • podcieto korzeń - czyli dwór polski z biblioteką, gabinetem pana domu i bronią myśliwską i tradycją posyłania dzieci na studia do miasta

  • margerytka napisal(a):
    ja tak tylko z boku, w kontekscie tego co piszesz powyżej o Polakach, jak opisujesz Niemców?
    Jednym słowem? Pojeby. Dwoma słowami? Niebezpieczne pojeby.
  • loslos
    edytowano October 2018
    margerytka napisal(a):
    podcieto korzeń - czyli dwór polski z biblioteką, gabinetem pana domu i bronią myśliwską i tradycją posyłania dzieci na studia do miasta

    Wszystko wytarto, Żydzi i chłopi też mieli wspaniałe tradycje. Ale komuniści nic nie napisali na tej białej kartce, zapisał ją sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński. Ukradł komuchom naród.
  • To dość optymistyczne bo jak tak naród jednak się odrodzi. Ten proces trwa tylko myśmy niecierpliwi.
  • A ja wam pem, co mi kiedyś opowiadał dominikanin, w Tarnobrzegu służący. Otóż, Tarnobrzeg leży zaraz obok Sandomierza, gdzie dany też bywał. I opowiedział mi historię zupełnie inną niż standardowa narracja "Sandomierz - miasto tradycji obyczaju i pobożności, Tarnobrzeg - wykorzenieni skomunizowani ateiści".

    Otóż w Sandomierzu jest duszno. Wszystko tam jest poukładane, każdy obcy może spieprzać. W Tarnobrzegu ludzie są znacznie bardziej otwarci, żywi, żywiołowi. Łatwiej z nimi żyć i pracować.
  • Komusza inżynieria poniosła w Polsce klęskę, ale przepoczwarzona w inżynierię liberalną
    święci triumfy i szerzy się jak zaraza. Rodzinka Cimoszewiczów i rozmaite Michnikoidy odżegnują się dziś od Putina i bolszewii nie zdając sobie sprawy z tego, że są komuchami, tyle, że "nowoczesnymi".
  • edytowano October 2018
    Jest pęknięcie i dwa narody po obu stronach. Jeden się budzi, obchodzi rocznicę powstania, nosi koszulki z żołnierzami wyklętymi, jeździ na wschód ratować od zapomnienia groby przodków, etc.
    Drugi ma wszystko gdzieś, modnie się strzyże, kupuje spodnie z dziurami na udach, chleje w lokalach przy uliczkach zamkniętych dla ruchu, dziurawi sobie policzki i uszy oraz jak sam mówi ma na wszystko "wy.ebane". Jest cynicznym pracownikiem w korpo, który jeżeli może glanuje innych, albo inni glanują jego.

    Do ustalenia pozostają proporcje, ale sam fakt istnienia dwóch światów równoległych raczej nie podlega dyskusji.

    Jakie z tego płyną wnioski?

    Ano, sięgnijmy do Kijowa z czasów Majdanu, który obalił Janukowicza. Z jednej strony namioty i okupacja przy dwudziestostopniowym mrozie oraz walka ludzi bez broni z zawodowymi mordercami strzelającymi z pistoletów maszynowych, z drugiej w tym samym czasie - normalne życie reszty Kijowa. Ktoś się spieszy do domu, ktoś robi zakupy w markecie, ktoś w knajpie popija czekoladę słuchając muzyki ze srajfona. Kursują autobusy, na drogach zwykły ruch jak to w tygodniu.

    Jeden naród kosztem krwi i śmierci wygrał szansę na zmiany, drugi to zamulił i zniweczył. Cóż, demokracja. Tak jak wczoraj w Łodzi
  • TecumSeh napisal(a):
    Przypomnę tylko że swoje dołożył niejaki Jan Paweł II.
    Uczeń.
    przerósł mistrza, i najbardziej w pamięć mą wbite zdjęcie z pontyfikatu, to kiedy nowy papież przyklęka przed Wyszyńskim, kiedy ten ma mu dać znak posłuszeństwa (piotrowego)
  • randolph napisal(a):
    Drugi ma wszystko gdzieś, modnie się strzyże, kupuje spodnie z dziurami na udach, chleje w lokalach przy uliczkach zamkniętych dla ruchu, dziurawi sobie policzki i uszy oraz jak sam mówi ma na wszystko "wy.ebane". Jest cynicznym pracownikiem w korpo, który jeżeli może glanuje innych, albo inni glanują jego.
    Nie ma tego narodu. To bezpostaciowa bryja, ożywiają ją tylko bazowe ludzkie namiętności - bo to niestety bryja uczyniona z ludzi wyposażonych w dusze. Jeśli przyjmuje jakiś kształt, to tylko dlatego, że wtłoczono ją w foremkę. Uwolniona z foremki rozlewa się.

  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A ja wam pem, co mi kiedyś opowiadał dominikanin, w Tarnobrzegu służący. Otóż, Tarnobrzeg leży zaraz obok Sandomierza, gdzie dany też bywał. I opowiedział mi historię zupełnie inną niż standardowa narracja "Sandomierz - miasto tradycji obyczaju i pobożności, Tarnobrzeg - wykorzenieni skomunizowani ateiści".

    Otóż w Sandomierzu jest duszno. Wszystko tam jest poukładane, każdy obcy może spieprzać. W Tarnobrzegu ludzie są znacznie bardziej otwarci, żywi, żywiołowi. Łatwiej z nimi żyć i pracować.
    Sandomierz to małe kamienice starego miasta i bezlik domków jednorodzinnych. Zapewne sami swoi.

    Tarnobrzeg to brak widocznego starego miasta, jest za to wszechobecny las bloków i ludzie przybyli do pracy w Siarkopolu.

    Czasami jest tak, skupiska ludności osiadłej od wieków mają swój charakter, tak jak na Jurze jedne wsie są do rany przyłóż, a w innych królują grzechy główne jako cnoty. Bywa, ale to osobliwość - nie reguła.

    Na pierwszy rzut oka nie pasuje mi nic z opowiadania dominikanina.
  • O, o, kultywują grzechy główne jako cnoty. Ładnie to Kolega napisał! Tak jak pewna pani, co się na różańcu modliła, żeby sąsiada szlag nagły trafił. (ten sąsiad to mój znajomy, gdyby kto pytał o źródło tej urbanowej legendy)
  • Z tą breją to ja jednak bym się powstrzymał z potwierdzeniem. Mamy w narodzie, każdym narodzie czy społeczności w państwie, elitę, mamy sługi zła i mamy bierną większość, która czasem się uaktywnia z inicjatywy pierwszych lub drugich. Ta większość to może by,c breja bez właściwości, ale może jednak być wyznawcą jakichś wartości tylko apatycznym.
  • Bryła i breja to były u Zoriana Chodakowskiego w jakiesi książce o prasłowianach. Autor taki se (nie dam głowy czy nie neopoganin) dlatego tylko tyle zapamiętałem i akurat mię się skojarzyło i dobrze, bo "bryła i breja" pasuje do naszościowych rozważań jak ulał czy też w mordę (nie wiem czyjąsi)
  • Kiedyś czytałem cos o kuchni staropolskiej i tam były breje i brejki. To pożywne zupki na chybcika, chyba na mące zamąconej z wodą. Breja więc potencjał ma - pożywna jest, a smaku trza jej dopiero dodać.
  • Pożywną zupkę z głosujących na Zdanowską? Nie wiem czy bym spróbować się odważył. Im tylko bigosowanie pomóc by mogło ale chętnych do wskrzeszenia tego staropolskiego obyczaju nie widać.
  • Jakby co to się zgłaszam na komisarza rewolucyjnego w moim grodzie.
  • Nu, Kolega ma spore referencje w zarządzaniu masami luckimi, więc bym się nie wahał z powołaniem Kolegi na taką przedemerytalną fuszkę!
  • Szepnie coś Kolega na Nowogrodzkiej, co? No chociaż komuś kto tam wchodzi. Wie Kolega trza im powiedzieć, że maja takiego wariata - zderzaka. No wejdzie, zrobi rozwałkę niczym Obajtek, wszyscy go znienawidzą, wyrzuci się go jako błąd, ale tych co on wyrzuci już się nie przyjmie z powrotem. Z rozkoszą się poświęcę tej niewdzięcznej robocie. Ale mogę i wolę zrobić lepiej. Mogę ich przekabacić na dobra stronę mocy. Robiłem tak w korporacjach więc może i w administracji miasta mi się uda. Serio mam w tym doświadczenie. Właściciele mnie tak ustawiali, że miałem małą swobodę doboru kadry. No i po jakimś czasie się dziwili że była moja, a nie ich. Inna rzecz że potrzebuję na to ze dwa lata. Tyle mi nie dadzą więc będę musiał ciąć.
  • los napisal(a):
    margerytka napisal(a):
    podcieto korzeń - czyli dwór polski z biblioteką, gabinetem pana domu i bronią myśliwską i tradycją posyłania dzieci na studia do miasta

    Wszystko wytarto, Żydzi i chłopi też mieli wspaniałe tradycje. Ale komuniści nic nie napisali na tej białej kartce, zapisał ją sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński. Ukradł komuchom naród.
    Co ważne, zapisał tylko niewielki fragment tej karty. Duża część pozostaje niezapisana
  • Rafał napisal(a):
    Z tą breją to ja jednak bym się powstrzymał z potwierdzeniem. Mamy w narodzie, każdym narodzie czy społeczności w państwie, elitę, mamy sługi zła i mamy bierną większość, która czasem się uaktywnia z inicjatywy pierwszych lub drugich. Ta większość to może by,c breja bez właściwości, ale może jednak być wyznawcą jakichś wartości tylko apatycznym.
    Breja oznacza że formy przyjęte przez ojców nie są powielane przez synów. Dziećmi ideowych komunistów byli bezideowi aparatczycy. A ich dzieci są teraz w Platformie. I jakie mają poglądy, jakie zwyczaje, jakie wzorce? Takie jakie pojawią się w Dzień Dobry TVN. Sami nie są źródłem niczego.
  • Ale kleks z g***a Urban chyba jednak zostawil. Jak slucham opowiesci o tym, czego ten i tamten ksiadz nie wyprawia, to nie slysze smutku ale ekscytacje. Ale dopuszczam tez taka mozliwosc, ze po prostu tak ludzie maja, ze lubia skandale. Zwlaszcza breja z lepianek.
  • sláinte napisal(a):
    Ja tu na pierwszym miejscu widzę kardynała Hozjusza.
    Chyba raczej Hlonda ;)
    Ale nie odbierajmy wielkości Słudze Bożemu Stefanowi kardynałowi Wyszyńskiemu, Hlond budował fundamenty, św. Jan Paweł II kontynuował, ale głównym budowniczym był Prymas Tysiąclecia.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.