Red. Ziemniakiewicz interesująco bluźni Rzplitej

Coś się mi zdaji, że wreście ktoś twórczo przetrawił Dmoszczaka i wyciągnął zeń interesujące wnioski. Czytajcież:

Europa Zachodnia nie wie nic o naszej historii, a właśnie tam powinno się ją bardzo uważnie studiować. Zaręczam, że Unia Europejska miałaby z tego dużo więcej pożytku, niż ze strofowania nas na prośbę "opozycji totalnej" za rzekome "rozmontowywanie praworządności" – zwłaszcza, gdy rzeczywiście zaczyna ona być rozmontowywana, tylko że wcale nie u nas, a właśnie w próbujących rozpaczliwie rozwiązać kwadraturę bezdzietności i imigracji krajach zachodnich.

Pisząc to, nie kieruję się bynajmniej narodową dumą - nie żebym się odżegnywał od tego uczucia, ale tym razem chodzi o co innego. Europa powinna uważnie studiować naszą przeszłość, ponieważ jest to jej przyszłość.

Co samo w sobie dowodzi zidiocenia naszej debaty publicznej, fakt "multikulturowość" dawnej Rzeczypospolitej istnieje w polskiej współczesnej świadomości - ale ci, którzy go odnotowują, czy nawet podnoszą, jak klasyczni "straszni mieszczanie" z wiersza Tuwima, "widzą wszystko osobno". Podkreślenie, że Rzeczpospolita z nazwy "Obojga", a w istocie całego mrowia narodów, była, mówiąc dzisiejszym językiem, "multi-kulti", służy jako pałka do okładania "Polaka-katolika", modelu patriotyzmu ukształtowanego przez wiek XIX i ówczesny awans społeczny - ale bez cienia jakiejkolwiek refleksji, co z faktu wielokulturowości dawnej Rzeczypospolitej wynika.

Nie wiem, jak można nie zauważać schizofrenii naszej historiografii, która jednocześnie usiłuje być, po nowemu, "europejskiemu", dumna z różnorodności i tolerancji dawnej Rzeczypospolitej - pozostając zarazem w jednonarodowej, sanacyjno-peerelowskiej narracji co do jej dysfunkcji i przyczyn upadku. Dlaczego Rzeczpospolita Obojga Narodów była wspaniała? Bo była różnorodna i tolerancyjna, czego dzisiejszy "Polak-katolik" nie potrafi "strawić" w swej głupocie i ograniczeniu. A dlaczego upadła? Bo nie była zarządzana tak jak absolutystyczne państwa ościenne, tylko pogrążona w bałaganie - złota wolność, liberum veto, wiecie rozumiecie, anarchia, paw i papuga, nasze polskie (POLSKIE - nie multikulturowe?) "wady narodowe".

Otóż, drogi mędrku, powtarzający jeden z drugim te "modne bzdury", wbij sobie w swój postępowy łeb, że owa anarchia i stopniowe gnicie potęgi nie było skutkiem żadnych "narodowych przywar", żadnych czynników subiektywnych, ani nawet błędów, oczywistych skądinąd, jakie popełniali królowie i szlacheccy przywódcy. Pogłębiająca się anarchia i stopniowy rozkład państwa sarmackiego był właśnie skutkiem jego różnorodności, tolerancji i oparcia go na fundamencie wzajemnego poszanowania odmienności. Skutkiem, tego właśnie dowodzi nasza historia, nieuchronnym. Powtórzę dużymi literami: NIEUCHRONNYM.

Zgubiły nas otwarcie na różnorodność, tolerancja i praworządność, nie inaczej.

Czego uczy nasza historia, to że państwo multi-kulti ze swą tolerancją, równością i szacunkiem sprawdza się, gdy wszystko idzie doskonale, jest wzrost, dobrobyt i w ogóle. Wtedy każdy pan spod Dyneburga czy Zwiahla chętnie chciał być polskim szlachcicem i mieć te same prawa co inni. Ale gdy zaczynały się problemy - to dlaczego on miał ponosić te same koszty, co koroniarze? Wtedy właśnie sięgał po owe bezpieczniki, prawa, które mu dano, by zgodził się brać udział we wspólnocie.

Przypomina to coś komuś? Powinno. Właśnie dlatego rodzimi piewcy różnorodności dawnej Rzeczypospolitej nie potrafią dostrzec związku między ową tak dla nich piękną ideą a upadkiem, Zachód zaś woli w ogóle tej historii nie znać i myśleć, że tak jak Ukraińcy, Litwini czy Czesi wyłoniliśmy się jako naród ze środkowo-europejskiej prazupy jakieś sto lat temu.

Nasza historia uczy jeszcze jednego: że multikulturowość i tak nieuchronnie wiedzie do monokulturowości, tylko przez nieszczęścia i klęski. Gdy oparta na różnorodności Rzeczpospolita zawaliła się pod ciężarem niemożności, ratunkiem było wzięcie jej historii w siebie, po wymyśleniu jej na nowo przez Rzewuskiego i Sienkiewicza, przez Polskę narodową. Znienawidzona przez elity III RP figura Polaka-katolika była jedynym ratunkiem, jedynym sposobem zmobilizowania sił do odzyskania bytu.

Czy losy multikulturowej Rzeczypospolitej praw człowieka i tolerancji mogły się potoczyć inaczej? Warto się zastanowić. Bo jeśli były tylko dwie możliwości, upadek albo brutalne podporządkowanie sobie przez najsilniejszy naród unii tych słabszych, to z dzisiejszą Unią Europejską jest tak samo.
A skoro instynktownie się od jakiejkolwiek zadumy, nawet od zauważenia rzeczy oczywistych, tak usilnie ucieka, to widać instynkt podpowiada odpowiedź, która jest z punktu widzenia dzisiejszych wymogów polityki i poprawności nie do przyjęcia.
Czytaj więcej na https://fakty.interia.pl/opinie/ziemkiewicz/news-multi-kulti-zabija,nId,2606975#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other

Komentarz

  • Ziemniak niestety jest inteligentnym durniem. Dobry w mikroobserwacjach i bąmotach, niezdolny do syntezy przekraczającej dwa zdania proste.
  • Może, ale ta akurat synteza jest prosta i dość ciekawa: Rzplita upadła, bo nie miała spoiwa poza ideą wolności. Nie miała mechanizmu, który by przymuszał do poświęceń dla dobra wspólnego. Korona nie zdecydowała się narzucić swojej przewagi prowincjom, więc prowincje abstrahowały od wspólnoty jako takiej - prichwatyzowały zyski, uwspólniały straty.

    Dzisiej to samo robi Wujnia. Podpiera się nawet analogiczną retoryką. Za rdzeń robił do niedawna tandem francusko-niemiecki, ale taysze Francuzi cichcem przemeldowują się do obozu biorców gotowizny raczej niż dawców. To w pozycji rdzenia pozostawia osamotnione Niemcy, a tym jedno co pozostaje to gnębić prowincje. Alternatywą jest rozpad.
  • loslos
    edytowano January 7
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Może, ale ta akurat synteza jest prosta i dość ciekawa: Rzplita upadła, bo nie miała spoiwa poza ideą wolności.
    Red. Ziemniakiewicz patrząc widzi wszystko oddzielnie łbem o nocniki chłodne trącając.

    Przyczyną upadku Rzplitej była w 99% pasjonarność jej trzech sąsiadów, co nietrudno zauważyć oglądając ich mapy w okolicach zdarzenia, tak zaczynając sto lat wcześniej i kończąc sto lat później. Tu jedna z nich http://www.tacitus.nu/historical-atlas/prussia.htm Pozostałe pokazują podobny trend. Zwróć uwagę, że są to jedyne trzy państwa (ups, zapomniałem o Sabaudii i państewkach balkańskich), które w owym czasie ekspandują w Europie, pozostałe albo znikają lub się kurczą albo rozpychają się gdzie indziej. Napoleon był niestety tylko epizodem.

    Królestwo Hanoweru, Chanat Krymski i Wenecja nie cierpiały na polską przypadłość a los je spotkał tożsamy.

    Nie masujmy się syndromem kobiety zgwałconej, która została sponiewierana, bo miała krótką sukienkę. Owszem sukienka była nader skromna ale rzecz się zdarzyła, bo trafiła na seryjnego gwałciciela.
  • los napisal(a):
    Przyczyną upadku Rzplitej była w 99% pasjonarność jej trzech sąsiadów, co nietrudno zauważyć oglądając ich mapy w okolicach zdarzenia, tak zaczynając sto lat wcześniej i kończąc sto lat później.
    Pogląd konkurencyjny brzmi, że przyczyną upadku była orientacja obieralnych elit na dwory obce, jako gwarancja zachowania pozycji oraz odziedziczenia jej przez potomstwo. Dopiero taka reorientacja doprowadziła do całego szeregu nieszczęść.

  • loslos
    edytowano January 7
    MS, ta sukienka była naprawdę koszmarna ale Republika Wenecka i Chanat Krymski przestały istnieć mniej więcej w tym samym czasie a Królestwo Hanoweru niecałe sto lat później a ubierały się zupełnie inaczej. O włoskich państewkach też powinniśmy pamiętać, choć akurat Sabaudia (o jej ekspansji terytorialnej zapomniałem wpis wcześniej) w polskich rozbiorach nie uczestniczyła, może szkoda.

    Jednym z pospolitszych błędów myślowych jest postrzeganie rzeczy w sposób izolowany (że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...) bez uwzględnienia kontekstu.
  • A zaś Czarnogóra wtedy se akurat powstała, bo chciała. Podobnie Grecja. Ciekawe, co?
  • loslos
    edytowano January 7
    Czarnogóra to była zawsze, twardziele. A Turcja wtedy (podobnie jak Rzplita) się cofała, jakby Serbia się nie poprztykała z Bułgarią, to hasło "Turcy z powrotem na Pamir" byłoby całkiem realne. I nie zapominajmy też o sabaudzkiej pasjonarności w Turcji.

    Z Imperium Hanowerskim było najzabawniej. Najpierw to nad nim Słońce nie zachodziło ale gupio się uparli przy prawie salickim i to był już koniec. Nawet Prusakom przy podboju Niemiec przez Prusy wpierdolili (jako jedyni) ale otoczeni musieli skapitulować. A dziś pamięta kto o Imperium Hanowerskim?
  • Pytanie zatem - czy Rzplita nie miała żadnych szans?
    Dodam jeszcze jedno pytanie - kto wyhodował Prussię? Nie, przypadkiem, my sami?

    Upadek Rzplitej to kombinacja wielu czynników - i nie tyle multi kulti co pisze Ziemniak, ile multi religion - tak się jakoś dziwnie składało że głównie lutrzyki i inni skalwinsyny sprzedawały nas jak mięso na targu. O lewosławnych nie zapominając.

    Druga rzecz - kwestie gospodarcze. Nie darmo Smith słusznie napisał, że w Rzplitej nie produkowało się nic, poza tym co wszędzie. Trzecia rzecz - klimat, co na rolniczą Rzplitą musiało mieć wpływ fatalny. Czwarta rzecz - system, tzw demokracja właśnie, która w dłuższej perspektywie prowadzi do anarchii. Chyba że jest fasadowa, ale u nas niestety była realna.

    No i last but not least - nie byliśmy od pewnego czasu ani agresywni ani ekspansywni. A życie nie znosi próżni - jak nie my ich, to oni nas.
  • TecumSeh napisal(a):
    Pytanie zatem - czy Rzplita nie miała żadnych szans?
    Kogo obchodzi Rzplita... Upadek Imperium Hanowerskiego, to było coś!

  • losie, ale jak zauważył TecumSech upadek to splot, a czyjąś pasjonarność może być rozbudzona słabością dotychczasowego suwerena.
    Czyli gnuśny kwietyzm profetycznie piętnowany w kazaniach Piotra Skargi.
    Co do pasjonarności, to zapomniałeś ująć w swoim opisie Szwecji, przegranych ale pasjonarnych.
    Ciekawe były też dzieje gospodarcze, bo akurat I Rzeczpospolita miała do zaoferowania sporo unikalnych produktów ale miała problem z dotarciem do rynków zbytu.
    A co do Ziemniaka, to ... ale fajnie że pisze.
  • los napisal(a):
    Kogo obchodzi Rzplita... Upadek Imperium Hanowerskiego, to było coś!

    No własnie mnie obchodzi głównie Rzplita. Wszystkie inne twory w drugiej albo dalszej kolejności.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    losie, ale jak zauważył TecumSech upadek to splot, a czyjąś pasjonarność może być rozbudzona słabością dotychczasowego suwerena.
    Nie wiemy, skąd się bierze pasjonarność, nie wiedział tego nawet twórca pojęcia Gumilow. Siadają sobie na ławce Banach z Wilkoszem porozmawiać spokojnie o całce Lebegue'a, przechodzi obok Steinhaus... Trzy lata później masz najmocniejszą szkołę matematyki na świecie. W kraju bez żadnej tradycji matematycznej.
  • loslos
    edytowano January 7
    TecumSeh napisal(a):
    los napisal(a):
    Kogo obchodzi Rzplita... Upadek Imperium Hanowerskiego, to było coś!

    No własnie mnie obchodzi głównie Rzplita. Wszystkie inne twory w drugiej albo dalszej kolejności.
    Błąd. Jest bijatyka w karczmie, nisko przelatujący kufel ląduje na twojej głowie nabijając ci guza. Ach, dlaczego mnie boli i cieknie mi krew? Czy jakbym się uchylił?

    Być może ale zaliczyłeś w papę przed wszystkim dlatego, że znalazłeś się w środku bójki. Twa niedola nie jest zdarzeniem izolowanym, niczego nie zrozumiesz, jeśli uwagę będziesz koncentrować na tym właśnie kuflu. Jakbyś się uchylił, może byś umknął przed kuflem ale zaliczył nogą od krzesła. Tylko poznanie całości zdarzenia pozwoli ci na analizę i ewentualne wyciągnięcie wniosków. Należy unikać trącania łbem o chłodne nocniki. Widzieć świat holistycznie a nie wszystko oddzielnie.

    Ja zresztą tak w ogóle mam, że lubię spojrzeć nieco w bok. Chcesz poznać historię Polski? Studiuj historię Wenecji. Odwrotnie też działa.
  • O to to, Wenecja. I jej archiwa... Ech.
  • los napisal(a):
    Widzieć świat holistycznie a nie wszystko oddzielnie.

    Ja zresztą tak w ogóle mam, że lubię spojrzeć nieco w bok. Chcesz poznać historię Polski? Studiuj historię Wenecji. Odwrotnie też działa.
    To doskonale rozumiem, acz stwierdzenie "kogo obchodzi Rzplita" pachniało mi inaczej.
    Owszem, Rzplita obchodzi mnie najbardziej i dlatego należy patrzeć także w bok (a czasem nawet przede wszystkim). To kupuję.
  • Po zastanowieniu to Ziemniak zmusił mnie do refluksji, że system Wolnej Elekcji był idiotyczny, gdyż dopuszczał kandydatów spoza państwa! To dla mnie, po zastanowieniu się, czyste szaleństwo.
    To jak obecnie by na premiera w Polsce wybrać sobie Schroedera czy Blaira bo akurat niczym nie zarządzają. I tu ma rację Ziemniakiewicz (o czem w Trzecim Punkcie Widzenia mądrze prawili), że tyle władzy ile reprezentacji, a obecnie UE idzie tropem wytyczonym, gdzie podczas elekcji najczęściej królem zostawał ten, który gdzieś w tajemniczy sposób został ustalony. Urzędy były obsadzane 'z klucza', czyli jak obecnie w UE, a za króla Sasa jedz, pij i korzystaj ze smartfona z internetem za free do woli. Paralel jest wiele, ino raczej nie te wskazane.
  • edytowano January 8
    To ahistoryczny punkt widzenia. Wolna elekcja była modyfikacją systemu, w którym władcy poszczególnych krajów byli kojarzeni w małżeństwa w ramach "transgranicznych" rodów monarszych i arystokratycznych i nikogo to przeciez nie oburzało.
  • Co ciekawe, przecie Wazowie zostali wybrani jako prawie-Jagielloni. Król Stefan Batory Wielki musiał się z Jagiellonką żenić, jak jaki Jagiełło z Jadwigą. Potem byli królowie-Piastowie, z czego tylko jeden dobry, a potem próba sojuszu z nowoczesną i postępową Saksonią, czyli takimi Niemcami, co nie byli ani Prusakami, ani Austriakami - pomysł nie był więc zły.
  • edytowano January 8
    No i widzimy ograniczenia monarchii nawet elekcyjnej i przewagi demokracji nawet słabej. W demokracji konsekwencje błędnego wyboru są mniejsze bo to na krótko. Oczywiście w słabej demokracji większe. Słabej znaczy takiej w której wybór jest bardzo ograniczony, zdeformowany, zmanipulowany czy wręcz pozorny. Taką pozorną demokracją była tak zwana demokracja socjalistyczna. W naszej obecnej, w europejskiej też i w mniejszym stopniu amerykańskiej wybór jest ograniczony i zdeformowany. Deformacje występują w warstwie prawnej tj w systemie funkcjonowania partii oraz w ordynacji wyborczej. Większe i poważniejsze występują w mechanizmach społecznych i gospodarczych czyli w systemach finansowania partii, szerzej sfery publicznej, a szczególnie administracji, w lobbingu oraz w tak zwanej komunikacji społecznej czyli mediach, PR i reklamie. Mimo wszystko to jednak znacznie lepsze niż monarchia z ryzykiem idioty, zdrajcy lub psychopaty na lata oraz z dworem i jego intrygami.
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    To ahistoryczny punkt widzenia. Wolna elekcja była modyfikacją systemu, w którym władcy poszczególnych krajów byli kojarzeni w małżeństwa w ramach "transgranicznych" rodów monarszych i arystokratycznych i nikogo to przeciez nie oburzało.
    1. Ahistoryczność dotyczy kompletnie nieadekwatnego przeniesienia optyki na kwestię Państwa i powinności wobec niego.
    2. Wszczepienie Jagiełły w Kraków było spowodowane brakiem męskiego potomka.
    3. Mam świadomość, że to dynastia askańska władała przez pewien czas w Rosji i że to było w owych czasach praktykowane.
    4. Wolna Elekcja wplątała nas w awantury, które nie zawsze były zgodne z polskim interesem.
    5. Dalej widzę w tym rodzaj szaleństwa.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Co ciekawe, przecie Wazowie zostali wybrani jako prawie-Jagielloni. Król Stefan Batory Wielki musiał się z Jagiellonką żenić, jak jaki Jagiełło z Jadwigą. Potem byli królowie-Piastowie, z czego tylko jeden dobry, a potem próba sojuszu z nowoczesną i postępową Saksonią, czyli takimi Niemcami, co nie byli ani Prusakami, ani Austriakami - pomysł nie był więc zły.
    O Szlonsko szło.
  • Silesia jako korytarz? ciekawe123
  • los napisal(a):
    MS, ta sukienka była naprawdę koszmarna ale Republika Wenecka i Chanat Krymski przestały istnieć mniej więcej w tym samym czasie a Królestwo Hanoweru niecałe sto lat później a ubierały się zupełnie inaczej.
    No, ale taka Szwecja na przykład uniknęła losu Rzeczypospolitej i w/w państw, choć przez pewien czas zachodziły procesy podobne do tych w państwie polsko-litewskim. Utraciła Pomorze na rzecz Prus, Inflanty na rzecz Rosji, a potem też suwerenności na rzecz tejże. Potem jednak suwerenność odzyskała, choć straciła jeszcze Finlandię. Podobnież Mołdawia i Wołoszczyzna nie zostały pożarte ani przez Rosję, ani przez Austrię.
    Także Saksonia nie została zniszczona przez Prusy, a jedynie okrojona terytorialnie. Nawet już w zjednoczonych Niemczech sobie funkcjonowała. Stąd na przykład Kraszewski wyjechał do Drezna i nie opuścił go po zjednoczeniu Niemiec, przez co Prusacy mieli go na widelcu i mogli bez problemu "zapuszkować".

  • Okoliczności. Kogo historia najgorzej potraktowała? Obstawiłbym Chanat Krymski, włoskie państwa i Hanower, Polska jednak się z rozbiorów w końcu podniosła a Hanower nawet nazwę stracił. Serenissima jako tako żyje jako ciekawostka turystyczna ale Królestwo Obojga Sycylii Sabaudczycy zepchnęli do trzeciego świata. Przypominam, że w momencie "zjednoczenia" Sabaudia i Sycylia były mniej więcej jednakowo zamożne! Tatarów wypędzono, choć ich akurat najmniej mi żal.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.