Kanalie z GazWyb - bezczelność trudna do zrozumienia, czyli pean po śmierci Jana Olszewskiego

image
To jest coś nieprawdopodobnego.
«1

Komentarz

  • No ale prawdę napisali. Nie?
  • edytowano February 9
    Tak dla przypomnienia, jeszcze półtora roku temu pisano tak:

    Ćwierć wieku temu Macierewicz chciał użyć Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych, by odsunąć od władzy prezydenta Wałęsę i utrzymać rząd Olszewskiego. Wtedy większość żołnierzy go nie posłuchała i nie wystąpiła przeciwko zwierzchnikowi sił zbrojnych.(...)
    Później, przez wiele lat prawica przedstawiała te wydarzenia jako „zamach stanu” przeprowadzony przez prezydenta Lecha Wałęsę.
    Wiele wskazuje na to, że faktycznie ktoś szykował wówczas zamach stanu. Nie był to jednak Wałęsa.(...)
    Ten kuriozalny artykuł zawiera takie kwiatki:

    Wcześniej – 4 maja, Macierewicz odwołał dowódcę, podporządkowanych MSW, Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych generała brygady Edwarda Wejnera. (...)
    7 lipca 1992 roku prokurator pułkownik Andrzej Komarski wydał postanowienie o wszczęciu dochodzenia „w sprawie udziału żołnierzy NJW i innych formacji wojskowych MSW podejrzanych o udział w związku mającym na celu popełnienie przestępstwa”.
    Śledztwo umorzono latem 1993 roku.
    Prokuratura tłumaczyła, że nie stwierdzono realizacji pełnej procedury prowadzącej do podwyższonej gotowości wojska. Z 30 czynności składających się na procedurę wprowadzono tylko 6.
    W rzeczywistości umorzenie to była jednak decyzja polityczna.(...)

    Choć generał Wejner został pozbawiony dowodzenia nad NJW, podwładni informowali go o rozwoju sytuacji. Wiedzę tę przekazywał natychmiast generałowi Janowi Światowcowi, szefowi departamentu wojskowego Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Kancelarii Prezydenta Wałęsy. Śledczym wyjaśniał, że już na przełomie kwietnia i maja szef BBN, Jerzy Milewski, powierzył mu zadanie szczególnej ochrony Belwederu, dróg i miejsc ewakuacji.(..)
    Źródło tych 'rewelacji' (bardzo paskudne).
    Mogę jedynie apelować, aby ludzie: z którymi psy odbyły stosunek analny, a ich matki były kobietami o negocjowalnej cnocie, o małych, miękkich i złamanych siusiakach sami ze sobą odbyli stosunek i grzecznie zamilknęli podczas odbywania podróży gdzieś daleko, bo wasze peany są nam równie potrzebne, jak damskim narządom płciowym daszek.
  • loslos
    edytowano February 9
    Przecież ciągle piszę "najobrzydliwsze kreatury, jakie Ziemia w swej historii nosiła." Uznawaliście to za hiperbolę, prawda? Że niby są paskudni no ale przecież tak normalnie po ludzku paskudni. Nie, proszę państwa, to są naprawdę najobrzydliwsze kreatury, jakie Ziemia w swej historii nosiła. Poniżej czekistów, poniżej nazioli.
  • edytowano February 9
    los napisal(a):
    Przecież ciągle piszę "najobrzydliwsze kreatury, jakie Ziemia w swej historii nosiła." Uznawaliście to za hiperbolę, prawda? Że niby są paskudni no ale przecież tak normalnie paskudni. Nie, proszę państwa, to są naprawdę najobrzydliwsze kreatury, jakie Ziemia w swej historii nosiła. Poniżej czekistów, poniżej nazioli.
    Myślę, że masz rację. Ale skąd się wzięli? Stereotypowa opinia o Polakach to raczej poczciwe pierdoły.
  • Polonia monstra non parit? Idzie na to, że jednak parit.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    No ale prawdę napisali. Nie?
    Gdyby tylko napisali na początku: przez wiele lat podle i zajadle atakowaliśmy Jana Olszewskiego, zachowaliśmy się obrzydliwie i teraz w obliczu Jego śmierci mając wyrzuty sumienia....
    to bym się bardzo skrzywił ale raczej milcząco.

  • los napisal(a):
    Polonia monstra non parit? Idzie na to, że jednak parit.
    Wychodzi na to, że się depolonizująco zeuropeizowali na azjatycka modłę.

  • He, he, he,...
    Czytać, czytać i pozbywać się złudzeń.
    Dorzucę do tego pitanko - czyj jest obecny pąprezidęt?
    Dopuszczam wersję łagodniejszą, chociaż niewiele różniącą się w skutkach - w czyich rencach jest obecny pąprezidęt?
  • Duda jest mentalnie uwolem, to wyjaśnia wszystko i na wiele lat naprzód.
  • edytowano February 9
    ms.wygnaniec napisal(a):
    los napisal(a):
    Polonia monstra non parit? Idzie na to, że jednak parit.
    Wychodzi na to, że się depolonizująco zeuropeizowali na azjatycka modłę.

    W sedno!

  • Pękają, już nie są w stanie dalej tego nakręcać. A moja nienawiść do nich się dopiero rozgrzewa.
  • Po co nienawiść. Gada trza dobić. Nienawiść mąci zmysły. Można wtedy nie trafić kamieniem albo kij złamać. Trza metodycznie i do końca. I uważać aby jadem nie opluł.
  • Co? kopci wciąż łojówka dziennikarska? -
    - A, żyje pismak! głupi, nudny, ciemny,
    W zawiści wije się i śliną wokół parska,
    Co może, pcha do szmaty swej nikczemnej,
    Bzdurne nowiny albo bzdury stare. -
    - Tfu! zbrzydła mi łojówka dziennikarska!
    Jak ten cuchnący zgasić mam ogarek?
    Cóż, po prostu pluń, to zgaśnie.

    A. Puszkin
  • @randolph znakomity tekst, wyguglałam, że tłumaczenie Tuwima, ale nie znalazłam, czy to oddzielny utwór (pod tytułem?), czy część czegoś większego.
  • edytowano February 10
    Oddzielny. Drugi tomik pięciotomowej antologii, wydanej za komuny.


    Jest jeszcze jeden czterowiersz poświęcony rozmaitym Michnikom.

    Bandyta z dziennikarskich mętòw
    Nasenny Zoil znany z tego
    Że opium swego atramentu
    Rozcieńcza śliną psa wściekłego


    Polecam tworiczestwo Puszkina, które zafascynowało mnie za nastolatka, dużo z tej drobnicy zostało w głowie na wieki. Tłumaczenia - zwłaszcza Tuwima - są genialne, bardzo często zachowując strukturę, rytm i słownictwo oryginału.
  • Wiesz Puszkin antycypował prof. Zolla!
  • Swoją drogą nieodmiennie zadziwia mnie, że za komuny (poza sockoszmarem) pojawiły się niemal wszystkie perły światowej literatury i ogólnie wysoka jakość wydawanej twórczości. Zwłaszcza na tle badziewia zalegającego obecnie półki księgarń.
  • edytowano February 10
    Ma to bezpośredni związek ze stanem ducha narodu i jego potrzebami. Bondariew twierdzi, że Rosjanie uczyli się polskiego żeby obcować z literaturą światową, bo w innych demoludach z przekładami nie było tak dobrze jak u nas. Może po części za sprawą mniejszej liczebności państw ościennych ale chyba głównie z powodu ich gorszej kondycji i większego zamordyzmu. Dla Rumuna, Węgra, Bułgara i Czecha w porównaniu z własnym lokalnym reżimem, PRL jawił się jako oaza wolności.

    A teraz mamy wolność ... do dalszego gnicia. Antykwariaty zniknęły prawie całkowicie, do składów świeżej makulatury nie chodzę, bo nurkowanie w morzu byle czego, w poszukiwaniu rzadkich perełek, zwyczajnie mię nudzi.
  • Allegro pożarło antykwariaty, nie ma co dramatyzować.
  • To jednak nie to samo.
  • Maria napisal(a):
    Swoją drogą nieodmiennie zadziwia mnie, że za komuny (poza sockoszmarem) pojawiły się niemal wszystkie perły światowej literatury i ogólnie wysoka jakość wydawanej twórczości. Zwłaszcza na tle badziewia zalegającego obecnie półki księgarń.
    Papier byl towarem reglamentowanym, wiec go sie ceniło ;)
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Kolega esteta?
    Coś w tym jest.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Kolega esteta?
    Grzebanie godzinami w antykwariacie nie ma porównania z niczym innym. Brakuje mi tego.
  • loslos
    edytowano February 10
    Są po prostu rzeczy, w których nie da się bez kontaktu fizycznego. Wiem, nowoczesna technologia się stara ale to ciągle nie to.
  • No to niech się Kolega uda do antykwariatu Logos w Alejach. Mocne doznania gwarantowane!
  • Tam sama kontemplacja wystawy może przyprawić o zadyszkę.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Tam sama kontemplacja wystawy może przyprawić o zadyszkę.
    Intelektualną?
    Dawnom w Warszawie nie był....
  • edytowano February 11
    randolph napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Kolega esteta?
    Grzebanie godzinami w antykwariacie nie ma porównania z niczym innym. Brakuje mi tego.
    los napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Kolega esteta?
    Coś w tym jest.
    /na boku/
    syn1 będąc 6 tygodni w Szkocji, znalazł w Edynburgu antykwariat, w którym
    książki leżały na... podłodze ułożone w piramidki,
    ale porządnie, wg dziedzin/ rodzajów literatury!
    i antykwarysta potrafil bezbłędnie wydobyć szukaną pozycję (tzn. ogólnie,
    syn pytał o taką-a-taką)

    zakupił był syn1 prawie pięćdziesiąt pozycji!
    (mówi i czyta b. biegle w lengłydżu!)

    pochwalę się: szymon.harbuz.pl
    //
  • Aż z ciekawości1 poproszę o namiary na ten antykwariat. Za 2 tygodnie będę w Edynburgu. Chociaż 50 pozycji na pewno nie zakupię ;-)
  • Nie rozumiem zupelnie nostalgii za ksiazka papierową, za tym "cudonym szelestem i zapachem papieru".
  • Limit bagażu? Można nadać paczką
  • uhrr napisal(a):
    Nie rozumiem zupelnie nostalgii za ksiazka papierową, za tym "cudonym szelestem i zapachem papieru".
    Dla węchowców to ma znaczenie :-) Niektóre zapachy kojarzą mi się z konkretnymi książkami.
  • uhrr napisal(a):
    Nie rozumiem zupelnie nostalgii za ksiazka papierową, za tym "cudonym szelestem i zapachem papieru".
    Zupełnie co innego. Mam takie uczucie,że o ile powieść od biedy można przeczytać na kindlu,to inne książki po prostu ciężko . Możliwość odwrócenia kilku kartek do tyłu zerknięcia na tabelę , ilustrację ułatwia zrozumienie i zapamiętanie. Nie wiem czy są w tym temacie jakieś badania ,ale mam wrażenie ,że przestrzenna prezentacja wiedzy w książce papierowej sprzyja zapamiętaniu i zrozumieniu .I to nie tylko moja obserwacja
  • SigmundvonBurak napisal(a):
    uhrr napisal(a):
    Nie rozumiem zupelnie nostalgii za ksiazka papierową, za tym "cudonym szelestem i zapachem papieru".
    Zupełnie co innego. Mam takie uczucie,że o ile powieść od biedy można przeczytać na kindlu,to inne książki po prostu ciężko . Możliwość odwrócenia kilku kartek do tyłu zerknięcia na tabelę , ilustrację ułatwia zrozumienie i zapamiętanie. Nie wiem czy są w tym temacie jakieś badania ,ale mam wrażenie ,że przestrzenna prezentacja wiedzy w książce papierowej sprzyja zapamiętaniu i zrozumieniu .I to nie tylko moja obserwacja
    Absolutnie zgadzam się.

  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    SigmundvonBurak napisal(a):
    uhrr napisal(a):
    Nie rozumiem zupelnie nostalgii za ksiazka papierową, za tym "cudonym szelestem i zapachem papieru".
    Zupełnie co innego. Mam takie uczucie,że o ile powieść od biedy można przeczytać na kindlu,to inne książki po prostu ciężko . Możliwość odwrócenia kilku kartek do tyłu zerknięcia na tabelę , ilustrację ułatwia zrozumienie i zapamiętanie. Nie wiem czy są w tym temacie jakieś badania ,ale mam wrażenie ,że przestrzenna prezentacja wiedzy w książce papierowej sprzyja zapamiętaniu i zrozumieniu .I to nie tylko moja obserwacja
    Absolutnie zgadzam się.

    Też się zgadzam. W papierze brakuje mi tylko przycisku ctrl+F, który odruchowo próbuję wcisnąć jak chce szybko wrócić do jakiejś myśli. Idealnie byłoby mieć wszystkie książki w obu wersjach papier + ebook. A do tego jakaś appka integrująca księgozbiór, coś w stylu lex ale nie do przeglądania aktów prawnych, tylko do przeglądania wykupionych książek.
  • SigmundvonBurak napisal(a):
    uhrr napisal(a):
    Nie rozumiem zupelnie nostalgii za ksiazka papierową, za tym "cudonym szelestem i zapachem papieru".
    Zupełnie co innego. Mam takie uczucie,że o ile powieść od biedy można przeczytać na kindlu,to inne książki po prostu ciężko . Możliwość odwrócenia kilku kartek do tyłu zerknięcia na tabelę , ilustrację ułatwia zrozumienie i zapamiętanie. Nie wiem czy są w tym temacie jakieś badania ,ale mam wrażenie ,że przestrzenna prezentacja wiedzy w książce papierowej sprzyja zapamiętaniu i zrozumieniu .I to nie tylko moja obserwacja


    Tak, i podobno właśnie są badania, które potwierdzają, że kształt kodeksu, czyli naszej książki papierowej, ułatwia zapamiętywanie.
  • A zakładka z palca w drukowanej jest skuteczniejsza niż klik w kindlowej
  • I czytnik, i książka mają swoje zalety.
    A jakie? Najpierw książka, bo tu jest ich mniej, choć są istotne.
    1. książka dla bardzo wielu osób ma po prostu wielki efekt przyzwyczajenia. Serio, ani trochę nie kpię, bo to bardzo istotne.
    2. format książki pozwala na lepsze i bardziej czytelne prezentowanie przypisów, tabel, map czy obrazków.
    3. książki są bardziej starannie wydawane niż e-booki. To oczywiście może się zmienić i pewnie się zmieni.
    4. choć to różnica w zasadzie już znikoma, papier ciągle jest i zapewne w minimalnym stopniu, ale jednak, pozostanie bardziej przyjazny dla oka.

    Teraz czytniki:
    1. masa i objętość - rewelacyjne w podróż czy do małych mieszkań
    2. możliwość dostępu przez internet do praktycznie każdej pozycji na świecie, w tym obcojęzycznej - z poziomu średniego miasta w Polsce to różnica niebagatelna
    3. cena - a ściślej mówiąc jej brak dla tysięcy pozycji z wygasłymi prawami autorskimi (czyli m. in. większością klasyki literatury)
    4. możliwość dostosowania wielkości czcionki do indywidualnych upodobań - m. zd. wiele książek papierowych ma po prostu za małą czcionkę, przy czytniku ten problem znika
    5. czytniki idealnie nadają się do czytania krótkich "form", które inaczej musielibyśmy drukować i zszywać czy spinać, np. artykułów naukowych czy orzeczeń
    6. możliwość podświetlenia - pozwala na czytanie także w warunkach ograniczonego oświetlenia, np. podczas jazdy autobusem czy pociągiem
    7. dostęp do słownika przez kliknięcie w słowo - rewelacyjne przy czytaniu książek obcojęzycznych
    8. ja tego nie używam, ale jest możliwość zaznaczania tekstu czy robienia notatek bez trwałego szpecenia tym książki

    Mam kindle'a od prawie 2 lat. Z książek papierowych nie zrezygnowałem, ale kindle po pierwsze zaoszczędził mi kserowania / drukowania szeregu papierów, które potrzebowałem przeczytać, a nie ma ich w wersji książkowej tylko miałem je na dysku (i już na samym tym jego cena się zwróciła i to z nawiązką), po drugie otworzył mi możliwości czytania książek - głównie obcych - których inaczej nie miałbym szansy przeczytać... no chyba że też drukując je w całości i bindując czy zszywając. Obecnie najczęściej czytam równolegle jakąś książkę papierową w domu i z kindle'a w busach.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    5. czytniki idealnie nadają się do czytania krótkich "form", które inaczej musielibyśmy drukować i zszywać czy spinać, np. artykułów naukowych czy orzeczeń
    6. możliwość podświetlenia - pozwala na czytanie także w warunkach ograniczonego oświetlenia, np. podczas jazdy autobusem czy pociągiem
    7. dostęp do słownika przez kliknięcie w słowo - rewelacyjne przy czytaniu książek obcojęzycznych
    Zwłaszcza punkt 7 to wielka zaleta.
    Czytniki mają kilka wad. Dla mnie dość istotna wada to możliwość cenzurowania i zmieniania treści książek. Już w tej chwili można się nadziać na zniekształconą polipoprawnie klasykę obcojęzyczną.Orwell się kłania.
    No i trzeba dbać .. . Irytują rysy i pyłki na czytniku. Czekamy wciąż na sensowny kolorowy e-papier.
  • Kolor, właśnie... ja to pominąłem, bo w sumie dość rzadko czytam książki kolorowe. Ale faktycznie, kiedyś czytałem książki kolorowe, np. "za moich czasów" dość kolorowe były podręczniki, więc istotnie: e-book nie prezentuje kolorów. Wada.
    I do pkt 2 przy zaletach książek oczywiście pominąłem łatwość prezentowania na papierze (i trudność na e-booku) zapisu nutowego... ale teraz znajdź wydaną w Polsce albo w ogóle dostępną w Polsce na papierze np. biografię Sibeliusa ;)
  • Co do cenzurowania i zmieniania książek to nie natknąłem się na coś takiego... ale to chyba nie jest problem technicznych możliwości tylko decyzyjny u wydawcy. Więc to samo może przecież stać się przy nowym wydaniu papierowym?
  • edytowano February 12
    rozum.von.keikobad napisal(a):
    Co do cenzurowania i zmieniania książek to nie natknąłem się na coś takiego... ale to chyba nie jest problem technicznych możliwości tylko decyzyjny u wydawcy. Więc to samo może przecież stać się przy nowym wydaniu papierowym?
    Ale jak masz stare wydanie, to masz. A chyba poruszony przez kol. Sigmunda problem dotyczy bardziej technicznej możliwości zdalnej modyfikacji przez wydawcę już posiadanego tytułu w ramach "aktualizacji" itp.? Czy wybiegam zbyt daleko?
  • edytowano February 12
    Plik jak masz, to też masz. Nie wiem czy Amazon ingeruje w pliki, które już masz. Teoretycznie tego nie wykluczam, a w praktyce - ze strony Amazona mam ściągnięte tylko słowniki, e-booki albo sobie zrobiłem sam z pdf-ów i wordów (jest to dziecinnie proste) albo ściągnąłem darmowe z gutenberg.org i archive.org. Jak się obawiasz takiej ingerencji to kindle bez podpięcia do sieci będzie działał. Pierwsze uruchomienie musi nastąpić przy użyciu wifi, ale późniejsze już nie, zresztą plik to plik można go trzymać na dysku zewn. itd.
  • Myślę, że podobnie jak telewizja nie wyrugowała kina, tak i e-boki nie zepchną na margines papierowych książek. Obydwie postacie będą istniały równolegle i to nie dlatego, że mają więcej czy mniej zwolenników, ale właśnie różne atuty.
  • edytowano February 12
    Do zalet książek papierowych dorzucę bardzo ważny dla mnie punkt
    5. możliwość czytania od dowolnej strony, kartkowanie i łatwość znalezienia jednego z wielu ulubionych fragmentów.

    Teoretycznie pewnie wszystko to można z czytnikiem osiągnąć, ale gdy chodzi o ulubioną pozycję, zwłaszcza z tych "na chandrę", wyczytaną i znaną niemal na pamięć, to pies tańcował z kindlem ;)
    Wtedy sięgam w ciemno i mam.
    Udało mi się dorobić już podwójnych pozycji, czyli książek, które nieopatrznie nabyłam w wersji elektronicznej a później szybciutko kupowałam papierową. Tak że tak.
  • rozum.von.keikobad napisal(a):
    Plik jak masz, to też masz. Nie wiem czy Amazon ingeruje w pliki, które już masz. Teoretycznie tego nie wykluczam, a w praktyce - ze strony Amazona mam ściągnięte tylko słowniki, e-booki albo sobie zrobiłem sam z pdf-ów i wordów (jest to dziecinnie proste) albo ściągnąłem darmowe z gutenberg.org i archive.org. Jak się obawiasz takiej ingerencji to kindle bez podpięcia do sieci będzie działał. Pierwsze uruchomienie musi nastąpić przy użyciu wifi, ale późniejsze już nie, zresztą plik to plik można go trzymać na dysku zewn. itd.
    Ingeruje. W sensie ,jeśli ściągniesz na kindla książkę , do której ma prawa zostanie skasowana. Więc możliwość jest. Z tego co wiem są w USA dostępne "ulepszone " wersje książek , które jakoby w niekorzystnym świetle przedstawiają Murz... tfu Afroamerykanów. Książki Twaina przykładowo. Także tak.
  • Brzost napisal(a):
    Aż z ciekawości1 poproszę o namiary na ten antykwariat. Za 2 tygodnie będę w Edynburgu. Chociaż 50 pozycji na pewno nie zakupię ;-)
    pytanie zostało wysłane do syna1
    ;)
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    SigmundvonBurak napisal(a):
    uhrr napisal(a):
    Nie rozumiem zupelnie nostalgii za ksiazka papierową, za tym "cudonym szelestem i zapachem papieru".
    Zupełnie co innego. Mam takie uczucie,że o ile powieść od biedy można przeczytać na kindlu,to inne książki po prostu ciężko . Możliwość odwrócenia kilku kartek do tyłu zerknięcia na tabelę , ilustrację ułatwia zrozumienie i zapamiętanie. Nie wiem czy są w tym temacie jakieś badania ,ale mam wrażenie ,że przestrzenna prezentacja wiedzy w książce papierowej sprzyja zapamiętaniu i zrozumieniu .I to nie tylko moja obserwacja
    Absolutnie zgadzam się.

    i jeszcze ta możliwość - jak to nazwać? - przekartkowania kciukiem i wybrania losowo strony! :)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.