Duns Scotus

Gnębą napisal(a):
celnik.mateusz napisal(a):
Sceptyka należy batożyć tak długo, aż przyzna, że ból jest prawdziwy.
Bł. Duns Szkot
Aj saspekt maipulejszyn. Dunc Szkotus nie beł gupkiem, tedysz nie zajmowełby sie takiem chochołę. Pozatem pszypaszczam isz wiemkszoś tegusz forumna po doś długiem batożeniu asz prosiełaby sie pszyzneć cuśkolwiek. I cusz?

Aszkolwiek pszyznawam isz enpiria umi być pouczajomco. Dlategusz sam wcześni radzełem iszby temusz kturen powompiewa wew kszesło "wyjomć to kszesło spod dupy iszby se jom obtuk".

Noji po takiem czemś ktuś mnie tukej wciskeł septycys i solipcys. Hłe, hłe, hłe....
No więc poszukałem:

And so those who deny such things need punishment or perception, because – according
to Avicenna Metaphysics I ch.9 (74vab) – those who deny a first principle need to be flogged or
exposed to fire until they admit that to be burned and not to be burned, to be flogged and not to be
flogged, are not the same thing.359 So too, those who deny that some being is ‘contingent’ should
be exposed to torments until they concede that it is possible for them not to be tormented.

http://www.aristotelophile.com/Books/Translations/Ordinatio I.pdf

Komentarz

  • edytowano October 6
    Okiej. Pszeceniełę Dunca Szkotusa.

    Nualesz ilesz batów Kulega wyczymałby zanim pszyznełby isz Dunc Szkotus nigdysz nie istnieł i szysko to beło Kulegi zudzenię? Ten argumentus zes bata działa bowię i wew drugie strone. Umi uczynieć szceptyka i zez twardegusz realizdy.

    Pozatę prawdziwoś bulu nie dowodzi isz prawilno rozpoznawamy jegusz źrudło. So na ten pszyklad bule fantomowi. Ktuś nie zaposiadywa renki a zapoczuwa isz akuratno ta nieistniejomca renka go boli. I cusz?

    Takosz nocni koszmary istniejo, pszerażajo nas i budzo asz oblane jesteźwa zimnem potę. Nualesz pszeca nie bydziemy muwieć isz to jezd dowud isz istnieje to cusz sie nam zwidzieło wew takiem koszmaże.

    A tera poprosiełbę o naźwisko szceptyka kturen twierdzieł isz nasi wrażenia (bul, pszyjemnoś itepede) so "nieprawdziwe". Albowię dalij somdze isz ktuś tu pszekonywa chochoła.
  • Odnoszę, za pewne mylne, wrażenie, że dyskutuje Kolega z rzeczami, które nie zostały napisane.
  • Nualesz dla Kulegi argumentus zes batożenia jezd udanem argumentusę pszeciw szceptyką czylisz ino apsztrakcyjno ciekawostko?

    Jeślisz ino apsztrakcyjno ciekawostko to faktyczno prużno szczempiełę jemzyk.

    A jeślisz argumentusę to dziesz ten szceptyk, kturen twierdzeł isz wrażenia so "nieprawdziwemy"?
  • Analogia nie działa - żeby z realisty zrobić sceptyka, musiałby Gnębon dać mu się batożyć i twierdzić że nic nie czuje.
  • Czy trzeba przyjść z własnym pejczem?
  • Niech się Gnębon wygnęboni co do siły argumentu :)
  • Kuba_ napisal(a):
    Analogia nie działa - żeby z realisty zrobić sceptyka, musiałby Gnębon dać mu się batożyć i twierdzić że nic nie czuje.
    A to dlapoczemusz? Gront isz za pomoco batożenia dany obywatel wyda paszczo odpednio wypedź.
  • los napisal(a):
    Czy trzeba przyjść z własnym pejczem?
    Zarówno Chester jak i Wittgenstein zalecają raczej pogrzebacz.
  • Kuba_ napisal(a):
    Analogia nie działa - żeby z realisty zrobić sceptyka, musiałby Gnębon dać mu się batożyć i twierdzić że nic nie czuje.
    Gorzej. Musiałby dany Gnębon batożyć realistę, a tenże podchodzić do sprawy ze zdrowym sceptycyzmem.
  • Gnębą napisal(a):
    Nualesz dla Kulegi argumentus zes batożenia jezd udanem argumentusę pszeciw szceptyką czylisz ino apsztrakcyjno ciekawostko?

    Jeślisz ino apsztrakcyjno ciekawostko to faktyczno prużno szczempiełę jemzyk.

    A jeślisz argumentusę to dziesz ten szceptyk, kturen twierdzeł isz wrażenia so "nieprawdziwemy"?
    Jest to genialna argumentacja, gdyż jeśli batożony wystęka, żeby batożący przestał, znaczy to, że tak naprawdę w głębi siebie wierzył, co jest przyczyną bólu - tylko był intelektualnie nieuczciwy.
  • Jak to ujął doktór Peterson: „Spróbuj waść argumentacją uśmierzyć własny ból”. Hic Rhodos, hic salta!
  • polmisiek napisal(a):
    Jest to genialna argumentacja, gdyż jeśli batożony wystęka, żeby batożący przestał, znaczy to, że tak naprawdę w głębi siebie wierzył, co jest przyczyną bólu - tylko był intelektualnie nieuczciwy.
    Wittgenstein twierdził że niekoniecznie. Batożony Gnębon uznaje opcjonalność, być może przestaną bić jak poprosi, więc co mu szkodzi? Dlatego przesądy nie są niczym nadzwyczajnym, koty nie rządzą przyczynowością ale na wszelki wypadek lepiej splunąć przez lewe ramię.

  • edytowano October 7
    Jak ja Was lubię z rana!
  • polmisiek napisal(a):
    Jest to genialna argumentacja, gdyż jeśli batożony wystęka, żeby batożący przestał, znaczy to, że tak naprawdę w głębi siebie wierzył, co jest przyczyną bólu - tylko był intelektualnie nieuczciwy.
    Dziesz ta. Jak mie śpiencegusz koszmary drenczo tesz kce sie obudzieć a pszeca ta chenć i jenki-stenki pszez sen nie so dowodę isz ogulno wieże isz to co mie sie zwidzieło i mie koszmara żeczywisto istnieje.

    Na ten tomiast uznawam isz istniejo moje zapoczuwania. Nualesz nie syszełem o szceptyku kturen by muwiel isz jak zapoczuwa bul to nie zapoczuwa.

  • Ja proponuję, żeby Kolega poszukał w podręcznikach do historii filozofii i zreferował nam rezultaty.
  • celnik.mateusz napisal(a):
    Ja proponuję, żeby Kolega poszukał w podręcznikach do historii filozofii i zreferował nam rezultaty.
    Referam - nima takiegusz.
  • Dziękuję za referat.
  • Ja to tylko podziwiam ile też Koledzy czytają albo czytajom i nie wiem skąd Koledzy czas na to na to mają albo majom.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.