Coronavirus a gospodarka

edytowano March 20 w Forum ogólne
Chyba warto zacząć osobny wątek. To dość istotne jeśli przeżyjemy w większości. Jak będzie dalej postępował kryzys? Jak będzie wyglądało życie gospodarcze po nim? Co się zmieni w układach sił? Czy to jest typowy kryzys mający analogie w przeszłości z pewnymi odmiennościami czy coś zupełnie nowego?

Moja wiedza o kryzysach minionych, nawet niedawno jest mała. Zajmowałem się przez ostatnie dekady głównie mikroekonomią stosowaną. Nie potrafię sobie więc wytłumaczyć nawet pierwszych przejawów kryzysu i przewidzieć dalszych skutków. Dla przykładu: dwie waluty dla mnie, znaczy firmy, ważne czyli złotówka i hrywna słabną w stosunku do dolara i Euro. Słabną w stosunku do Euro chociaż skala i dynamika kryzysu epidemicznego w strefie Euro jest nieporównanie większa niż u nas. Jest większa w strefie która jest źle skonstruowana i przezywa od wielu lat kryzys. Ekonomiczni komentatorzy bredzą coś po swojemu o awersji do ryzyka i ucieczce z rynków wschodzących na pewne. Nie tylko oni. Moi inwestorzy też. To teraz ich główna troska to zabezpieczyć aktywa. Rozumiem i popieram. Tyle że oni przez zabezpieczenie rozumieją konwersję wszystkiego co się da na EURO ewentualnie zainwestowanie w "fundusze". Co Koleżeństwo sądzi na ten temat. Ciekawym co sądzi Los. Spytajcie go bo jak sądzę nie czyta mnie albo nawet zaplonkował już dawno.

«13456712

Komentarz

  • edytowano March 20
    A to przeklejam dla plonkujacych bo mnie też interesi.
    A może przy okazji w obliczu zarazy się odplonkować?
    Bida musi pofolgować

    Rafał:


    "Chyba warto zacząć osobny wątek. To dość istotne jeśli przeżyjemy w większości. Jak będzie dalej postępował kryzys? Jak będzie wyglądało życie gospodarcze po nim? Co się zmieni w układach sił? Czy to jest typowy kryzys mający analogie w przeszłości z pewnymi odmiennościami czy coś zupełnie nowego?

    Moja wiedza o kryzysach minionych, nawet niedawno jest mała. Zajmowałem się przez ostatnie dekady głownie mikroekonomią stosowaną. Nie potrafię sobie więc wytłumaczyć nawet pierwszych przejawów kryzysu i przewidzieć dalszych skutków. Dla przykładu: dwie waluty dla mnie, znaczy firmy, ważne czyli złotówka i hrywna słabną w stosunku do dolara i Euro. Słabną w stosunku do Euro chociaż skala i dynamika kryzysu epidemicznego w strefie Euro jest nieporównanie większa niż u nas. Jest większa w strefie która jest źle skonstruowana i przezywa od wielu lat kryzys. Ekonomiczni komentatorzy bredzą coś po swojemu o awersji do ryzyka i ucieczce z rynków wschodzących na pewne. Nie tylko oni. Moi inwestorzy też. To teraz ich główna troska - zabezpieczyć aktywa. Rozumiem i popieram. Tyle ze oni przez zabezpieczenie rozumieją konwersję wszystkiego co się da na EURO ewentualnie zainwestowanie w "fundusze". Co Koleżeństwo sadzi na ten temat. Ciekawym co sądzi Los. Spytajcie go jak sądzę nie czyta mnie albo nawet zaplonkował już dawno."


  • edytowano March 25
    Zastanawiałem się, jak będzie wyglądać życie po bieżącej pandemii.

    Otóż wydaje mi się, że dany koronawirus skończy jak grypa. Czyli że będzie stałym elementem życia, z sezonowymi falami zachorowań od jesieni do wiosny; kto wie może chociaż latem da nam spokój. Jak wiemy, grypa mutuje stosunkowo szybko, więc jej przechorowanie nie daje nam żadnej gwarancji i nie ma możliwości stworzenia p-ko niej skutecznej szczepionki. Korona mutuje jeszcze szybciej, więc jeszcze bardziej nie ma gwarancji i jeszcze bardziej nie ma możliwości stworzenia szczepionki.

    Może, daj Bóg, taysze nałkawcy się ogarną i stworzą jakiś lek na to cholerstwo, który będzie rozmontowywał struktury wirusa w jakiś bardziej uogólniony sposób. Ile lat pracowali nad lekiem na AIDS? 20? 30? Teraz szybciej idzie, ale gwarancji nijakiej nie ma.

    A, jeszcze jedno, grypa, grypa -- na grypę też oczywiście wolno umrzeć, ale zdarza się to rzadko. O wirusie w koronie wiemy, że zdarza się to znacznie częściej. Ludzie w sile wieku umierają w proporcji 1:100, w przypadku emerytów śmiertelność idzie już w dziesiątki procent. Wniosek? Będziemy żyć krócej. Statystycznie, ssąc z brudnego palca, jakie 5-10 lat. Zamiast planowanego 90 lat, pożyjemy se 75.

    Wirus jest jakoś strasznie zaraźliwy. Kazali stać w kolejce w odległości 1,5 m? Już się tego nauczyliśmy. Kazali cięgiem myć ręce? Wzrośnie sprzedaż tłustych kremów. Ukłon zastąpi podanie dłoni, jak to bywało w koszarach 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich. Okazało się, że możemy pracować z domu? No to czemu tak nie zostawić, okazało się, że biura są przereklamowane, wystarczy od czasu do czasu umówić się na spotkanie, a i tych większość da się ogarnąć przez telefon.

    I tak już zostanie.

    Bo nawet jeśli znajdziemy -- daj Boże -- lek na COVID-19, to znaczy nie my, ale taysze nałkawcy, bo my se możemy co najwyżej łyknąć kilka gram lewoskrętnej witaminy C, jak nałczał inż. Zięba, a przed nim znany noblista Linus Pauling. Więc, jeśli nawet skuteczny lek zostanie dopuszczony do obrotu w EOG, to nawyki się zmienią. Bardzo się zmienią. Czy trwale? Nie wiem.

    Ale wydaje mi się, że jak w lotnictwie, procedury pisane są krwią. I mają tendencję raczej do zacieśniania się niż luzowania. Skoro więc wiemy, że świat jest niebezpiecznym miejscem i że w każdej chwili może z niego wychynąć jakiś zabójczy bakcyl, to powstaną i wdrożone zostaną skuteczne procedury walki z nim, zwłaszcza od strony prewencyjnej.

    Załóżmy, że stan totalnej awarii potrwa jeszcze pięć lat.

    Co się stanie z podróżami, zwłaszcza międzynarodowymi? Zostaną zakazane.

    Ale przecież wiemy, że przez telefon nie da się załatwić niczego poważnego. Wszystko trzeba omówić przy stole, twarzą w twarz, patrząc sobie w oczy. Tylko tak da się nabrać do człowieka zaufania. Nie od dziś mawiamy przecie, że i dostojny Forumkowicz zyskuje przy bliskim Poznaniu. Myślicie, że między bizniesmienami jest inaczej? Otóż nie jest. Oni też muszą się spotkać, popatrzeć, obgadać.

    A więc co? Powstaną na lotniskach specjalne strefy buforowe, gdzie można będzie umówić się do rozmównicy i zasiąść po dwóch stronach pleksy. Wysiądę z samolotu i będę jak ten towar w składzie celnym, niby na terytorium obcego państwa, ale nieoclony. Niby polecę do Hiszpanii, ale będę mógł tylko w saloniku na lotnisku spotkać się z hardymi Hiszpanami, pogadać o tym czy owym, zeżreć tapasy, popić piwerkiem Estrella, może Corona -- i wrócić. Pewnie będzie też jakiś hotel od strony lotniska, śmierdzący stale środkami dezynfekcyjnymi.

    Wjazd do jakiegoś państwa będzie wymagał kwarantanny. Jak długiej? Skąd mam wiedzieć, dziś są to dwa tygodnie, ale może da się skrócić do kilku dni. Po odpękaniu ich w "składzie wolnocłowym" wolno będzie ruszyć w dany kraj.

    Ale serio, czy cały kraj?

    Może ten podział zejdzie głębiej, np. do granic województw? Może na czas epidemii warto będzie podzielić państwo grodziami wodoszczelnymi, jak statek? Może podróże między województwami będą możliwe jedynie wyznaczonymi drogami i przejazd z Mazowsza na Podlasie będzie dopuszczalny jedynie po zatrzymaniu na kilka dni w jakimś przygranicznym miasteczku? Konkretnie, w Prosienicy, w jakiejś higienicznej austerii. Posiedzimy tam kilka dni i dopiero potem będziemy mogli ruszyć dalej, ciągnięci urodą Suwalszczyzny, Biebrzy czy innej Narwi.

    Dalszą konsekwencją będzie to, że urlopy będą musiały być miesięczne, w jednym kawałku. Szwedzi już od dawna dają urlopy minimum trzytygodniowe, bo zauważyli, że przez pierwszy tydzień myśli się o tym, co zostało w pracy, a przez ostatni tydzień -- co na nas w pracy czeka. Więc dajmy ludziom choć tydzień dla nich samych. W modelu kwarantannowym, odtajamy po rocznej pracy w trakcie spacerów po parku prosienickiej austerii. I już nad Zalewem Siemianówka będziemy zrelaxowani a odprężeni.
    Można to na szybko zrobić -- zakazać przejazdów między województwami i postawić baraki kontenerowe z pleksą pośrodku.
    Transport zbiorowy mocno, mocno dostanie po grzbiecie, zwłaszcza dolnej jego części. Serio, chcecie macać uchwyty, które macali jacyś chorzy? I chcecie wdychać ich zawirusowane chuchy? Jakoś wietrzę rozwój tanich aut, motocykli, rowerów. Zresztą, na piechotę też można kawał zajść, a w tych korkach to i szybciej. A może przejście na pracę w domu będzie tak szerokie i trwałe, że i korków nie będzie?
    Upadnie narciarstwo, bo nie będzie tygodniowych ani dwutygodniowych urlopów. Może wyskoczę na miesiąc do Zakopca i będę miał potem dość nart na pięć lat?
    Znacznie zmniejszy się ruchliwość ludności, będzie jak za króla ćwieczka, po co jeździć do sąsiedniego powiatu jak nie trzeba?
    A może poszerzy się tradycja "roku szabasowego", urlopu dziekańskiego, żeby wyskoczyć raz a dobrze dookoła świata, z ilomaś kilkudniowymi pauzami na lotniskach Ataturka, Suvarnabhumi czy Ronalda Reagana?
    Skończą się romantyczne wypady do Mediolanu na weekend. Zresztą, już się skończyły, ale ciągle łudzimy się, że wrócą czasy sprzed 2020.
    Kto wie, może wrócą, ale załóżmy że nie.
  • Jak o tym myślę, to myślę, że można przecie dopuścić nieograniczone przeloty autostradami i drogami ekspresowymi, ale zjazd z trasy będzie wymagał wylegitymowania się miejscową kwarantanną.
    Stacje benzynowe jako strefy wydzielone. Zresztą, już teraz taki na autostradach mają charakter. Zmieni się tyle, że panie będą obsługiwać w maskach i regularnie zmienianych rękawiczkach.
  • edytowano March 26
    Możliwe, że ogólnoświatowa epidemia zbiegła się przypadkowo z totalną zmianą geopolityki. Końcem jednobiegunowego świata, o którym od 2 lat mówią, ba krzyczą wręcz, znawcy. Możliwe. Ja bym jednak tego całego korownawirusa potraktował jako skutek, nie przyczynę. Jako element dużo większej gry.

    Ignac, globalna wioska skończyła się na naszych oczach, ale tego nie zauważyliśmy. A może inaczej, zbagatelizowaliśmy pewne oczywistości, bo one _jeszcze_ nas nie dotyczyły. Koronawirus przyspieszył pewne procesy. Zanim skończy się globalny handel, skończyły się globalne podróże, ale jeszcze gorzej, mogą zostać ograniczone podróże wewnętrzne ! Tego nie przewidzieliśmy zupełnie.

    Idzie wojna. Żeby przygotować się do wojny trzeba zakończyć demokrację. Szczególnie, że to raczej będzie wojna nietypowa, nam nieznana, nie tak jak ją rozumiemy. Wszystko co teraz będzie się działo, może wyglądać niekoniecznie spektakularnie, razy szybciej, raz wolniej, ale będzie podporządkowane na przygotowanie społeczeństw i organizacji wewnętrznej na prowadzenie wojny. Społeczeństwa żyjące w nieustannym dniu dziecka kompletnie nie są przygotowane właściwie na cokolwiek, szczególnie w kontekście możliwości wroga. Który ustrojowo i mentalnie ma idealne możliwości do wielkich i skoordynowanych akcji (ale ma inne problemy). Dlatego dzień dziecka trzeba zakończyć.

    Właśnie na naszych oczach tracimy ogromną część swobód, którymi Zachód się szczycił. Najzabawniejsze, że za pełną zgodą i aprobatą obywateli. Prościutkie narzędzie, prościutki mechanizm i mamy pierwszy etap osiągnięty. Bardzo małymi kosztami, właściwie żadnymi.

    Nie zdajemy sobie nawet sprawy jak się wszystko wokół zmieni. Ba, my tych zmian nie będziemy zauważać. Będziemy się szybciutko przyzwyczajać. Jeżeli chcemy cokolwiek zapamiętać, załóżmy wątek, co mieliśmy jeszcze miesiąc temu i jak to będzie się zmieniało. I konsekwentnie aktualizujmy. Za parę lat nie będziemy rozumieć o czym pisaliśmy na początku.
  • Szanowny Panie

    Proszę o przygotowanie dla nas pewnego narzędzia biologicznego. Celem i założeniami wprowadzenia tego narzędzia są:

    1) Wprowadzenie społeczeństwa w stan poważnego zagrożenia
    2) Zagrożenie ma być realne, ale skutki mają dotyczyć wyłącznie jednostek, których strata będzie najmniej dotkliwa dla społeczeństwa.
    3) Skutki nie mogą przekroczyć pewnej skali (śmiertelności, powikłań)
    4) Logika rozprzestrzeniania się wirusa powinna jednoznacznie wskazać, że jedyną możliwością zatrzymania jest izolacja.
    5) W związku z pkt. 4) społeczeństwo bardzo chętnie wyrazi zgodę na daleko idące ograniczenia
    6) Epidemia ma być możliwa do powstrzymania w ciągu 6 miesięcy
    7) Stan zagrożenia po 6 miesiącach ma być radykalnie zmniejszony, ale utrzymany
    8) Zagrożenie ma wyjść z terenów Azji i w przewidywalnym okresie rozszerzyć się na cały świat, sposoby ograniczenia będą należeć do zadania innej branży

    -

    Szanowany Panie,

    W odpowiedzi na pana zapytanie ofertowe, przesyłamy próbkę z opisem i sposobem działania.

    -

    Szanowany Panie,

    Zamawiam.

    Donald Trump.





  • edytowano March 26
    Ciekawe uwagi. Czy zamieszczacie je jeszcze na jakimś innym forum? Jeśli tak to proszę o link.Troche mi żal pozbawiać się dostępu do dyskusji a przynajmniej wypowiedzi czesci forumowiczow. Jednak przebywanie w domu w ktorym nie jestem pozadanym gosciem trwa zbyt dlugo. Poszukuje innego miejscz spotkan. Tak ten traktoealem jednak podobnie jak kiedys FF zostal uznany za wlasnosc prywatna co wiekszosc akceptuje. Ja nie.
  • Rafał napisal(a):
    Ciekawe uwagi. Czy zamieszczacie je jeszcze na jakimś innym forum? Jeśli tak to proszę o link.Troche mi żal pozbawiać się dostępu do dyskusji a przynajmniej wypowiedzi czesci forumowiczow. Jednak przebywanie w domu w ktorym nie jestem pozadanym gosciem trwa zbyt dlugo. Poszukuje innego miejscz spotkan. Tak to traktoealem jednak podobnie jak kiedys FF zostalo uznane za wlasnosc prywatna co wiekszosc akceptuje. Ja nie.
  • Rafał napisal(a):
    Ciekawe uwagi. Czy zamieszczacie je jeszcze na jakimś innym forum? Jeśli tak to proszę o link.Troche mi żal pozbawiać się dostępu do dyskusji a przynajmniej wypowiedzi czesci forumowiczow. Jednak przebywanie w domu w ktorym nie jestem pozadanym gosciem trwa zbyt dlugo. Poszukuje innego miejscz spotkan. Tak ten traktoealem jednak podobnie jak kiedys FF zostal uznany za wlasnosc prywatna co wiekszosc akceptuje. Ja nie.
    Pałka kupił ExCathedrę ! A wszystko mi jedno. Podobnie jak wszystko mi jedno, czy ktoś plonkuje mnie czy nie. A kolega ma cały czas problem mentora. Którym jest w rodzinie, w miejscu pracy, no tu nie. I słusznie, kolega jest jednym z wielu, jesteśmy wszyscy na podobnym poziomie. Prawie wszyscy. No i co ?
  • Wojna ekonomiczna, wojna bez granic? Z Rosją i Arabami osłabionymi przez obniżone ceny energii (mniejsze potrzeby = łatwiejsza rezygnacja z ich usług). Z Chinami jako Mordorem zatruwającym wolny świat. Z żołnierzami zamkniętymi w swoich domach, strzelającymi cyfrowymi zakupami do tych, od których przestali kupować.
    Wirus wygląda na katalizator takich zmian. Spiskowo - gdyby nie istniał, trzeba by go wymyślić.
  • Ignatz, przypomnij mi jak wyglądał świat w dobie SARS1, co i jak pozamykano i co się stało później. Jako przykład poproszę Chiny, Koreę, Kanadę.
  • Nu nie wię, poza tym że jeśli chodzi o statystykę, to SARS okazał się szczeniakiem. Ale jeśli Kolega coś wie, to śmiało, nie ukrywać się za dziwnymi sformułowaniami!
  • Wiem ze źródła zawodnego czyli pamięci własnej i relacjach cudzych. SARS1 w Polsce spowodował około 10 tyś zgonów, ładnie ukrytych statystycznie przez rząd Tuska metodą nazistowską (powikłania oddechowe wszelakie, ale nie uwzględnili, że to statystycznie wyjdzie).
    Kanada była wtedy kwarantannowana przez czas jakiś (kuzyn i znajoma z rodzina są tambylcami) i solidnymi restrykcjami. Chiny i Korera też po pierwszym frywolnym podejściu do tomatu się zbrutalizowali i wprowadzali solidne restrykcje. O czem teraz sobie nawet merdia powoli przypominają.
    No i co? No i jajco. Czyli abyś był proferosem epidemia musi trwać ponad rok i kosić tak na 10%.
    Na zachodzie są dwie zmienne, których nie uwzględniam ale o tem potem (angielskim oczywiście).
  • MS, na pewno nie mylisz pierwszego SARSa ze świńską grypą?
    Przypomnę: SARS nr 1 to 2002-2003.
  • To kolega zedytuje Wikipedię i dopisze, że Polska miała więcej zgonów niż cała reszta świata łącznie.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Severe_acute_respiratory_syndrome

    Kolega też zedytuje opisy dla Kanady bo oni o tych "solidnych" restrykacjach milczą.
  • edytowano March 26
    JORGE napisal(a):
    Szanowny Panie


    (...)
    Szanowany Panie,

    Zamawiam.

    Donald Trump.





    To wszystko ciekawie brzmi, ale nie spina się z rzeczywistością, bo na razie na epidemii zyskują Chiny. I raczej tak będzie w dalszej perspektywie, bo pomijając wszystko inne, depopulacja jest groźniejsza dla nas niż dla nich.

    Dla mnie ciekawe jest, że zaraza uderza w dwie świeckie religie -- sport i turystykę. Nawet trzy, bo i o globcio jakoś ostatnio przycichło.

  • krzychol66 napisal(a):
    MS, na pewno nie mylisz pierwszego SARSa ze świńską grypą?
    Przypomnę: SARS nr 1 to 2002-2003.
    Mogę mylić, bo piszę z pamięci i mogłem skleić 2 epidemie w jedną.
    Co do Kanady to muszę dopytać rodzinę, a co do Polski to Kopacz była wtedy ministrem zdrowia, więc to na pewno nie był rok 2002-2003.
  • JORGE napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    Ciekawe uwagi. Czy zamieszczacie je jeszcze na jakimś innym forum? Jeśli tak to proszę o link.Troche mi żal pozbawiać się dostępu do dyskusji a przynajmniej wypowiedzi czesci forumowiczow. Jednak przebywanie w domu w ktorym nie jestem pozadanym gosciem trwa zbyt dlugo. Poszukuje innego miejscz spotkan. Tak ten traktoealem jednak podobnie jak kiedys FF zostal uznany za wlasnosc prywatna co wiekszosc akceptuje. Ja nie.
    Pałka kupił ExCathedrę ! A wszystko mi jedno. Podobnie jak wszystko mi jedno, czy ktoś plonkuje mnie czy nie. A kolega ma cały czas problem mentora. Którym jest w rodzinie, w miejscu pracy, no tu nie. I słusznie, kolega jest jednym z wielu, jesteśmy wszyscy na podobnym poziomie. Prawie wszyscy. No i co ?
    Zadałem pytanie. Mentora w osobie Kolegi nie potrzebuję. Nie ma Kolega dla mnie odpowiedzi? Miałem małą nadzieję na to, ale jednak. Cóż, przeżyję.
  • edytowano March 26
    Zważywszy na ograniczony obecnie dostęp do sakramentów, w szczególności sakramentu pojednania, proszę Was o trzymanie na wodzy emocji. Zaniechajcie, proszę Was z całego serca.
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    Zważywszy na ograniczony obecnie dostęp do sakramentów, w szczególności sakramentu pojednania, proszę Was o trzymanie na wodzy emocji. Zaniechajcie, proszę Was z całego serca.
    po stokroć racja i dzięki za ten glos.

    Rafale po kobiecemu Cię proszę zaniechaj i zachowaj spokówj. Masz tutaj swoje miejsce.
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    Zważywszy na ograniczony obecnie dostęp do sakramentów, w szczególności sakramentu pojednania, proszę Was o trzymanie na wodzy emocji. Zaniechajcie, proszę Was z całego serca.
    +1
  • Rafał napisal(a):
    Ciekawe uwagi. Czy zamieszczacie je jeszcze na jakimś innym forum? Jeśli tak to proszę o link.Troche mi żal pozbawiać się dostępu do dyskusji a przynajmniej wypowiedzi czesci forumowiczow. Jednak przebywanie w domu w ktorym nie jestem pozadanym gosciem trwa zbyt dlugo. Poszukuje innego miejscz spotkan. Tak ten traktoealem jednak podobnie jak kiedys FF zostal uznany za wlasnosc prywatna co wiekszosc akceptuje. Ja nie.
    Rafale, mylisz się. Może są rzeczy, których nie akceptujesz, ale nie wyobrażam sobie tego miejsca bez Ciebie.
  • Brzost napisal(a):
    W_Nieszczególny napisal(a):
    Zważywszy na ograniczony obecnie dostęp do sakramentów, w szczególności sakramentu pojednania, proszę Was o trzymanie na wodzy emocji. Zaniechajcie, proszę Was z całego serca.
    +1
    +10
  • W_Nieszczególny napisal(a):
    Zważywszy na ograniczony obecnie dostęp do sakramentów, w szczególności sakramentu pojednania, proszę Was o trzymanie na wodzy emocji. Zaniechajcie, proszę Was z całego serca.
    +1
  • Na drogach ruch osobowy znacznie wygaszony, ruch TIRów tak jakby mniej ....
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Na drogach ruch osobowy znacznie wygaszony, ruch TIRów tak jakby mniej ....
    Bo stoją na granicy. Nawet Transport maseczek i kombinezonów jest możliwy w krótszej kolejce tylko jeśli jest faktura pro forma.
  • W Łodzi na ulicach same tiry
  • Cos niecoś będę czytał. Będę się jednak wycofywał. Jak znajdę odpowiednie miejsce to również z czytania. Mogę przebywać z osobami których nie lubię, albo one mnie nie lubią o ile to coś wnosi do mojej wiedzy o świecie lub pomaga w czymkolwiek. Tak było i narastało od długiego czasu. Nie dotyczy to jednak sytuacji przebywania z osobami do których straciłem szacunek. Oczywiście nie dotyczy to Koleżeństwa które apeluje o spokój i wyluzowanie. Wyluzowanie w takiej sytuacji jest niemożliwe. Nie chodzi też o wzmożenie tylko o zdecydowanie i postawienie granic.
  • Proszę też pisać
  • Nie ma sensu bo zostanę zabanowany.
  • Rafał napisal(a):
    Nie ma sensu bo zostanę zabanowany.
    https://excathedra.pl/index.php?p=/discussion/comment/325932/#Comment_325932

    ;-)

  • Rafał napisal(a):
    Nie ma sensu bo zostanę zabanowany.
    ale jeszcze nie jesteś ;)
  • Brzost napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    Nie ma sensu bo zostanę zabanowany.
    https://excathedra.pl/index.php?p=/discussion/comment/325932/#Comment_325932

    ;-)

    :-)
  • Kurwa, Rafał, o co ta drama teraz ? Co się znowu wydarzyło ?
  • JORGE napisal(a):
    Kurwa, Rafał, o co ta drama teraz ? Co się znowu wydarzyło ?
    Maria zagroziła Rafału plonkiem, ale nie wiadomo czy splonkowała X_X
  • edytowano March 26
    Nie wygłupiajta się. Bez Was to już nie to samo.
  • edytowano March 26
    .
  • Post wyżej wyjaśnia. Szacunek. Straciłem szacunek dla niektórych forumowiczów. Tak dalece że chcę mieć z nimi jak najmniej wspólnego. Czytam do czasu aż znajdę sobie inne miejsce do czytania ciekawych i inspirujących wypowiedzi ludzi, których szacunkiem darzę i nie brzydzę się ich odpowiedzi. Musiałbym odpowiadać ordynarnie jak żulom. Jaśniej już nie można.
  • Rafał napisal(a):
    Cos niecoś będę czytał. Będę się jednak wycofywał. Jak znajdę odpowiednie miejsce to również z czytania. Mogę przebywać z osobami których nie lubię, albo one mnie nie lubią o ile to coś wnosi do mojej wiedzy o świecie lub pomaga w czymkolwiek. Tak było i narastało od długiego czasu. Nie dotyczy to jednak sytuacji przebywania z osobami do których straciłem szacunek. Oczywiście nie dotyczy to Koleżeństwa które apeluje o spokój i wyluzowanie. Wyluzowanie w takiej sytuacji jest niemożliwe. Nie chodzi też o wzmożenie tylko o zdecydowanie i postawienie granic.
    Nie wycofuj się.
  • edytowano March 26
    Pigwa napisal(a):
    To wszystko ciekawie brzmi, ale nie spina się z rzeczywistością, bo na razie na epidemii zyskują Chiny. I raczej tak będzie w dalszej perspektywie, bo pomijając wszystko inne, depopulacja jest groźniejsza dla nas niż dla nich.

    Dla mnie ciekawe jest, że zaraza uderza w dwie świeckie religie -- sport i turystykę. Nawet trzy, bo i o globcio jakoś ostatnio przycichło.

    Najpierw uważałem, że na epidemii wygrają Stany, później (całkiem niedawno) że Chiny, a teraz znowu - USA. Nie wiem, zmieniam zdanie, strzelam. Bardzo możliwe, że po prostu jedni i drudzy próbują skorzystać z sytuacji, wirus pojawił się spontanicznie i próbują rozgrywać. A co do tego nie mam wątpliwości, starcie USA i Chin rozciągnęło się na walkę z epidemią.

    Jednego jestem pewien - idzie wojna.

  • Mania napisal(a):
    JORGE napisal(a):
    Kurwa, Rafał, o co ta drama teraz ? Co się znowu wydarzyło ?
    Maria zagroziła Rafału plonkiem, ale nie wiadomo czy splonkowała X_X
    Za co, chcę zobaczyć.
  • Kolejna ciekawa123 informacja, mianowicie zerwały się łańcuchy dostaw zaawansowanych komponentów do produkcji w Chinach, czyli Chiny się zatrzymują, bo Europa nie wysyła!
    Trza b y to zweryfikować.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Kanada była wtedy kwarantannowana przez czas jakiś (kuzyn i znajoma z rodzina są tambylcami) i solidnymi restrykcjami.
    Zaciekawiło mnie to co kolega o Kanadzie napisał. Za nic nie mogłem sobie przypomnieć które to były epidemie. No więc pasują dwie SARS w 2003 roku i świńska grypa H1N1 w 2009 roku. Obie epidemie dotknęły Kanadę a szczególnie Toronto, ponieważ jest to największe miasto. Nie przypominam sobie żeby podczas tych epidemii były takie zaostrzenia jak w tej chwili. Z artykułu który znalazłem wynika że była kwarantanna podczas SARS ale tylko w jednym szpitalu i dotyczyła ludzi którzy z tym szpitalem mieli styczność. Oprócz tego były zalecenia aby nie podróżować do Meksyku podczas świńskiej grypy w 2009. Normalnie dla przeciętnego człowieka tak jak mnie i mojej rodziny życie biegło normalnie i praktycznie oprócz ostrzeżeń w ogóle nie odczuliśmy tego. Nie było żadnej paniki i trwogi jak to ma miejsce w tej chwili. Pamiętam, że tylko raz przez jakiś czas w kościele wprowadzono zakaz Komunii na język. Na 90% jestem pewny że to było w 2009. Bo wydaje mi się że to nie było tak dawno. Raczej nie 17 lat temu, ale pamięć ludzka jest zawodna. I to wszystko jeśli chodzi o ograniczenia i restrykcje w czasie różnych epidemii jakie przeszliśmy.
    https://globalnews.ca/news/6458609/looking-back-toronto-sars-outbreak/
    https://en.wikipedia.org/wiki/2009_flu_pandemic_in_Canada
  • Mordechlaj_Mashke napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    Kanada była wtedy kwarantannowana przez czas jakiś (kuzyn i znajoma z rodzina są tambylcami) i solidnymi restrykcjami.
    Zaciekawiło mnie to co kolega o Kanadzie napisał. Za nic nie mogłem sobie przypomnieć które to były epidemie. No więc pasują dwie SARS w 2003 roku i świńska grypa H1N1 w 2009 roku.
    Najprawdopodobniej zmiksowałem w pierwszym wpisie 2 epidemie. Zdecydowanie było to za czasów rządów PO, Jak przez mgłę pamiętam rozmowy o tym, że my tu kompletnie nic nie robimy a tam jakieś zalecenia, pisząc z pamięci mogłem pomieszać zakaz z zaleceniami. Na pewno to nie było jak teraz, tu nie ma porównania.

  • Rafał napisal(a):
    Post wyżej wyjaśnia. Szacunek. Straciłem szacunek dla niektórych forumowiczów. Tak dalece że chcę mieć z nimi jak najmniej wspólnego. Czytam do czasu aż znajdę sobie inne miejsce do czytania ciekawych i inspirujących wypowiedzi ludzi, których szacunkiem darzę i nie brzydzę się ich odpowiedzi. Musiałbym odpowiadać ordynarnie jak żulom. Jaśniej już nie można.
    Rafale, nie wyobrażam sobie, że miałoby Ciebie tu nie być. Wielokrotnie pomogłeś mi, doznałam od Ciebie wsparcia. Nie odchodź.
  • edytowano March 27
    Na pytanie cui prodest - na ten czas rysuje mnie się taka odpowiedź:
    Chiny i ...diabeł
  • Doktór Peterson nałcza, że fundamentalne różnice między lewicą a prawicą są temperamentalne, charakterologiczne. Że jeśli ktoś ma wysoką "otwartość", to jest ciekawy świata, szuka nowych rozwiązań, rozwala granice, chce żeby wszystko się ze wszystkim mieszało, to to jego animula jest naturaliter lewakiana. A jeśli ktoś dla odmiany wysoko punktuje na skalach "rzetelność" i "sumienność", zaś w danej "otwartości" się nie sprawdza, to będzie przede wszystkim chciał, żeby był porządek, żeby szanować tradycje i to, jak rzeczy są poukładane, będzie też chciał wyraźnych i mocnych granic, które oddzielają naszą wspólnotę od innych i ją wyróżniają. Co ciekawe, ludzie tego temperamentu przykładają też większą wagę do higieny i bardziej się boją, że wraz z kontaktami ze światem przylezą jakieś choróbska, czemu dał w 2015 wyraz Kaczyński i za co został przez lewacki establiszment zbesztany.

    To się z grubsza pokrywa z fizoloficznym podziałem na heraklitejczyków i parmenidejczyków, bo jak naucza doktór Sommer, przekonania racjonalne zawsze wyrastają z -- często nieuświadomionych -- nastawień przedracjonalnych.

    Ale po co ten długi a nudny wstęp. Otóż, czasy, w których żyliśmy do zeszłego miesiąca, polegały na tym, że każdy mógł w każdej chwili pojechać wszędzie, no chyba że nie chciał. Wypad do Mediolanu na zakupy, autostop po Europie, studencki wypad do Afryki czy wogle dookoła świata, safari w Kenii dla dentystów czy adwokatów, bezkrwawe oczywiście itd. Każdy z nas był w znacznie większej liczbie miejsc, niż pokolenie naszych ojców czy dziadów. Ba, mam powody sądzić, że mój prapradziad rzadko, o ile w ogóle, opuszczał swój powiat łukowski, a nawet rodzinną wieś Szyszki.

    I teraz, spofodu wirus, nikt z nas nie wychodzi z domu, a jeśli wogle, to nie dalej niż do najbliższej biedry.

    Powyżej możecie sobie przeczytać moją fantazję o świecie, który musi stale żyć z groźnym i zaraźliwym wirusem. Co w tym świecie jest radykalnie inne od tego, co dotąd znaliśmy? Otóż trafnie wskazał kol. Konsument, że przede wszystkiem możliwość nieskrępowanego podróżowania. Jest to świat wyraźnych i sztywnych granic.

    I tu się robi zabawnie, bo sam jestem fanem podróżowania, nieskrępowanego przenoszenia się z miejsca w miejsce, poznawania nowych ludzi i nowych kultur, a już zwłaszcza żarcia z drugiego końca świata, no, czyli temperamentalnie jestem lewakiem. Ale nie o mnie miało być.

    Otóż ten nowy świat, to przede wszystkim świat wyraźnych i twardych granic. Podróżowanie międzynarodowe, a może nawet między jakimiś strefami bezpieczeństwa epidemicznego, staje się trudne i długotrwałe. O wiele jeszcze miesiąc temu, jeśli chciałem skontrolować fabrykę na Ukrainie, to mogłem to zrobić w dzień-dwa, o tyle dziś zajmie mi to miesiąc (dwa tygodnie kwarantanny fte i dwa wefte).

    A to znaczy, że ze świata radykalnie lewackiego przenosimy się do świata zbudowanego na sposób prawicowy. Żyjesz se w swoim Shire, to w nim żyj. Radować się, do kata!
  • Bardzo ładne SR
    Ja się mieszczę w tych tam ,drugich,
    Czy sie raduję? hmmm...

    tu zalinkuję do spokojnie krytycznej lektruy
    https://www.salon24.pl/u/fraszkowanie/1031290,koronawirus-trwaja-przymiarki-do-apokalipsy
  • Tylko Szajer trzeba lubić by się radować. A jak ktoś budował swoją tożsamość na relaksie na Sri Lance i chlubił się kreatywnymi sposobami na pchły piaskowe na plażach Wietnamu to szybko nie przedzieżgnie się w konesera Ochotnicy.
    Jak byłam w Naddniestrzu i z niejakim mozołem musiałam przekraczać "nieistniejąca" granicę mołdawsko - naddniestrzańską to miałam dysonans poznawczy, że granica króra nie istnieje jest realna a taka polsko niemiecka istnieje a jest nierealna. Z posta Ignaca wnioskuję, że sytuacja się normalizuje :]
  • 1. Jeżeli okaże się, że nosicielem wirusa jest łuskowiec.
    2. Jeżeli pandemia wygaśnie najpóźniej w przyszłym roku.
    3. Jeżeli śmiertelność w rozkładzie wieku na osi X będzie odwróconym Rozkładem Poissona, a w populacji na poziomie 5%
    To
    Najdalej za rok Paseo Maritimo i nadrabianie zaległości.
  • Pani_Łyżeczka napisal(a):
    Tylko Szajer trzeba lubić by się radować. A jak ktoś budował swoją tożsamość na relaksie na Sri Lance i chlubił się kreatywnymi sposobami na pchły piaskowe na plażach Wietnamu to szybko nie przedzieżgnie się w konesera Ochotnicy.
    Jak byłam w Naddniestrzu i z niejakim mozołem musiałam przekraczać "nieistniejąca" granicę mołdawsko - naddniestrzańską to miałam dysonans poznawczy, że granica króra nie istnieje jest realna a taka polsko niemiecka istnieje a jest nierealna. Z posta Ignaca wnioskuję, że sytuacja się normalizuje :]
    Wiele patrzę na fabrykantów w okolicznych sterylnych przewalarniach faktur, to te relaksy na srilankach to nie było żadne budowanie tożsamości, a permanentna ucieczka od realności do wydumanego świata z katalogu.
    Różne bóle, które teraz uzewnętrzniają się po sieci wydają się to potwierdzać. Nagłe zderzenie z rzeczywistością, którą w końcu trzeba będzie wziąć na klatę bez możliwości ucieczki od niej.

    Coraz więcej plusów dostrzegam w obecnej sytuacji. Dla wielu będzie ona szansą na ozdrowienie (choć materialnie lepiej nie będzie).
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.