Chleb domowy

edytowano December 2020 w Kulinaria
Znacie prostszy przepis?


Chrup, chrup :-)
«1

Komentarz

  • Bułeczki
  • Jeszcze jedna odmiana: chlebek na lunch robiony w 10 minut
  • Robilas Maniu ktorys z tych przepisow?
    Dlaczego pytam?
    Bo nie wszystko co wyglada na szybkie i proste jest dobre.
    Nie mam zaufania do Il Rifugio Perfetto
  • Chlebka nie robiłam żadnego. Robiłam ciasto (wątek obok) - wyszło fantastycznie, niebo w gębie.
  • edytowano December 2020
    Ja tez robilam ciasto wg jej przpisu. Bylo obrzydliwe, brr
    Jakie ciasto robilas?
  • Ponieważ na pieczeniu chleba zjadłam zeby i wszystkie rozumy :)
    peem tak:
    lepiej piec niz smazyc, bo pieczony zdrowszy i zachowuje sie lepiej. Nie czerstwieje.
    a najlepiej piec na zakwasie, nie drożdżach.
  • Nie znam. W mojej rodzinie na wypieku chleba zna się tylko moja Pierworodna.
  • Michał5 napisal(a):
    a najlepiej piec na zakwasie, nie drożdżach.
    I pierwsze (zakwas) i drugie (drożdże) to wszystko drożdże przecież!

    Różnica jest w procesie.
    Zaczyn (zakwas) "uruchamia" prócz "dzikich" drożdży różne "dobre" bakterie, które przetwarzają składniki zboża na prozdrowotne (i przy okazji odpowiadają za smak).

    Chleb na "zwykłych" drożdżach jest tak samo pożywny, a jak się jeszcze doda suchego zakwasu, to smakuje jak chleb.

    Różnica jest w tym, co niewidoczne...

    ---
    Zazdraszczam udanych wypieków. Dwa razy podchodziliśmy z małą żonką, nie wychodził zaczyn (gnił). Pora na trzecią razę :)
    Natomiast (domowy) chleb na drożdżach piekarniczych z dodatkiem suchego zakwasu i tak jest lepszy niż 90 % pieczyw z piekarń.
    Choć wolałbym ten "prawdziwy"...

  • romeck napisal(a):
    Michał5 napisal(a):
    a najlepiej piec na zakwasie, nie drożdżach.
    I pierwsze (zakwas) i drugie (drożdże) to wszystko drożdże przecież!

    Różnica jest w procesie.
    Zaczyn (zakwas) "uruchamia" prócz "dzikich" drożdży różne "dobre" bakterie, które przetwarzają składniki zboża na prozdrowotne (i przy okazji odpowiadają za smak).

    Chleb na "zwykłych" drożdżach jest tak samo pożywny, a jak się jeszcze doda suchego zakwasu, to smakuje jak chleb.

    Różnica jest w tym, co niewidoczne...

    ---
    Zazdraszczam udanych wypieków. Dwa razy podchodziliśmy z małą żonką, nie wychodził zaczyn (gnił). Pora na trzecią razę :)
    Natomiast (domowy) chleb na drożdżach piekarniczych z dodatkiem suchego zakwasu i tak jest lepszy niż 90 % pieczyw z piekarń.
    Choć wolałbym ten "prawdziwy"...

    Racja. Piekę taki chleb. Kupuję suchy zakwas 15 g (Dr. Oetker. To nie reklama, bo kupiłam na wagę na Allegro, ale trzeba go dawać dużo więcej i inaczej smakuje) i suche drożdże 7 g. Chleb robię wg przepisu na zakwasie i jest pyszny. Długo jest świeży.
  • romeck, zakwas lepiej wyprowadzić późnym latem, bo następuje to dużo szybciej, ok 4 dni,
    Później przechowujemy w lodówce NIE DŁUŻEJ niż tydzień bez dokarmienia, czyli albo nowy wypiek, albo zuzytkujemy dokarmiony , swieży zakwas na żurek.
    Piekę na swoim zakawasie już 8 lat.
    Pierwszy, pamietam to dobrze, zrobiłam w sierpniu, 22.
    W matki Boskiej Czestochowskiej upiekłam swój pierwszy zytni chleb.
    Mój zakawas matkę rozdaje hojnie chlebiarom i chlebiarzom.
    Jest coraz mocniejszy, poszedł w swiat daaaleki.
    Stoi w kamiennym garnuszku , przykryty gazą, w kątku lodówki i drzemie, garnuszek nie myty! Piekę co tydzień trzy chleby
    Woda do przygotowywania przegotowana, maka z mlyna, kupowana w workach, zawsze z wyprzedzeniem, żeby nabrała swoistych , domowych bakterii.
    Chleb zawsze wyrośniety, ciemny, smaczny do samego końca, pieczony w zwykłej kuchence, w foremkach keksówkach, wyłożonych papierem do pieczenia.
    W zależności kto wyrabia, ja czy mąż troszkę inaczej rośnie, troszkę inaczej pęka, troszke inaczej smakuje, powiadają córki.
    Oprócz zytniego robię dłygie angielki, albo bułki paryskie na zwykłej mące poznańskiej czy wrocławskiej.
    Używam drożdzy w kostce, minimalnie, jedna piatą kostki na kg mąki.
    Czasem dodaje oliwe, zawsze mleko od krowy i morska sól.
    Wychodzą porządnie wyrośniete , dwie długie angielki.
    Jak mamy gości, to świeże i chrupiące sa atrakcja spotkania.

  • Michał5 napisal(a):
    Piekę na swoim zakawasie już 8 lat. ... Piekę co tydzień trzy chleby. ... to świeże i chrupiące sa atrakcja spotkania.
    wow!

    ps.
    Michał5:
    zawsze mleko od krowy
    czy jest mleko nie od krowy?
    a my już kilka lat temu wróciliśmy do niskiej pasteryzacji z mikrofiltrowaniem (zamiast przez wiele lat dostępnej jedynie wysokiej pasteryzacji, czyli UHT)

  • czy jest mleko nie od krowy?
    Oczywiście! Najbardziej znane to od owcy i od kozy. Ale praktycznie od wszystkich ssaków.
  • Cyrylica napisal(a):
    Racja. Piekę taki chleb.
    Kupuję suchy zakwas 15 g (Dr. Oetker. To nie reklama, bo kupiłam na wagę na Allegro, ale trzeba go dawać dużo więcej i inaczej smakuje) i suche drożdże 7 g. Chleb robię wg przepisu na zakwasie i jest pyszny. Długo jest świeży.
    no tak właśnie czyni mała żonka!
    jednak taki z zaczynu, hmmm.... ;)


    (ponieważ suchy zakwas nadaje tylko smak, a nie "transformuje" białka)
  • romeck, mleko od krowy, czyli nie z mleczarni.
    Jedna laska mi przywozi. Udojone od swoich czterech krów.
    :)
  • Michał5 napisal(a):
    romeck, mleko od krowy, czyli nie z mleczarni.
    Jedna laska mi przywozi. Udojone od swoich czterech krów.
    :)
    a tak można? (przepisy, prawo)
    oraz
    ilu procentowe? bo chyba z 4! (tłuszczu)

    Kiedyś w Tesco takie było: mleko 4,2 %!
  • W butelce 1.5 l smietany od chlery!
    Nawet sie boje okreslić ;)
    w kazdym razie kozuch zjada kot
  • romeck napisal(a):
    Cyrylica napisal(a):
    Racja. Piekę taki chleb.
    Kupuję suchy zakwas 15 g (Dr. Oetker. To nie reklama, bo kupiłam na wagę na Allegro, ale trzeba go dawać dużo więcej i inaczej smakuje) i suche drożdże 7 g. Chleb robię wg przepisu na zakwasie i jest pyszny. Długo jest świeży.
    no tak właśnie czyni mała żonka!
    jednak taki z zaczynu, hmmm.... ;)


    (ponieważ suchy zakwas nadaje tylko smak, a nie "transformuje" białka)
    Próbowałam kiedyś zrobić prawdziwy zakwas i mi się zesmrodził. Więcej nie próbuję. A ten z torebek tez smakuje. Pewnie produkt zastępczy, ale nie przeszkadza. :)
  • Michał5 napisal(a):
    najlepiej piec na zakwasie, nie drożdżach.
    na
    Maka żytnia inaczej sie zachowuje niz pszenna, Jest gliniasta.
    Ja pare razy probowalam robic na zakwasie, z maki zytniej. Pierwszy raz zrobilam zakwas z m. zytniej z marketu, nie pachnial zbyt dobrze, trochę gorzko, ale nawet wykipial, i chleb mi wyrosł. Potem juz kupilismy dobrą make w młynie. Zakwas mi nie wyszedl i chleb tez.
    Nie umiem robic chleba zytniego, na zakwasie.

  • edytowano December 2020
    uhrr napisal(a):
    Michał5 napisal(a):
    najlepiej piec na zakwasie, nie drożdżach.
    na
    Maka żytnia inaczej sie zachowuje niz pszenna, Jest gliniasta.
    Ja pare razy probowalam robic na zakwasie, z maki zytniej. Pierwszy raz zrobilam zakwas z m. zytniej z marketu, nie pachnial zbyt dobrze, trochę gorzko, ale nawet wykipial, i chleb mi wyrosł. Potem juz kupilismy dobrą make w młynie. Zakwas mi nie wyszedl i chleb tez.
    Nie umiem robic chleba zytniego, na zakwasie.

    Piekę już tylko z mąki pszennej. Ostatnio z Basi tortowej. Jest pyszny. Z żytniej wychodzi jak z gipsu.
  • edytowano December 2020
    Ale na zakwasie? Zakwas z mąki zytniej? (nie smiejcie sie, jest zakwas z przennej? :) l
  • edytowano December 2020
    Michał5 napisal(a):
    W butelce 1.5 l smietany od chlery! Nawet sie boje okreslić ;) w kazdym razie kozuch zjada kot
    Bardzo niezdrowo się odżywia. ;)

  • uhrr napisal(a):
    Michał5 napisal(a):
    najlepiej piec na zakwasie, nie drożdżach.
    na
    Maka żytnia inaczej sie zachowuje niz pszenna, Jest gliniasta.
    Ja pare razy probowalam robic na zakwasie, z maki zytniej. Pierwszy raz zrobilam zakwas z m. zytniej z marketu, nie pachnial zbyt dobrze, trochę gorzko, ale nawet wykipial, i chleb mi wyrosł. Potem juz kupilismy dobrą make w młynie. Zakwas mi nie wyszedl i chleb tez.
    Nie umiem robic chleba zytniego, na zakwasie.

    Bo żyto NIE MA glutenu! Białka, które "tworzy" gąbkowatą konstrukcję. Jest też kwaśniejszy. Zawsze będzie glina.

    Kupujemy taki porządny 100 % żytni w Bytomiu, kroję w ok. 4 mm kromki i wkładam do zamrażarki.
  • Dzięki koronawirusowi wyhodowałem zakwas i zrobiłem trochę chlebów, z różnych mąk (ale zawsze zaczyn był żytni). Ostatnio zapomniałem zakwas dokarmić i chyba mi zdechł.
    Przypadkiem odkryłem ciekawy sposób na skrócenie czasu rośnięcia chleba (niestety obudzenie zakwasu + zaczyn to i tak kilkanaście godzin) - dodaje łyżeczkę miodu. Drożdże jak się dorwą do tej odrobiny cukru to wyrasta 4x szybciej. Pewnie w każdej książce o pieczeniu jest o tym, ale mi się czytać więcej niż zupełne podstawy nie chciało i eksperymentowałem.
  • a co powiecie o tych maszynkach do robienia chleba, czyli wsypujesz składniki sam ugniata a później wypieka?
    warto w to się bawić?
  • janosik napisal(a):
    a co powiecie o tych maszynkach do robienia chleba, czyli wsypujesz składniki sam ugniata a później wypieka?
    warto w to się bawić?
    Mój Krzysiek się w to bawi, chleb wychodzi ok, pieką go na okrągło. Dodają jakieś kminki czy mak - mnie b. smakuje.
  • edytowano December 2020
    uhrr napisal(a):
    Ale na zakwasie? Zakwas z mąki zytniej? (nie smiejcie sie, jest zakwas z przennej? :) l
    Zakwas żytni. Taki:
    https://allegro.pl/oferta/dr-oetker-zakwas-chlebowy-zytni-w-proszku-2x-15-g-9674412603

    Przy okazji tam jest przepis. Mieszałam mąki, można i tak, ale uznaliśmy z mężem, że z pszennej jest super. Tylko piekę inaczej, bo boję się tej wysokiej temperatury. Ustawiam na ok 50 - 55 minut, grzałki góra - dół bez termoobiegu, 180 stopni, bo mój piecyk chyba ma wyższą temperaturę, niż pokazuje. Pod koniec czasem przykrywam folią, bo góra już jest ładnie zarumieniona. Ale to trzeba wyczaić swój piecyk.
  • Wyspecjalizowałem się w robieniu ciasta do pizzy, może nie jest jakieś rewelacyjne ale daje radę :).
    Pytanko takie czy z takiego ciasta można upiec chleb, czy coś trzeba zmienić?
  • janosik napisal(a):
    a co powiecie o tych maszynkach do robienia chleba, czyli wsypujesz składniki sam ugniata a później wypieka?
    warto w to się bawić?
    ale że chleb bez CHRUPIĄCEJ skórki???
  • polmisiek napisal(a):
    Przypadkiem odkryłem ciekawy sposób na skrócenie czasu rośnięcia chleba (niestety obudzenie zakwasu + zaczyn to i tak kilkanaście godzin) - dodaje łyżeczkę miodu. Drożdże jak się dorwą do tej odrobiny cukru to wyrasta 4x szybciej.
    cukier = fruktoza + glukoza, i trzeba najpierw zużyć energię na rozbicie dwucząstki
    a miód = fruktoza
    przy okazji: słód jęczmienny to maltoza = glukoza + glukoza
  • janosik napisal(a):
    Wyspecjalizowałem się w robieniu ciasta do pizzy, może nie jest jakieś rewelacyjne ale daje radę :).
    Pytanko takie czy z takiego ciasta można upiec chleb, czy coś trzeba zmienić?
    Ja robię chleb z typowego ciasta na pizzę (też doszedłem metodą prób i błędów do dobrego przepisu) i wychodzi b. dobry, należy tylko ciasto krócej i mniej intensywnie wygniatać, tzn. na chleb powinno być nieco "luźniejsze".
  • romeck napisal(a):
    janosik napisal(a):
    a co powiecie o tych maszynkach do robienia chleba, czyli wsypujesz składniki sam ugniata a później wypieka?
    warto w to się bawić?
    ale że chleb bez CHRUPIĄCEJ skórki???
    a to w takim razie odpada
  • MarianoX napisal(a):
    janosik napisal(a):
    Wyspecjalizowałem się w robieniu ciasta do pizzy, może nie jest jakieś rewelacyjne ale daje radę :).
    Pytanko takie czy z takiego ciasta można upiec chleb, czy coś trzeba zmienić?
    Ja robię chleb z typowego ciasta na pizzę (też doszedłem metodą prób i błędów do dobrego przepisu) i wychodzi b. dobry, należy tylko ciasto krócej i mniej intensywnie wygniatać, tzn. na chleb powinno być nieco "luźniejsze".
    a później foremka, piekarnik i na ile stopni 180? minuty pewnie na czuja aż się ładnie zarumieni?
  • edytowano December 2020
    janosik napisal(a):
    MarianoX napisal(a):
    janosik napisal(a):
    Wyspecjalizowałem się w robieniu ciasta do pizzy, może nie jest jakieś rewelacyjne ale daje radę :).
    Pytanko takie czy z takiego ciasta można upiec chleb, czy coś trzeba zmienić?
    Ja robię chleb z typowego ciasta na pizzę (też doszedłem metodą prób i błędów do dobrego przepisu) i wychodzi b. dobry, należy tylko ciasto krócej i mniej intensywnie wygniatać, tzn. na chleb powinno być nieco "luźniejsze".
    a później foremka, piekarnik i na ile stopni 180? minuty pewnie na czuja aż się ładnie zarumieni?
    Tak, dokładnie w taki sposób, ok 20-30 minut, można też postukać w chleb - wypieczony wydaje taki nieco głuchy, "pusty" dźwięk.
  • Ja także piekę chleb. Już długo, ponieważ więcej niż 6 lat. Pierwszy zakwas dostałam od mojej synowej i od tej pory jeszcze nigdy nie zdarzyło, się by zabrakło go w naszym domu. Jest to chleb pszenno-żytni z dużą ilością ziaren m.in. słonecznika, dyni, siemienia. Dokładam także płatki owsiane, otręby pszenne, kaszę gryczaną, miód, sól i ciepłą wodę a na końcu najważniejszy składnik zakwas. Za każdym razem odkładam go z wyrobionego ciasta. Z mojej porcji wychodzą 2 podłużne, 2-kilogramowe chleby. Wszyscy go lubimy, ale najbardziej ja i moje wnuczki.
  • Basia napisal(a):
    Ja także piekę chleb. Już długo, ponieważ więcej niż 6 lat. Pierwszy zakwas dostałam od mojej synowej i od tej pory jeszcze nigdy nie zdarzyło, się by zabrakło go w naszym domu. Jest to chleb pszenno-żytni z dużą ilością ziaren m.in. słonecznika, dyni, siemienia. Dokładam także płatki owsiane, otręby pszenne, kaszę gryczaną, miód, sól i ciepłą wodę a na końcu najważniejszy składnik zakwas. Za każdym razem odkładam go z wyrobionego ciasta. Z mojej porcji wychodzą 2 podłużne, 2-kilogramowe chleby. Wszyscy go lubimy, ale najbardziej ja i moje wnuczki.
    Potwierdzam. :) Pyszny i długo świeży.
  • edytowano December 2020
    Prosze w takim razie o dokladny/e przepis/y
  • Bardzo proszę oto przepis ale zakwas pierwszy raz trzeba samemu zrobić tydzień wcześniej . Ja nigdy tak nie robiłam, ponieważ dostałam od synowej.
    Przepis;
    1 szklanka siemienia
    1 szklanka słonecznika
    1 szklanka dyni
    1 szklanka płatków owsianych
    1 szklanka otrębów pszennych
    1 torebka kaszy gryczanej (ugotowanej)
    2 szklanki mąki żytniej
    1 kg mąki pszennej
    1 łyżka soli
    2 łyżki miodu
    5 szklanek ciepłej wody
    zakwas (odłożyć do słoiczka 3/4 zakwasu na następny raz)
    Wszystko wymieszać, włożyć do blaszki i odstawić na 10/12 godzin (ja robię wieczorem aby rano upiec). Piec godzinę 20 minut, temperatura 180
    Smacznego


  • Dzięki, Basiu, wyprobuję.
    Ja mam takie prostokatne keksowki, ok 30 cm dl.. Ile keksowek powinno z tego wyjsc?
  • Może któreś z elementów przydadzą się szanownym:

    1) zakwas

    60 g mąki żytniej 2000 (tej grubo mielonej) + 60 g wody do słoika; słoik przykrzyć szmatką/papierem, ale z dostępem powietrza.
    Drugiego dnia to samo: dodać 60g+60g i zamieszać.
    Trzeciego dnia to samo: 60g + 60g i zamieszać.
    Kilka kolejnych dni to już w zależności od wielkości planowanego wypieku. W praktyce jeszcze dzień lub dwa dodaję mąkę plus wodę. Te 60g to wartość umowna, ale najbliższa optymalnej. Ważniejsza jest proporcja 1:1.

    Zakwas powinien zacząć się pienić i nabrać swojego zapachu. Po ok. tygodniu powinien być gotowy.

    2) zaczyn

    Kilka godzin przed rozpoczęciem tego etapu "dokarmiam" zakwas. Czyli ponownie ok. 60g mąki + 60g wody
    Po tych kilku godzinach robię zaczyn mieszając w misce zakwas, mąkę (używam orkiszowej) i wodę w proporcji odpowiednio 2-3-3 (zwykle najprościej ok. 200g zakwasu + 300g mąki + 300g wody).
    Miskę z zaczynem odstawiam na ok.12 godzin. W praktyce więc najlepiej nastawiać go na noc.
    Po tym czasie zaczyn powinien wyrosnąć.

    3) Ciasto na chleb

    Do wyrośniętego zaczynu dodaję tę samą ilość mąki, której użyłem przygotowując zaczyn (trzymając się ww. przykładu to ok. 300g) + 1/3 - 1/2 wody (120-150g) zmieszanej z łyżką miodu i łyżką soli.

    Wymieszawszy ciasto wykładam je do keksówki wyłożonej papierem. Ciasto rośnie ok.3 godziny (+/- pół godziny, w zależności od żywotności zakwasu).

    Po tym czasie ostatni krok - wypiek. Zwykły piekarnik nastawiam z góry i dołu na ok. 200 stopni i po rozgrzaniu piekę ok. 50-55 minut.

    Roboty tyle, że wenę czuję raz na kwartał. Ale warto.
  • uhrr napisal(a):
    Dzięki, Basiu, wyprobuję.
    Ja mam takie prostokatne keksowki, ok 30 cm dl.. Ile keksowek powinno z tego wyjsc?
    Moje są troszkę dłuższe mają35cm dł a szerokość12cm i robię2 chlebki.Wypróbuj napewno będzie smakował.
  • edytowano December 2020
    natenczas napisal(a):
    Może któreś z elementów przydadzą się szanownym:

    1) zakwas

    60 g mąki żytniej 2000 (tej grubo mielonej) + 60 g wody do słoika; słoik przykrzyć szmatką/papierem, ale z dostępem powietrza.


    Tu facet chyba robi podobnie, ale to trzeba mieć anielską cierpliwość. Na razie czytam Twój przepis i go analizuję. Może się w końcu zbiorę, bo o takim chlebie marzę.
  • edytowano December 2020
    Przepis natenczasa to hard level, dla zaangazowanych zawodnikow. Ale poprosze jeszcze o kilka szczegolikow dla kompletnych laikow, takich jak:
    w jakiej temperaturze utrzymywac zakwas, w jakiej zaczyn, ile foremki wypelnic ciastem, połowę? w sensie jak wysoko to ciasto moze wyrosnac przez te trzy h.
    I czy zawsze potrzebna jest robota nad nowym zakwasem? Wydaje mi sie, ze moja babcia zastepowala go jakas kulką chleba z poprzedniego wypieku ( ale to wiem z relacji mojej mamy, ktora tez niewiele wie nt temat). No i jaka konsystencja ciasta. Taka pulpowata?
    Tydzien zakwas, dzien zaczyn - wychodzi z tego ze 9 dni trzeba chodzic kolo chleba. Nie jest to zle, bo potem "okruszyne chleba pdnosi sie przez uszanowanie". ;)
    Ja robie chleb nie z zakwasu a na drozdzach - ciasto wyrasta ok 1h, potem jeszcze w formach daje mu wyrosnac gdzies z pol godz. i do piekarnika na 1,20h. Ciachnprach!
  • Mój zaczyn, czyli zakwas śpi sobie w lodówce , w kamiennym garnku, przykryty gazą,
    Wyjmuje go na minimum 5 godzin przed zarobieniem chleba i dokarmiam wlewając poł litra ciepławej , przegotowanej wody i wsypując pół litra żytniej maki.
    Mieszam dokladnie łopatka i przykrywam wilgotną gazą,
    czasem zostawiam na sześć, czasem na ciut dlużej. W kuchni.
    W tym czase on jest bezobslugowy, radzi sobie sam :) i rośnie, czasem nawet kipi
    Po tym czasie wyrabiam chleb.
    To tak zwany chleb polski z mieszanki maki zytniej i niewielkiego dodatku maki pszennej.
    Ta pszenna maka nadaje lekkości i sprawia, ze nie jest gliniasty i lepiej rośnie.
    Po fazie eksperymentów z ziarnami, z proporcją, doszlam do satysfakcjonujacej nas mieszanki.
    Prochu nie odkryłam, bo tak sie w Polsce pieklo najczęsciej.
    Wyrobiony z maki, zakwasu i osolonej wody chleb, w dużej, wysokiej misie nierdzewnej , przykrywam wilgotna scierką lnianą.
    To ma być czysty len, gadały mi babki, wiec tak robię :)
    Masa jest konsystencji troche rzadsza niż miekka plastelina. Klei sie toto , ale wyrabia bardzo łatwo lopatką drewniana.
    Rośnie ok 10 godzin,
    Taki długi czas potrzebny jest po to , by zytnia maka sie przekwasila.
    Nieprzekwaszona jest dla człowieka NIESTRAWNA i robi bałagan w jelitach, konczący sie
    sraczką ;)
    Po tych 10 godzinach, mokrymi rekoma przekladam do trzech keksówek , posypuję mąką pszenna , lub makiem i znow zostawiam do wyrońiecia nie dlużej niż 2 .5 godziny.
    i piekę
    w zwykłym piecu , systemem góra dól, bez termoobiegu!, pod koniec włączam sam dól, na dno piece wstawiam foremkę z wodą dla skórki zeby była właściwie nawodniona, a przez to chrupiąca.
    Ostatnie 20 minut dopiekam chlebek wyjęty z foremek , na srodkowym ruszcie , też sam dól.
    Chleb zytni , domowy zostawia sie dobe dla dojrzewania .
    Jest dobry do ostatniej skóreczki.

    a resztę zakwasu, który został w garnuszku, do lodowki spać!
    Nie dłużej niz tydzien, 8 dni, bo zmarnieje z glodu.
    Jak sie nie planuje upiec nowego chlebka po tym czasie , trudno, trza zakwas wyjąc i dokarmić.
    Nadmiar wykorzystać do barszczu , znaczy żurka, podarować, albo , bywa i tak wylać na kompost.
    Ten na zurek musi jeszcze z dobe , dwie postać w ciepłej kuchni, bo nam bedzie kipiał w zupie i nie jest dostatecznie kwaśny.

    Ufff
  • Wykonanie przepisu w praktyce okazuje się proste. Największa trudność to pilnowanie terminów (tak, żeby któraś czynność nie wypadła w środku nocy, albo w czasie dnia pracy), ale to można rozpisać.
    Te 9 dni chodzenia za chlebem to tylko za pierwszym razem. Potem odchodzi te kilka dni na robienie zakwasu. Zaczyna się od dokarmiania poprzedniego. Byleby go pilnować, żeby się nie zepsuł (można np. przekładać go do czystego słoika).

    Temperatura dla zakwasu i zaczynu - pokojowa wystarczy. Ewentualnie ciut więcej ciepła można uzyskać na jakiejś wysokiej półce.

    Zawartość formy na ciasto - na oko 2/3 - 3/4 wysokości. To też zależy od zakwasu i zaczynu. Niby robi się tak samo, a żywiołowość reakcji wychodzi różnie. Mocno pieniący się zaczyn to prawdopodobieństwo wyżej rosnącego ciasta, więc do formy lepiej dać go trochę mniej żeby uniknąć przelania.

    No i kwestia mąki. Poza standardową mąką żytnią na zakwas używam orkiszowej zamawianej w różnych sklepach eko-śmeko. Pojęcia nie mam jak przepis wychodzi z innymi mąkami.
  • Michał5
    Jesteś nie z tego świata :)
  • Ło matko. Ile zachodu.
    Aż zaczęłam uśmiechać się do niesympatycznej sprzedawczyni z pobliskiej piekarni.
  • Tego, no...nie wiem co powiedzieć...
    A mnie sie wydaje, ze jak tylko chleb mam do zrobienia , to nic nie robię , serio . :)
    Bo on sam sie robi, oprocz kilku zdawkowych czynnosci.
    Jedyne czego trza pilnować to czasu i tak , jak napisał natenczas
    Największa trudność to pilnowanie terminów (tak, żeby któraś czynność nie wypadła w środku nocy, albo w czasie dnia pracy), ale to można rozpisać.
    a wiem, że sa hardkory co sami mlą mąke , żeby im we młynie nie dosypali srodków grzybo i pleśniobójczych. Nawet są na allegro młynki do maki
    A ja leń biore po prostu makę z wora :)
  • Przez pustą głowę przeszła mnie kiedyś myśl, żeby pójść krok dalej i zakupiwszy gdzieś ziarno prawdziwego, pragermańskiego orkiszu obsiać nim poletko. No ale jak mawiają, ani doba ani rok to nie guma z majtek, nie rozciągną się.
  • Pani_Łyżeczka napisal(a):
    Kocham Was!
    :x
    natenczas napisal(a):
    Przez pustą głowę przeszła mnie kiedyś myśl, żeby pójść krok dalej i zakupiwszy gdzieś ziarno prawdziwego, pragermańskiego orkiszu obsiać nim poletko. No ale jak mawiają, ani doba ani rok to nie guma z majtek, nie rozciągną się.
    Znam goscia, który swoją ziemie pozwala obrabiać chłopu, za te kilka worów mąki i zeby mu rola nie stepowiała/
    Oba cwaj zadowolone
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.