list nt trzeźwości w sierpniu 2022

wczoraj był czytany list nt trzeźwości, a właściwie ekonomii i marketingu , jeśli dobrze słuchałem , to
40 mld zł rocznie wydawane jest rocznie w Polsce na alkohol

Stawka akcyzy na alkohol etylowy wynosi 8811,00 zł od 1 hektolitra alkoholu etylowego 100% vol. zawartego w gotowym wyrobie.
Stawka akcyzy na piwo wynosi 12,04 zł od 1 hektolitra za każdy stopień Plato gotowego wyrobu.
Stawka akcyzy na wino wynosi 245,00 zł od 1 hektolitra gotowego wyrobu.
piwo alkoholowe i bezalkoholowe oraz pozostałe alkohole są opodatkowane stawką 23%.

czyli ca połowa tej kwoty trafia do budżetu

https://diecezja.legnica.pl/apel-zespolu-kep-ds-apostolstwa-trzezwosci-na-sierpien-miesiac-abstynencji-2022/
«134

Komentarz

  • Zawsze wiedziałem, że abstynenci to element antypaństwowy.
  • Jakim trafem moje bezalko piwko kosztuje więcej niż ta trucizna dla alkolików?
  • "jak nie zjesz synku zupki, ni mięska nawet uncji
    to tacie zbraknie wódki, bo wódka do konsumpcji
    - Tatusiu, już nie mogę
    - Jedz, to ci kupię Lego
    - dlaczego pijesz, powiedz?
    - dla dobra ogólnego!
    - rujnujesz zdrowie pijąc koniak lub choćby starkę,
    - lecz kiedy pić przestanę, zrujnuję gospodarkę!"
  • Zima napisal(a):
    Jakim trafem moje bezalko piwko kosztuje więcej niż ta trucizna dla alkolików?
    Bo VAT musi nadrobić braki akcyzowe.
  • Zima napisal(a):
    Jakim trafem moje bezalko piwko kosztuje więcej niż ta trucizna dla alkolików?
    1. bo jest modne

    2. bo (chyba?) jest ciut droższe w produkcji
    (to prawdziwe "bezalkoholowe", czyli z zawartością < 0,5 %) (to z = 0,00 % to napój o smaku piwa dedacto&defak)
  • romeck napisal(a):
    Zima napisal(a):
    Jakim trafem moje bezalko piwko kosztuje więcej niż ta trucizna dla alkolików?
    1. bo jest modne

    2. bo (chyba?) jest ciut droższe w produkcji
    (to prawdziwe "bezalkoholowe", czyli z zawartością < 0,5 %) (to z = 0,00 % to napój o smaku piwa dedacto&defak)
    Ja z piw piję praktycznie tylko Leffe bezalco. I bardzo sobie chwalę.

    6 lat temu, wytrzeźwiawszy, powiedziałem sobie że tak dalej być nie może i jestem zimny indyk.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Cold_turkey

  • Moi Rodzice mieli ślub i wesele w sierpniu.
    Bezalkoholowe.
    Ponad 50 lat temu, na południu Polski.
    Dalsza rodzina długo się potem dąsała, ale większość gości - wśród nich przyjaciele z duszpasterstwa i z drużyny harcerskiej - wspaniale się bawiła bez kropli alkoholu przez kilka dni.
    Tatuś był harcerzem.
    Tak jakoś się składa, że nasza rodzina w ogóle nie używała i nie używa alkoholu, sierpień niczym się u nas nie różni od pozostałych miesięcy w roku.
    Można hejtować
  • Słusznie, al-kohol wydestylowany z al-embików przez saraceńskich al-chemików to pohańskie paskudztwo. Wolę piwo czy wino a od czasu do czasu zacną nalewkę.
  • los napisal(a):
    Słusznie, al-kohol wydestylowany z al-embików przez saraceńskich al-chemików to pohańskie paskudztwo. Wolę piwo czy wino a od czasu do czasu zacną nalewkę.
    ! ;)
    KAnia napisal(a):
    ... nasza rodzina ... sierpień niczym się u nas nie różni od pozostałych miesięcy w roku.
    Można hejtować
    To tak jak u nas (u mnie). Niczym się te miesiące nie róźnią. Czyli piję al-kohol w ilościach piffkowych. ;)

  • ! ;)
    KAnia napisal(a):
    ... nasza rodzina ... sierpień niczym się u nas nie różni od pozostałych miesięcy w roku.
    Można hejtować
    To tak jak u nas (u mnie). Niczym się te miesiące nie róźnią. Czyli piję al-kohol w ilościach piffkowych. ;)

    czyli zupełnie inaczej niż moja rodzina, która nie pije alkoholu wcale
    każdy komentarz mojej wypowiedzi przez byt internetowy "romeck" jest manipulacją
    nie życzę sobie
  • Nie należy pić al-koholu. Tylko piwo i wino a czasem nalewkę.
  • alkohol jako skrót: napój alkoholowy
    pa pa
  • W żadnym razie nie należy pić napojów alkoholowych, tylko piwo, wino i czasem nalewkę. Niektórzy lubią też destylaty w rodzaju koniaków lub whisky. Ale alkohol? Nigdy. Alkohol przecież nie zmienia się w krew Chrystusa. Tylko wino.
  • Nie masz jak polskie miody pitne.
    (nie pomnę kiedy ostatnio je piłam, ale stoją w spiżarce dwie butelczyny)
  • Jestem za. Okresy abstynencji mają sens, a ten sierpień to nie jest przypadek, ma uniemożliwić ludziom wpadnięcie w spiralę. Generalnie trzymanie się kościelnych nakazów/zakazów, postów chroni przed długotrwałymi ciągami alkoholowymi.

    Ale nie chroni przed alkoholizmem dzisiejszych czasów. Łączy nas wódka - tak swego czasu przerobiłem pzpn-owskie hasło - Łączy nas piłka. Bo zawsze i praktycznie wszędzie chodzi o wódę (w kibicowaniu też). Jak wiele inicjatyw jest robionych jako przykrywka do tego, żeby się napić - to wie tylko ten który w tym uczestniczył. Jest tylko jedna nagroda, cel, ukoronowanie wszystkiego - nawalić się. Wszystkie drogi, tak czy inaczej, prowadzą do alkoholu. Reszta to tylko pretekst.

    Jestem (a właściwie stałem się) wielkim wrogiem alkoholu. Gdyby nie fakt, że żyję w takim świecie jakim żyję to bym dawno sobie darował. Ale to jest niewykonalne. Póki co. A że kiedyś potrafiłem imprezować jak mało kto to radzę sobie. Ale coraz rzadziej i coraz bardziej niechętnie.
  • Zima napisal(a):
    Jakim trafem moje bezalko piwko kosztuje więcej niż ta trucizna dla alkolików?
    Ponieważ wymaga w trakcie produkcji dodatkowych skomplikowanych kroków.
  • JORGE napisal(a):
    Jak wiele inicjatyw jest robionych jako przykrywka do tego, żeby się napić - to wie tylko ten który w tym uczestniczył. Jest tylko jedna nagroda, cel, ukoronowanie wszystkiego - nawalić się. Wszystkie drogi, tak czy inaczej, prowadzą do alkoholu. Reszta to tylko pretekst.

    Jestem (a właściwie stałem się) wielkim wrogiem alkoholu. Gdyby nie fakt, że żyję w takim świecie jakim żyję to bym dawno sobie darował. Ale to jest niewykonalne. Póki co. A że kiedyś potrafiłem imprezować jak mało kto to radzę sobie. Ale coraz rzadziej i coraz bardziej niechętnie.
    To jest zwykła chemia, biologia, uzależnienie, w Polsce dodatkowo uświęcone kulturowo.
    To co mnie zdziwiło najbardziej w trakcie kilkuletniego postu od alkoholu (piwa, wina, wódki), to większe zrozumienie "krucjaty" przez korpoludków, niż przez naszych.
  • edytowano August 1
    Kuba_ napisal(a):

    To jest zwykła chemia, biologia, uzależnienie, w Polsce dodatkowo uświęcone kulturowo.
    To co mnie zdziwiło najbardziej w trakcie kilkuletniego postu od alkoholu (piwa, wina, wódki), to większe zrozumienie "krucjaty" przez korpoludków, niż przez naszych.
    Oj, powiem ci mam obiekcje, że to jest tylko chemiczne uzależnienie. Ale nie będę rozkminiał, od tego że coraz więcej rozumiem nie staję się mądrzejszy, chyba mi to niepotrzebne.

    A dlaczego korpoludki wykazują większe zrozumienie krucjat ? Bo spotkali się fejs tu fejs z problemem, nasi są dalej. I dobrze. Natomiast ja się napatrzyłem, ale też cały czas jestem świadkiem upadków ludzi. A zdarzało się i śmierci. Albo co gorsza, powolnego gnicia, takiego wielonałogowego. Koszmar.

  • edytowano August 1
    No przecież tradycjonaliści katoliccy którzy chyba bez wyjątku drwią z sierpnia trzeźwości wypisują że piwo należy chlać w wielkim poście bo piwo jest napojem postnym. No więc nie jest a było, ponieważ było pite z konieczności, zachowania zdrowia a często życia.
  • edytowano August 2
    Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nie tylko alkoholizm jest złem. Problem jest także pijaństwo czyli częste wprowadzanie się się w stan upojenia alkoholowego.
    Czasami mam wrażenie, że niektórzy nie potrafią spędzać wolnego czasu i relaksować się bez alko.
    Zdarzyło mi się być w wakacje w sobotnie popołudnie na Drodze Pod Reglami - dużo podlanych, niby wesołych wulgarnych głośnych a jednak jakoś apatycznych w swojej masie ludzi z dziećmi z którymi komunikowali się "drąc na nie ryja' - byli na wakacjach. Oni nie wypoczną, nie zregenerują się , nie zaznają rekreacji, przez co cierpieć będzie, ciało ,psychika ,dzieci, produktywność, system ochrony zdrowia PKB itp. Moim zdaniem pijanswo obok alkoholizmu jest to jest pełzający wielkoskalowy problem.
  • JORGE napisal(a):
    Kuba_ napisal(a):

    To jest zwykła chemia, biologia, uzależnienie, w Polsce dodatkowo uświęcone kulturowo.
    To co mnie zdziwiło najbardziej w trakcie kilkuletniego postu od alkoholu (piwa, wina, wódki), to większe zrozumienie "krucjaty" przez korpoludków, niż przez naszych.
    Oj, powiem ci mam obiekcje, że to jest tylko chemiczne uzależnienie. Ale nie będę rozkminiał, od tego że coraz więcej rozumiem nie staję się mądrzejszy, chyba mi to niepotrzebne.

    A dlaczego korpoludki wykazują większe zrozumienie krucjat ? Bo spotkali się fejs tu fejs z problemem, nasi są dalej. I dobrze. Natomiast ja się napatrzyłem, ale też cały czas jestem świadkiem upadków ludzi. A zdarzało się i śmierci. Albo co gorsza, powolnego gnicia, takiego wielonałogowego. Koszmar.

    Spotkali się fejs tu fejs z problemem - tak, a okresowy post jest jakimś rozwiązaniem, bo nie potrafią wyjść z kręgu. W skrajnych przypadkach pokazowy zdrowy tryb życia od poniedziałku do piątku, a weekend jazda.

    Czy tylko chemiczne uzależnienie - pewnie nie, demony łażą po człowieku.
    KAnia napisal(a):
    Moi Rodzice mieli ślub i wesele w sierpniu.
    Bezalkoholowe.
    Ponad 50 lat temu, na południu Polski.
    Czapki z głów.
  • Naprawdę ten nieszczęsny wynalazek andaluzyjskich al-chemików uznajecie za coś tak niesłychanie ważnego, by względem niego życie sobie ustawiać? Dla mnie większe znaczenie ma zupa pomidorowa.
  • edytowano August 2
    Pani_Łyżeczka napisal(a):
    Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nie tylko alkoholizm jest złem. Problem jest także pijaństwo czyli częste wprowadzanie się się w stan upojenia alkoholowego.
    Czasami mam wrażenie, że niektórzy nie potrafią spędzać wolnego czasu i relaksować się bez alko.
    Zdarzyło mi się być w wakacje w sobotnie popołudnie na Drodze Pod Reglami - dużo podlanych, niby wesołych wulgarnych głośnych a jednak jakoś apatycznych w swojej masie ludzi z dziećmi z którymi komunikowali się "drąc na nie ryja' - byli na wakacjach. Oni nie wypoczną, nie zregenerują się , nie zaznają rekreacji, przez co cierpieć będzie, ciało ,psychika ,dzieci, produktywność, system ochrony zdrowia PKB itp. Moim zdaniem pijanswo obok alkoholizmu jest to jest pełzający wielkoskalowy problem.
    To jest właśnie alkoholizm, stadium być może jeszcze przed uzaleznieniem fizycznym. Uzależnienie ogólnie to patologiczny sposób regulowania emocji, picie, ćpanie, palenie, pornografia, internet, hazard, adrenalina, biegi ultra, przemoc słowna czy fizyczna - rózne formy może mieć. Tam z tyłu zawsze chodzi o ćpanie czegoś, o zapomnienie, jednak wlewają w siebie alkohol inni ćpają dopaminę dostarczaną przez fejsbuka. Ale to zawsze jest maskowanie nieszczęścia i dusza to czuje, tylko nie potrafi nic z tym zrobić. Przeszedłem 12 kroków dla chrześcijan, pouczające doświadczenie.
  • los napisal(a):
    Naprawdę ten nieszczęsny wynalazek andaluzyjskich al-chemików uznajecie za coś tak niesłychanie ważnego, by względem niego życie sobie ustawiać? Dla mnie większe znaczenie ma zupa pomidorowa.
    Nie widzę wątku "Zupa exCathedralna" :-)
  • Różne sposoby nałogowego regulowania uczuć to protezy emocjonalne czyli skutek pustki duchowej.
  • To co mnie zdziwiło najbardziej w trakcie kilkuletniego postu od alkoholu (piwa, wina, wódki), to większe zrozumienie "krucjaty" przez korpoludków, niż przez naszych.
    Zależy z jak bardzo świętojebliwą miną kol. zapodaje info, że "nie pije".
    ;)
  • KAnia napisal(a):
    Moi Rodzice mieli ślub i wesele w sierpniu.
    Bezalkoholowe.
    Ponad 50 lat temu, na południu Polski.
    Dalsza rodzina długo się potem dąsała, ale większość gości - wśród nich przyjaciele z duszpasterstwa i z drużyny harcerskiej - wspaniale się bawiła bez kropli alkoholu przez kilka dni.
    Tatuś był harcerzem.
    Tak jakoś się składa, że nasza rodzina w ogóle nie używała i nie używa alkoholu, sierpień niczym się u nas nie różni od pozostałych miesięcy w roku.
    Można hejtować
    U mnie jest tak samo, bo ja nie piję alkoholu w ogóle. Reakcja na ów fakt jest świetnym testem klasy danego człowieka. Jak nie ma problemu to jest w porządku, ale jak reaguje rechotem to świadczy o nim jak najgorzej. Ma Koleżanka moje wsparcie!
  • Rzchanym napisal(a):
    Jak nie ma problemu to jest w porządku, ale jak reaguje rechotem to świadczy o nim jak najgorzej.
    Dla mnie nie ma problemu. Chyba że niepijący zachowuje się jak nawiedzony wegetarianin. A są i tacy.

  • edytowano August 2
    Pani_Łyżeczka napisal(a):
    Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nie tylko alkoholizm jest złem. Problem jest także pijaństwo czyli częste wprowadzanie się się w stan upojenia alkoholowego.
    Czasami mam wrażenie, że niektórzy nie potrafią spędzać wolnego czasu i relaksować się bez alko.
    Zdarzyło mi się być w wakacje w sobotnie popołudnie na Drodze Pod Reglami - dużo podlanych, niby wesołych wulgarnych głośnych a jednak jakoś apatycznych w swojej masie ludzi z dziećmi z którymi komunikowali się "drąc na nie ryja' - byli na wakacjach. Oni nie wypoczną, nie zregenerują się , nie zaznają rekreacji, przez co cierpieć będzie, ciało ,psychika ,dzieci, produktywność, system ochrony zdrowia PKB itp. Moim zdaniem pijanswo obok alkoholizmu jest to jest pełzający wielkoskalowy problem.
    Pijaństwo to jest gigantyczny problem. Formatuje życie w perspektywie tygodnia. Piątek wieczór jest nagrodą. W piątek jest luz, zrobiłem to miałem zrobić, mam więc spotkanie z flaszką, piwkiem, winkiem, w towarzystwie lub nie, w knajpie, w domu, na działce. Często do odcięcia. W sobotę jest różnie, ale poprawka być musi, jakaś robótka przydomowa żeby nie było, że dwa dni tylko melanż. Często też do odcięcia.

    W niedzielę próbujemy dojść do siebie. W niedzielę jest kac. Na przetrzymanie, walaniem się do 16. ale też do zwalczenia, sauną, spacerami, jakimś ruchem. Nie da się wygrać, więc poniedziałek jest też ciężki, przymulony, ale z wahaniami nastroju. We wtorek jest już trochę lepiej, zaczyna wracać humor i stabilność. Środa i czwartek to udowadnianie sobie, że już dobrze, efektywność, koncentracja jako takie.

    W piątek mogę wszystko ! To był dobry tydzień, dużo zrobiłem, odbębniłem swoje, należy mi się nagroda !

    Miliony ludzi w Polsce tak żyją.
  • Tomek napisal(a):
    Rzchanym napisal(a):
    Jak nie ma problemu to jest w porządku, ale jak reaguje rechotem to świadczy o nim jak najgorzej.
    Dla mnie nie ma problemu. Chyba że niepijący zachowuje się jak nawiedzony wegetarianin. A są i tacy.

    Pierwsze słyszę. :P
  • Jezus w Kanie Galilejskiej zamienił wodę w wino a nie w alkohol. Niech żyje wino, precz z alkoholem!
  • JORGE napisal(a):
    W niedzielę próbujemy dojść do siebie. W niedzielę jest kac. Na przetrzymanie, walaniem się do 16. ale też do zwalczenia, sauną, spacerami, jakimś ruchem.
    Powyższy cytat przypomniał mi piosenkę Kombi:

  • Rzchanym napisal(a):
    Tomek napisal(a):
    Rzchanym napisal(a):
    Jak nie ma problemu to jest w porządku, ale jak reaguje rechotem to świadczy o nim jak najgorzej.
    Dla mnie nie ma problemu. Chyba że niepijący zachowuje się jak nawiedzony wegetarianin. A są i tacy.

    Pierwsze słyszę. :P
    Oj są, są. Z moich doświadczeń anegdotycznych najczęstsi są "zatroskani psychologowie". "Masz jakieś problemy, że musisz pić? Zagłuszasz coś w sobie?" itp. A raz trafił mi się "spoufalacz". "No przyznaj się, kiedy ostatni raz film ci się zerwał".

  • Tomek napisal(a):
    Rzchanym napisal(a):
    Tomek napisal(a):
    Rzchanym napisal(a):
    Jak nie ma problemu to jest w porządku, ale jak reaguje rechotem to świadczy o nim jak najgorzej.
    Dla mnie nie ma problemu. Chyba że niepijący zachowuje się jak nawiedzony wegetarianin. A są i tacy.

    Pierwsze słyszę. :P
    Oj są, są. Z moich doświadczeń anegdotycznych najczęstsi są "zatroskani psychologowie". "Masz jakieś problemy, że musisz pić? Zagłuszasz coś w sobie?" itp. A raz trafił mi się "spoufalacz". "No przyznaj się, kiedy ostatni raz film ci się zerwał".

    Prawdę powiedziawszy, ja poza sobą nie znam nikogo (w "realu" oczywiście, nie w internecie), kto byłby abstynentem (to znaczy osobiście, bo ktoś ze znajomych kiedyś zetknął się z kimś z Krucjaty, ale ja tej osoby nie znam), nie mówiąc już o wykazywaniu jakichś negatywnych cech.
  • Tych kilku co przelotnie spotkałem przy mnie nie piło. Ale nie gwarantuję, że to byli prawdziwi abstynenci. Może sami mieli problem i tak się maskowali :-)
  • JORGE napisal(a):
    Pani_Łyżeczka napisal(a):
    Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nie tylko alkoholizm jest złem. Problem jest także pijaństwo czyli częste wprowadzanie się się w stan upojenia alkoholowego.
    Czasami mam wrażenie, że niektórzy nie potrafią spędzać wolnego czasu i relaksować się bez alko.
    Zdarzyło mi się być w wakacje w sobotnie popołudnie na Drodze Pod Reglami - dużo podlanych, niby wesołych wulgarnych głośnych a jednak jakoś apatycznych w swojej masie ludzi z dziećmi z którymi komunikowali się "drąc na nie ryja' - byli na wakacjach. Oni nie wypoczną, nie zregenerują się , nie zaznają rekreacji, przez co cierpieć będzie, ciało ,psychika ,dzieci, produktywność, system ochrony zdrowia PKB itp. Moim zdaniem pijanswo obok alkoholizmu jest to jest pełzający wielkoskalowy problem.
    Pijaństwo to jest gigantyczny problem. Formatuje życie w perspektywie tygodnia. Piątek wieczór jest nagrodą. W piątek jest luz, zrobiłem to miałem zrobić, mam więc spotkanie z flaszką, piwkiem, winkiem, w towarzystwie lub nie, w knajpie, w domu, na działce. Często do odcięcia. W sobotę jest różnie, ale poprawka być musi, jakaś robótka przydomowa żeby nie było, że dwa dni tylko melanż. Często też do odcięcia.

    W niedzielę próbujemy dojść do siebie. W niedzielę jest kac. Na przetrzymanie, walaniem się do 16. ale też do zwalczenia, sauną, spacerami, jakimś ruchem. Nie da się wygrać, więc poniedziałek jest też ciężki, przymulony, ale z wahaniami nastroju. We wtorek jest już trochę lepiej, zaczyna wracać humor i stabilność. Środa i czwartek to udowadnianie sobie, że już dobrze, efektywność, koncentracja jako takie.

    W piątek mogę wszystko ! To był dobry tydzień, dużo zrobiłem, odbębniłem swoje, należy mi się nagroda !

    Miliony ludzi w Polsce tak żyją.
    I hasło jednej z rpzglosni
    Byle do piątku.
    Jakby inne dni były bez wartości
  • Cóż. Trzeźwość to jeden z filarów godności człowieka jako stworzenia Bożego. Warto się w niej rozsmakować, bardzo polecam. Bogu dzięki, dotąd łatwo mi to przychodziło, ponieważ napoje z zwartością alkoholu nie stanowią dla mnie żadnej atrakcji, przeciwnie. Zasadniczo etanol psuje mi smak napoju. Mogę od wielkiego święta wypić kieliszek wina do posiłku, ale co najmniej równie dobrze świętuje się przecież i bez tego.

    Coś się w człeku ściska, głęboki sprzeciw się budzi na widok kogoś upodlonego a często i fizycznie zniszczonego własnym pijaństwem.
  • Powiedzcie mi - dlaczego piwo, wino i trunki mocniejsze (nie lubię słowa al-kohol) kojarzycie natychmiast z duchową i fizyczną degradacją? Mam takie niejasne wrażenie, że w Kanie Galilejskiej Jezus zamienił wodę nie w smaczną i pożywną oranżadę (najczęściej straszne paskudztwo) a właśnie w wino, więc podejrzewam, że jego celem nie była duchowa i fizyczna degradacja uczestników wesela tylko co innego. No właśnie, co?
  • Pewnikiem kanaeńscy Żydzi umieli pić kulturalnie. Też bym chciał umieć.
  • Wszystko zależy od ilości. Wino w małych ilościach spożywa się dla ugaszenia pragnienia, popicia posiłku, walorów smakowych, wzrokowych i zapachowych. Jednak nieco większa ilość prowadzi do różnego stopnia upojenia ahkolowego (od "zaszumiało" do "zwałki").

    Z kolei częste spożywanie nawet drobnych ilości prowadzi do uzależnienia chemicznego. Chodzi o substancję zawartą w napojach z zawartością anko, czyli również w piwie i winie.

    Można być ankoholikiem a nawet pijakiem spożywając wyłącznie piwo i wino. Goś, co mi drzi montował, AA, opowiadał mi, że wypijał 20 butelek/puszek piwa dziennie, zaczynał dzień od kilku.

    W Łodzi pod patronatem ówczesnego metropolity - abp. Marka J. - wydana zostałą książka pt. Czwarte przykazanie. W jednym z rozdziałów tego świetnego dzieła przytaczano statystyki ankoholizmu u seniorów i procenty (nomen omen) były zatrważające. Znajduje to potwierdzenie w obserwacjach KM a i w rodzinie mieliśmy/mamy kilka takich przypadków.

    Maria "Ciocia Maria" Sawicka, prawnik pro bono przez całe życie, twórczyni telefonu zaufania dla kobiet w ciąży, znała życie od podszewki i również uważała anko za najgroźniejszą przyczynę problemów społecznych.

    Ale jak sobie z tym systemowo poradzić?
  • edytowano August 3
    W Biblii jest kilka fragmentów o upijaniu się.

    Podobnież mózg po zatruciu etanolem wraca do równowagi i sprawności po 3 tygodniach dopiero.
  • Jest też o unikaniu nawet wina i sycery przez świętych.
  • Istnieją oczywiście osoby pozostającej w całkowitej abstynencji od produktów zawierających etanol i nie zachowujący się jak jechowi. Patrząc na nasze grono choćby Rafał. Również mój przyjaciel K (opisywany na sąsiednim forumnie) podarował swoją całkowitą dożywotnią abstynencję w intencji zdrowia swojego syna.
  • edytowano August 3
    Powiedzcie mi - dlaczego piwo, wino i trunki mocniejsze (nie lubię słowa al-kohol) kojarzycie natychmiast z duchową i fizyczną degradacją?
    Ponieważ wynikająca z nadużywania napojów alkoholowych degradacja nie pozostawia obojętnym, jest czymś wstrętnym, a przy tym stanowi widok nierzadki. Skojarzenie powstaje więc naturalnie i jest silne. Co gorsza, często bywa taka degradacja u praktykujących ją bagatelizowana a nawet pochwalana, takie zaś głupie postawy z kolei rodzą potrzebę sprzeciwu.
  • Mówią, że alkohol powinni pić tylko ludzie weseli, smutnym trafia w miętkie i uzależnia jak narkotyk.

    Powiedzmy to sobie wprost - piwo to prusak, wódka to rusek, sarmata pije tylko wino. Albo miód.
  • loslos
    edytowano August 3
    Po głowie kołacze mi takie powiedzonko: Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym.

    Wiecie może, kto jest jego autorem, co ono znaczy i jak się ma do tego wątku?
  • Ano, nadużycie pochodzi z wnętrza.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.