Leming z kredytem - chłop pańszczyźniany

To również poruszyliśmy na spotkaniu, bo poza częściową wolnością osobistą (bo przenieść się możesz, ale spłacać dalej musisz) różnic jest wyjątkowo mało (coś jak pierwsza połowa XVI), a mentalość wyjątkowo podobna.
Proponuję poczytać dlaczego szlachta nie chciała nadać chłopom praw i jak to początkowo motywowała.
Bardzo ładne studium zamieścił Skwieciński w wpolityce:
"Frankowicze” zorganizowali (?) w ostatnim tygodniu dwie demonstracje (?) przed urzędowymi gmachami w
Warszawie
. Znaki zapytania są nieprzypadkowe. Mamy bowiem do czynienia z fenomenem tyleż nowym co pouczającym.(..)
Tłumek wprawdzie rósł (kilkadziesiąt osób na pierwszej „demonstracji”, około dwustu na drugiej), ale zachowywał się niezwykle jak na uczestników tego rodzaju publicznego działania nietypowo. Przede wszystkim – raczej milczał. Gdy pod Pałacem Prezydenckim ktoś próbował skandować „złodzieje!”, natychmiast go uciszono. Nie było przemówień, nie było nawet tuby. Dlaczego? „Bo nie może być za głośno…”. Można było odnieść wrażenie, że ci ludzie wstydzą się sami przed sobą, że tu przyszli. Dlatego przede wszystkim dyskutowano w grupach. Co robić, jak się ratować. Ale i w tych rozmowach (a przecież na „demonstracje” przyszli ci niby aktywniejsi, zdecydowani…) pojawiały się argumenty typu „nie, tego czegoś nie róbmy, bo bank się zezłości”. Czego nie róbmy? W zasadzie niczego.(..)
Koniecznie całość jak ktoś nie zna
Tak więc liczenie na pomoc z ich strony jest tyleż piękne co kompletnie oderwane od realiów. Nie po to wbudowano im marker somatyczny aby teraz z niego nie skorzystrać.
Bo kampania prezydencka za chwilę może być wyjątkowo brutalna i czysto emocjonalna (o czym wspominał wczoraj Fohman w Republice)
The author has edited this post (w 23.02.2015)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.