Zbigniew WODECKi nie żyje

Komentarz

  • +
    A czy był wogóle chrześcijaninem (katolikiem)?

    W każdym razie: spełnione i szczęśliwe życie.
    A dzięki Mitch & Mitch miał drugą młodość! (M&M z Wodeckim to niesamowita historai muzyka, który wrócił do swoich muzycznych korzeni!)
  • +

    czy mial progeniture?
    wlasnie uswiadamiam sobie, ze w sumie b. malo o nim wiem.
    podobalo mi sie jak gral na trabce.
  • balbina napisal(a):
    czy mial progeniture?
    Tak!
  • R.I.P.

    Takich szansonistów już nie robią.
  • edytowano May 2017
    wspaniały artysta. A wiedzieliście, że za młodu grał jazz u Demarczyk?

  • dyzio napisal(a):
    ... A wiedzieliście, że ...
    Tak :)
    Zaczynał w orkiestrze... Grał na skrzypcach w Anawa (Gdzie śpiewał Grechuta, a współpracował również gitarzysta Jackowski - Manaam!)

    Sam o sobie mówił: "Jestem śpiewający muzyk."

  • RIP
    +++
  • edytowano May 2017
    romeck napisal(a):
    +
    A czy był wogóle chrześcijaninem (katolikiem)?

    W każdym razie: spełnione i szczęśliwe życie.
    A dzięki Mitch & Mitch miał drugą młodość! (M&M z Wodeckim to niesamowita historai muzyka, który wrócił do swoich muzycznych korzeni!)
    Odpowiedź:
  • O Demarczyk dowiedziałem się dziś z radia. Bardzo go lubiłem, za trąbkę i skrzypce, i wokal, takich artystów jest bardzo bardzo mało. Krzysztof Piasecki w radiu mówił, że był nielicznym człowiekiem z branży o którym nikt nigdy nie mówił źle. Podobno też wydawał anonimowo dużo kasy na pomoc jakimś ludziom, ale szczegółów nie znam, tyle Piasecki powiedział. Od kolegów z branży wiem też, że miał uroczy zwyczaj nieodmawiania nikomu, tak więc z opery na wykon w hipermarkecie - nie ma problemu, Wodecki jechał, i wcale nie chodziło o pieniądze. Lubił pracować.

    +++
  • Nieupozowany, naturalny, pogodny człowiek. Gdyby urodził się w Ameryce, byłby milionerem, ale jego kompozycje są bardzo polskie (tak jak Skaldów). " Jestem artystą, bo grałem w Wiedniu koncert Karłowicza" - żartował. Piękny, ciepły głos i mistrzowskie przeboje. I wspaniały gawędziarz; opowiadał kiedyś jak, będąc w Australii, kupił córce bumerang, który nie wrócił i opowiadał to tak zabawnie, że wszyscyśmy się śmiali przed telewizorem. Wielka szkoda, że go już nie zobaczymy. Co do Boga powiedział w jednym z wywiadów " jestem przez Szefa kochany, z wzajemnością".
    R.I.P.
  • Chyba z wzajemnością. Jeśli był z Panem pogodzony to On darował mu długie choroby i pozwolił być aktywnym do ostatniej chwili.
  • Rafał napisal(a):
    Chyba z wzajemnością. Jeśli był z Panem pogodzony to On darował mu długie choroby i pozwolił być aktywnym do ostatniej chwili.
    67 lat - kurde, to jednak nie jest wiek do umierania...
  • klisze, klisze, klisze,
  • Szkoda Zbycha. Ech...
    +++
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.