to jest wątek o Chinach i gospodarce

2

Komentarz

  • edytowano October 2017
    Przemko napisal(a):
    LG i Samsung to producenci z Korei, Apple to de facto składaki z części Samsunga i LG.
    Sytuacja jest chyba bardziej skomplikowana, np. Apple ma swoje własne procesory na architekturze ARM, produkuje im je TSMC (Tajwan). A czipy do LTE to zdaje się albo Intel albo Qualcomm (oba z USA, produkcja nie wiem gdzie).

  • christoph napisal(a):
    krzychol66 napisal(a):
    O... SAIC Chery Automobile Wuhu...
    Najlepsza kopiarka samochodów na świecie...



    a co Kolega o Nanciang?
    pono też w branży samo chodo
    Nic nie powiem o Nanciang, bo nie wiem. Nie byłem, nie widziałem.
    W ogóle rynek i produkcja samochodów w Chinach są potężne. W wielu miastach są duże (naprawdę duże) fabryki samochodów. Chery się wyróżnia, bo jest
    a) największe
    b) w najbardziej oczywisty sposób kopiuje bądź kopiowało.
    Typowa fabryka samochodów osobowych ma 1 szeregową linię produkcyjną, produkującą ok. 150 tys. samochodów rocznie. No, może jak się bardzo przyśpieszy, część stanowisk zrobi równolegle, zminimalizuje przerwy i zagoni ludzi do pracy 24/6, to się dobije do okolic 250 tys.. Chery w Wuhu w chwili, w której stamtąd wyjeżdżałem, miało takich linii produkcyjnych 5 działających i 2 planowane. Do tego własną elektrociepłownię i kawał nabrzeża nad Jangcy z możliwością przyjmowania statków transoceanicznych.
    Co zaś do kopiowania: że skopiowali Matiza (tzn. tfu, chevroleta jakiegośtam), to wszyscy wiedzą, bo GM zrobiło dym. Ale to nie była jedyna kopia.
    Gdy uruchamialiśmy CP5, musieliśmy przejść po terenie fabryki wzdłuż biurowców i w poprzek pozostałych 3 linii technologicznych. I pamiętam, że przed 1 z biurowców stała sobie karoseria Forda jakiegośtam. I z tej karoserii systematycznie ubywały blachy. Po jednej. Gdy po miesiącu uruchomienia zbieraliśmy się do wyjazdu, 2/3 karoserii już nie było. Pocięli, pomierzyli, jak rozumiem z zamiarem odtworzenia.
    Przy kolejnej linii technologicznej (CP4) sprawa wyglądała jeszcze inaczej. Uruchamialiśmy stanowiska robotów malujących karoserie. Do końcówki uruchomienia należało nauczenie robotów malowania konkretnych typów samochodów i optymalizacja wyników. Zajmował się tym Koreańczyk, świadczący takie usługi dla koncernu na obszarze całych Chin. Gdy dostaliśmy karoserię testową, on stwierdził "Już to gdzieś widziałem". Sięgnął sobie do archiwum, wyciągnął programy do BMW ileś-tam, robione rok wcześniej dla BMW, wgrał i... nie musiał zmieniać ani jednego punktu. Poszło idealnie. Blacha karoserii musiała być zerżnięta 1 do 1. Ewentualne różnice mogły być w jakichś plastikach, reflektorach, wyposażeniu wnętrza...
    Oczywiście, na uruchomieniu była ponad setka Niemców, wszyscy widzieli, "nikt nie zauważył"...
    "Nie mój kot, nie mój płot, niech se kot po płocie chodzi, co mnie to obchodzi..."

  • polmisiek napisal(a):
    Przemko napisal(a):
    LG i Samsung to producenci z Korei, Apple to de facto składaki z części Samsunga i LG.
    Sytuacja jest chyba bardziej skomplikowana, np. Apple ma swoje własne procesory na architekturze ARM, produkuje im je TSMC (Tajwan). A czipy do LTE to zdaje się albo Intel albo Qualcomm (oba z USA, produkcja nie wiem gdzie).

    No tak, LG/Samsung dostarczają ekrany i baterie, procesor i płyta to produkcja własna. Niemniej są to kluczowe podzespoły.
  • edytowano October 2017
    krzychol66 napisal(a):
    christoph napisal(a):
    krzychol66 napisal(a):
    O... SAIC Chery Automobile Wuhu...
    Najlepsza kopiarka samochodów na świecie...



    a co Kolega o Nanciang?
    pono też w branży samo chodo
    stwierdził "Już to gdzieś widziałem". Sięgnął sobie do archiwum, wyciągnął programy do BMW ileś-tam, robione rok wcześniej dla BMW, wgrał i... nie musiał zmieniać ani jednego punktu. Poszło idealnie. Blacha karoserii musiała być zerżnięta 1 do 1.
    Z tego co widziałem to nie wynika że 1:1 ale różnice są naprawdę kosmetyczne, być może sama blacha bez zderzaków itp. plastików wygląda bardziej bliźniaczo. http://www.cartoq.com/50-copy-cat-cars-from-china/

    W ten sam sposób zaczynali Japończycy w latach 50/60, kopiując głównie angielskie konstrukcje. Ciekawe czy Chińczycy wyjdą na ludzi tak jak Japończycy.
  • A propos wzmiankowanej w tym wątku firmy KUKA - fajna reklama, nie?

  • macabra, palce versus kawał metalu
    nie chciałbym, zeby mnie toto masowało

    to odczucia
    poza tem szkoda, ze taki kawął myśli europejskiej i zespół ludzki o takim potencjale zmienił właściciela
    Muzyka kojarzy mnie się z czymś bliskim inteligencji,
    i Elon Musk i jego apel o przerwanie prac nad sztuczną inteligencją dla potrzeb wojska
  • jeszcze jedna kuka
  • Reklamówki obie fajne. Ktoś się zdrowo przy nich napracował i to przez wiele miesięcy.
    Dwie uwagi:
    1. Połamano wszystkie zasady bezpieczeństwa pracy z robotami.
    2. To tylko reklamówki i zabawa. Popatrzcie do czego ta zabawa naprawdę służy:


    Byłem naprawdę w ciężkim szoku, gdy dowiedziałem się, że Niemcy oddali Kukę.
  • W Europie samojeżdżące samochody (t auto logia?) nie mogą oceniać zagrożenia bo byłoby to programowane zabijanie. Kogo mam przejechac? Zderzyć sie z ciężarówka czy z rowerzysta?
    W Azji gdzie liudjej mnogo to chyba nie problem
  • czycy zaczęli dopiero się rozkręcać. W 2016 roku gigant żeglugowy nabył 51-procentowe udziały w porcie za sumę 280,5 mln euro. W najbliższych latach Chińczycy powiększą pakiet większościowy o kolejne 16 procent za 88 mln euro. Pireus znajduje się w rękach Chińczyków co najmniej do 2052 roku. Na taki czas opiewa umowa koncesyjna. Wolumen ładunków kontenerowych zwiększył się czterokrotnie. Pireus budzi się z letargu. Chińczycy nie tylko zarządzają portem, ale są jego strategicznym klientem. Cosco jest potentatem w sektorze transportu kontenerowego. Takie marki, jak Sony, Huawei, czy Hewlett Packard wybrały port w Pireusie dla eksportu swoich towarów do Europy. Małe, zwrotne wózki paletowe niczym pracowite mrówki krążą bez wytchnienia po porcie kontenerowym.

    W Pireusie pojawiły się nowe dźwigi, wózki paletowe i ambitne plany. Kapitan Fu dąży do tego, by grecki port znalazł się w gronie największych portów przeładunkowych, takich jak Rotterdam, Antwerpia, czy Hamburg. - Zainwestowaliśmy w Pireus miliard euro - informuje dyrektor i pisze na kartce 1000 milionów, aby mieć pewność, że został właściwie zrozumiany. W porcie jest jeszcze wiele do zrobienia. Trwa rozbudowa terminala kontenerowegi III. Za rok będzie gotowy terminal pasażerski, zdolny przyjmować 15 mln pasażerów rocznie. Jak widać to nie są mrzonki.

    Na budynku spółki portowej łopocze chińska flaga obok greckiej. Kapitan Fu zarządza 37-kilometrowym odcinkiem wybrzeża. - Grecja jest bramą do Europy - przyznaje kapitan Fu. Chińczykom udało się włożyć stopę w te drzwi.

    Inwestowanie w zadłużonej po uszy Grecji jest szansą, czy ryzykiem dla Pekinu? Wszystko zależy od punktu widzenia.

    Unijni partnerzy od dłuższego czasu próbują pomóc stojącej na krawędzi bankructwa Grecji. Bruksela pompuje miliardy euro i narzuca drakońskie oszczędności. Obecnie Grecja otrzymuje wsparcie finansowe w ramach trzeciego planu ratunkowego na kwotę 86 mld. Jednym z warunków pomocy jest prywatyzacja.
    Głowa smoka

    Plan ratunkowy dobiega końca latem przyszłego roku. Grecja nadal będzie miała miliardowe zadłużenie. Nikt nie rozpatruje akcji ratowania greckiego gospodarki w kategorii sukcesu. Kraje członkowskie UE odetchną z ulgą, kiedy Grecja wreszcie wyjdzie na prostą. A Chiny? Cosco zainwestował w Grecji miliard dolarów i ma apetyt na więcej.

    - Takie podejście pokazuje, że Europejczycy nie wierzą w siebie - powiedział prezydent Francji Emmanuel Macron w przededniu wizyty w Atenach. Unia Europejska postrzega Grecję jako ryzyko. Chiny - niepowtarzalnej szansy.

    "Brama do Europy", "przyczółek", "głowa smoka" - niezależnie od przydomków nadawanych Pireusowi zaangażowanie Chińczyków jest elementem gigantycznego projektu zakładającego potężne inwestycje w 65 krajach. Chiny budują nowy korytarz handlowy: współczesny odpowiednik Jedwabnego Szlaku. Kierownictwo polityczne w Pekinie przedstawiło pomysł w 2013 roku. Chiny gorączkowo poszukują nowych rynków zbytu, bo ich rodzimy popyt krajowy nie wystarczy, by zrealizować wskaźniki wzrostu gospodarczego.

    Zaniedbane sieci kolejowe, podupadłe porty - Chińczycy nie są wybredni i kupują, co się da. W 2014 roku władze chińskie powołały specjalny fundusz Jedwabnego Szlaku z kapitałem rzędu 40 mld dolarów. Niedługo zostanie on podwyższony o 15 mld. Utworzono banki inwestycyjne. Przewiduje się, że w ciągu najbliższej dekady w budowę szlaku jedwabnego zostanie zainwestowana oszałamiająca kwota 1,6 biliona dolarów. Nie bez powodu Chińczycy nazywają go projektem stulecia. Ma być szlakiem "mlekiem i miodem płynącym".
    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/zdobywcy/rc7ffbg
  • Pendrole. Na sąsiednim forum kol. Baltazaru nieregularnie robi korespondencję z Grecji na nutę państwo rozgrabione, kamieni kupa, nachodźcy robią co chcą, a Wujnia orze. Na tym tle inwestycja Kitaju, hm, bardzo pasuje. Jest, jakby, 100% komplementarna.
  • Nie ma co się ekscytować. Chińczyki eksportują i coraz więcej importują. Potrzebują jedzenia i będą potrzebować coraz więcej. Europa ma duże i może mieć większe nadwyżki żywności.Europa jest wciąż bogata i dużo kupuje.Chiny mają nadwyżkę handlową i duże rezerwy, Europa ma deficyty. Trzeba więcej portów, kolei, dróg dla taniego transportu z Chin do Europy i z powrotem. No to inwestują. Na szlakach i tak trzymają łapę Amerykanie.
  • ziemski szlak jedwabny byłby pozaamerykanski do granicy z Białą Rusią.
    potem już Patrioty i F-16
  • Ziemski owszem, ale to bardzo daleka perspektywa. Po drodze jest Rosja, albo Afganistan, Iran, Kaukaz. Na razie nikt tego nie kontroluje skutecznie i nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa drogi. Do tego transport lądowy zawsze będzie dużo droższy niż morski. To tylko ważne uzupełnienie i droga awaryjna do Europy. Co innego wpływy bezpośrednie w Azji Centralnej.
  • krzychol66 napisal(a):
    Byłem naprawdę w ciężkim szoku, gdy dowiedziałem się, że Niemcy oddali Kukę.
    To nie przypadek. Albo interes nie idzie aż tak dobrze albo Chińczycy postawili sprawę jasno - albo nam sprzedacie albo skopiujemy wszystko i puścimy wad z torbami.

  • interesująca sugestia,
    interes robotyczny musi iść dobrze, bo i w Polsce mówi sie o konieczności automatyzacji (chyba C. Mech jest przeciwny podpieraniu sie tanią siłą do pracy z Ukrainy, bo to nas hamuje w rozwoju)

    byłem kiedyś w muzeum Porschego w Stuttgarcie i przy mnie Chinczycy obfotografowali przekładnie z lat 60tych
    kiedyś do Stihla przyszli ludzie z propozycją produkcji dla nich, przynieśli piły w oryginalnym kolorze i z nalepkamu firmowymi, i dziwili się, że nie chciano z nimi rozmawiać.
  • Prawa autorskie i ich ochrona poszły o trzy mosty za daleko. Jak coś jest łatwe do skopiowania, kosztuje drogo i jest potrzebne to zostanie skopiowane, sprzedane taniej i użyte. Można to hamować prawnie i temu służą owe prawa. Trzeba jednak mieć możliwość egzekucji tych praw. To jest możliwe w UE w krajach Zachodu i ich półkoloniach. W odniesieniu do reszty w szczególności Chin nie działa.Chińczycy doskonale o tym wiedzą. Proch chronili bardzo długo. Muszą być mocno rozśmieszeni tymi prawami na Zachodzie oraz gotowością do lokowania produkcji wedle zastrzeżonych wzorów i technologii w Chinach przez posiadaczy tych technologii. Jeszcze bardziej musi ich śmieszyć zamierzona nieporadność w egzekucji praw autorskich nie tylko w Chinach ale w imporcie z Chin.
  • Przemko napisal(a):
    krzychol66 napisal(a):
    Byłem naprawdę w ciężkim szoku, gdy dowiedziałem się, że Niemcy oddali Kukę.
    To nie przypadek. Albo interes nie idzie aż tak dobrze albo Chińczycy postawili sprawę jasno - albo nam sprzedacie albo skopiujemy wszystko i puścimy wad z torbami.

    Nie wydaje misie.
    Skopiować robota nie jest tak łatwo. Oprócz skopiowania elektryki i software (jak kto się uprze, to przerysuje i zgra - ale z modyfikacjami już jest dużo gorzej) trzeba skopiować mechanikę. A tam jest mnóstwo niuansów. Kwestia rozłożenia mas i momentów bezwładności. Kwestia maksymalnego odchudzenia ramion przy zachowaniu wytrzymałości i sztywności. Kwestia trwałości przekładni i innych elementów pracujących. To nie jest banał.
    A jak już się to zrobi, to trzeba jeszcze przekonać klienta. A tam już nie ma lekko. Roboty KUKA te z filmów pracują sobie 24/7 360 dni w roku przez 10 lat praktycznie bezawaryjnie. A trzeba pamiętać, że w takiej fabryce samochodów może być tych robotów ładne kilka setek i wszystkie pracują w układzie szeregowym. Tzn. jak jeden stanie z powodu awarii, to stoi cała linia produkcyjna. Pociągając koszty - powiedzmy - 1000EUR/min. przestoju.
    W takiej sytuacji raczej nikt nie zaryzykuje taniego chińczyka, choćby idealnie podrobionego, dopóki u pierwszego odważnego te roboty nie przepracują 10 lat i nie dowiodą bezawaryjnej pracy.

  • Co to jest 10 lat? Dla Chin?
  • Tyle co kiedyś dla imperium romanum
  • Na razie nie słyszałem o żadnych chińskich robotach. Więc albo byłem głuchy (co i być może), albo 10 lat się jeszcze nie zaczęło odmierzać.
  • Tajwanska Delta robi doskonale serwonapedy i bardzo przyzwoite sterowniki ale robotow o jakich rozmawiamy - nie. Zasadniczo skopiowanie mechaniki nie jest wielkim problemem ale jest jak kolega mowi. Zerzniecie jednego lub kilku typow nie daje wiedzy teoretycznej jak sobie radzic chociazby z dynamika vs precyzja ruchow. A to sie przeklada na pieniadze klienta ktore wynikaja z obu tych czynnikow. Japonce zanim staly sie liderami w robotyce, stworzyly podwaliny teoretyczne i baze doswiadczalna. Chiny chca uniknac wywazania otwartych drzwi. Kwestia trwalosci jest oczywiscie wazna ale jednak wtorna.
  • Ta Delta od zasilaczy?
  • Ciekawe czy zaczynali najpierw od zasilaczy i się wyrobili czy odwrotnie. W tej chwili Delta ma niezłą markę premium w konsumenckich zasilaczach, robią naprawdę ciekawe i porządne produkty. http://www.myinnergie.com/us
  • Delta jest nr1 na swiecie jezeli chodzi o produkcje (ilosc) zasilaczy impulsowych. Wiekszosc robi jako OEM dla roznych marek, np Siemensa, a tylko czesc pod wlasnym szyldem.

    Produkuja szeroka game roznych przetwornic czestotliwosci (pompy, maszynowe, windy, etc.), inwertery do fotowoltaiki oraz serwonapedy. Wszystko w znakomitej jakosci i niezawodne, niezaleznie czy funkcjonalnie do zastosowan low-end, czy z gornej polki. Koncern jest molochem z fabrykami na wiekszosci kontynentow ale zawsze w "low cost countries". Chinczycy ale z Tajwanu, podobnie jak Foxconn. Inna kultura produktu niz typowy Shenzen.
  • O, wywłątek się zgadza, to wlepię mega wklejkona, co mie!
    Last week, Eric Schmidt, Chairman of Alphabet, predicted that China will “rapidly overtake the U.S. in artificial intelligence… in as little as five years."
    Last month, China announced plans to open a $10 billion quantum computing research center in 2020.
    Bottom line, China is aggressively investing in exponential technologies, pursuing a bold goal of becoming the global AI superpower by 2030.
    Based on what I’ve observed from China’s entrepreneurial scene, I believe they have a real shot of hitting that goal.
    As I described in a previous tech blog, I recently traveled to China with a group of my Abundance 360 members, where I was hosted by my friend Kai Fu Lee, the founder of Sinnovation Ventures.
    On one of our first nights, Kai Fu invited us to a special dinner at DaDong Roast, which specializes in Pei King duck, where we shared an 18-course meal.
    The meal was amazing, and Kai Fu’s dinner conversation provided us priceless insights on Chinese entrepreneurs.
    Three topics opened my eyes. Here’s the wisdom I’d like to share with you.
    1. The Entrepreneurial Culture in China
    Chinese entrepreneurship has exploded onto the scene and changed significantly over the past 10 years.
    IMHO, one significant way that Chinese entrepreneurs vary from their American counterparts is in work ethic. The mantra I found in the startups I visited in Beijing and Shanghai was “9-9-6” – meaning the employees only needed to work from 9 am to 9 pm, 6 days a week.
    Another concept Kai-Fu shared over dinner was the almost ‘dictatorial’ leadership of the Founder/CEO. In China, it's not uncommon for the Founder/CEO to own the majority of the company, or at least 30 - 40 percent. It’s also the case that what the CEO says is gospel. Period, no debate. There is no minority or dissenting opinion. When the CEO says “March,” the company asks, “which way?”
    When Kai Fu started Sinnovation (his $1B+ venture fund), there were few active angel investors. Today, China has a rich ecosystem of angel, venture capital and government-funded innovation parks.
    As venture capital in China has evolved, so too has the mindset of the entrepreneur.
    Kai Fu recalled an early investment he made in which, after an unfortunate streak, the entrepreneur came to him, almost in tears, apologizing for losing his money and promising he would earn it back for him in another way. Kai Fu comforted the entrepreneur and said there was no such need.
    Only a few years later, the situation was vastly different. An entrepreneur who was going through a similar unfortunate streak came to Kai Fu and told him he only had $2 million left of his initial $12 million investment. He informed him he saw no value in returning the money, and instead was going to take the last $2 million and use it as a final push to see if the company could succeed. He then promised Kai Fu if he failed, he would remember what Kai Fu did for him, and as such, possibly give Sinnovation an opportunity to invest in him with his next company.
    2. Chinese Companies Are No Longer Just “Copycats”
    During dinner, Kai Fu lamented that 10 years ago, it would be fair to call Chinese companies copycats of American companies. Five years ago, the claim would be controversial. Today, however, Kai Fu is clear that claim is entirely false.
    While smart Chinese startups will still look at what American companies are doing, and build on trends, today it’s now becoming a wise business practice for American tech giants to analyze Chinese companies. If you look at many new features of Facebook’s Messenger, it seems to very closely mirror TenCent’s WeChat.
    Interestingly, tight government controls in China have actually spurred innovation. Take TV, for example, a highly regulated industry. Because of this regulation, most entertainment in China is consumed on the Internet or by phone. Game shows, reality shows, and more will be entirely centered online.
    Kai Fu told us about one of his investments in a company that helps create Chinese singing sensations. They take girls in from a young age, school them and, regardless of talent, help build their presence and brand as singers. Once ready, these singers are pushed across all the available platforms, and superstars are born. The company recognizes their role in this superstar status, though, which is why it takes a 50 percent cut of all earnings.
    This company is just one example of how Chinese entrepreneurs take advantage of China’s unique position, market and culture.
    3. China’s Artificial Intelligence Play
    Kai Fu wrapped up his talk with a brief introduction into the expansive AI industry in China. I previously discussed Face++, a Sinnovation investment, which is creating radically efficient facial recognition technology. Face++ is light years ahead of anyone else globally at recognition in live videos. However, Face++ is just one of the incredible advances in AI coming out of China.
    Baidu, one of China’s most valuable tech companies, started out as just a search company. However, they now run one of the country’s leading self-driving car programs.
    Baidu’s goal is to create a software suite atop existing hardware that will control all self-driving aspects of a vehicle, but also be able to provide additional services such as HD mapping and more.
    Another interesting application came from another of Sinnovation’s investments, Smart Finance Group (SFG). Given most payments are mobile (through WeChat or Alipay), only ~20 percent of the population in China have a credit history. This makes it very difficult for individuals in China to acquire a loan.
    SFG’s mobile application takes in user data (as much as the user allows), and based on the information provided, uses an AI agent to create a financial profile with the power to offer an instant loan. This loan can be deposited directly into their WeChat or Alipay account, and is typically approved in minutes. Unlike American loan companies, they avoid default and long-term debt by only providing a one-month loan with 10% interest. Borrow $200, and you pay back $220 by the following month.
    Artificial intelligence is exploding in China, and Kai Fu believes it will touch every single industry.
    The only constant is change, and the rate of change is constantly increasing.
    In the next 10 years, we’ll see tremendous changes on the geopolitical front and the global entrepreneurial scene caused by technological empowerment.
    China is an entrepreneurial hotbed that cannot be ignored. I’m monitoring it closely. Are you?

    Peter Diamandis
  • Słyszałem wykład o quantum computing kilka tygodni temu. Ale szarlataneria!
  • Nu, może i szarlatanerya, ale dużego dychacza zawsze miło przytulić, niepotrzebnie się kolega dąsa.
  • A jaki może być cel szarlatanerii poza przytulaniem dychaczy?

    Od kiedy kasą na badania rządzą politycy szarlataneria jest bardzo istotną częścią nauki. Nie tak dawno wielką popularnością cieszyła się teoria chaosu - dział matematyki marginalny i nie bardzo ciekawy0. Nawet Jeff Złotykwiat grał takiego szpeca w filmie o dinozaurach. Dlaczego? Ładne obrazki można dostać, które potem świetnie wyglądają w prezentacjach. Proszę

    image
    image
    image
  • Ok. połowy lat 90-tych komputerowcy mówili "puszczać fraktale" na rzyganie, szkoda że się nie przyjęło.
  • Istotnie, jest pewne podobieństwo.
  • A tutej znalazłem interesujący filmik jak taysze chińscy przytulili naprawdę zdrowe parę dychaczy i oczywiście odpalili parę złotych tayszom amerykańskim prawnikom, bańkom inwestycyjnym, księgowym i Wielkiej Czwórce ałdytorów.

    Wersja krótka:


    A zaś tu wersja półtoragodzinna. Dają czadu! Dwie główne wady to długość i portugalskie napisy. Ale oglądajcie, póki z Jutrąbki nie zdejmą, tak?
  • Vamos investir Agora
    Gazetę Aborczą wykupią?
  • A, przekleję z sąsiedniego forum streszczenie, bo mi dobre wyszło:

    Amerykańscy spekulanci wymyślili genialny sposób na wydymanie inwestorów. Ovaj, idą do jakiejś gównianej chińskiej spółeczki, która ledwo co istnieje, mnożą jej wartość aktywów przez 10, obrót także samo. Następnie kupują jakąś jeszcze gówniańszą spółkę amerykańską, która generalnie nie istnieje, ale jest jeszcze formalnie notowana na giełdzie, jako wypalony wrak. S-ka chińska wykupuje 100% amerykańskiej, po czym robi odwrócony merger, co polega na tym, że s-ka córka (ta amerykańska) przejmuje s-kę matkę (chińską) i stają się jedną osobą, która już od dawna notowana jest na giełdzie. Wszyscy trąbią szampana i opychają akcje, opierając się na wyssanych z palca raportach o pionowym wzroście obrotów i dochodów i wogle. Kurs rośnie jak gupi. Prowizje i szampan leją się niepowstrzymanymi strumieniami. W końcu jakiś palant postanawia zainwestować grubszą sumę, a akurat jego synal jest w Czajnie bo coś tam. Mówi mu: "Młody, weź tam pojedź i zobacz co to za geszeft, bo bym z baniaka wrzucił, tak?" Młody jedzie do Habryki, a tam brut, smrut, złom i gnojowizna. Zero czegokolwiek. Telegrafuje: "Tate stop tu wielka wujowizna stop inwestycja stop stop stop wykrzyknik". Potem wpuszcza ten raport w necik i spółeczka traci na giełdzie ok. 100% kapitalizacji. Takich przekrętów było kilkaset. Obecnie w Usiech jest notowanych 100 chińskich bizniesów, które mają łączną kapitalizację 1.1 biliona (10^12) dolków. Czy wszystkie to przekręty? Pewnie tak, bo w Kitaju nie jest zakazane oszukiwanie zagranicznych inwestorów, byle za bardzo lokalsów nie dymać. Aha, wszystko audytowane przez PwC, EY, Deloitte, KPMG - z tym że chińskie, co znaczy że centrale mają oczy szeroko zamknięte co się w Kitaju pod ich brandami dzieje. Balanga trwa.
  • Chińczycy budują miasto w Pakistanie tylko dla Chińczyków.

    The Chinese administration is building a city exclusively for the Chinese nationals in the strategic port of Gwadar as a part of the China-Pakistan Economic Corridor (CPEC).

    The "Chinese Only" colony will be built to house more than half a million Chinese nationals at a cost of $150 million. Interestingly, this will be such first such city in South Asia, a region which is at the centre point of the Chinese Belt and Road initiative (BRI). The country has already set up these colonies in Africa and Central Asia.

    The proposed city is expected to be constructed by 2022. It will be home to the Chinese nationals working in the financial district planned to be set up in the port city of Gwadar.

    https://amp-ibtimes-co-in.cdn.ampproject.org/v/s/amp.ibtimes.co.in/china-taking-over-pakistan-new-chinese-only-colony-gawdar-port-house-5-lakh-people-778369?amp_js_v=a2&amp_gsa=1&usqp=mq331AQECAFYAQ==#referrer=https://www.google.com&amp_tf=Źródło: %1$s&ampshare=https://www.ibtimes.co.in/china-taking-over-pakistan-new-chinese-only-colony-gawdar-port-house-5-lakh-people-778369
  • edytowano December 2018
    To jak w Pireusie (Grecja, UE)
    Albo w Afryce
    Takie Chinatown jak USA.
    kiedyś
  • Skoro było w tut. wątku o Kuce, to uwagę zwrócę, że się rząd foederalny poniewczasie obudził i zapedział, że jak będą Kitajce jeszcze chcieli kupić 15% w jakiejkolwiek ważnej spółeczce, to NRF może powiedzieć stanowcze "Wała!" albo też "Włala!", zależnie od sytuacji:

    http://www.spiegel.de/wirtschaft/unternehmen/bundesregierung-will-firmenuebernahmen-von-auslaendischen-investoren-erschweren-a-1243984.html
  • nzz
    się żali na stonkę turystyczną

    może Polska mogłą by pomóc Helvetom i zdjąć z nich obciążenie?
    Tatry i Szopen dają radę!
    w Chinach 10% ludzi ma paszport i budują 200 lotnisk wewnętrznych.
    w Indiach budują 100.
    potencjał jest, ponad 3,5 mld ludzi, część z kasą dużą nawet jak na europejskie warunki

    choć trza uważąć, 10% winnic bordoskich jest już chinskich

    https://www.nzz.ch/video/nzz-format/overtourism-dichtestress-im-ferienparadies-ld.1532400
    przede wszystkim dotyka to kolebki kultury halsztackiej
    https://www.nzz.ch/wirtschaft/hallstatt-ein-dorf-wehrt-sich-gegen-overtourism-aus-china-ld.1501634
  • Co ni pieprzą. Przecież UE realizuje własnie intensywnie program transformacji Europy w skansen krajobrazowo - kulturalny dla bogatych Azjatów. Z czego niby chcą żyć jak zlikwidują elektrownie i przemysł? Z samych perfum i luksusowych wyrobów się nie da. Jeśli chodzi o prawa autorskie i technologie to się spóźnili. Głównym generatorem jest USA a Azjaci gonią. Duże kraje Azji zresztą maja prawa autorskie w głębokim poważaniu. Szwajcarzy może się ostaną nieco dłużej bo będą nadal trzymać pieniądze złodziei i bandytów z dala od ich rządów i policji, ale chyba nie w nieskończoność bo i im się w końcu dobiorą do dupska znaczy do sejfów.
  • Rafał napisal(a):
    ...UE realizuje własnie intensywnie program transformacji Europy w skansen krajobrazowo - kulturalny dla bogatych Azjatów.....
    ! Kupuję txt.

  • Gawel napisal(a):
    colony will be built to house more than half a million Chinese nationals at a cost of $150 million.
    Czyli koszt na osobe to 300 dolców? Za tyle wybudują miasto z domami i drogami?
  • nie widzę wontka o koronawirusie i słąwnym laboratorium virusowym w WuHan, to tu wkleję
    dzięki @los u pojawił się zwrot poty angielskie, i jako żywo, przypomina oną naszą współczesną zarazę
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Angielskie_poty

    pono Polacy ewakuowani z Chin mają tylko przy wejściu żandarmów jako jedyne zabezpieczenie przed przeniesieniem epidemji na inne piętra szpitala pełnego pacjentów
  • No ale rozumów chyba im nie zarekwirowano?
  • Niespodzianka! (że tutaj zaprowadził odnośnik)! :)
  • To jak teraz nazwać ustrój w Chinach?

    _ _ _
    I za dzisiejszym Naszym Dziennikiem:

    Aż 8 na 10 doktorantów na wydziałach energetycznych oraz informatycznych w Stanach Zjednoczonych to obcokrajowcy, z tych większość to... Chińczycy.

    Już 3 na 10 studentów najlepszych uczelni w USA (tzw. Ivy League) to obywatele państw azjatyckich.

    Chińczycy - obywatele USA to 6 % populacji Stanów.
  • edytowano February 27
    Nasz Dziennik sob. 27.02.2021
    takie streszczenie publikacjach o zagrożeniu z Vhin od 1997 roku do 2019

    image

    image
  • Wykładowcami też zwykle są Chińczycy. Czyli Chińczycy uczą Chińczyków, którzy płacą czesne amerykańskiej uczelni a czynsz amerykańskiemu gospodarzowi. Dlaczego nie mogą robić tego u siebie sporo przy okazji oszczędzając? Bo w Ameryce jest duch Ameryki.

    Ciągle mnie zadziwiają materialiści - ciągle wierzą tylko w materię mimo jakże bogatej empirii. Dlaczego tak?
  • Komunisci koreańscy również dokonują właśnie planów na przyszłość, ale są to oderwane od realiów plany, nie tak samo będzie z chińskimi?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.