to jest wątek o Chinach i gospodarce

124»

Komentarz

  • adaho napisal(a):
    Coś słyszałem ostatnio o dużych problemach z prądem w Chinach. Tzn problemach polegających na tym, że go ni ma.
    Kumulacja kilku czynników: Chiny mają jakąś kosę z Australią i nie kupują od nich węgla (czy też Australia nie chce sprzedawać?), fabryki od września są już w trybie produkcji świątecznej i muszą mieć prąd, Chińczycy zaczęli bardziej starać się o zmniejszenie smogu w swoich miastach. Tak że prąd jest ale niekoniecznie we wszystkich w domach pod dostatkiem, stopnie zasilania.
  • A jak z tymi grandziarzami od deweloperki? Zbańczyli już?
  • edytowano October 2021
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A jak z tymi grandziarzami od deweloperki? Zbańczyli już?
    Jeszcze nie, 1 października 2021 pisano "Jak informuje BBC News, Evergrande po raz drugi w ciągu tego tygodnia, nie zapłacił odsetek zagranicznym inwestorom. Największy chiński deweloper miał przelać na konta zagranicznych posiadaczy obligacji 47,5 mln dolarów do środy. Z tego powodu coraz więcej ekspertów przewiduje bankructwo wspomnianej firmy."
  • Co do Evergrande to kilka dni temu pisano, że jest źle https://strefainwestorow.pl/artykuly/spolki/20211021/china-evergrande-bankructwo-wznowione-notowania

    A dzień później że zapłacił jakieś grosze i jest uratowany:

    "Tuż przed upływem okresu karencji Evergrande Group uregulowała zaległe zobowiązania wobec posiadaczy jednej serii swoich obligacji dolarowych - poinformował chiński "Securities Times".
    W weekend miał minąć 30-dniowy okres karencji trwający od 23 września, gdy Evergrande nie wypłaciło obligatariuszom 83,5 mln dol. należnych odsetek. Jak podaje "Securities Times", w czwartek drugi największy deweloper w Państwie Środka przetransferował środki do powiernika - Citibanku - który przekaże je inwestorom przed upłynięciem terminu. Spółka nie wydała na razie oficjalnego komunikatu w tej sprawie.
    W ten sposób Evergrande Group odsuwa widmo niewypłacalności. Choć nie na długo - kolejny deadline przypada już w przyszłym tygodniu. Spółka musi wtedy przekazać inwestorom ponad 45 mln dol. Z kolei w pierwszej połowie listopada powinna spłacić zaległości w wysokości blisko 150 mln dol. Większym wyzwaniem będzie wykup zapadających w marcu przyszłego roku obligacji za 2 mld dol."

    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Evergrande-ucieka-spod-topora-Niespodziewana-splata-dolarowego-dlugu-8210274.html

  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    A jak z tymi grandziarzami od deweloperki? Zbańczyli już?
    Nie wiem, ale miejscowe żółte tuby megafonowe pracują.

    https://www.telepolis.pl/wiadomosci/prawo-finanse-statystyki/huawei-wykluczenie-polska-bezpieczenstwo-decyzja
  • edytowano October 2021
    https://www.tagesanzeiger.ch/china-ist-militaerisch-industriell-bald-nicht-mehr-einzuholen-365529839792
    od Szwajcarów
    Chiny szybko idą do przodu, niedługo nie będzie ich można dogonić, zaprzęgają do pracy na rzecz wojska i firmy cywilne
    image

    w tym tygodniu miał miejsce przelot atomowego wahadłowca kosmicznego nad połową globu , co zaskoczyło USA, podobnie jak kiedyś start radzieckiego sputnika.

    około 150 razy naruszyły Chiny ostatnio przestrzeń powietrzną Taiwanu, a na targach lotniczych pokazały nowe samoloty z włąsnymi silnikami oraz drony (na zdjęciu)
    tworzą armię nowego typu (chyba czytają Bartosiaka)
  • 1. Co do developerki w Chinach, to Radosław Pyffel twierdzi, że prawdziwa patologia jest na poziomie lokalnym, i tego się władza obawia, dlatego dyscyplinują Evergrande, ot taki proces pokazowy.
    2. Odnośnie energii elektrycznej:
    Ograniczenia dostaw prądu do chińskich fabryk mogą skutkować niedoborami części towarów przed świętami Bożego Narodzenia. Niektóre zakłady musiały wstrzymać działalność, by nie przekroczyć limitów narzuconych przez władze. To w połączeniu z problemami z transportem wynikającym z braku kontenerowców powoduje, że tegoroczny świąteczny sezon zakupowy może być nerwowy.
    (..)
    Dostawca komponentów do iPhone’ów Apple ogłosił, że zawiesił produkcje w fabryce na zachód od Szanghaju. Także paru dostawców Tesli musiało zatrzymać pracę swoich fabryk na kilka dni. Brak energii spowodował, że ponad 10 dostawców półprzewodników wstrzymało produkcję na miesiąc. Niektóre centra handlowe ogłaszają, że zmuszone będą zamknąć sklepy wcześniej niż zwykle, by oszczędzać energię.
    (..)
    Mieszkańcy północno-wschodnich Chin narażeni na spadki temperatury apelują o przywrócenie stałych dostaw prądu. Z kolei małe firmy uruchamiają generatory prądu na diesla bądź zamykają zakłady.
    (..)
    Źródło z początku października.
    3. A teraz taka publikacja:
    W wielu częściach Chin pojawiły się problemy z dostępnością paliwa. W efekcie stacje zaczęły wprowadzać limity sprzedaży oleju napędowego. Dotyka to szczególnie kierowców aut ciężarowych, którzy mogą zatankować najwyżej 10 proc. baku. To uderza w firmy zajmujące się transportem dalekobieżnym, pogłębiając problemy związane z łańcuchem dostaw.(..)
    Całość tego materiału.
    Coś dusi Chiny, tylko jeszcze nie wiem co...
  • edytowano November 2021
  • A pamiętacie jeszcze chińską mega-grandziarską firmę Evergrande, co od pół roku bankrutuje i zbankrutować nie może? Ja se właśnie przypomniałem i konstatuję, że są ewidmą too big to fail. Pożyczkodawcy zaś doszli do przekonania, że już i tak utopili te swoje pieniądze, więc co im zależy poczekać i zobaczyć, to tam miś Uszatek zrobi.

    https://www.wsj.com/articles/evergrande-reaches-information-sharing-fee-deal-with-creditors-11649085944
  • EverGrande - ZawszeGranda
  • Natomiast pełne zamknięcie Szanghaju, na tyle tygodni robi dziwne wrażenie.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Natomiast pełne zamknięcie Szanghaju, na tyle tygodni robi dziwne wrażenie.
    Wykładają to tak, że miś Uszatek ogłosił w 2020 potylikę "Zero COVID Policy" i potem słodzili misiowi w gazetkach, że Niedzielski będzie wisiał, a miś wogle, ale to wogle kowidka nie ma.

    A zaś teraz przyszedł Omikron, który jak wiemy, tylko przez grzeczność WHO nie otrzymał literki Xi, który podobnież nie tak zjadliwy jest, ale zajebiaszczo zaraźliwy. I misiowi Uszatkowi zrobiło się smutno.

    Tzn. inaczej. Na jesieni będą wyborki na nowego misia Uszatka i obecny miś chciałby je wygrać. Więc nie może stracić twarzy, cokolwiek to oznacza w kulturze dalekiego Kitaju.
  • edytowano May 11
    Fragmenty filmu dokumentalnego o zanieczyszczeniu środowiska w Chinach. Autor zaczął kręcić film gdy jego nienarodzona jeszcze córka rozwinęła guza.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Under_the_Dome_(film)

  • Ciekawe uwagi o chińskiej demografii - Ryszard Zalski z Tajwanu we WNET.

  • No już że dwa lata temu było jasne żebliczba Chińczyków się zmniejsza.
  • edytowano May 11
    W ogóle Azja dalekowschodnia ma problem z dzietnością Japonia, Singapur itp. też.

    To się wiąże z perfekcjonistyczną mentalnością skutkującą tym, że należy dziecku zapewnić ekstremalnie elitarne, a co za tym idzie bardzo kosztowne wykształcenie. Bardzo niewielu ludzi na co stać przy większej ilości dzieci.

    U nas też niestety daje się już zaobserwować podobne podejście. Słyszałem na własne uszy opinie pewnej kobiety że lepiej mieć jedynaka, któremu zapewni się tak zwany start życiowy niż większą ilość "niedoinwestowanych" dzieci.
  • Ciekawe że życie pokazuje często proces odwrotny. Dziecko z biedy, z zadupia, kończy polibudę i zmienia świat. Dziecko z dobrobytu i prywatnych szkół kończy w wyjaranym mózgiem i ma problem ze zmianą bielizny. Nie mówię że zawsze, ale znam przyklady na obie drogi.
  • Sarmata1.2 napisal(a):
    Ciekawe że życie pokazuje często proces odwrotny. Dziecko z biedy, z zadupia, kończy polibudę i zmienia świat. Dziecko z dobrobytu i prywatnych szkół kończy w wyjaranym mózgiem i ma problem ze zmianą bielizny. Nie mówię że zawsze, ale znam przyklady na obie drogi.
    podawany tu przez losa przykład dra Bryka na UJ w Krakowie
  • MarianoX napisal(a):
    W ogóle Azja dalekowschodnia ma problem z dzietnością Japonia, Singapur itp. też.

    To się wiąże z perfekcjonistyczną mentalnością skutkującą tym, że należy dziecku zapewnić ekstremalnie elitarne, a co za tym idzie bardzo kosztowne wykształcenie. Bardzo niewielu ludzi na co stać przy większej ilości dzieci.

    U nas też niestety daje się już zaobserwować podobne podejście. Słyszałem na własne uszy opinie pewnej kobiety że lepiej mieć jedynaka, któremu zapewni się tak zwany start życiowy niż większą ilość "niedoinwestowanych" dzieci.
    Z tym że ten tzw. start życiowy to jest raczej suma marzeń i życzeń rodziców a nie realne inwestycje. Te wszystkie balety, francuski, hiszpański i skrzypce, od 4 roku życia.
  • edytowano May 11
    Tak to właśnie jest - całkowite zapełnienie czasu dziecka zorganizowanymi aktywnościami tak, że gwoździa w kalendarz nie można wbić,

    A potem problemy w kontaktach społecznych owocujące potężnymi konsekwencjami niezwykle trudnymi do naprawienia. Pisał o tym ś.p. Stagonarius - zbyt wczesna socjalizacja dzieci prowadzi często do poważnych zaburzeń emocjonalnych.
  • I tak i nie. Bo po pierwsze dzieciaki w mieście głównie czas wolny spędzają w sieci. Po drugie różne mogą też być te aktywności zorganizowane. Moje chłopaki (8 i 10 lat) są skautami (raz na 2 tygodnie zbiórka w lesie), ministrantami (młodszy kandydatem), poza tym chodzą do szkoly muzycznej państwowej i 1 w tygodniu na angielski (w naszym bloku facet uczy). Dużo? No niemało, ale spokojna wasza. Jeszcze znajdują czas na robloxa, Minecrafta, pokemony, pierdzenie w kanapę, czy łażenie po kolegach. Plus taki że wszystko jest blisko domu, więc nie jesteśmy z żoną szoferami, chlopakom zdarza się już tramwajem śmigać.
  • Muzyka okiej, o ile przejawiają zdolności i chęci a jak zobaczysz, że kręcą nosem nie bardzo im to idzie - nie zmuszać bo i tak nic z tego nie będzie a kasa pójdzie w błoto. Angielski raz w tygodniu to za mało - zwiększyć na maksa, ile się da. Nawet, powiedziabym, trochę zmuszać bo to podstawa. Inne języki sugerować i zachęcać a jak przejawiają zdolności i chęci to zapisywać na nie, niech się uczą.

    Angielski to podstawa.
    Ja, mając 12 lat całkiem dobrze gamzałem w lengłyczu. Sam się nauczyłem. W podstawówce starzy zapisali mnie na jakieś lekcje po lekcjach ale to była strata czasu dla mnie a hajsu dla zgredów bo musiałem obniżać swój poziom do innych, co dopiero angielski zaczynali. Dlatego często zrywałem się z lekcji bo wolałem bajerować dziewczyny i palić z nimi papierosy w krzakach. A na koniec i tak byłem wygrany. I dziewczyny przytuliłem i nagrode rzeczowe w postaci książki "Akademia Pana Kleksa" jako wyróżnienie za "szczególne zdolności w nauce języka obcego" tyż przytuliłem, hehe.
    Po technikumie to już wogle z angielskim nie miałem żadnego problemu a nawet jeszcze troszkie nauczyłem się niemieckiego.
    W wojsku, nie powiem, karierę mogłem zrobić. Pozwólcie, że przytoczę cycatę ze swoich opisanych młodzieńczych wspomnień:

    "Jednostka była dywizją śląską WOPK. Trepy, te z dywizji, wyżsi stopniem miały dostęp do zachodniej prasy, skąd czerpali informacje do propagandy w wojsku lub dla siebie. Brali mnie do tłumaczenia artykułów, które potem przeinaczali i robili pogawędki propagandowe dla żołnierzy, tzw. szkolenie polityczne. Raz jak kacapy zestrzelili koreański samolot pasażerski kazali mi przetłumaczyć artykuł z New York Times i potem jakiś półkowniczyna na pogadance dla żołnierzy wszyskie argumenty amerykańskie poprzeinaczał i podważył "udowadniając", że to ruscy mieli rację. Przed wyjściem do cywila proponowali mi żebym został tłumaczem w wojsku ale ich olałem."

    Po mojej ucieczce na Zachód jeszcze parę lat chodziłem do szkoły w Londynie.
    Nie chcę się chwalić ale ingliszem posługuję się jak poliszem, o ile nie lepiej. Córkom, w Kanadzie urodzonym, jeszcze w high school poprawiałem błędy w wypracowaniach.
  • Polityka "zero tolerancji" dewastuje całą chińską gospodarkę. Sprzedaż detaliczna w kwietniu spadła o 11,1 proc. w stosunku do kwietnia 2021 roku i jest to największy spadek od marca 2020, gdy na dobre wybuchła pandemia Covid.

    Inne wskaźniki są również bardzo złe. Przykładowo w kwietniu ruch na lotnisku w Szanghaju zmniejszył się o... 99 proc, zaś sprzedaż domów w Chinach w pierwszych czterech miesiącach 2022 była o 32 proc. niższa w analogicznym okresie roku 2021.

    Skurczył się również wzrost gospodarczy. O ile w marcu rok do roku wynosił 5 proc, a to kwietniu gospodarka skurczyła się o 2,9 proc.
    Źróodło, a w przemyśle motoryzacyjnym jest jeszcze gorzej.
    To jest bardzo ciekawe123
  • edytowano May 18
    Zniszczenie świata przez zniszczenie Chin? Byłże tow. Puchatek uważnym słuchaczem tow. Mało?
  • Żółty człowiek jest obecnie skażony perfekcjoniznem, materializmem i kultem sukcesu, a on w sposób zasadniczy kłóci się z wysoką dzietnością.
  • Ale jeszcze nie tak dawno się nie kłóciło.
  • tak, dzieci były błogosławieństwem, sukcesem, nagrodą
  • Kilku Chińczyków pytany przeze mnie o liczbę swojego potomstwa ze smutkiem mówiło, że tylko jedno. Ale to było dawno, a tam postęp gospodarczy i inżynieria społeczna powodują szybkie zmiany.
  • los napisal(a):
    Ale jeszcze nie tak dawno się nie kłóciło.
    To było przed wynalezieniem kondonów.

    Od tego czasu gatunek ludzki podlega zupełnie innym prawom niż to miało miejsce lat temu sto.
  • loslos
    edytowano May 18
    Kondony chyba znano już dawno temu, raczej o pigułkę idzie. To dopiero lata 50-te. Niesamowite. Komputer, bomba atomowa, samolot odrzutowy, rakiety i telewizja były znane wcześniej.
  • Przemko napisal(a):
    Te wszystkie balety
    Balety som spoko, gdyż albowiem jest to inwestycja w ruch, zdrowie itp. Alternatywa dla piłki nożnej, w którą chłopców zazwyczaj nie trzeba zachęcać by grali, jak nie to, to karate czy inne judo, itp - a dziewczynki rzadziej. Jeśli już, to siatkówka czy co tam, ale tego już jest mniej, bo trzeba sali i odpowiedniej liczby chętnych - na balety wystarczy byle świetlica i zajęcia da się poprowadzić nieważne czy przyjdą dwie dziewczynki, czy wszystkie piętnaście. A chętnych nigdy nie brakuje - tak dziewczynki mają, i dobrze.

    Co do muzy, to faktycznie rozwija ponoć mózg, acz ja też nie rozumiem tego pędu - siostra szwagra ostatnio narzeka że w szkole jej siódmoklasistka tyle czasu spędza, program tak przeładowany - no ale jest jeszcze szkoła muzyczna, pianino, itp. W szkole musi być perfekt - siódmoklasistka się spina na egzaminach i gra gorzej niż normalnie, muzykiem być nie zamierza. Na to trzeba czasu, dojazdu, pieniędzy itp - no ale muzyka rozwija, więc pianino to rzecz oczywista i niepodważalna, ale w podstawówce to by mogli zluzować trochę, nie?

    Co do sportu czy baletów, to zawsze jak są wakacje, albo inna okazja do tego - mój syn gra w nogę z jakimiś lokalsami czy innymi przyjezdnymi, ja też. Często to tatusiowie z synami, czasem same dzieci i nastolatki. I wtedy właśnie widać jak na dłoni czym się różni dzieciak który gra w nogę, od tego co nie gra.

    Za naszego pokolenia grali w nogę wszyscy - po lekcjach obiad i na dwór, kombinujemy kogoś z piłką, bo nie wszyscy mieli, kamienie robią za słupki, gruby na bramkę, i dawaj. Dziś jak kto nie gra w klubie to najczęściej nie gra w ogóle - bo nawet jakby chciał, za bardzo nie ma z kim.

    I w takie wakacje jak widzę z perspektywy bramkarza (gruby na bramkę) jak sobie radzi mój syn, w klubie przeciętny zawodnik, z odchyleniami w stronę dobrego (no, jeden z pięciu co trenuje z rocznikiem wyżej, więc chyba nie najgorzej, ale są lepsi) - miesza piętnastolatkami, siedemnastolatkami, itp - jak dzieciaki w jego wieku ledwo nadążają za nim wzrokiem, bo nogami nie mają szans - jaka w ogóle jest piramidalna różnica w kondycji, koordynacji ruchowej itp - to nie mam wątpliwości, że to jest dobra inwestycja.

    A ostatnio dostał wyróżnienie na kangurze matematycznym, więc z głową też nie najgorzej:)

    Analogicznie balety - choć tu nie ma pojedynków, więc tego tak nie widać na tle innych nietrenujących dziewczynek, ale moja córa robi prawie szpagat, "foczkę" ze stopami na głowie, itp - nie jest źle. A w swojej szkole na kangurze była najlepsza, więc się chwalę :)
  • Z moich trojaczków jeden nie chce grać a dwóch gra i w klubiku obaj regularnie zdobywają króla strzelców albo najlepszego bramkarza dziecięcych turniejów. Ten bramkarz mój syn się tak ofiarnie rzuca na piłkę nawet na asfalcie i jest cały poobijany. A za moich czasów gruby się w ogóle nie rzucał...
    A trzeciego w ogóle nie rusza piłka.
  • Moi trenowali w klubiku przy szkole, ale im się znudziło więc się wypisali. A teraz wiercą dziurę w brzuchu że jednak chcą wrócić bo koledzy namawiają. Skaranie.
  • Bycie ostatnią generacja w historii luckości ma swoje zalety.
  • los napisal(a):
    Bycie ostatnią generacja w historii luckości ma swoje zalety.
    Oho ! Nadchodzi Dzień Komety ? Rozwiń ?
  • Nie trzeba się troszczyć p progeniturę.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.