energia i energetyka - co nas napędza

1246717

Komentarz

  • Zazdraszczam stałośći wymiarow
  • Kiedyś była na ffRum mała dyskusyjka o ciuchach uzywanych
    Mój kolega pyta ekologów i ekofilów o dwiecrzeczu
    Czy prasujesz bieliznę?
    Czy chodzisz na zakupy z własną torbą?
  • Repasacja ponczoch
    Dlaczego kiedyś się to opłacało i klientkom i repasatorkom?
  • christoph napisal(a):
    Repasacja ponczoch
    Dlaczego kiedyś się to opłacało i klientkom i repasatorkom?
    Bo kiedyś robocizna była tania, a kapitał (czytaj maszyny do robienia pączoch) drogie.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    christoph napisal(a):
    Repasacja ponczoch
    Dlaczego kiedyś się to opłacało i klientkom i repasatorkom?
    Bo kiedyś robocizna była tania, a kapitał (czytaj maszyny do robienia pączoch) drogie.
    Doda łbym
    jeszcze do tego gospodarkę planową i podejście do jakości i wykonania planu 5latkiw socjalistycznej ojczyźnie
  • Repasacja komórek też się nie opłaca, zwykle tańszy jest nowy aparat niż naprawa starego. I coraz więcej rzeczy wpada w tę kategorię. Cywilizacja.
  • christoph napisal(a):
    Zazdraszczam stałośći wymiarow
    Płaszczyki są luźne... ;-)
  • Odrobinę wiedzy insajderskiej z przemysłu pompiarskiego.
    Za chodziłem w głowę, co koncerny posiadające stacje paliw widzą w elektromobilności i rozmawiając z ich przedstawicielami zrozumiałem. Oni się bardzo cieszą, gdyż zastępują wielkogabarytowy, niebezpieczny i niskomarżowy produkt, gamą usług, bo klient będzie miał 20 min na doładowanie baterii do poziomu 80%, wysokomarżowych.
    Prąd jest prostszy do dostarczenia, nie wymaga magazynowania w wyspecjalizowanych zbiornikach itp.
    Oni już się przestawiają na ten model prowadzenia biznesu, nie jako jedyny ale jako kolejny istotny element.
    A potem przyjdzie kolejny 2 września 1859
  • Tak zwana ekologia polityczna jednak ma coś do cywilizacji krótkiego użycia i wyrzucenia. Musi się z nią zderzyć albo zginie jako ruch społeczny i polityczny.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    Prąd jest prostszy do dostarczenia,
    No ja nie jestem taki pawian. Gdyż dany prąd trzeba skądiś przywieźć. Paliwa im. inż.inż. Benza i Diesla przywozi się w zwyczajnych beczkowozach z naftobazy. Nadto, specjalne zbiorniki każdy już dawno ma, więc co to za argument.

    Z prądem zasię jest tak, że trzeba mieć podłączenie. A podłączenie musi mieć MOCZ. Nie wiadomo, czy dany elektryk znajdzie dość moczu, ażeby zaspokoić pragnienie stacjanta benzynowego, nie mówiąc już o tem, że nie jest pewne czy i kedy elektrownie nastarczą.

    A, jeszcze jedna jest wada stacji benzenowych z prądem - taka mianowicie, że ałt na prąd nie ma.
    ms.wygnaniec napisal(a):A potem przyjdzie kolejny 2 września 1859
    Dafuq, że tak spytam żartobliwie.
    Rafał napisal(a):
    Tak zwana ekologia polityczna jednak ma coś do cywilizacji krótkiego użycia i wyrzucenia. Musi się z nią zderzyć albo zginie jako ruch społeczny i polityczny.
    Podpieram, podpieram. Podobnież we Francy take były inicjatywy, żeby zgniłych kapitalistów co to rzeczy łatwo psujne produkują, na gardle karać albo przynajmniej do wieży wsadzać.

    Bida w tym, że im coś trwalsze, tym droższe, więc trudniej zbyć taki gadżet.
  • No i nuda oraz wstyd w tej samej kapocie i butach trzeci rok z rzędu chodzić. Z tym że argumenta ekonomiczne są przekonujące nad wyraz. Jakby tak dobra kapota na 5 lat kosztowała 3 tysiące a buty do chodzenia dwa lata na okrągło półtora to chętnych byłoby mało. Gdyby jednak za wyrzuconą kapotę trza było zapłacić tysiąc a za buty pięćset to chętnych na płaszczyk na jeden sezon i dwie pary butów na rok w promocji by trochę ubyło. To samo z pralkami, srajfonami, meblami, audio-tele, autami i większością rzeczy więcej niż jednorazowego użytku. Jasne że od czegoś trzeba zacząć. Precedensy już są w różnych opłatach produktowych i obowiązkach wykazania się utylizacją swojego produktu przez producenta czy nabywcę. No i mój konik - rolnictwo. Jak nie chceta ekolodzy wycinania lasów deszczowych, pustynnienia, erozji gleb i metanu od krów, otyłości i złogów na mózgu to nie jedzta mięsa jak szaleni tylko je opodatkujta tak z 1 euro za kilo. Weganizm i zdrowe życie zakwitną wtedy szybciej niż na wasze apele i manifesty raz w reakcji na przykuwanie się tytanowymi łańcuchami do drzew, bramek na autostradach czy na nabrzeżach portów rybackich.
  • edytowano March 2019
    Szturmowcze:
    1. Pytaj Skandynawów, bo u nich to działa na szeroką skalę, więc problemy rozwiązali, a ja jedynie niekompetentnym ogniwem pośrednim jestem.
    2. Nie napisałem, że to będzie obecnie jedynie ale jako druga, a nawet ważniejsza noga biznesa (20 minut klient ma do zagospodarowania).
    3. Aut elektrycznych przybywa i na to będzie nacisk, bo to się wszystkim z biznesu opłaca (no może arabowie i wenezuelczycy oraz persowie, ale to mało kogo interesuje).
    4. Prąd nie przetrwa powtórki z 1859 roku. i dlatego USA mają działające generatory parowe ;)
  • edytowano March 2019
    Ad 1: Skandynawia to inny temat. My mamy w perspektywie 10 lat problem z niedoborem prądu, zwłaszcza z uwagi na wyłączenie Bełchatowa i ogólny problem z energetyką handlową, która biega za złą i brzydką.
    No i oczywiście niedoinwestowanie sieci przesyłowych, bez których stacje elektryczne będą mrzonką.

    Ad 4: Łajka szczeka uspakajająco:
    Badania takie dostarczają dowodów, iż podobnie intensywne zdarzenia, jak odnotowane w 1859 roku, występują średnio raz na 500 lat
  • edytowano March 2019
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ad 1: Skandynawia to inny temat. My mamy w perspektywie 10 lat problem z niedoborem prądu, zwłaszcza z uwagi na wyłączenie Bełchatowa i ogólny problem z energetyką handlową, która biega za złą i brzydką.
    No i oczywiście niedoinwestowanie sieci przesyłowych, bez których stacje elektryczne będą mrzonką.

    Ad 4: Łajka szczeka uspakajająco:
    Badania takie dostarczają dowodów, iż podobnie intensywne zdarzenia, jak odnotowane w 1859 roku, występują średnio raz na 500 lat
    Jak by podali ,że minimalny interwał ,to dajmy na to 250 lat bardziej byłbym spokojny.
  • Trza w Bełchatowie atomicę postawić o mocy co najmniej obecnej +50%. Do tego energetyka rozproszona gdzie się da - wiatraki i rotory, panele słoneczne, kolektory, pompy cieplne, może trochę biogazu z odpadów. To są rzeczy już znane i taniejące. Reszta to SF, albo ruski czy hamerykański gaz. Nawet jak mamy łupkowy to nam UE, Rosja i USA nie pozwolą wydobywać dopóki mogą z nas zdzierać za swój gaz i swoje wynalazki.
  • Kiedyś Łajka mniej uspokajająco szczekała, że 100-150 lat tak więc ten tego.
    Co do biznesa, to mnie się rozchodzi, że to już nie pięknoduchostwo ale realny deal, czy u nas wykonalny, to już inna sprawa, ale północna część imperium karolińskiego idzie w kierunku przez wikingów wskazywanym.
    Problem z sieciami przesyłowymi był dobrze znany Manitou już wiele lat temu z Polska Wielki Projekt i wtedy się nim przejął, ale po przejęciu władzy jakoś się mniej tym przejęciem przejął.
  • edytowano March 2019
    7swajcarski patent
    Elektrownie z małą sprawnoscia
    Ciepło odpadówe do ogrzewania domów w liczbie 4-6
    A reszta do sieci
  • Rafał napisal(a):
    Trza w Bełchatowie atomicę postawić o mocy co najmniej obecnej +50%. Do tego energetyka rozproszona gdzie się da - wiatraki i rotory, panele słoneczne, kolektory, pompy cieplne, może trochę biogazu z odpadów. To są rzeczy już znane i taniejące. Reszta to SF, albo ruski czy hamerykański gaz. Nawet jak mamy łupkowy to nam UE, Rosja i USA nie pozwolą wydobywać dopóki mogą z nas zdzierać za swój gaz i swoje wynalazki.
    Oczywiście że w Bełchatowie. Jak taz rozmawiałem dziś z ekspertką od energetyki pod kościołem o tem. Uranową.

    Ale gdyby obejrzał Kolega, ba, odsłuchał w drodze do zakładu pracy, te dwa filmiki co wkleiłem vide supra, to z pierwszego by się dowiedział, że nie wiatraki i solary, a z drugiego - że małe elektrownie toroidalne.
  • co to są elektrownie toroidalne?
  • Mania napisal(a):
    co to są elektrownie toroidalne?
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Reaktor_torowy_na_ciekłych_fluorkach
  • edytowano March 2019
    .

  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Rafał napisal(a):
    Trza w Bełchatowie atomicę postawić o mocy co najmniej obecnej +50%. Do tego energetyka rozproszona gdzie się da - wiatraki i rotory, panele słoneczne, kolektory, pompy cieplne, może trochę biogazu z odpadów. To są rzeczy już znane i taniejące. Reszta to SF, albo ruski czy hamerykański gaz. Nawet jak mamy łupkowy to nam UE, Rosja i USA nie pozwolą wydobywać dopóki mogą z nas zdzierać za swój gaz i swoje wynalazki.
    Oczywiście że w Bełchatowie. Jak taz rozmawiałem dziś z ekspertką od energetyki pod kościołem o tem. Uranową.

    Ale gdyby obejrzał Kolega, ba, odsłuchał w drodze do zakładu pracy, te dwa filmiki co wkleiłem vide supra, to z pierwszego by się dowiedział, że nie wiatraki i solary, a z drugiego - że małe elektrownie toroidalne.
    No to sobie obejrzę.
  • ms.wygnaniec napisal(a):

    4. Prąd nie przetrwa powtórki z 1859 roku. i dlatego USA mają działające generatory parowe ;)
    Czytam i czytam i mam wrażenie, że jest to sianie paniki na kształt pluskwy millenijnej.
    Otóż trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że transformatory i linie przesyłowe na wysokich napięciach są już zabezpieczone przed anomaliami elektromagnetycznymi. W warunkach "zwyczajnych" takie anomalie są generowane przez zwyczajne burze (pioruny) i przez gwałtowne wyłączenia dużych obciążeń. Na taką okoliczność nadmiar energii jest odprowadzany do ziemi przez iskierniki i uziemienia, zagrożone transformatory są odcinane przez bezpieczniki i nic szczególnie groźnego nie powinno się stać. Skoro poszczególne elementy są przygotowane na burzę lokalną, to cała infrastruktura powinna przetrwać też burzę globalną. Gorzej z elektroniką, zwłaszcza sieciami połączonymi miedzią i z wszystkim, co ma większe lub mniejsze anteny. Tu rzeczywiście może być spore spustoszenie. Ale też nie tak, żeby padło wszystko.

  • krzychol66 napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):

    4. Prąd nie przetrwa powtórki z 1859 roku. i dlatego USA mają działające generatory parowe ;)
    Czytam i czytam i mam wrażenie, że jest to sianie paniki na kształt pluskwy millenijnej.
    Po Fukuyamie część inżynierów bardzo spokorniała ;)

  • Mania napisal(a):
    co to są elektrownie toroidalne?
    Elektrownie oparte na pierścieniach Celebrimbora. Niestety jest ich niewiele, a twórca dawno nie żyje. Jeden pierścień został ogromnym nakładem sił i środków zniszczony przez stworzenia, które wiele lat później pewien rosyjski piosenkarz zidentyfikował jako ukrów.
  • edytowano March 2019
    A wracając do przyziemnych konkretów to czy kto tutejszy wie i rozumie jakie też ceny energii elektrycznej, czy ulgi w tych cenach, czy dopłaty dla odbiorców indywidualnych i komercyjnych będą obowiązywać w 2019 i od kiedy? Ja nie wiem mimo ze biznesem się zajmuję i energia elektryczna to tak +/- 10 % moich kosztów produkcji (ile konkretnie zależy oczywiście po jakiej cenie będzie) Moi klienci i dostawcy też nie wiedzą, a nie są to firmy krzak, a rozrzut cen płaconych obecnie to jest do lutego włącznie jest ogromny zależnie od daty podpisania kontraktu na ten rok. Jak kto podpisał wiosną 2018 to mu ceny wzrosły około 15 %, jak w lecie to już 25-30% jak mnie, a jak pod koniec roku to nawet ponad 50%.
  • Odniesiesz się do niej na konferencji prasowej?
  • Ja serio pytam czy kto wie bo rząd obiecał i z pewnością coś zrobi, ale nadal nie wiadomo co. Na razie Prezes URE, a nie rząd, coś tam mętnie ogłosił ale dla indywidualnych. Rząd ma w reku przynajmniej VAT i akcyzę więc nie jest bez instrumentów.
  • Rachunek za importowany węgiel wyniósł w 2018 ok. 7 mld zł

    Ponad 3,4 mld zł zarobiły na sprzedaży do Polski "czarnego złota" firmy z Rosji. Import węgla awansował w naszym kraju do rangi "dbania o bezpieczeństwo energetyczne".

    - Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek na rynku było takie ssanie. Węgiel z Rosji sprowadzali ludzie kompletnie bez doświadczenia w branży, nawet fryzjerzy i restauratorzy - opowiada w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl doświadczony importer węgla. - Widziałem nieudolnie przetłumaczone z rosyjskiego specyfikacje, w których ktoś napisał, że węgiel zawiera "części latające" zamiast "części lotnych". Importerzy liczyli na suty zarobek. Część z nich może się przeliczyć.

    W 2018 r. sprowadzono do Polski prawie 20 mln ton węgla. – Rynek jest zawalony surowcem, nadwyżka sięga 5 mln ton i tego nie ma gdzie upchnąć – ocenia rozmówca WysokieNapiecie.pl.

    Importerzy sprzedają więc węgiel po coraz niższej cenie, byle tylko ratować płynność. Próbują go wcisnąć komu się tylko da. Centrala Zaopatrzenia Hutnictwa, państwowa spółka, która wzięła się za handel importowanym węglem, obwieściła nawet na swojej stronie internetowej: „W związku z dużym zainteresowaniem współpracą w zakresie dostarczenia Grupie CZH surowców energetycznych ze strony podmiotów zajmujących się handlem węglem importowanym informujemy, że mając na uwadze obecną sytuację rynkową, nie poszukujemy aktualnie nowych dostawców”.

    Skąd się wziął taki duży import? Wiosną węgla na rynku zaczęło brakować. – Polska Grupa Górnicza rozsyłała do klientów informacje, że obcina dostawy do najniższego dopuszczalnego umowami poziomu. Do tego doszedł spadek wydobycia w Tauronie. Zaczęła się nerwówka w elektrowniach, część z nich nie mogła chodzić z pełną mocą – opowiada nam menedżer z jednej z państwowych spółek. Jego zdaniem miało to też wpływ na nagłe wzrosty cen prądu na giełdzie.
    Fakt obcięcia dostaw przez PGG do minimalnych „widełek” z umowy potwierdził też prezes Enei Mirosław Kowalik.
    Ceny węgla w Polsce w większej mierze zależą od długoterminowych kontraktów
    Węgiel tanieje w Europie, ale drożeje w Polsce

    Przestraszone spółki zaczęły naciskać na resort energii, aby pozwolił kupować surowiec z importu, także z Rosji. Oczywiście nikt oficjalnie niczego nie zakazywał, ale zarządy spółek wiedzą, jak mogłaby się skończyć węglowa „samowolka”. Kierownictwo ministerstwa nie miało wyjścia - dało energetykom zgodę na import z wrażego wschodu.

    W sumie energetyka sprowadziła i spaliła w 2018 r. 2,5 mln ton importowanego węgla, pięć razy więcej niż w 2017 r. Zgodnie z zasadą „jeśli nie mogę czegoś zwalczyć, muszę to polubić, import awansował do rangi „dbania o bezpieczeństwo energetyczne kraju”. Największą rolę odegrał niegdysiejszy eksporter polskiego węgla, czyli Węglokoks.
    I
    Import węgla bije kolejne rekordy. Wagony jadą głównie z Rosji

    "Węglokoks stał się spółką handlową działającą na wielu marżowych rynkach i w różnych kategoriach produktowych. Jednym z celów strategicznych Spółki na najbliższe lata będzie utrzymanie zdolności do zabezpieczania potrzeb energetyki zawodowej w zakresie dostaw węgla w kontekście bezpieczeństwa energetycznego kraju poprzez interwencyjne zakupy węgla z importu. Nowa aktywność Węglokoksu dotycząca importu węgla wynika wprost z dokumentu rządowego Program dla sektora węgla kamiennego, przyjętego w styczniu 2018 roku, gdzie Węglokoks został przywołany jako interwencyjny importer węgla na potrzeby krajowej energetyki i ciepłownictwa. W 2018 roku Węglokoks sprzedał spółkom energetycznym importowany węgiel w ilości około 1,1 mln ton.”

    Spółka nie pochwaliła się, że większość z tego węgla pochodziła z Rosji, chociaż skwapliwie informowała o statkach z węglem z USA, które jednak były tylko ułamkiem dostaw.
  • Jakiś mętny ten tekst. Skoro sprowadzono dla energetyki 2,5 miliona ton z czego Weglokoks 1,1 miliona to kto i po co sprowadził 20 milionów ton. No i skoro polskie górnictwo nie ma węgla to skąd nadwyżka 5 milionów ton? Może trzeba dać splajtować tym fryzjerom, czyli ruskim słupom. Może jednak trzeba pomyśleć o koncesjonowaniu importerów bo węgiel to towar giełdowy i wbrew pozorom nieco skomplikowany więc jakieś kwalifikacje do handlowania nim i gwarancje finansowe trzeba mieć.
  • No te gwarancje finansowe mnie zastanawiają. Jak to jest możliwe że ktoś komuś da wagon węgla, ot tak, bez akredytywy, gwarancji bankowej czy choćby FCO od ostatecznego odbiorcy?
  • Zaufanie to podstawa kapitalismu
  • A jeśli węgiel wysyła swój, swoimi ludźmi do swoich składów to czym się będzie martwił?
  • edytowano April 2019
    A ja polecam pogadankę prof. R. Kozłowskiego w zadanym temacie:



    Okazuje się, że wbrew temu, co myślałem - jest w Polszcze gorąca woda podziemna, w zachodniej części kraju, o temperaturze 300-350 stopni, co daje możliwość generowania prądu.

    Okazuje się, że istnieją niespecjalnie głębokie zasoby ropy, jakieś 6000 m pod ziemią. Ale "nasi" "dostali zakaz" (od kogo?) wiercenia głębiej niż 4000 m. Bo co? A nie wiadomo, ale za to wiadomo, że taysze radzieccy łoją ropkę z 7000 m i jakoś żyją.

    I jeszcze jedno ciekawe - otóż okazuje się, że na świecie całem jest bez kozery pińcet milijardów ton węgla brunatnego, z czego bez mała połowa w Polszcze. I tenże węgiel puszcza się z syfiastym dymem, a zaś można z niego produkować kwasa, za który Arabita płaci 3000+ dolków, podczas gdy sam węgiel kosztuje 30 (za tonę). Podobno jest na to proces teknologiczny.

    A noji, jeszcze głęboki węgiel na Lubelszczyźnie, który można zgazować w złożu i prosto trąbką wciągać do beczułek.

    Też powiedział, czemu taysze nienieccy od urana odstępują, ovaj, "Uran wird knapp!" (w sensie, kończy się). (Trochę w to osobiście mało wierzę, a poza tym toru skolko ugodno, nułale inny to temat, nie?)
  • Skoro przez nadmierne węszenie przy jednorękich bandytach (wartych śmieszne parę miljardów) z pozycji poselsko-decyzyjnych można źle się poczuć na autostradzie i zostać kopniętym w kalendarz, to może i ruszanie tych tematów obłożone jest ryzykiem wciągnięcia przez jakąś trąbkę do beczułki? A nie każdy lubi.
  • edytowano April 2019
    Ojtam ojtam!

    Jak to pisał Poeta:

    I widziano jak lecieli
    Pędem wielkim i szalonym,
    I widziano, jak tonęli
    W morzu Turków niezmierzonym.
    Poczem z piórem, siadł nad kartką
    Mnich uczony, stary skryba:
    - Warto było, czy nie warto?
    Odwrót byłby lepszy chyba...
    Chrzanił zacny zjadacz chleba
    Czas nad nami wartko goni,
    I tak kiedyś umrzeć trzeba,
    To już lepiej tak jak oni.
    Zresztą - koniec dzieło wieńczy,
    Mnich w klasztorze kipnął marnie,
    A szalony król Warneńczyk
    Ma grobowiec w pięknej Warnie
    http://www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=r&nazwa=200
  • A, i jeszcze fajnie dodał pan psoferor, że za komuny wywiercili 30.000 odwiertów, każdy wart ileś tam milijonów, a więc całe milijardy, które można by przyoszczędzić na wierceniach, dosłownie leżą w ziemi. Część tych odwiertów została nawet zabezpieczona; zakładam że te z co ciekawszymi wynikami.
  • Kto wie, czy problem tej potencjalnej klęski mineralnego urodzaju nie zechce znaleźć rozwiązania w magicznej formule brzmiącej "447"?
  • pomysł z kategorji Waldka Pawlaka
    tylko czy damy radę to utzxzrymać i wypromować?
    może w ramach offsetu za f-35?

    https://tech.wp.pl/ten-polski-wiatrakowiec-wyznacza-trendy-na-swiecie-ludzie-chca-go-kupowac-na-pniu-6034809533236353a

    Ten polski wiatrakowiec wyznacza trendy na świecie. Ludzie chcą go kupować na pniu
    Wydawać by się mogło, że polski przemysł lotniczy prawie nie istnieje. Okazuje się jednak, że pomysłowi Polacy są w stanie stworzyć i rozwinąć autorskie koncepcje statków latających i tym samym zawojować świat. Kiedy firma Aviation Artur Trendak pokazała swój najnowszy model T6 zachwyceni klienci chcieli zamawiać swoje egzemplarze, mimo że maszyna nie przeszła jeszcze nawet pełnych prób w locie. Nic dziwnego - to jedyna tego typu maszyna na świecie.
    Ten polski wiatrakowiec wyznacza trendy na świecie. Ludzie chcą go kupować na pniu
    (Materiały prasowe)

    Wiatrakowce to statki powietrzne, które swoim wyglądem przypominają śmigłowce. Są od nich jednak mniejsze, prostsze w budowie i zdecydowanie tańsze. Inaczej niż w helikopterach, główny wirnik nie jest napędzany silnikiem, a wykorzystuje efekt autorotacji. Napędzane są jedynie śmigła (lub jedno śmigło) pchające zamontowane z tyłu maszyny. Wiatrakowce nie zmieniają także kąta natarcia łopat wirnika i startują w odmienny sposób. Nie są w stanie unieść się w miejscu i podobnie do samolotów potrzebują rozbiegu, aby wprawić wirnik w rotację.


    już latają po polskim niebie, tylko z lądowaniem czasem kłopot
    https://wiadomosci.wp.pl/rozbil-sie-wiatrakowiec-kolo-elku-spadl-na-dom-i-samochod-6394055238822017a
  • Nualesz isz spadajo to nie dlategusz isz szfankujo zes techniko.

    "Wiatrakowcem leciało dwóch mężczyzn. Maszyna uszkodziła dach budynku i samochód. Za sterami siedział 57-letni mężczyzna, który miał ok. 1,3 promila alkoholu w organizmie - informuje Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie."

    Pozatę spadajo zes nacwyczajno łagodnościo

    "W momencie wypadku nikogo nie było na posesji, na którą spadła maszyna. Po zdarzeniu pilot i mężczyzna oddalili się".

    Pokaszta mnie inszy takisz pszypadek zes podniebnemy awataramy.
  • Zawsze się oddalajo. Zwykle w zaświaty, a tutaj prawdopodobnie w zarośla czy zadrzewia.
  • edytowano June 2019
    image
    co wy na to? pono drewniane łopaty turbiny i maszt z drzewna mają mniejszy ślad węglowy niż łopaty z epoxydu i maszt ze stali, poza tem nie trzeba konkretnego fundamentu z betonu, staczy mniejszy, koszt wytworzenia też niższy, choć wymaga więcej umiejętności od producenta i montażysty/montera
    https://www.lowtechmagazine.com/2019/06/small-wooden-wind-turbines.html
    aha współczynnik kosztów do uzysku energii lepszy niż przy 150 metrowych konstrukcjach
  • Po prostu cudo. Argitektoniczno-krajobrazowe, ofkors.
  • Oglądałem. Podsumowanie od 10 minuty.
  • Też oglądałem. Wnioski człowiek wysuwa bardzo naciągane.
    Problem nie tkwi w tym, że człowiek w misce olejowej czy na filtrze znajduje opiłki metalu. Problem się zaczyna wtedy, gdy tych opiłków i innych brudów jest tak dużo, że filtr jest zatkany i przepuszcza brudny olej obejściem.
  • Facet zaleca docieranie nowych aut i ignorowanie fabrycznych resursów- pierwszą wymianę oleju po 1 tys. km. a potem co 10 tys. Tak jak robiło się kiedyś.
    Czy wnioski ma naciągane? Facet ma warsztaty więc to są wnioski praktyczne.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.