co z ta dieta?

1246

Komentarz

  • Warto rozglądać się po przystankach autobusowych.
    image
  • edytowano February 2019
    Ta kampania to koszmar rodem z socrealizmu.
    Jak można było coś takiego ponalepiać na wiatach, doprawdy nie pojmuję.
    Mam przed oczami wysypującą się z autobusu grupkę dzieciaków i wśród nich jedną grubaskę.
    I co?!
    Tego, kto to wymyślił, obiłabym batami. Nie, to za słabe. Zrobiłabym mu coś gorszego...
  • Następne smakowite cacuszko
    image
  • Dla mnie osobiście dziecko grubasek to jakiś koszmarek. Owszem względy zdrowotne (cukrzyca, itp) mogę zrozumieć.
    Ale wysypujaca się gromadke dzieciaków z grubaskiem z paczką czipsów w ręce to naprawdę jest katastrofalne i słowo ŻRYJ jak najbardziej tu pasuje.
  • Maria napisal(a):
    Ta kampania to koszmar rodem z socrealizmu.
    Jak można było coś takiego ponalepiać na wiatach, doprawdy nie pojmuję.
    Mam przed oczami wysypującą się z autobusu grupkę dzieciaków i wśród nich jedną grubaskę.
    I co?!
    Tego, kto to wymyślił, obiłabym batami. Nie, to za słabe. Zrobiłabym mu coś gorszego...
    W pelni sie zgadzam.
    Ale i obilabym batami takze rodzicow, ktorzy dopuszczają do otylosci dziecka.
  • marniok napisal(a):
    Dla mnie osobiście dziecko grubasek to jakiś koszmarek. Owszem względy zdrowotne (cukrzyca, itp) mogę zrozumieć.
    Ale wysypujaca się gromadke dzieciaków z grubaskiem z paczką czipsów w ręce to naprawdę jest katastrofalne i słowo ŻRYJ jak najbardziej tu pasuje.
    Jasny gwint!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    A kto do cholery, to dziecko napychał tym śmieciowym jedzeniem?
    Marniok, zatkało mnie.
    Wychodzę z forum, bo Ci tak nawymyślam, że do końca świata się do mnie nie odezwiesz.
  • edytowano February 2019
    Skoro dziecko bedzie zdolne odebrać do siebie treść plakatu to i zdolne będzie pojąć określenie i treść zwrotu śmieciowe jedzenie.
  • Skoro wrócił temat diet, to się podzielę ostatniemi odkryciami nałki wszechświatowej.

    Ovaj, taysze hamerykańscy w ramach II wojny światowej zrobili taki experyment na ludziach, że jakiejś tam grupie dawali za mało jeść. I co się okazało. Otóż wszyscy dostali obsesji kompletnej obsesji na punkcie jedzenia, o niczym innym nie byli w stanie myśleć, a po zakończeniu eksperymentu bodaj większość podjęła pracę w branży spożywczej. Szczegóły:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Minnesota_Starvation_Experiment

    Można dodać, że podobny experyment, ale na milijonowych grupach ludzi i w warunkach mniej naukowych przeprowadzili także taysze radzieccy. Wyniki, opisywane szeroko przez Sołżenicyna w jego znanej broszurce, były podobne.

    Inny eksperyment, niby podobny, ale inny, przeprowadził pewien grubas w Szkocji na samym sobie. Otóż ważył ze 200 kilo, poczem zaniechał jedzenia na nieco ponad rok i schudł o 120 kilo.

    Fotkę warto wkleić:

    image

    Całość: https://www.sciencealert.com/the-true-story-of-a-man-who-survived-without-any-food-for-382-days

    Amerykański pisarz Upton Sinclair zeznaje, że podobne experymenta przeprowadzał na swojej osobie, także z ciekawymi wynikami. Otóż, powiada, da się nie jeść przez tydzień-dwa, tyle tylko że trzeba wytrzymać pierwsze dwa-trzy dni, kiedy głód jednakowoż męczy. Potem się o głodzie zapomina. Powiada pan StClair, że jeśli jednak cokolwiek pożył, to ogarniało go niepohamowane obżarstwo. Kiedy zakończyć? A, podobnież głód w pewnym momencie wraca.

    Próbowałem, wytrzymałem niecałe trzy dni. Kolejna próba w Wielkim Poście, paczpan, to w sumie niedługo będzie.
  • "pewien grubas w Szkocji na samym sobie. Otóż ważył ze 200 kilo, poczem zaniechał jedzenia na nieco ponad rok i schudł o 120 kilo."

    Fajnie wyglada po schudnieciu, ale... ale nie ma fotografii jak jest rozebrany
  • To były inne czasy, jeszcze tyle golizny w mediach nie było.
  • @Marniok - odpowiem raz, serio, potem się wyłączę.
    marniok napisal(a):
    Skoro dziecko bedzie zdolne odebrać do siebie treść plakatu
    Dziecko wróci do domu zaryczane, bo zostanie poddane totalnej szyderze sympatycznych kulegów, no i zostanie utulone oraz pocieszone np. pączkiem przez skretyniałych rodziców - jedynych winowajców jego tuszy.
    marniok napisal(a):zdolne będzie pojąć określenie i treść zwrotu śmieciowe jedzenie.
    A gdzie Ty tam dojrzałeś na tych plakatach jakieś odwołania do śmieciowego jedzenia? Bo ja nie dostrzegam. To siedmioletnia grubaska chyba też niekoniecznie...

    A teraz Ci napiszę, do kogo te plakaciki z całą pewnością trafią ze swoim przekazem. Zwłaszcza ten zamieszczony przez Ciebie.
    Otóż do wiotkich jak trzcina, kilkunastoletnich panienek. Panienek, które na śniadanie piją szklankę wody, na obiad - jogurcik, a dzień kończą listkiem sałaty. No i dobrze, jeśli ten jogurcik pozostaje w żołądku, a nie ląduje wyrzygany w kiblu. To już jest etap niemal końcowy, przedszpitalny. Wcześniej dłuuuugo trwa etap, zanim rodzice zorientują się, że z ich cudowną, wychuchaną córeczką coś jest nie w porządku.
    Wyguglaj i poczytaj sobie - hasło ANOREKSJA. Przekonasz się, że obejmuje wszystkie środowiska, bez wyjątku - ku ogromnemu zaskoczeniu nawet najbardziej katolickich, zdrowych i wielodzietnych rodzin.
    Z racji wykonywanego zawodu, miałam ten smutny "przywilej" bezradnie obserwować niszczycielskie działanie tej choroby - jestem bardziej niż uczulona na głupotę nawoływania do odchudzania.
    Dostaję drgawek, gdy słyszę od mojej szczuplutkiej, dziewięcioletniej wnuczki komunikat
    - babciu, chyba jestem za gruba.

    A ona już ten durny plakat przeczyta...
    Zupełnie na czym innym polega propagowanie zdrowego trybu życia i odżywiania.
    I tyle w temacie.
  • Sympatyczne kulegi i koleżanki i bez tego plakatu osoby grube wytykają palcami. Tak brutalne jak dzieci to są mało które grupy ludzi.
    Poziom intelektualny dziecka które odczyta treść plakatu pozwoli mu drogą rozumowania dojść do wniosku co się je a co się żre i jakie są konsekwencje. Dokładnie na tej samej zasadzie na której Ty Mario uznałaś że trafią do panieniek wiotkich jak trzcina gdyż na tym plakacie nie ma słowa ANOREKSJA.
    Plakaty są głównie adresowane do rodziców bezrefleksyjnie karmiących dzieci gównem.

  • edytowano February 2019
    A alkoholików z całą pewnością wyleczą z nałogu plakaciki meneli spod budki z odpowiednio dużym napisem "Nie pij!".

    EOT

    Zamień "alkoholików" na "pijaków" - to samo rozumowanie, co w wypadku nałogu obżarstwa.
  • Alkoholików nie można wyleczyć. Mogą trwale być abstynentami. Do picia mogą wrócić zawsze. Powinni wiedzieć że wolno im wszystko ale nie wszystko im służy.
    Ta ogólna zasada tyczy się wszystkich -izmów.
    Służę radą jakby co.
  • Maria napisal(a):
    Dostaję drgawek, gdy słyszę od mojej szczuplutkiej, dziewięcioletniej wnuczki komunikat
    - babciu, chyba jestem za gruba.
    Dodajmy, że ten cały świat mody, który lansuje patologiczną chudość począwszy od czasów Twiggy, to przede wszystkim homoseksualni efebo-maniacy, którzy chcą by wszyscy wyglądali jak ich wymarzone obiekty seksualne.

  • edytowano February 2019
    Maria, dokladnie!
    Dodam do tego, ze grube dzieci nie potrzebują wpedzania ich w kompleksy. One w kompleksach są zanurzone juz od lat najmlodszych, kiedy opuszczają gniazdko domowe pod bezlitosną ocenę swojej grupy rowiesniczej, czy to w przedszkolu czy to w piaskownicy. Taka akcja jedynie poglebia kompleksy, nie pomaga.

    @Szturmowiec

    To jest problem. Skóra.
  • xff napisal(a):
    ten cały świat mody, który lansuje patologiczną chudość
    Po powszechnym oburzeniu po zgonach z zagłodzenia jakis modelek cos tam sie zmienia, w ramach wyjątku od reguły
    image



  • edytowano December 2019
    No to ja bez specjalnej diety schudłem od kwietnia 16 kilo. Dlaczego?
    1.Zmiana pracy, do której dojeżdzam rowerkiem zresztą wszędzie nim jeżdżę. Praca nie siedząca tylko stojąca i chodząca między maszynami.
    Ta nowa praca w przemyśle wymusiła bardzo regularny harmonogram dnia i to bardzo pomaga w diecie.
    2. Zdiagnozowana na wiosnę nadczynność tarczycy i przyjmowanie leków pomogło unormować parametry. Od tamtego czasu np. zmniejszyli mi czterokrotnie dawkę leków na nadciśnienie! Np. polprilu brałem 20mg a teraz tylko 5mg.
    3.Żarcie:
    a) Pobudka 5.30, śniadanie zawsze jajecznica z 3 jajek dobrej jakości bez chleba, rowerek do pracy.
    b) O 11.00 jest półgodzinna przerwa na drugie sniadanie wiec najpierw brałem 2 kanapki z pieczywem (jako wyjątek od reguły)
    ale od pewnego czasu biorę pojemnik z jakimś treściwym mixem ( do 300g) np. salceson z
    chrzanem, serek wiejski, puszka pomidorów itp...
    c) 15.30 obiad i tu ciekawe- na początku jadłem zupę i drugie a teraz zwykle nie mogę tego
    zmieścić i jem tylko zupę z dolewką
    d) przed 20.00 kolacja po prostu jem to drugie z obiadu ale i to zmniejszone np. zwykle zjadam porcje mięsa
    i surówkę ale już takich kartofli naprawdę niewiele.
    e) czasami ciapnę jeszcze doraźnie jabłko albo banana
    4. Picie: Na początku do śniadania piłem kompot i brałem do pracy wodę z sokiem ale potem stopniowo rezygnowałem z cukrów i wszystko zdawało mi się za słodkie. Teraz pije lekki napar z ziółek( początkowo z miodem teraz bez). -ok 2 litrów dziennie. Po robocie do wieczora wypijam tez około litra piwa. Początkowo piłem Perłę ale teraz jest za słodka i obrzydliwa i piję głównie White IPA z Grodziska (promocja w Biedronce po 3 zł) albo promocyjne krafty z dużą goryczką.
    5. Waga spada powoli ale wyraźnie średnio 2kg na miesiąc.
    Uczucie głodu pojawia się tylko na ok, godzinę przed posiłkami ale tłumacze sobie , ze to zdrowy objaw.
    6. Właściwie zrezygnowałem tylko z cukru i chleba a z biegiem czasu zapotrzebowanie na objetość żarcia zmniejszyło się ( bo cukier napędza głód)
    7. No i najważniejsze- więcej snu, mniej internetu, mniej polityki (po wyborach nabrałem dziwnego dystansu (a przecież byłem chory na bieżączke polityczną)
  • edytowano December 2019
    Hugses & kisses Dyziu!
    Bardzo dobry wpływ motywacyjny!

    Próbowałem z dr. Dąbrowską, po pół roku było to samo.
  • U nie przynajmniej stabilizacja wagi na poziomie 2-3 kg poniżej średniej z ostatnich lat. To istotne bo już ponad 3 miesiące sezonu powakacyjnego i nie rośnie. Była Dąbrowska i cos po niej pozostało. Głownie likwidacja dojadania i późnych kolacji, zdecydowanie mniej mięsa i więcej warzyw.
  • Ja, jako mieszczuch leniwy, zrobiłem sobie podejście nr 2 do diety pudełkowej. Wybrałem opcję bezglutenową (nie tyle ze względu na brak glutenu, co na fakt, że buła, zwłaszcza pszenna oponkom sprzyja). Dodatkowo opcję dla cukrzyków. I też działa. 2000 kcal. 5 posiłków - z grubsza co trzy godziny. Ograniczenie podjadania. Wiecej wody. Opornie idzie mi tylko odstawienie piwka. Na wiosnę zszedłem jakieś 8 kg w 3 miesiące, teraz po mniej więcej miesiącu - 3 kg. Dobrze mi z tym.
  • @agent Wrzuć - może, ale nie musi, być na priv - stronę tych pudełek.
  • Czasami zdarza mi się wkurzać interlokutorów wspominając że mam od 20 lat stałą wagę (z odchyleniami 2,5 kg w obie strony) bez żadnych diet ;-)
  • Widać, że niektórzy posty nakazane zachowują.
  • edytowano December 2019
    Niektórzy mają to "cuś" w genach. Obserwuję na mojej siostrze - ta sama kuchnia, tyle samo jemy. Ona od zawsze szczupła, ja od wielu lat jusz niekuniecznie. A powiem, że rozjazd jest coraz bardziej widoczny :(
  • Wierzę ja z tych walczących ;)

    A że metabolizm zwalnia ... jest dobra strona tego zjawiska w sytuacji długotrwałego wysiłku tlenowego jet mniejsze zapotrzebowanie na energię.
    Psze pani kiedyś na rower kanapki wycudowane czekoladki, zere srele morele(suszone) a terozki...wystarczają kanapki ze stacji benzynowej.
  • edytowano December 2019
    EDIT

    suchejcie, bardzo was przepraszam, ale frutarianka, która mnie na tyle zaintrygowała, że otworzyłam nią wątek (i zrobiłam dietę Dąbrowskiej) jest jednak szajbnięta: swojemu drugiemu dziecku daje do żarcia tylko owoce. poniżej, mdz,innymi, zdjęcia tego dziecka. YT od tygodnia mówi chyba tyko o niej, również ten anglojęzyczny.

    Achtung!

  • To już ideologia.
  • Maria napisal(a):
    @agent Wrzuć - może, ale nie musi, być na priv - stronę tych pudełek.
    Ale mogę i tu: goodiefoodie.pl, korzystałem też z Maczfit oraz ntfy.pl. Administrację zapewniam, że nie reklamuję, a wrzucam jedynie w celach poglądowych. Ale w sumie pudełka to loteria. Czasem trafi się na lepszy miesiąc kucharza, czasem na gorszy. No i to są pudełka - czasem coś zwiędnie, czasem coś jakieś drobne nieświeżości albo przesolenie, niedosolenie. No i to są też śmieci :) No i czasem się tęskni za samodzielnym gotowaniem.
  • Dzięki. Zobaczę.
    Dla mnie największy problem, to zachowanie higieny podczas przygotowywania tych posiłków. Kiedyś był z tym duży problem. Ale konkurencja być może wymusiła poprawę.
  • Ja, wybierając, staram się minimalizować te ryzyka. Czytam, co piszą o sobie, do czego się zobowiązują, co zapewniają. Pamiętam, że np. w Pomelo dania były bardzo nieestetyczne i nieprzemyślane w sumie. W Maczficie wszystko pięknie wygląda, ale jest mocno azjatyckie z ducha. Goodie Foodie daje radę i od razu zareagowali, jak ktoś zgłosił nadpsutą kaszę - oni chyba sami suszą zioła itp. No coś tam poszło nie tak. Przeprosili i wytłumaczyli.

    Ale mimo wszystko loteria :) Ja zamawiam, żeby trochę się nauczyć panować nad porcjami posiłków i ich składem.
  • AnnaE napisal(a):
    To już ideologia.
    absolutnie. obie panie zresztą: i Aga,i Palma nie uznają "katolickich zabobonów".
    to cud mniód obserwować jak ideolodzy sikają w majtki ze szczęścia pt."wierzymy tylko w rozum":)
  • Nie mogę wchodzić w takie wątki, bo mam chyba coś z główką. Zaczęłam czytać o diecie 1500 kalorii, i kiedy przeglądałam przepisy, robiłam się niemożliwie głodna. Chyba lepiej, żebym się trzymała tego, że kiedy mi się coś bardzo chce, to to jem. Chciałabym schudnąć kilka kilo, ale to nie może być żadna dieta, bo wtedy jestem okrutnie głodna i żaden głos rozsądku nie pomoże.
  • edytowano December 2019
    No dobra. Czas na nottokamingałt.

    Od czerwca 2018 do dziś -47 kg
    - trening obwodowy w klubie typu 36minut.pl, (35 minutowy trening siłowy+kardio 3x w tygodniu), - 2-3 kg miesięcznie
    - program przemiany metabolicznej cellreset (28 dni na 800 kcal dziennie + suple, niemiecka chemia :D, minimum soli, 4 litry wody dziennie). Ja zrobiłam ten program 5x, zazwyczaj ok. - 6-7 kg po 4 tygodniach. Plus zmiana nawyków żywieniowych, plus odtrucie.

    Dodatkowe kwestie:
    - Po kilku miesiącach znaczna poprawa kondycji, wydolności. 1,5 roku temu ciężko było mi przejść z przystanku na przystanek. Teraz robię na piechotę do 8-15 km dziennie.
    - Zniknęło nadciśnienie, problemy gastryczne i silne bóle stawów (co jest oczywiste po takim odciążeniu).
    - Ludzie, którzy mnie nie widzieli np. rok mówią, że jestem moją młodszą siostrą :DDD

    Teraz robię rzeźbę :D

    Uwaga, obrazki.

    image

    Na zdjęciu:
    koleżanka po lewej waży 47 kg, ja ważę -47 kg :D
    image
  • O ja cie! Wielkie gratulacje i tak trzymaj!!!
  • Młodsza siora? Ja pindrolę, wyglądasz jak własna córka!
  • Nieno, qrde, tak mojej osobie humera popsuć :((
    Notto - jesteś bez serca!
    Oświadczam, że pękłam z zazdrości, co kompletnie nie przystoi krześcijance, wienc cheba będę musiała się rozstać z szacownym Forumem...
  • hugses & kisses!
    chnink!

    a ty Mario nas nie opuszczay!


    ps.
    Nottko! zdięcia jak zwykle prima sort ;-)
  • o mamma mia!
    Gratulejszyn kochana!
  • Gdybyś Notto tego nie wrzuciła, groziłoby że bym Cię nie poznał na jakimś ewentualnym Piffku ;-)
  • O proszę, brawo Notto! :) To jeszcze ja napiszę, że też od maja schudłam - nieco mniej niż Notto, bo 38 kg, ale to przecież bardzo dużo. :) Teraz jestem na końcowym etapie odchudzania - jeszcze dosłownie kilka kilo i wystarczy - ale to raczej zadanie na po Świętach, bo jak tu w Boże Narodzenie się odchudzać...

    Co mnie do tego skłoniło? Wyniki badań. Zagrożenie cukrzycą, cholesterol jak u osoby o 20 lat starszej ode mnie itd. Nie było wyjścia - trzeba było się wziąć za siebie, bo muszę być sprawna i dać radę pracować do emerytury. Nie stosowałam żadnej diety typu dieta dr Dąbrowskiej, ani żadnych cudów, o jakich pisze Notto (nawet nie wiem, co to jest:)), odchudzam się pod kierunkiem bardzo mądrej pani doktor. Po prostu radykalnie obcięłam kalorie - do ok. 1100 kalorii dziennie (teraz już mam pozwolenie na ok. 1500) i zaczęłam jeść pieczywo pełnoziarniste, ciemny ryż, dużo kasz, bardzo dużo warzyw, generalnie wszystko co zawiera błonnik. Miałam też przykazane, żeby pić ok. 3 litry wody lub herbat owocowych bez cukru. Oczywiście przestałam używać cukru. Raz w tygodniu, w niedzielę, jadłam i jem mały kawałek ciasta, w lecie jakiegoś małego loda, a jak byłam w gościach, to nie wybrzydzałam i jadłam normalnie - bywało, że i golonkę. ;) Tak mi powiedziała pani doktor, stwierdzając, że w przeciwnym razie mogę psychicznie nie wytrzymać diety. No i ruch - duuużo ruchu. Zainstalowałam sobie aplikację liczącą kroki i przez całe lato chodziłam po co najmniej 15 km dziennie. Teraz tyle nie daję rady, bo muszę pracować, ale i tak ok. 8-10 km jest.

    Czuję się fantastycznie. Wyniki badań mam wszystkie w normie, kondycję taką, że jak idę to wyprzedzam większość ludzi na ulicy, przejście ponad 20 km to dla mnie żaden problem. No i ludzie mnie nie poznają. :D Zdjęć tu wklejać nie będę, bo mam taką zasadę, że nigdzie w necie nie zamieszczam swoich zdjęć, bez względu na to jak wyglądam. ;)

  • edytowano December 2019
    W takim razie Aniko, musisz następnym razem przyjechać na spotkanie z tabliczką :D bo inaczej Cię nikt nie pozna.
  • Brawo dla Pań, dla samego zdrowia warto powalczyć z otyłością czy choćby nadwagą. Nie ma pewniejszej metody niż liczenie kalorii. Sylwetka to miły dodatek :)
  • Szacun @Notto i @Aniko! Jestem po wielkim wrażeniem:)
  • No dobra,
    to po świętach,
    nie,
    po Nowym Roku
    (jasny gwint - mnie zadowoli -10)
  • Suuuuper Aniko!!!
    38 kg to jest niesamowity wynik! I to w tak krótkim czasie!

    Czy też masz nieustanny kryzys odzieżowy? Dobrze, że są lumpexy.

    Osoba prowadząca jest BARDZO ważna. W Twoim przypadku to Pani Doktor, a u mnie po prostu trener.
    Jeśli ktoś nie ma silnej woli, albo obawia się, czy wytrwa – wsparcie drugiej osoby jest kluczowe.

    A do liczenia kalorii stosujesz jakąś aplikację?
  • Notto napisal(a):
    Suuuuper Aniko!!!
    38 kg to jest niesamowity wynik! I to w tak krótkim czasie!

    Czy też masz nieustanny kryzys odzieżowy? Dobrze, że są lumpexy.

    Osoba prowadząca jest BARDZO ważna. W Twoim przypadku to Pani Doktor, a u mnie po prostu trener.
    Jeśli ktoś nie ma silnej woli, albo obawia się, czy wytrwa – wsparcie drugiej osoby jest kluczowe.

    A do liczenia kalorii stosujesz jakąś aplikację?
    Kryzys odzieżowy? Delikatnie powiedziane. Cała garderoba do wymiany - z wyjątkiem tylko butów, czapki, szalika i rękawiczek. :) Płaszcz i kurtkę zimową dałam do zwężenia do krawcowej, bo wyszło dużo taniej niż kupno nowych. Resztę musiałam kupić - niedużo, powoli sukcesywnie dokupuję. Letnich ciuchów w małym rozmiarze nie mam wcale, bo w lecie jeszcze nie byłam aż tyle chudsza, żeby to jakoś strasznie raziło, a potem zrobiło się zimno. Na wiosnę kolejne kupowanie ubrań. ;)

    Do liczenia kalorii nie stosuję aplikacji, dostałam od pani doktor tabelę kalorii, no i patrzę na samych produktach i liczę "na oko".
    Brzost napisal(a):
    W takim razie Aniko, musisz następnym razem przyjechać na spotkanie z tabliczką :D bo inaczej Cię nikt nie pozna.
    Aż tak źle to chyba nie jest - poza kilogramami w moim wyglądzie nic się nie zmieniło. :)
    Kuba_ napisal(a):
    Brawo dla Pań, dla samego zdrowia warto powalczyć z otyłością czy choćby nadwagą. Nie ma pewniejszej metody niż liczenie kalorii. Sylwetka to miły dodatek :)
    Święte słowa, tak do tego podeszłam. :)
  • Aha - i szacun dla Kury56, która schudła ponad 40 kg mając ponad 60 lat - jak ktoś obserwuje jej twittera, to wie. :)
  • Przytyłem 15 kg i nareszcie czuje się świetnie. Jeszcze mi brakuje ok 2 lub 3 kilo do pełnej 80tki i pełni szczęścia ale te 77-78kg jest też dobre.
  • marniok napisal(a):
    Przytyłem 15 kg i nareszcie czuje się świetnie. Jeszcze mi brakuje ok 2 lub 3 kilo do pełnej 80tki i pełni szczęścia ale te 77-78kg jest też dobre.
    Takim to pozazdrościć... Naturalna dobra przemiana materii to skarb. U mnie problem tkwi ponoć w tym, że urodziłam się jako wcześniak z dużą niedowagą (1800 g) - u takich osób problemy z metabolizmem to ponoć norma, bo organizm już na starcie sobie koduje, że ma przybierać na wadze...

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.