America first

edytowano December 2018 w Forum ogólne
America fist?
Czy jeśli albowiem
POTUS zapowiedział że ninenienienie nie będzie policjantem całego świata to słowa dotrzyma?
Czy amerykańskie sądy (boję się napisać wymiar sprawiedliwości) bbeda odmawiać rozstrzygania sporów i spraw, które z terytorium i mieszkańcami USA ni chu chu?

Czy jednak z powodu opłaty poczynionej na rzecz prawników USA i ich sądów jednak będą rozpatrywać sprawy porzuconego mienia, urazżonej dumy własnej, praw autorskich do nazw wynikających z położenia geograficznego tudzież z powodu sprawstwa?
Myślę że wątpię. Że zrezygnują z mięszania się prawniczego do spraw innych narodów i panstw. KRS za nich załatwia UE, więc się nie ożywiają. U nich państwo prawa bogiem, ba! bożkiem wręcz albo i w dwie ręce.

Kurdow wystawili za 3,5 mld $
Za ile musiałaby Polska kupić Patriotów, które nie widzą hyperSoników Putina, żeby mieć takie poważanie, nie?

Komentarz

  • No tych Kurdów to chyba jednak wystawili, jeśli rzeczywiście wystawili, za coś więcej. 3,5 miliarda dla USA to są naprawdę śmieszne pieniądze. Nawet dla Polski to nie są bardzo duże pieniądze.

    Co do Kurdów i Turcji to dziwnie sobie pogrywają. No bo jeśli ci Kurdowie rzeczywiście dogadają się z Asadem a ten załatwi sobie i im pomoc irańska i ruska to to może być jeden z najgorszych deali które sobie Trump w swoim życiu umyślił.Mógłby chwilę się zastanowić i zrozumieć ze dla Kurdów Kurdistan first. No chyba że sobie wymyślił że teraz Turcy się będą bili i wyniszczali z Iranem i Kurdami oraz Ruskimi zielonymi ludzikami ku chwale i uciesze USA.
  • A ja myślę, że Kurdów nie wystawili, tylko oddziały USArmy zostały zluzowane przez tayszy arabskich. Zresztą okaże się w najbliższych miesiącach, czy niezwyciężona armia turecka rozbije te nieliczne grupki Kurdów, czy też nie będzie nawet próbować.
  • No to może Asad zostanie dla odmiany sojusznikiem Izraelitów.
  • edytowano December 2018
    Kurdowie są pierwszym objawieniem zmiany pary &, dygmatu USA.
    Czy również opuszczą sobie Amerykanie procesy z całego świata, skoro nie chcą być policjantem globalnem
  • Ambasador Georgette Mosbacher wstawiła się za amerykańską firmą farmaceutyczną. Wysłała list do ministra zdrowia, premiera i ambasadora Szwajcarii w Polsce. Lek znalazł się ostatecznie na liście refundowanej.

    Pismo ambasador USA miało wpłynąć na decyzję resortu zdrowia w sprawie leków znajdujących się na liście refundowanej – sugeruje dziennik ”Fakt”.

    Jak przekonuje dziennik, interwencja w postaci pisma ambasador Mosbacher do ministra Szumowskiego, premiera Morawieckiego oraz ambasadora Szwajcarii w Polsce, umożliwiła refundowanie leku na raka płuc amerykańskiego koncernu.

    Chodzi o trecentiq, specyfik produkcji Genetech, spółki –córki koncernu Roche. Lek nie znalazł się na liście leków refundowanych. Pani ambasador powołując się na pozytywne oceny Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji i rzekomą przychylną opinię wiceministra Marcina Czecha przekonywała, że ten lek na raka powinien być na polskiej liście.

    List wystała w listopadzie, a w grudniu trecentiq znów znalazł się wśród refundowanych.
    image

    do adremu jednak
    czy USA odpuści sobie rozstrzyganie sporów prawnych nie dotyczących jego/ich terytorium i ich obywateli. typu spory graniczne, holocausty inne niż w III Rzeszy ( o Romach się jeszcze nie wypowiadali). zagarnięte oszczędności przez rządy
  • Zeżreć donuta i mieć donuta - tak powinni nazwać tę strategię.
  • jednak mają czuły punkt. ambasador JKM Eii
    https://files.newsnetz.ch/story/2/2/0/22021134/22/topelement.jpg
    image
    zrobił to, za co mu płaci królowa, napisał opinię i przez jakiegoś hydraulika, co zrobił przeciek dla dobra królowej, matki i babci ustąpił ze stanowiska
    https://www.tagesanzeiger.ch/ausland/amerika/britischer-botschafter-in-den-usa-tritt-streit-mit-trump-zurueck/story/22021134
    z powodu pracy w Bruxeli jest nazywany ambasadorem Europy
    https://www.tagesanzeiger.ch/ausland/europa/diskret-aber-vernichtend/story/25832868
  • edytowano October 1
    okręty podwodne jako element dyplomacji
    zaczęła NRF , sprzedając na kredyt (nie do oddania) ponorki* dla Izraela
    a teraz USA spowodowało wycofanie ambasadora Francji nie z Australji, a z USA.

    poszło o https://pl.wikipedia.org/wiki/AUKUS
    mały prospekcik reklamowy prezentu, za który jednak Australa zapłaci, ale dostanie towar first class, takie f35 tylko lepsze

    Współczesne okręty podwodne dzielą się z grubsza na te z napędem konwencjonalnym i na te z atomowym. Konwencjonalne spalinowo-elektryczne jednostki są mniejsze od atomowych. A to oznacza, że mogą pływać nie tylko po oceanach, ale również po akwenach tzw. szuwarowo-bagiennych. Bo choć w atomówkach same reaktory są z zasady niewielkie – około metra sześciennego – to dużo miejsca potrzeba na osłony zabezpieczające załogę przed promieniowaniem oraz na zapewnienie komfortu marynarzom w trakcie wielotygodniowych rejsów.

    Konwencjonalne okręty są też cichsze – o ile pływają na silnikach elektrycznych. Ale też zdecydowanie głośniejsze od atomówek, gdy włączone są silniki spalinowe. Oczywiście okręty o napędzie nuklearnym też słychać – nie tyle sam reaktor, co jego system chłodzenia, turbiny, parę. Najnowsze atomówki stały się jednak tak ciche, że od czasu do czasu wpadają na siebie, tak jak brytyjska i francuska, które kilka lat temu zderzyły się na północnym Atlantyku – obie uzbrojone w pociski balistyczne. Ale obyło się bez hekatomby, blacharz wyklepał.

    Kolejną przewagą atomówek nad okrętami konwencjonalnymi jest to, że atomówki nie potrzebują do pracy tlenu. Z silników spalinowych można korzystać tylko przy wynurzeniu (lub poprzez tzw. chrapy), co jednak niweluje największą zaletę tych okrętów – że są podwodne. Muszą się systematycznie wynurzać, aby uruchomić silniki spalinowe, żeby te z kolei naładowały baterie dla silników elektrycznych niezbędnych do pracy pod wodą. Muszą też oczywiście wymienić powietrze przeznaczone dla załogi. W rezultacie, poza kilkoma najnowszymi, nie mogą zbyt długo operować pod wodą.

    W tej konkurencji okręty atomowe to w zasadzie perpetuum mobile. Ich napęd opiera się na cieple powstającym przy rozszczepianiu atomów w reaktorze. Ciepło to zamienia wodę – czerpaną "z zewnątrz" i odsalaną – w parę. A ta z kolei pod ciśnieniem obraca turbiny wytwarzające energię elektryczną. Odsalana woda po uzdatnieniu nadaje się też do picia, a poprzez hydrolizę jest źródłem tlenu. Jedynymi zatem ograniczeniami zasięgu takich okrętów jest ich mechaniczna sprawność, a przede wszystkim zapasy żywności dla załogi i jej odporność psychiczna na bardzo długie przebywanie w metalowej puszce.

    – W przypadku Australii takie możliwości okrętu są o tyle ważne, że przy niezbędnych oceanicznych dystansach nawet najcichsze "elektryki", jak te z Francji, nie zdadzą egzaminu – przekonuje prof. Rost Rubleez. – Bo żeby taki "elektryk" zaczął operować daleko od portu, a z Australii wszędzie jest daleko, musi tam najpierw dopłynąć na silnikach spalinowych i na powierzchni. A to oznacza, że przez kilka dni będzie doskonale słyszany i widziany przez zainteresowane strony. I gdy dotrze na zamierzone miejsce, przeciwnik będzie tam na niego czekał.

    * ponorka po czesku to okręt podwodny
    ** Czesi nie mają u siebie możliwości użycia okrętów podwodnych :))
  • Przede wszystkim spalinówki powodują smog, nie mówiąc o dziurze ozonowej, emisji CO2 doprowadzającej do zmian klimatycznych. O tym nikt nie wspomniał!
  • to zadość uczynienie za tony węgla sprzedawanego do Chin?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.