Jak (nie) działa opieka społeczna

edytowano September 16 w Forum ogólne
Leżałem dwa tygodnie w szpitalu, w połowie pobytu na salę zakwaterowano bezdomnego, którego pogotowie przywiozło prosto z ulicy. Człowiek ma zaawansowane nieleczone owrzodzenie podudzia, grożące amputacją nogi. Szpital zajął się jak należy, podleczył, opatrzył, spalił zarobaczone ubrania, dał nowe, etc. Pacjent jest wieloletnim bezdomnym, nie ma nawet dowodu osobistego, więc i ubezpieczenia również. Szpital powiadomił MOPS, zjawił się pracownik, który zrobił wywiad, ubezpieczył i nikt już więcej go nie widział.

Dzisiaj wypisywano nas obu do domu, tzn. mnie do domu, a sąsiada z sali na ulicę. Sąsiad ma 64 lata i ledwie chodzi.
Dzwoniłem kilka godzin do MOPS-u, do referatu d/s bezdomnych, a kiedy się jakimś cudem dodzwoniłem, pan kierownik powiedział, że nie ma szans na przyjęcie człowieka do schroniska, bowiem w papierach szpital napisał "może chodzić" co go dyskwalifikuje do przytuliska całodobowego. Powiedział również, żeby z nim nie przyjeżdżać do MOPS-u z w/w prośbą (schronisko całodobowe), bo nic to nie da, bo procedury i rozporządzenia.
Zostało więc znalezienie noclegowni i stołówki na dzień, oraz miejsca gdzie ktoś by mu zmieniał opatrunki. Pojechaliśmy do Sióstr Kalkutek, które prowadzą stołówkę i opiekę medyczną również. Pan Jan dostał tam obiad, a ja porozmawiałem z siostrami co robić dalej. Jest noclegownia na ul. Jagiellońskiej prowadzona przez jakowes stowarzyszenie mniejszości (tfu) niemieckiej, stosunkowo blisko od ich ośrodka, ale powiedziały mi, że to straszna nora. Uradziliśmy wspólnie, żeby jechać do noclegowni prowadzonej przez stowarzyszenie im. brata Alberta Chmielowskiego, gdzie go na pewno przyjmą na jedną noc, a jutro załatwię w MOPS-ie odpowiednie skierowanie do pobytu na stałe.

I tu zaczyna się najgorsze.

Pojechaliśmy do noclegowni, w której nie chciano mojego podopiecznego przyjąć, bo nie ma skierowania. Co z nim będzie - nikogo nie interesuje. Prośby, błagania, deklaracja zapłaty za nocleg, a na koniec regularne obelgi i tona wylanej żółci, nikogo nie wzruszyły. Zadowolony z siebie, niski, upasiony jak karaluch kierownik, zasłonił się procedurą i łypiąc zza niej, spokojnie czekał aż sobie pójdziemy. Wsiedliśmy do samochodu i pojechali dalej. W ciągu kilku godzin zwiedziliśmy wszystkie noclegownie w Katowicach, z identycznym skutkiem. Na sam koniec dostałem adres do stowarzyszenia prowadzonego przez zielonoświątkowców. W naiwności swojej myślałem, że protestanci tej proweniencji będą inni ... ale się myliłem sromotnie. Serce miały tylko Kalkutki i jakiś rozchełstany sympatyczny brodacz, który u nich był, poradził, pomógł wsadzić podopiecznego do samochodu. Reszta to hieny żyjące na dobroczynności, od MOPS-u zaczynając a na kierownikach noclegowni kończąc. Szef z Jagiellońskiej powiedział, że nie może przyjąć bezdomnego, bo jest w złym stanie, a tu są strome schody i kiedyś jeden pensjonariusz oskarżył noclegownie o potłuczenie na nich, więc od tego czasu mają procedurę, że nie przyjmują ludzi w złym stanie. Na swoje usprawiedliwienie dodał, że sam był kiedyś bezdomnym. Miałem ochotę mu powiedzieć, że niczego go to nie nauczyło.
Wszyscy oni mówili, że nie wiem jak się takie sprawy załatwia, bo powinienem wezwać straż miejską, która przymusowo ulokuje bezdomnego w sąsiedniej (nie ich) noclegowni. Wszyscy opowiadają łgarstwa, że wprawdzie oni nie mogą ale każda inna noclegownia przyjmie na jedną noc bez papierów i skierowań.

Podopieczny wylądował ostatecznie w naszym domu. Mam zgryz co jutro, pojutrze i dalej. W naiwności swojej myślałem, że wystarczy go podwieźć i zostawić, a inni się nim troskliwie zajmą. Załatwić stosowne skierowania i oddać tym hienom pod opiekę na dłużej - będę taki sam jak i oni wszyscy.

Podopieczny nazywa się Jan Nawrocki, ma 64 lata. W przeszłości przepracował nie mniej niż ćwierć wieku, więc został mu rok do emerytury, która ustawiłaby go na resztę życia i pozwoliła wyjść z bezdomności. Sęk w tym, że może nie dotrwać albo dotrwa z amputowaną nogą.

Na razie proszę o modlitwę za człowieka i za rozwiązanie jego problemów w dobra stronę. W Bogu nadzieja. Ratujcie honor Polaków, bo po dzisiejszym dniu mam odczucie, że to wstrętny i podły ludek bez serca. Na pewno ten w Katowicach.
«1

Komentarz

  • + za Jana
    + za Kolegę
  • edytowano September 16
    Może warto wrócić do lekarzy po stosowniejszy opis/zaświadczenie?
    A może w Jaworznie w Betlejem?
    Znamy prowadzącego kapłana. Może jeszcze nas (ŻRFF) pamięta.
    https://betlejem.org/language/pl/o-nas/
    Na stronie podany jest kontakt. Może poślij mu to, co nam tu opisałeś.
    Marniok, czy to w ogóle możliwe?
    +
  • Tak, myślę że ks. Mirek to dobry trop.
    Jeśli trzeba będzie to podjadę do niego.
  • AnnaE napisal(a):
    Maniok, czy to w ogóle możliwe?
    +
    Jak złe to możliwe, dobre rzeczy są bardziej zaskakujące.

    I w intencji Samarytanina Randolpha

    +++



  • Mam pomysła. Niech Kolega pójdzie do tego szpitala, spotka się z pielęgniarką socjalną (czy jakoś tak). Ona jest odpowiedzialna za te całe skierowania. Niech Kolega przeczyta jej ten wątek i poprosi o wypisanie odnośnych skierowań. Myślę, że to zrobi, bo niby czemu by nie miała.
  • edytowano September 17
    Do Betlejem nie umiem się dodzwonić/skontaktować.


    Na razie, po wstępnym porannym obsobaczeniu na zimno, katowicki MOPS stanął na wysokości zadania załatwiając migusiem rzeczy wcześniej niedostępne czyli comiesięczny zasiłek socjalny, placówkę całodobową (jedną z tych gdzie wczoraj bez bumagi nie chcieli o niczym rozmawiać) z opieką socjalną i medyczną w podstawowym zakresie (codzienna zmiana opatrunków).

    Ponieważ, po wczorajszym doświadczeniu nie ufam wszystkim po kolei jak psom, więc najpierw pojadę się rozejrzeć na miejscu i porozmawiać z pracownikami głównie żeby zobaczyć co to za autorament ludzki oraz poprosić Siostry Kalkutki o opinię czy dobrze robimy. Dopiero potem, ewentualnie, nastąpi przeprowadzka.

    Na mojej rodzinie spocznie i tak obowiązek cotygodniowego zawiezienia pana Janka do ambulatorium/szpitala na zmianę opatrunków ze srebra, kontrolę gojenia się rany, wykupienie leków etc. Taka czynność nadal przerasta państwową dobroczynność ale to akurat bardzo dobrze. Będzie asumpt do pilnowania co się dzieje z chorym, bo bez tego tzw. dobroczynność nadal może go niechcący zmielić i wypluć, nie zauważając że coś takiego miało miejsce.



    Od koleżeństwa bardzo potrzeba stałej modlitwy za podopiecznego, żeby Dobry Bóg ulitował się nad panem Jankiem, a wtedy wszystko się ułozy pomyślnie. Tak sobie myślę, że chyba już się ulitował ale że modlitwy nigdy dosyć, więc ...

    Bóg zapłać z góry.
  • A konto kalkutek?
    Bo to porządne babki, jak czytam
  • A za Kolegę i podopiecznego
    +++
  • Brak mi słów. Dobrze znaleźć dobrego człowieka na swej drodze. Zwłaszcza w tak beznadziejnym położeniu.
    Niech Waści to Dobry Bóg wynagrodzi
    +
    I za Pana Jana
    +
  • christoph napisal(a):
    A konto kalkutek?
    Bo to porządne babki, jak czytam
    Podłączam się do pytania.
  • +++
    A tak w ogóle szacun dla kol. Randolpha
  • edytowano September 17
    christoph napisal(a):
    A konto kalkutek?
    Bo to porządne babki, jak czytam
    Moze lepiej konto kol. Randolpha?
    Zapewne jakieś koszty dodatkowe mu doszły i jeszcze dojdą?
  • Kulega Randolph mie osobisto wzruszeł.
    Aszkolwiek krytykać opieke społeczno to korwinis.
  • Gnębą napisal(a):
    Kulega Randolph mie osobisto wzruszeł.
    Aszkolwiek krytykać opieke społeczno to korwinis.
    Kulega odróżnia krytykę sposobu działania od negowania potrzeby istnienia?
  • Szacunek dla kol. Randolpha.
    Randolphie, podaj swój nr konta, please.
    Modlitwa za pana Jana Nawrockiego i Randolpha: +++
  • edytowano September 17
    SigmundvonBurak napisal(a):
    Kulega odróżnia krytykę sposobu działania od negowania potrzeby istnienia?
    Cusz, czytejomc jakie drogie pszez menkie pszebył Kulega Randolph zaczonem zaposiadyweć ochote iszby rozgonieć te obuzy zes MOPSa a szyskie piniendze wrenczeć siostrą kalkutką. Takosz samo mie sie zanegło.

    Nualesz preferać opiekie niepaństwowo nad państwowo to korwinis. Czelisz Kulega Randolph zrobieł mnie korwinisto.
  • edytowano September 17
    Mania napisal(a):
    Szacunek dla kol. Randolpha.
    Randolphie, podaj swój nr konta, please.
    Modlitwa za pana Jana Nawrockiego i Randolpha: +++
    +1
    +++

  • edytowano September 18
    Żadnych "piniendzy" nie trzeba.
    Proszę dziękować wyłącznie Bogu, ja jestem glinianym narzędziem w Jego rękach, a to wszystko tylko świadectwo, może kogoś przyprowadzi bliżej do Stwórcy.


    A jeśli chcecie wiedzieć jak działa palec Boży to wam opowiem bo poskładałem właśnie do kupy wszystkie puzzle i nie umiem się otrząsnąć na widok tego co na końcu.

    Przywieziono pana Janka tydzień temu do mojej sali, a widząc całą nędzę zacząłem się modlić do Najwyższego, żeby coś zrobił, bez wyobrażenia na czym miałoby to polegać. W odpowiedzi dostałem "chciałeś Randolph dobrze dla człowieka, to się nim zajmij", ale to było wypowiedziane w sposób dla mnie niesłyszalny.

    Miałem zostać wypisany w ostatni piątek i to było właściwie przesądzone. Na wizycie lekarz powiedział,że jednak wypuści dopiero w poniedziałek bo ma ku temu jakieś powody. Zupełnie dęte - jak się okazało, przez weekend nic się nie działo kompletnie, żadnych zabiegów, badań, etc. zwykły przetrwalnik.
    W poniedziałek z rana konsylium powiedziało, że wypisuje i mnie i współpacjenta z sali. Gdybym wyszedł w piątek albo w inny dzień pan Janek wylądowałby na ulicy, a ja wpdłbym w wir swoich spraw i problemów codziennych.

    Teraz będzie najlepsze. Dziś przed południem pojechałem do schroniska na Krakowskiej, gdzie MOPS z rana załatwił miejsce i całodobowa opiekę. Pogadałem z kierownikiem i panią opiekunką, obydwoje robiący bardzo dobre wrażenie, kazałem sobie pokazać pokoje i pensjonariuszy. Warunki quasi domowe, w pokojach po trzy osoby jakiś telewizor, czasami mała biblioteka, kwiatki, lodówka, etc. Kierownik powiedział mi, że u nich zwyczajowo nie ma żadnych wolnych miejsc, a ludzie czekają bardzo długo aż się coś zwolni. Dzisiaj z rana trafiło się kilkudziesieciominutowe okienko. Kiedy ja ochrzaniałem przez telefon pracownika d/s bezdomnych z MOPSu, na Krakowskiej wypisywano pensjonariusza, który opuszczał schronisko bo dostał mieszkanie socjalne. Chwilę potem facet z MOPS-u zadzwonił na Krakowską z pytaniem jak z miejscami, a ponieważ zostałem zapamiętany po wczorajszej awanturze, więc na wolne zapisano pana Janka. Gdyby nie ta "koincydencja czasowa" (jak zapewne powiedziałby agnostyk), na wolne miejsce wpisano by kogokolwiek z kilkudziesięciu oczekujących i szlus. Gdybym wczoraj upchnął Pana Janka w dowolnej noclegowni, rzecz najprawdopodobniej potoczyłaby się niepomyślnie, a MOPS rozłożyłby ręce dokładnie tak jak zrobił to wczoraj z rana.

    Powiedziałem i na Krakowskiej i panu Jankowi, że modliło się za nim kilkadziesiąt osób (katowickie Kalkutki + EC).

    Problem rozwiązany na najbliższe trzy miesiące, aż do zagojenia okropnych ran na nodze. Jest dużo czasu na organizację ciągu dalszego.

    Panu Bogu chwała, Wam dzięki za modlitwę i prośba o jeszcze.

    R
  • Hallelu Jah!
    +
  • Tak to działa (-:
  • Jak kol. Randolph pieniędzy nie kce to może dać Panu Janowi na zagospodarowanie się. Ewentualnie jeśli by ten zastrzyk gotówki miał "przewrócić" w głowie Panu Janowi to kol. Randolph by się zajął właściwym ich wydatkowaniem na potrzeby "swojego podopiecznego".
    Moze tak być?
  • Samatrytanin opatrzył, a nie adoptował
    Randoph szacun za wszystko, co zrobiłeś.
    Przy okazji
    Dzięki za katechezę o modlitwie
  • Żadnych pieniędzy, chyba że będzie faktyczma konieczność, wtedy sam pierwszy się odezwę. Przyszedłem z problemem do Koleżeństwa, bo potrzebna była modlitwa za którą Bóg zapłać.
  • randolph napisal(a):
    Żadnych pieniędzy, chyba że będzie faktyczma konieczność, wtedy sam pierwszy się odezwę. Przyszedłem z problemem do Koleżeństwa, bo potrzebna była modlitwa za którą Bóg zapłać.
    Pan Bóg jest niesamowicie dobry.
    +
  • edytowano September 17
    i to działo się w Katowicach?

    i kolegi nie widzielim na tutejszych piffkach?

    A mogę historię przekleić na swojego FB? a link z Twittera tedy?
    rzecz zacna do usłyszenia przez innych!
  • + za Randolpha
    + za Jana
  • +
    Obyśmy na takich Randolfów trafiali w czarnych godzinach...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.